Życie mieszkańców Młynar powoli wraca do normalności po tragicznych wydarzeniach, do których latem doszło w miasteczku. Główną bohaterkę, Ewelinę Zawadzką, pochłaniają przygotowania do nadchodzących świąt Bożego Narodzenia oraz wesela znajomych.
Niestety, święta marzeń zmieniają się w koszmar. Ojciec Karolinki zabiera córkę na wigilię do siebie i grozi Ewelinie sądem. Zrozpaczona kobieta nie znajduje wsparcia u własnej matki, na domiar złego zaostrza się konflikt z bratem.
A to dopiero początek serii nieszczęść.
Zorganizowana przed ślubem cmentarna sesja fotograficzna Anety i Jacka kończy się tragicznie. Przyszła panna młoda zostaje znaleziona martwa, w sukni ślubnej, z nożem wbitym w pierś.
Czy kobieta miała wrogów? Kto chciał się jej pozbyć? Czyżby narzeczeni mieli przed sobą mroczne tajemnice? Czy w morderstwo Anety był zamieszany partner Eweliny?
Zawadzkiej wali się świat. Zostaje sama, skonfliktowana z rodziną, z czarną wizją utraty dziecka i ukochanego. Zdeterminowana, po raz kolejny podejmuje prywatne śledztwo.
Kryminał Zuzanny Gajewskiej ,,Zamieć" jest to po ,,Burzy" drugi tom serii z Eweliną Zawadzką. Co prawda nie czytałem pierwszego, ale w drugim tomie jest zupełnie inna sprawa morderstwa, więc można też przeczytać bez znajomości ,,Burzy".
W czasie przed świętem zmarłych, gdzie w sklepach pełno już ozdób bożonarodzeniowych, przed zalewem świątecznych książek o piernikach i choinkach oraz Mikołaju wpadającym do domu przez komin, warto poznać kryminał Zuzanny Gajewskiej ,,Zamieć". Powieść łączy te dwa elementy. Pojawiają się Święta Bożego Narodzenia i zmarli.
Akcja książki ,,Zamieć" zaczyna się 21 grudnia i toczy się przez kilka najbliższych dni oraz pojawiają się również retrospekcje. Główną bohaterką powieści jak już wspomniałem jest Ewelina Zawadzka, która (i tu uwaga) jest właścicielką zakładu pogrzebowego w Młynarach koło Elbląga. Na cmentarzu w Młynarach trwa nietypowa sesja ślubna. Po zakończeniu sesji przyszła panna młoda musi wrócić na cmentarz, bo podczas zdjęć pozostawiła jedną rzecz, która jest jej niezbędna na zbliżające się wesele. Wkrótce potem zostaje znaleziona martwa na cmentarzu, a chłopak Eweliny, Olek, który ma być świadkiem na ślubie zostaje ciężko ranny. Ewelina rozpoczyna własne śledztwo. Śledztwo jest prowadzone również przez lokalnych policjantów. Dodatkowo mocnym akcentem są pojawiające się informacje o profesji, którą zajmuje się Ewelina, czyli tanatokosmetologią. Czynności wykonywane przez nią zostały dość szczegółowo opisane.
Historia wciąga oraz pojawia się wiele niewiadomych w trzymającym napięciu śledztwie. Ponadto świetnie ukazany klimat małej miejscowości, w której każdy każdego zna i wie wszystko. Czytało się bardzo szybko i z zapartym tchem. Zdecydowanie polecam.
