Dziesięć lat temu ukazała się w Polsce pierwsza książka Reginy Brett Bóg nigdy nie mruga. Szybko podbiła serca czytelników. Nasz kraj pokochał autorkę za jej pełne optymizmu i otuchy słowa, za wielką empatię i otwartość, za wyjątkową charyzmę i autentyczność. Dziś – gdy rzeczywistość wokół nas tak bardzo się zmieniła – Regina powraca z nowym zbiorem felietonów, by w swoim niepowtarzalnym stylu przypomnieć nam, co w życiu jest naprawdę ważne; by znów obudzić nadzieję i dzielić się swoim przesłaniem.
Pięćdziesiąt nowych lekcji. Pięćdziesiąt wskazówek. Bóg nigdy nie mruga 2 to niezwykłe nawiązanie do międzynarodowego bestsellera sprzed dekady. Świat przez ten czas nie stał w miejscu, a w ostatnich latach boleśnie nas wszystkich doświadcza.
Nowy zbiór felietonów uwielbianej pisarki i dziennikarki przypomina, że nawet w najtrudniejszych i najbardziej mrocznych chwilach nie warto tracić nadziei. Regina podpowiada, jak rozwiązywać życiowe łamigłówki i jak iść przez życie, by mimo trudności w pełni się nim cieszyć. Przekonuje, że najlepszą odpowiedzią na wszystko jest miłość.
Regina Brett jak zawsze wzrusza i wywołuje uśmiech, dodaje otuchy i otwiera oczy, stawiając pytania, obok których nie da się przejść obojętnie. I wciąż wierzy, że Bóg nigdy nie mruga.
Pamiętacie to proste hasło z pierwszej książki Reginy? "Życie jest dobre". Naprawdę takie jest.
Mam nadzieję, że na każdej stronie mojej nowej książki poczujecie się zrozumiani, usłyszani i zobaczeni, i kochani mocniej niż kiedykolwiek dotąd. – Regina Brett
Regina Brett has been a newspaper columnist for fourteen years, eight of them for Cleveland's Plain Dealer, where she was a finalist in 2008 and 2009 for the Pulitzer Prize in Commentary. She also hosts a call-in talk show once a week on WCPN, the Cleveland NPR affiliate, and speaks regularly to companies and not-for-profit organizations
Jedną z moich ulubionych autorek takich książek jest Regina Brett. Jej felietony motywują mnie do działania, do zmian. Zawsze wyciągam z nich bardzo mądre rady, które potem staram się praktykować w życiu codziennym.
„𝓑ó𝓰 𝓷𝓲𝓰𝓭𝔂 𝓷𝓲𝓮 𝓶𝓻𝓾𝓰𝓪” 2 𝓡𝓮𝓰𝓲𝓷𝓪 𝓑𝓻𝓮𝓽𝓽 💙Recenzja: Regina Brett napisała kolejną książkę, gdzie umieściła 50 nowych lekcji na nasze obecne czasy, uświadamiając nam kilka życiowych rad, doświadczeń, dzięki, którym będziemy mogli zrozumieć jak pokochać siebie i swoje życie.
Pięćdziesiąt nowych lekcji. Pięćdziesiąt wskazówek. Bóg nigdy nie mruga 2 to niezwykłe nawiązanie do międzynarodowego bestsellera sprzed dekady. Świat przez ten czas nie stał w miejscu, a w ostatnich latach boleśnie nas wszystkich doświadcza.
Regina Brett za pomocą tej książki przekazuje nam swoją życiową mądrość. Autorka podpowiada, jak rozwiązywać życiowe łamigłówki i jak iść przez życie, by mimo trudności w pełni się nim cieszyć. Przekonuje, że najlepszą odpowiedzią na wszystko jest miłość. Dzieli się z nami swoimi doświadczeniami, tymi dobrymi, jak i tymi złymi. Jestem pod ogromnym wrażeniem, jak autorka sprawnie potrafi wpasować daną okoliczność czy przeżycie w odpowiednie miejsce tak, aby stały się przestrogą lub wskazówką dla wszystkich, którzy zechcą poświęcić swój czas i przeczytać tę książkę. Przyznam szczerze, że słowa Reginy wpłynęły na mnie dobitnie i zaczęłam stosować się niektórych jej rad. Teraz wiem, że każde złe wydarzenie w życiu, to nie koniec świata, zawsze jest jakieś wyjście i dobre rozwiązanie. Życie żadnego z nas nie jest usłane różami, a złe rzeczy zdarzają się codziennie. Ale właśnie o to tu chodzi, żeby przez pryzmat złych doświadczeń odnaleźć radość i sens życia.
