Nie chciałbyś tam trafić - nawet z krótkim wyrokiem… Tam rządzą zupełnie inne reguły gry niż na wolności; to, co wydaje ci się błahe i bezwartościowe, tam jest obiektem pożądania. Nawet czas płynie inaczej niż po twojej stronie muru. Ten, kto więzienie zna jedynie z filmów czy książek, nie ma pojęcia o życiu za kratami - o tym, na czym rzeczywiście polega ograniczenie wolności i upokorzenie osadzonego. Autor książki wielokrotnie odwiedzał swych rozmówców w polskich więzieniach i dobrze zna panujące w nich realia. W swojej książce stara się pokazać, jak rzeczywiście jest po tamtej stronie, a nie - jak powinno być. Za kratami to książka brutalna, wręcz bolesna i zaprzeczająca popularnej teorii, jakoby zakład karny był wygodnym sanatorium, gdzie skazani nudzą się na koszt społeczeństwa.
Co mnie skłoniło po sięgnięcie książki „ Za kratami ”? Trudno powiedzieć. Zobaczyłam zapowiedź, przeczytałam opis i zaiskrzyło.
Tematyka więziennictwa do miłych i przyjemnych nie należy. Jednak to, co o nich wiem, to jedynie obrazy, które fundują książki kryminalne lub kino, a co nierzadko nijak ma się do rzeczywistości.
Tę więzienną rzeczywistość próbuje ukazać Artur Górski z perspektywy nie jednostronnej, ale z punktu widzenia kilku relacji - więźniów, wychowawców więziennych, funkcjonariuszy czy rodzin skazanych.
Czy człowiek trafiający do więzienia jest z gruntu zły? Czy po prostu się pogubił? Znalazł się w niewłaściwym miejscu i czasie? A może nie zrobił nic złego i odsiaduje wyrok za czyn, którego nie popełnił? Czy więzienne mury to faktycznie sanatorium, w którym skazani żyją na koszt społeczeństwa?
„ To, że sąd wydał wyrok, nie oznacza, że jestem zabójcą. I do końca życia będę się starał oczyścić moje dobre imię ”.
Co jednak napisać o matce mordującej swoje nowonarodzone dziecko? Czy to jest jeszcze matka? Na wolności żyje przecież jeszcze dwójka jej dzieci. Twierdzi, że je kocha.
„ - A czemu pani nie pokochała tego ostatniego? - Bo chciałam mieć dwójkę, a nie trójkę ”.
Tak brzmi odpowiedź na pytanie, dlaczego to niewinne dziecko zabiła.
Co napisać o żonie latami katowanej przez męża? Cierpiącej, poniżanej, gwałconej, odartej z godności, która zabija swojego kata. Mamy prawo ją osądzać? Jedni powiedzą, że dobrze zrobiła, drudzy, że mogła przecież od niego odejść, nie musiała pozbawiać go życia.
Podobno zawsze jest wyjście. Łatwo powiedzieć, nie znając ludzkiej historii.
Autor życzył mi ciekawej lektury i taka właśnie była. Historie, które poznałam, rozmowy, które miałam sposobność przeczytać, uświadomiły mi, jak dalekie od prawdy było moje postrzeganie więzienia i sytemu tam panującego.
Myślę, że warto sięgnąć po tę trudną, lecz jednocześnie zmuszającą do refleksji opowieść o realiach życia po tamtej stronie muru.
Artur Górski po raz kolejny udowadnia, że potrafi pisać w sposób angażujący czytelnika od pierwszych stron. Jego styl – luźny, przystępny i bez zbędnego owijania w bawełnę – sprawia, że książkę pochłania się szybko i z przyjemnością. W "Za kratami" dodatkowym atutem jest wplatanie specyficznego więziennego żargonu oraz języka pracowników SW, który autor wyjaśnia na początku książki. To pozwala lepiej zrozumieć przedstawiony świat i nadaje narracji autentyczności.
Treść opiera się na rozmowach z osobami mającymi różne doświadczenia związane z więziennictwem. Byłe wychowawczynie zakładów karnych dzielą się swoimi spostrzeżeniami – jedna opowiada o pracy z więźniami i procedurach udzielania warunkowych zwolnień, druga o codziennych wyzwaniach w Służbie Więziennej, w tym o higienie, rekrutacji oraz groźnych sytuacjach, których doświadczyła zarówno zawodowo, jak i prywatnie. Paweł Cwynar, były gangster, ukazuje świat grypsujących, zasady więziennej hierarchii i swoją przestępczą przeszłość. Jego opowieści, choć momentami niewiarygodne, dają do myślenia – czy naprawdę takie rzeczy dzieją się za kratami, czy też przeciętnemu Kowalskiemu trudno uwierzyć w brutalność tego świata?
Nie brakuje również innych ciekawych wątków, takich jak rozwinięcie tematu hierarchii w więzieniach, życie kobiet w zakładach karnych – od dzieciobójczyń po morderczynie swych oprawców – czy historia Adama Dudały, który mimo wyroku 25 lat, może okazać się niewinny. Jednym z najbardziej szokujących fragmentów, w moim odczuciu, jest rozmowa z byłą wychowawczynią, która związała się z więźniem – przypadek kontrowersyjny, choć, jak się okazuje, wcale nie odosobniony.