Lubicie twórczość Budki Suflera? Krzysztof Cugowski w jednej z piosenek zespołu śpiewał: „A po nocy przychodzi dzień. A po burzy spokój...”. Tym razem za sprawą Zuzanny Gajewskiej po Burzy przyszła Zamieć, czyli drugi tom przygód Eweliny Zawadzkiej. Główna bohaterka prowadzi w Młynarach zakład pogrzebowy. Nie miałam okazji przeczytać pierwszej części, ale łatwo domyślić się, że autorka zaserwowała Ewelinie cały wachlarz trudnych wydarzeń. Ja miałam okazję poznać bohaterkę, która powoli dochodzi do siebie. Niewątpliwie pomocny jest w tym klimat nadchodzących Świąt Bożego Narodzenia oraz radosne oczekiwanie na ślub najlepszej przyjaciółki. Aneta uparła się, że jej wielki dzień ma uświetnić makijaż wykonany przez główną bohaterkę. Ewelina stara się wyperswadować jej ten pomysł, argumentując, że zajmuje się tylko malowaniem zwłok podskórnie czując, że zgadzając się na prośbę przyjaciółki ściągnie na nią nieszczęście. Aneta jest jednak nieugięta. Dodatkowo wraz z narzeczonym planuje sesję fotograficzną na... cmentarzu. Na tym samym cmentarzu zostaną odnalezione jej zwłoki. Ewelina nie byłaby sobą gdyby nie rozpoczęła własnego śledztwa w tej sprawie. Czy Aneta miała wrogów? Kto i dlaczego mógłby chcieć jej śmierci? Czy niedoszły pan młody miał coś wspólnego z zabójstwem? Odpowiedzi czekają na kartach powieści. Zamieć to książka z ciekawym wątkiem kryminalnym i rozbudowanym wątkiem obyczajowym. Główną bohaterkę polubiłam bardzo. Było mi jej niebywale szkoda i ciężko mi sobie wyobrazić, że tak wiele przeciwności losu może dotknąć jednej osoby. Zuzanna Gajewska była mi dotąd autorką nieznaną, ale ma wielki potencjał i na pewno sięgnę po kolejne jej książki.
Małe miasteczko. Zimowa sceneria. I zbliżające się święta Bożego Narodzenia. Dla Anety i Jacka miały być tymi wyjątkowymi. Bowiem właśnie w te święta planowali przysięgać sobie miłość i wierność aż do śmierci. Przyszła panna młoda skrupulatnie wszystko planowała od a do z. Jej uwadze nie umknęła również sesja zdjęciowa, która zapowiadała się dosyć oryginalnie. Narzeczeni nie tylko pokusili się o taką przed ślubem, ale też w miejscu, w którym się to nie zdarza. Mianowicie padło na cmentarz. Tym samym dla fotografa była to doskonała okazja by zdjęcia z sesji oddać na konkurs fotograficzny. O poranku jeden z mieszkańców odkrywa na cmentarzu ciało przyszłej panny młodej z wbitym w klatkę piersiową nożem i mężczyznę z rozwaloną głową. Oznacza to tylko jedno, że spokój w Młynarach znów został zaburzony. Nie tylko miejscowa policja stara się rozwikłać tę zagadkę. Swoje śledztwo prowadzi także Ewelina Zawadzka, której ukochany staje się głównym podejrzanym. Czy to przypadek, że właścicielka domu pogrzebowego znów znajduje się w centrum kolejnej zbrodni? Bardzo podobała mi się ta historia. Lubię klimat małych miasteczek, w których dzieją się dziwne rzeczy. Choć akcja rozgrywa się na przestrzeni zaledwie kilku dni to naprawdę sporo się dzieje. Przyznam, że sama błędnie typowałam sprawcę, dlatego tym większe było moje zaskoczenie czytając kilka ostatnich stron. Momentami pojawiały się również ciarki, kiedy autorka szczegółowo opisywała czynności, które wykonywała przy zmarłych główna bohaterka. Pierwszy raz spotkałam się z takim wątkiem w powieści. Mam nadzieję, że mieszkańcy Młynar powrócą w kolejnych historiach, a ja z przyjemnością nadrobię "Burzę".
"Zamieć" to drugi tom z serii z Eweliną Zawadzką i również druga książka w dorobku Zuzanny Gajewskiej. Pierwsza jak na debiut była naprawdę ciekawa, ale czy autorka utrzymała poziom lub go podniosła?
Po części pierwszej, czyli "Burzy" miałam dość spore oczekiwania, bo jednak po dobrym starcie kibicowałam autorce w rozwijaniu się i bardzo liczyłam na to, że ta będzie jeszcze lepsza. Nie zawsze to dobrze, bo można się nieźle zdziwić i niestety rozczarować... chociaż równie dobrze może okazać się, że jest tylko coraz lepiej.
Zacznijmy od fabuły. A ta, co ważne, jest kontynuacją "Burzy" i mimo, że pewnie by nie było problemu ze zrozumieniem co i jak, to jednak szkoda byłoby sobie spojlerować czytając w odwrotnej kolejności.