Kilka moich ulubionych lekcji: 💙 „Podskakuj ze szczęścia każdego dnia” 💙 „Jeśli szklanka jest w połowie pusta, napełnij ją” 💙 „Bez względu na to, co zsyła Ci los, wybieraj radość” 💙 „Czasem życie musi wycisnąć cię do ostatniej kropli, zanim znów cię wypełni”
"Życie bywa trudne, ale ty poradzisz sobie z trudnościami"
Mimo że uwielbiam Reginę Brett, tą książkę czytało mi się wyjątkowo długo i ciężko. Przez większość czasu się nudziłam. Rady zwarte w tym poradniku są z pewnością życiowe, ale niezbyt oryginalne czy odkrywcze, niektóre wręcz się powtarzały. Ponad to wiele z nich było moim zdaniem za bardzo spersonalizowanych, indywidualnych. Brakowało mi w tym wszystkim ciągłości i chronologii, powstał trochę taki chaos. Fajnie, że pojawiły się rozdziały o aktualnych wydarzeniach, takich jak pamendemia koronawirusa czy wojna na Ukrainie. Podoba mi się szczerość, ciepło, otwartość i realistyczne podejście do życia Reginy. Mimo to uważam, że poprzednia część, czy pozostałe książki tej autorki są o wiele lepsze.
Regina Brett powróciła ze swoimi felietonami po dziesięciu latach od napisania poprzednich (o tym samym temacie). Mój powrót do jej pióra uważam jednak za niespecjalnie udany. I choć czyta/słucha się jej słów niezwykle dobrze i szybko, tak całościowo była to dla mnie bardzo nierówna i męcząca przeprawa. Niejednokrotnie musiałam pospieszać lektorkę i zwyczajnie przemęczyć się z zakończeniem tej książki.
Tak jak wspominałam, Reginę Brett poznałam już dawno (bodaj osiem lat temu) i wówczas niezwykle do mnie trafiła. Aktualnie jednak nie mogę przemóc się, by wrócić do jej felietonów, bardzo mnie one drażnią ze względu na moralizatorski ton. Tak było i tym razem, „Bóg nigdy nie mruga 2” to lektura zdecydowanie nie dla mnie, choć zauważam jej zalety. Nie lubię poradników i formy moralizatorskiej, a tego w książce Brett nie brakuje. Niby są to poruszające historie, specjalnie dobrane dla Polaków i aktualne na obecne czasy, ale zwyczajnie nie powalają. Słuchając słów autorki ciągle miałam wrażenie, że krążymy wokół tego samego tematu, dosłownie każda historyjka prowadziła do tego samego wniosku, przez co niezwykle książka ta mnie zdenerwowała i zirytowała. Co prawda, jakąś zaletą jest, że Brett sprzedaje się najlepiej w Polsce i to właśnie dla nas ów książka powstała, ale właśnie – to niezwykle wychodzi na pierwszy plan. Nie raz miałam wrażenie, że te historyjki są wręcz skrojone ku chwale Polaków, bardzo mocno rozwleczone i niemalże nie zmierzające donikąd – bo nawet jeśli autorka porusza jakiś kontrowersyjny temat, to nagle traci pierwotną myśl i ogólny wniosek jest taki sam, jak w innych historyjkach. Jestem totalnie na nie, choć niektóre opowieści podobały mi się, może ze względu na ich aktualność czy zwyczajne moje upodobania (rozdziały o pojawieniu się w domu Reginy pieska i przyzwyczajenie się do nowego członka w rodzinie, różne kompromisy z tym idące, idealnie współgrało z całością i są moimi ulubionymi fragmentami z tej książki).
Podsumowując: „Bóg nigdy nie mruga 2” to książka, a właściwie zbiór felietonów dla oddanych fanów części pierwszej oraz pióra Reginy Brett. To powieść wzruszająca, dodająca otuchy, ale jednocześnie niezwykle moralizatorska, co mi zupełnie nie przypadło do gustu. To też zbiór historii dla oddanych chrześcijan, bo dosłownie każda „lekcja” opiera się na tym samym wniosku – szanuję to, jednakże myślałam, że autorka choć troszkę odpuści sobie kazania, pozwalając, by jej (czasem) mądre słowa trafiły też do ludzi innych religii. Tak się nie stało i stąd tak niska (jak na mnie) ocena całego utworu.
Ta książka pozostawia niedosyt, w nie do końca dobrym sensie. Przytoczone historie może i były inspirujące, ale brakowało mi wyciągnięcia z nich szerszych wniosków. Myślałam, że będzie to pozycja do przeczytania na raz, a tymczasem trochę mnie wynudziła. Jednak przyznaję, że miała kilka dobrych momentów, stąd 3 gwiazdki.