Książka, pełna jest interesujących rozmów i mocnych historii, lecz nie wyczerpuje tematu polskich więzień. Stanowi raczej zbiór subiektywnych relacji, które pozwalają spojrzeć na ten świat z różnych perspektyw – zarówno osadzonych, jak i pracowników SW.
Podsumowując, „Za kratami” to wartościowa, choć niekompletna lektura, która przybliża czytelnikowi świat zza krat w sposób przystępny i momentami szokujący.
"Za kratami" to szczery i "nieocenzurowany" reportaż o polskich więzieniach. Znajdziemy w nim między innymi historię skazanego Adama Dudały, który odsiaduje wieloletni wyrok za podwójne morderstwo (zbrodni tej prawdopodobnie nie popełnił); opis codziennego życia więźniów i funkcjonowania polskiego wymiaru sprawiedliwości. Jak również wywiady (moim zdaniem najciekawsza część reportażu). Wypowiadali się nie tylko więźniowie, ale również policjant z wydziału konwojów, wychowawca, były pracownik służby więziennej, który jest w związku z osadzonym czy żona skazanego.
Książkę czyta się bardzo dobrze i szybko. Pomimo, że autor wplata słownictwo, slang więzienny wszystko jest zrozumiałe dla czytelnika. Reportaż wart uwagi jeśli chcemy bliżej zapoznać się z realiami polskiego więziennictwa.
Refleksja, która mnie naszła po przeczytaniu reportażu: każdy z nas może trafić do więzienia. Karę odbywają nie tylko "rasowi" przestępcy biorący udział w zorganizowanych grupach przestępczych, ale również zwykłe kobiety, które zabiły tyrana który znęcał się nad nimi latami; osoby, które nie zapłaciły mandatu czy ludzie którzy prowadząc samochód nie zachowali ostrożności za kierownicą.
Jak wiecie (lub nie), reportaże to jeden z moich ulubionych gatunków. Wbrew pozorom czytam ich dosyć mało, dlatego moim czytelniczym postanowieniem na nowy rok jest to zmienić! Zapraszam was dziś do pierwszej recenzji w tym roku i zaczniemy sobie właśnie od reportażu! Wzięłam sobie dosyć niełatwą lekturę , sam autor w trakcie książki nam przekazuje że nie ma to być miłe i lekkie. W tym reportażu skupiamy się na najbardziej brutalnych zakątkach życia więziennego. Powiem wam że zdawałam sobie sprawę że życie w celi nie jest usłane różami ale niektóre sytuacje przytoczone w tej książce dosłownie zwaliły mnie z nóg. Jeszcze długo po skończeniu lektury historie te siedziały mi w głowie i nadal siedzą.Według mnie, autor przekazał tą książką to co chciał, aczkolwiek uważam żę książka była za krótka i fajniej byłoby pociągnąć ten temat dalej, dlatego też czekam z niecierpliwością na następne pozycje z pod pana pióra! Serdecznie wam polecam ale zaznaczam książka jest 18+
Artur Górski jest dziennikarzem, który o polskich zakładach karnych pisze od lat. Tym razem postanowił ubrać w książkę więzienną rzeczywistość. Taką jaka jest naprawdę, bez cenzury, bez zbędnego wygładzania i upiększania. W moim odczuciu wyszło mu to bardzo dobrze.
Niejednokrotnie wspominałam, że interesują mnie reportaże, z których mogę się czegoś nowego dowiedzieć, albo które po prostu zainteresują mnie swoją tematyką. Tak było w przypadku książki „Za kratami”. Sięgnęłam z ciekawości, aby dowiedzieć się co jeszcze może przekazać mi autor o więzieniach, czego nie wiem z innych książek, czy filmów. Okazało się, że otrzymałam zupełnie inny świat, dużo bardziej brutalny i mniej kolorowy. I nagle w głowie rozpoczęła się gonitwa myśli i pytanie po co ludzie ukazują więzienny świat znacznie inaczej niż on faktycznie wygląda. Nie chcą szokować brutalnością, czy też po prostu nie mają pojęcia jak on wygląda naprawdę?
Niewątpliwym atutem tej pozycji jest to, że bardzo szybko się ją czyta i wciąga od pierwszej strony. Styl pisania autora przekazuje wiedzę, szokuje, a jednocześnie jest łatwy w odbiorze, żeby każdy szary człowiek mógł zrozumieć o czym czyta. Forma rozmów sprawdziła się tutaj świetnie, gdyż czytając mamy poczucie, że specjaliści i osoby z więziennego otoczenia, którzy przecież mają o wiele większe doświadczenie z więźniami i więzienną rzeczywistością, mówią wprost do nas.
Po przeczytaniu tej lektury okazało się, że życie za kratkami absolutnie nie przypomina tego z czytanych książek, czy obejrzanych filmów. W rozmowach z ludźmi często można usłyszeć, jak mówią, że więźniowie żyją sobie jak w hotelach za pieniądze podatników. Myślę, że wielu z nich nie ma pojęcia jak bardzo się myli i w jakich warunkach często przychodzi żyć ludziom w zakładach karnych. Niekiedy więźniowie nie potrafią odnaleźć się w tym świecie i decydują się na krok ostateczny – czyli odebranie sobie życia. Już sam ten fakt może świadczyć o tym, że zderzenie z więziennym światem może złamać każdego.
Książkę oczywiście bardzo polecam i zachęcam do lektury. Być może dzięki niej chociaż jedna osoba zatrzyma się na chwilę i pomyśli zanim oceni świat, o którym nie ma bladego pojęcia.