Ewelinę, główną bohaterką, pochłaniają przygotowania do Świąt i do ślubu przyjaciół. Mimo, że miała już być dobrze i miała zapomnieć o zdarzeniach z poprzedniej części, to jednak wszystko zaczyna się sypać. O tym, co się działo w "Burzy" nie będę nawet wspominać aby nie psuć przyjemności z czytania. Tym razem Zawadzka wpada w wir nieszczęść. Prywatnie z byłym partnerem toczy bój o córkę i on ją zabiera na święta, co jeszcze kobietę załamuje. Rodzina nie jest jednak skłonna jej współczuć i rozwija się z tego konflikt i kolejne zmartwienie naszej głównej bohaterki. Ale, pomijając te prywatne rozterki, kobieta musi zmierzyć się z problemem, który wniknął z tragicznie zakończonej sesji młodej pary. Panna młoda zostaje zamordowana i znaleziona z nożem w klatce piersiowej. Tutaj pojawia się podejrzenie, że partner Eweliny może być w nie wmieszany.
Bardzo pozytywnie się zdziwiłam, bo autorka pokazała pazur i to, że pisarsko się rozwinęła niezwykle szybko. Dosłownie między dwiema książkami jest przepaść i to na korzyść właśnie tej drugiej. Czyżby wydanie debiutu i dobre opinie dodały skrzydeł?
Bohaterowie są o wiele ciekawiej skonstruowani. Każdy wyrazisty i, o ile w pierwszy tomie miałam poczucie, że zostali stworzeni właśnie na potrzeby fabuły, to tutaj już to uczucie zniknęło i zostało zastąpione przyjemnym odczuciem, że się ich zna od lat. Automatycznie, jako czytelnik, nawiązałam z nimi bliższą więź.
Mimo, że to jedynie 330 stron powieści, to faktycznie uważam, że to wystarczająco i gdyby było więcej, to prawdopodobnie pojawiłoby się lanie wody. Autorka włożyła w tekst wszystko, co było potrzebne i stworzyła atmosferę napawającą niepokojem, co dla tego typu powieści było, uważam osobiście, niezbędne.
Nie da się przy czytaniu "Zamieci" nudzić. Akcja mknie szybko i bez zbędnego przeskakiwania do wątków pobocznych. W sumie, można ją śmiało przeczytać na jedno podejście.
Podsumowując, warsztat autorki zdecydowanie został rozwinięty i aż przyjemnie się patrzy na to, że kolejna polska autorka pisze naprawdę świetne powieści.
Recenzja powstała we współpracy z Wydawnictwem Prószyński i S-ka.
Dzięki autorce Zuzannie Gajewskiej miałam możliwość ponownie wrócić do Młynar. Poznałam dalsze losy wspaniałej bohaterki Eweliny Zawadzkiej. Tym razem mamy zimę, a z nią wielkimi krokami nadchodzą przygotowania do świąt. Oprócz tego nasza bohaterka szykuje się na wesele swojej przyjaciółki. Miało być tak pięknie i wspaniale, a wyszło jak zawsze. Miał być niezwykły ślub, a wyszedł pogrzeb. Jak mogło do tego dojść? Aneta tak się cieszyła, że Ewelina ją pomaluje do ślubu. Była tym niezwykle podniecona. Ewelina jej tego odradzała, ponieważ aktualnie maluje tylko zwłoki do tego, żeby pięknie wyglądali w swojej ostatniej drodze. Zwiastuje swojej przyjaciółce nieszczęście. Można powiedzieć, że to wykrakała. Aneta i Jacek mieli oryginalną sesję ślubną. Miejsce tej sesji to....cmentarz. Mrocznie, prawda? Nie dość, że pomalowała ją osoba zajmująca się zwłokami to jeszcze ta sesja... Anetę znaleziono martwą na cmentarzu. Szok i niedowierzanie. A to dopiero początek nieszczęść dla Eweliny, ale o tym wszystkim dowiecie się, dopiero czytając "Zamieć". Ta powieść tak mnie pochłonęła, że przeczytałam ją w ciągu jednego dnia. Nie