Mam wrażenie, że to w dużej mierze powtórzenie pierwszej części tej książki. Jednakże historie, które opisywała Pani Regina Brett dają dużo wskazówek, które można wnieść do swojego życia. Podziwiam ją w tym co robi i samozaparciu. Można się od niej wiele nauczyć. Umie bardzo dobrze obrać w słowa swoje uczucia i je przekazać dalej.
3.5 Jako audiobook super książka, motywująca i uspokajająca, wiele wyjaśniająca. Przyjemnie mi się słuchało. Fakt, z niektórymi opiniami i słowami autorki totalnie się nie zgadzałam, ale to chyba normalne, nie da się być we wszystkim zgodnym.
Jestem przeogromną fanką Reginy- naprawdę. Podziwiam to, jak ciekawą i inspirującą osobą jest, a jeszcze bardziej uwielbiam ją za to, jak niezwykłymi historiami i przemyśleniami dzieli się w swoich felietonach 🫶🏻
Wynudziłam się okropnie. Przemyślenia autorki nie były dla mnie ani trochę odkrywcze. Niestety książka nie wyróżnia się na tle setek innych samorozwojowych poradników, których meritum sprowadza się do hasła "ciesz się małymi rzeczami"
Zbiór 50 historii z życia autorki, z których wysnuwa wnioski i przekazuje je nam w formie lekcji. Zwraca uwagę na to, co jest ważne na co dzień. Sama pisarka zaczęła żyć pełnią życia dopiero po przebytej chorobie i swoimi wywodami pragnie przed tym przestrzec.
Poradniki to ta kategoria wydawnicza, którą omijam szerokim łukiem, niezależnie od tego czy ich autorzy chcą mnie nauczyć szydełkowania przez weekend, zweryfikować moje kulinarne umiejętności, czy też wskazać właściwą ścieżkę, którą powinnam podążać, aby osiągnąć sukces i już tylko leżeć i pachnieć, nie zawracając sobie głowy pracą. Nie wiem zatem jak to się stało, że sama, z własnej nieprzymuszonej woli dałam się namówić samej sobie na bliższe spotkanie z Reginą Brett i jej najnowszą książką „Bóg nigdy nie mruga 2. 50 nowych lekcji na nasze czasy”, która niedawno ukazała się nakładem wydawnictwa Insignis.
Z całą pewnością wiodła mną ciekawość, gdyż – chociaż mam świadomość, że autorka wydała już kilkanaście książek, a jej nazwisko cieszy się wśród polskich czytelników dużą popularnością, to sama nie zagłębiałam się w te literackie rejony, aż do teraz.
To co dodatkowo mnie zastanawiało to problematyka, jaką podejmie Autorka w ramach owych lekcji, tym bardziej, że – jak zapowiadał podtytuł, miały to być kwestie teraźniejsze, a zatem doskonale znane czytelnikowi. I w istocie w dużej mierze tak było, gdyż autorka pochylił się zarówno nad problemem zachorowalności na COVID-19, nad skutkami społecznymi samej epidemii i towarzyszącej jej izolacji, w tym nauczania zdalnego, po problem wojny na Ukrainie. Ale jej lekcje to również nauka pokory, tolerancji, umiejętności samoakceptacji, czy empatii. Chociaż Autorka nie stroni od bolesnych zagadnień, dotykających ciężkich chorób, walki z nałogami, czy nieuchronnej obecności śmierci w życiu każdego człowieka czyni to z wielkim taktem, lekkością, wręcz starając się okiełznać emocje i wprowadzić wyciszenie i pogodzenie się z tym, co zesłał nam los, a co dla osób wierzących jest pewną lekcją, na którą wystawia nas stwórca. Z resztą wiara stanowi wręcz integralny punkt odniesienia dla Autorki, która w Bogu, obok wsparcia bliskich, poszukuje siły na stawianie czoła przeciwnościom życia, jak i czerpania energii w codziennym międzyludzkim funkcjonowaniu.
Dodatkowym atutem książki jest fakt, że każda z lekcji stanowi odrębny, niezależny od innych byt co sprawia, że naukę pochodzącą z ich sensu możemy sobie dozować, pozwalając sobie na chwilę zadumy nad każdym z zagadnień stanowiących istotę konkretnej lekcji.