mogłam się oderwać od czytania. Dla takiej historii było warto zarwać nockę.Od razu wam powiem, że nie mogłam przestać płakać. Bardzo poruszyła mnie tragedia Anety. Tak chciała tego ślubu. Tak bardzo cieszyła się z oryginalnej sesji ślubnej. Zamiast tego była piękną zmarłą. Długo zastanawiałam się, kto ją tak bardzo nienawidził, że chciał jej śmierci? Bałam się również o naszą główną bohaterkę Ewelinę. Ona w poprzedniej części dużo przeszła i w tej niestety będzie podobnie. Oprócz tego nieoczekiwanego zabójstwa ma problemy z własną rodziną. Wszystkie nieszczęścia naraz spadają na naszą bohaterkę. Można powiedzieć, że ma życiowego pecha. Czy jej życie jeszcze kiedyś będzie udane? Czy jej ukochany jest jej wierny? Autorka Zuzanna Gajewska stworzyła niezapomniane dzieło. Jej thriller poruszy nawet najtwardsze serce. Dobrze skonstruowana fabuła sprawia, że nie chce się odłożyć książki na półkę, a po przeczytaniu zostaje żal, że to już koniec. Bardzo dobra akcja, która nie daje nam chwili na oddech. I oczywiście bohaterka-Ewelina cudowna kobieta, której los nie rozpieszcza. Koniecznie przeczytajcie "Zamieć". "Zamieć" jest drugim tomem cyklu "Ewelina Zawadzka". Jeżeli czytaliście "Burzę" to koniecznie przeczytajcie kolejny tom. "Burza" i "Zamieć" to idealne thrillery na długie jesienne wieczory. Uwielbiam pióro Zuzanny Gajewskiej. Mam nadzieję, że za jakiś czas będziemy mieli możliwość poznania dalszych losów Eweliny Zawadzkiej i jej rodzinki. Z całego serca polecam "Zamieć", mommy_and_books.
Kobieta prowadząca zakład pogrzebowy na tropie zabójcy swojej koleżanki, którą parę godzin przed śmiercią malowała na sesję ślubną. Brzmi ciekawie? Tak też pomyślałam, gdy na półce zobaczyłam książkę Zuzanny Gajewskiej i postanowiłam sprawdzić, czy moje przeczucie mnie nie zawiedzie. Nie zawiodło, jak się pewnie domyślacie. Niestety dopiero w pewnym momencie (czytając już książkę) zorientowałam się, że jest jakaś pierwsza część, a ta którą mam w rękach jest właściwie drugą, więc w sumie średnio, ale to w zasadzie inna historia, tylko ci sami bohaterowie główni, zatem można czytać dalej, a tamtą nadrobić w swoim czasie…
Od pierwszych stron „Zamieć” przypadła mi do gustu, bo czyta się ją lekko i sprawnie. Autorka używa bardzo przyjemnego i realnego języka, dzięki czemu czujemy, że sami jesteśmy jakby widzami wydarzeń, które opisuje. To moje pierwsze spotkanie z twórczością tej pisarki, ale już wiem, że wpisała się w stylistykę, którą lubię.
Odnosząc się do fabuły książki – pomysł naprawdę ciekawy. Pomijając wskazany już zakład pogrzebowy i relacje łączące Ewelinę Zawadzką z denatką, mamy dodatkowo postać Olka – partnera życiowego Eweliny, który nieprzytomny zostaje znaleziony obok zmarłej Anety i staje się głównym podejrzanym. O jego niewinność walczy jego ukochana oraz prowadzący śledztwo brat Paweł. Dodatkowo moment popełnienia przestępstwa – parę dni przed świętami Bożego Narodzenia. Śnieg, klimat świąteczny, a w tym wszystkim kryminalna zagadka. Miejsce zbrodni to cmentarz, na którym parę godzin przed śmiercią Aneta uczestniczyła w swojej sesji ślubnej. Wszystko to nadaje momentami groteskowy charakter opowieści, ale powoduje również, że staje się ona jeszcze ciekawsza niż mogłoby się wydawać z pozoru.
W fabule wkradło się parę elementów, które mnie rażą, jednak myślę, że jest to spowodowane wyłącznie moją dbałością o szczegóły. W sprawie o rozwód składamy pozew, a nie wniosek, a w prawdziwym życiu nikt z rodziny podejrzanego nie prowadziłby śledztwa w sprawie zabójstwa. Naturalnie jest to konflikt interesów i Paweł zostałby natychmiastowo odsunięty od sprawy i informacji na temat ustaleń funkcjonariuszy. Książka to jednak fikcja, a nie prawdziwe życie i czasami dla urozmaicenia takie zabiegi są celowe i przydatne. Nie zamydla to jednak moich oczu na tyle, aby nie powiedzieć, że ta książka była dobra i chętnie sięgnę po pierwszą część serii o Ewelinie Zawadzkiej.
Kolejny tom przygód Emilii Zawadzkiej, która na co dzień przygotowuje zmarłych do swojej ostatniej ziemskiej podróży okazał się dla mnie bardzo wciągającą pozycją.
Kiedy po ostatnich tragicznych wydarzeniach życie mieszkańców Młynar wraca już do względnej normalności na Ewelinę, która przygotowuje się do Świąt Bożego Narodzenia i wesela znajomych spada pasmo niefortunnych zdarzeń. Najpierw ojciec Karolinki zabiera ją na wigilię, by później grozić sądem. Kobieta nie otrzymuje wsparcia od swojej matki i zaostrza się jej konflikt z bratem. A na domiar złego nietypowa sesja fotograficzna Ani i Jacka zorganizowana przed ślubem kończy się znalezieniem martwej panny młodej z nożem wbitym w pierś. Przy niej natomiast zostaje znaleziony nieprzytomny partner Eweliny. Czy był tylko przypadkowym świadkiem, czy może miał coś wspólnego z zabójstwem? Zdeterminowana Zawadzka zrobi wszystko, aby odkryć prawdę.
Fantastyczna książka, która porywa od pierwszej do ostatniej strony. Kiedy czytałam debiut autorki „Burza” już zwróciłam uwagę na jej dość niezwykły styl, w którym nie ma być może porywającej i gnającej na łeb, na szyję akcji, ale jest tajemnica, śledztwo, zagadki i wiele pytań, na które w trakcie lektury szukamy odpowiedzi. Tym razem było bardzo podobnie, ale mam wrażenie, że Zuzanna Gajewska mocno doszlifowała swój warsztat pracy. Nie miałam absolutnie się do czego przyczepić, a od książki nie byłam się w stanie oderwać. To już mówi samo za siebie.
Oczywiście prawie do ostatnich stron nie domyśliłam się zakończenia, co dla mnie też jest niewątpliwym plusem. Uwielbiam postać głównej bohaterki, po części też za zawód, który wykonuje. Bardzo interesujące były wszystkie opisy wykonywanych czynności, kiedy Ewelina przygotowywała zmarłych na ostatnie spotkanie z bliskimi. Sama akcja również była bardzo płynna i niemonotonna. Nie było u mnie żadnych momentów znudzenia, a wplecione postacie poboczne uświetniały i ubarwiały całą fabułę.
Z niecierpliwością czekam na kolejne tomy przygód Eweliny Zawadzkiej, bo jeśli autorka się rozkręca w takim tempie, to spodziewam się, że w kolejnej historii również bardzo nas zaskoczy.
Dzisiaj opowiem Wam kilka słów o kryminale, na który trafiła w zasadzie bardzo przez przypadek i którego opis zachwycił mnie na tyle, że postanowiłam bliżej zapoznać się z proponowaną przez Panią Zuzannę Gajewską historią. Zaczyna się niepozornie- panna młoda przygotowuje się do sesji ślubnej, po której ma nastąpić wieczór kawalerski- nic nie zapowiada, że plany Anety może coś pokrzyżować- przecież kobieta jest mistrzynią organizacji, influencerką, która wszystko ma zaplanowane z największą dokładnością. Jednak nietypowa sesja ślubna, na która decyduje się kobieta, kończy się tragicznie, a bliscy muszą przygotować się, że niejedna tajemnica wypłynie podczas prowadzonego przez policję śledztwa. Główną bohaterką nie jest jednak wspomniana przeze mnie Aneta, ale Ewelina, samotna matka, która zmaga się z wieloma osobistymi problemami. Przypadkiem zostaje także wciągnięta w pomoc przy organizacji feralnego ślubu i stara się dociec, co tak naprawdę wydarzyło się na cmentarzu. Bardzo mnie ta historia wciągnęła, od pierwszych stron polubiłam dość nieśmiałą Ewelinę, której życie i los nie szczędzą. Wraz z nią przeżywałam wszystkie trudne momenty, podczas lektury towarzyszyły mi niepokój, strach o bliskich, smutek, żal i rozgoryczenie. Autorka utkała dość misterną intrygę, którą rozwiązujemy wraz z bohaterami, poznając na kolejnych kartach książki nowe wątki i tajemnice, jakie towarzyszą wszystkim „zaplątanym” w tę historię. Te tropy często wyprowadzają nas w pole, ale gdy dojdziemy do zakończenia, idealnie wskakują na swoje miejsce i pozostawiają nas z delikatnym oszołomieniem i niedowierzaniem- wszystko także nabiera jakby głębszego sensu. To naprawdę wspaniały kryminał z rozbudowanym wątkiem obyczajowym, z silną, charakterystyczną główną bohaterką, której Autorka nie oszczędza. Smaczku dodają także szczegóły z tanatokosmetologii, którą zajmuje się Ewelina. Polecam Waszej uwadze tę książkę, bo jej wciągająca i bardzo intrygująca fabuła świetnie nadaje się na nadchodzące długie jesienne wieczory.
„Zamieć” to moje pierwsze spotkanie z twórczością Zuzanny Gajewskiej, wcześniejsza książka autorki „Burza” przeszła mi koło nosa, nie zostawiła po sobie nutki zaciekawienia, z przyczyn mi nieznanych nawet nie została wpisana na moją niekończąca się listę książek do przeczytania. Teraz już wiem, jak wiele straciłam, bo czytając „Zamieć” nie mogłam się oderwać. Każda kolejna przewrócona strona pozostawiała więcej pytań niż odpowiedzi. Nie wiem, kiedy, ale spojrzałam na zegarek, byłam na stronie 160, byłam w połowie książki, zatopiona tak w świecie Eweliny Zawadzkiej, że kompletnie zapomniałam o tym, co dzieje się wokół mnie.
Autorka ma tak przyjemny styl pisania, tak lekki, a zarazem intrygujący, że przez tę książkę dosłownie się płynie. Nie wiem, kiedy, ale przewracałam ostatnią stronę w kompletnym osłupieniu, skonsternowana, nie mogąc uwierzyć, że zostałam przechytrzona. Sądziłam, że nie napotkam się już na powieść kryminalną, w której to autor da mi pstryczka w nos, bo zakończenie w mojej głowie było kompletnie inne niż to, które przedstawiła Pani Zuzanna. Najbardziej w „Zamieci” spodobali mi się bohaterzy, których polubiłam już od pierwszych stron, a naszej głównej bohaterce dopingowałam najmocniej, gdy życie co rusz rzucało jej kłody pod nogi.
Wielkim plusem tej historii jest klimat całej akcji. Wszystko dzieje się w mroźnym, przyprószonym mieście Młynar, gdzie mieszkańcy żyją przygotowaniami do świąt. Jednak niektórzy z nich żyją też ślubem, który zbliża się wielkimi krokami. Aneta i Jacek, zakochani po uszy nie mogą się doczekać, gdy staną razem na ślubnym kobiercu i powiedzą sobie sakramentalne tak. Jednak życie pisze różne scenariusze i w tym, jednak przypadku zamiast pięknego wesela, goście przyjdą na pogrzeb.
Po przeczytaniu „Zamieci”, czym prędzej chce nadrobić „Burze” i wypatrywać kolejnych tytułów, które wyjdą spod pióra autorki. Ta historia wpasowuje się idealnie na jesienne, jak i zimowe wieczory pod kocem, gdy jedyne, czego chcemy to powieści, która trzyma w napięciu, a rozwiązanie całej sprawy nie wydaje się takie proste, jakie być powinno.
Po tragicznych wydarzeniach, jakie miały miejsce latem w Młynarach, życie mieszkańców powoli wraca do normy. Ewelina Zawadzka całą sobą oddaje się przygotowaniom do nadchodzących świąt i wesela znajomych. Niestety, nic nie jest tak kolorowe jakbyśmy chcieli. Były mąż Eweliny, zabiera ich córkę do siebie na święta przy okazji grożąc kobiecie sądem i odebraniem praw do opieki nad dzieckiem. Zrozpaczona kobieta nie może liczyć na wsparcie bliskich. Jednak to dopiero początek nieszczęść. Przedślubna sesja fotograficzna Jacka i Anety kończy się tragedią. Kobieta zostaje znaleziona martwa. Wszystko wskazuje na to, że w morderstwo zamieszany jest partner Eweliny? Czy to on pragnął jej śmierci? A może narzeczeni mieli przed sobą jakieś tajemnice? Życie Eweliny w jednej chwili rozsypuje się jak domek z kart. Zostaje sama, bez wsparcia ze strony bliskich i z wizją utraty dziecka. Jednak nie poddaje się i na własną rękę zaczyna prowadzić śledztwo. Dokąd ją to zaprowadzi?
"Zamieć" to moje pierwsze spotkanie z twórczością Zuzanny Gajewskiej, ale z pewnością nie ostatnie. Sięgając po tę książkę nie spodziewałam się, że to będzie aż tak dobry thriller z wątkiem kryminalnym. Już od pierwszym stron zostałam wciągnięta w mroczny klimat małego miasteczka a napięcie jakie mi towarzyszyło sprawiało, że nie mogłam oderwać się od lektury. Zuzanna Gajewska ma bardzo przyjemny styl, przez te książkę dosłownie się płynie, a kolejne tropy jakie nam podsuwa tylko potęgują naszą chce jak najszybszego dobrnięcia do finału. Finału, który niewątpliwie zaskakuje i szokuje czytelnika. Wielki plus za małomiasteczkowy klimat, który uwielbiam oraz za kreacje bohaterów. Bardzo ich polubiłam a Ewelinie dopongowałam z całych sił, bardzo chciałam by w końcu los się do niej uśmiechną. Z niecierpliwością będę czekała na dalsze losy bohaterów, a w wolnej chwili z pewnością sięgnę po "Burzę".
„ Zamieć ” to kolejny po „ Burzy ” tom serii kryminalnej autorstwa Zuzanny Gajewskiej i jednocześnie moje pierwsze spotkanie z twórczością autorki. Książkę można spokojnie czytać bez znajomości poprzedniej części.
Ta obleczona wyjątkowym małomiasteczkowym klimatem powieść opiera się głównie na obyczajowym aspekcie. Wątek kryminalny jest tutaj tylko dodatkiem, co prawda ciekawym, bardzo umiejętnie poprowadzonym i trzymającym w napięciu, ale dodatkiem.
Siła tej historii tkwi w kreacji głównej bohaterki, Eweliny, która zmaga się z osobistymi problemami. Ciąży nad nią widmo walki z byłym partnerem o córkę, nie ułatwia jej tej sytuacji konflikt z bratem oraz brak oparcia ze strony matki. Co więcej, w mrocznej i nietypowej scenerii, bo na cmentarzu, znalezione zostają przykryte śniegowym puchem zwłoki kobiety, przyszłej panny młodej, znajomej Eweliny. Co wydarzyło się w tym miejscu? Dlaczego piękna biała suknia zamiast symbolem nowego życia stała się symbolem śmierci? Kierująca się determinacją główna bohaterka, krok po kroku postanowi rozwiązać tę sprawę.
Życie często rzuca nam kłody pod nogi. Stawia nam wyzwania, nie zawsze te motywujące. Zdarza się, że zasłona przyjemnego i szczęśliwego życia bardzo szybko opada, zostawiając za sobą poczucie straty. Czujemy się, jakby świat walił się nam na głowę, jakby przygniótł nas niewidoczny ciężar niesprawiedliwości. Któż tego nie zna? Zadajemy sobie wtedy pytanie, dlaczego ja? Jednak to od nas zależy, czy odnajdziemy w sobie na tyle siły, by zawalczyć. Główna bohaterka ową siłę odnalazła, ale czy tę życiową potyczkę udało jej się wygrać, rozwiązując przy tym zagadkę morderstwa, przekonajcie się sami. Warto.
Nowa książka Zuzanny Gajewskiej „Zamieć” jest niesamowicie wciągająca i nieprawdopodobna. Aneta i Jacek w święta planują ślub, ale marzy im się sesja ślubna przed wykonana przed ślubem, która odbywa się na cmentarzu. Kilka godzin później to właśnie tam zostaje znaleziona panna młoda z nożem wbitym w klatkę piersiową. A obok niej leży ledwo żywy Olaf, partner Eweliny. Ewelina cieszę się z nadchodzących Świąt marzy aby spędzić je z bliskimi Olafem i córeczką, a potem bawić się na weselu znajomych. Lecz jej marzenia znika, święta marzeń stają się koszmarne, partner w szpitalu córka u byłego faceta, powrót brata z którym nie rozmawia oraz martwa Aneta. To właśnie Ewelina na własnym rękę usiłuje rozwiązać tą tajemniczą zagadkę. Z racji tego że świat się jej wali, motywacje ma ogromną. Czy jej się uda dowiedzieć kto zabił? Dlaczego Olaf był na miejscu zbrodni? Czy córka wróci do domu? Kochani, to już druga książka autorki, ja pierwszą szybciutko będę nadrabiać, bo sposób w jaki Zuza pisze pasuje mi idealnie.😍 Klimat tej książki jest trzymający w napięciu, mroczny, angażujące czytelnika do rozwiązania zagadki, ale zdradzę Wam że do końca źle typowa łam kto zabił, a to znaczy, że Zuza napisała to perfekcyjnie😉
Mieszkańcy Młynar dopiero co doszli do siebie po tragicznych wydarzeniach z lata, a tu stała się kolejna tragedia. Zamiast myśleć o weselu i przygotowaniach do świąt, Ewelinie przyszło szykować pogrzeb. Znaleziono bowiem przyszła pannę młodą nieżywą na cmentarzu, razy której o boku był, na szczęście żywy, partner Eweliny. A domiar złego, ojciec jej dziecka straszy ją sądem i zabiera jej córkę na święta. Pokłóciła się z matką i w ten sposób wymarzone święta Bożego Narodzenia są dla Eweliny prawdziwym koszmarem. Wali jej się świat. Kto chciał zabić Anetę i dlaczego razem z nią był partner Eweliny? Ależ to była dobra historia. Nie spodziewałam się, że tak mnie wciągnie. Już od pierwszej strony czytałam ją z zapartym tchem. Duża ilość wątków, domysłów sprawiała, że ciężko było domyśleć się zakończenia. A ono samo w sobie również było zaskakujące. Nie spodziewałam się takiego obrotu sprawy. Książka bardzo mi się podobała i polecam. Wciąga niesamowicie. Ocena 9/10 ⭐
Nie spodziewałem się , że po skończeniu tej książki będę nią tak zachwycony. Nie mogłem się oderwać, fantastycznie opowiedziana historia, która ma w sobie drugie dno. Z jednej strony morderstwo w tak niefortunnym czasie, wiele ludzkich dramatów a z drugiej cos zgoła innego. Atmosfera świąt- tutaj osobiście poczułem ją bardzo dobrze. Mało tego czytając o przygotowaniach czułem te wszystkie zapachy potraw, czułem rodzinną atmosferę. Bardzo sobie cenię lektury, które potrafią w ten sposób działać na czytelnika. Zuzanna Gajewska wykonała kawał dobrej roboty!
Sięgnęłam po "Zamieć" i... nie mogłam się od niej oderwać. Byłam zaskoczona i zachwycona tym jak bardzo pochłonęła mnie fabuła i to już od pierwszych stron! Gdyby nie obowiązki czytałabym bez przerwy. Bardzo chciałam dowiedzieć się kto był mordercą, bo podejrzewałam kilka osób. Każda z nich mogła mieć motyw, a do tego autorka tak kierowała historią, że do samego końca nie miałam pewności kto zabił i dlaczego. Pod koniec napięcie było tak duże, że chciałam podejrzeć co jest napisane w ostatnim rozdziale, ale się powstrzymałm, żeby nie psuć sobie zabawy 😄
"Zamieć" polecam na długie wieczory. Chcecie książki, która będzie dobrą rozrywką i dostarczy wam mocnych wrażeń? Trafiliście idealnie. Bonusik jest taki, że akcja dzieje się zimą, więc jeśli szukacie niesłodkich zimowych historii, to tę powieść bierzcie w ciemno.