Ogromnym atutem książki jest również to, że autora nie stawia siebie w roli mentorki, lecz odwołując się do własnych przemyśleń, często biograficznych doświadczeń zaczerpniętych czy to z osobistych przeżyć autorki, czy z życia jej bliskich, pozostawia czytelnikowi wybór przyswojenia bądź odrzucenia proponowanych przez nią rozwiązań, mających polepszyć nasze samopoczucie czy wpłynąć na poprawę relacji z innymi. Ogromna dawka optymizmu i entuzjazmu z jakim do każdej z lekcji podchodzi autorka sprawia, że nie sposób przejść obok tej książki obojętnie. Stanowi ona połączenie plastra na bolącą ranę z shotem witaminowym mającym pobudzić organizm do działania. Taki efekt z pewnością osiągnęła autorka, gdy jej książka przepełniona jest pozytywną energią i dużą dawką cennych i trafnych myśli, którym daleko do mądrości życiowych, które zazwyczaj pojawiają się w poradnikach. Tu czytelnik dostaje wartościową lekturę, z której czerpać może garściami wchłonąć lekcja po lekcji lub delektując się ich smakiem kawałek po kawałku z czasem na odrobinę refleksji. Jeśli zatem poszukujecie książki, która będzie Waszym motywatorem, pocieszycielem, ale i terapeutą sięgnijcie po „Bóg nigdy nie mruga 2”. Mi pozostaje jedynie was do tego zachęcić i kontynuować przygodę z twórczością autorki.
Regina Brett powraca z kolejnym cyklem felietonów. Tytuł najnowszego zbioru nawiązuje do jej pierwszego bestsellera Bóg nigdy nie mruga, który sprzedał się w milionach egzemplarzy na całym świecie. Co buduje fenomen tych tekstów, szczególnie wśród polskich czytelników?
Na temat treści książki nie będę pisała zbyt wiele. Składa się na nią 50 nowych felietonów Reginy w charakterystycznym dla niej stylu. Cieszy mnie to, że uniknęła powtórzeń, co zdarzało się w poprzednich publikacjach. Nowością są tematy bieżące: pandemia koronawirusa i wojna na Ukrainie. Podsumowując, dostajemy kolejną porcję Reginy Brett, jaką już znaliśmy, ale z dodatkiem aktualności ze świata.
Autorka kocha Polskę, a Polacy pokochali ją. Ona sama w nowej książce snuje refleksje na temat tego, co ją tak silnie połączyło z krajem nad Wisłą i jego mieszkańcami. I ja, jako jej wierny czytelnik, również się nad tym zastanawiam. Amerykanka z pełnym wdzięczności podejściem do świata, progresywnymi poglądami trafiła do serc społeczeństwa, które tkwi w zgoła innej mentalności. Być może jest tak, że płynące do nas przez Atlantyk słowa są tymi, które chcielibyśmy odnaleźć we własnej codzienności, usłyszeć je od innych bądź odkryć je we własnym wewnętrznym głosie.
Po dziesięciu latach autorka wraca w wielkim stylu, jedyne co mogę na ten moment powiedzieć - jestem zakochana. Zbiór felietonów Brett to jak najmilszy otulacz tych czasów. Podczas czytania czujemy się zrozumiani, a każda strona to miód i plasterek na zmęczone i smutne serca.
Dostajemy kontynuacje tego, co już tak dobrze znamy z książek Reginy. Powraca w swoim wyjątkowym stylu, po raz kolejny przypominając nam, co jest naprawdę ważne, a jej charyzma i i empatia wciąga od pierwszych stron.
Mimo że jest to 50 lekcji, przeczytałam je „na raz”, ale mam w planach dawkować sobie te rozdziały, aby mieć więcej czasu na refleksje, ale i na kolejną porcję ciepła i pięknego pióra autorki ❤️
W treści książki czuć, że autorka jest już na innym etapie życia, przez co niektóre lekcje wydają się mniej uniwersalne niż te znane z poprzednich części. Niemniej jednak do kilku z nich zapewne będę wracać. Książka jest napisana lekkim i bardzo przystępnym stylem (co jest charakterystyczne dla Reginy Brett), ale na pewno nie jest do „pochłonięcia na raz”. Czy warto się z nią zapoznać? Mimo wszystko – warto!
Dużo lepsza niż pierwszy tom. Uwielbiam czytać wszystko co wyjdzie spod pióra tej autorki, mam wrażenie, że to na prawdę ciepła kobieta do której masz ochotę się przytulić. Nie boi się kontrowersyjnych tematów a każdą sytuacje życiową ubiera w piękne słowa. Pomimo tytułu w którym występuje „Bóg” książka nie narzuca żadnej religii, jest dla każdego wyznania co powinno skłonić wszystkich do jej przeczytania.
Trochę z bólem serca, ale oceniam tą część najsłabiej ze wszystkich. Mam wrażenie, że poprzednie książki faktycznie były lekcjami, poradami i posiadały mnóstwo wspierających słów. A ta... dużo dobrych słów o Polsce i kilka podsumowań okresu pandemii... dla mnie żadnej ważnej lekcji, porady czy wsparcia.
Książka była na 100% inspirującą. Jeśli potrzebujemy motywacji to zdecydowanie powinnismy po nią sięgnąć ✅
To już któraś książka Reginy, którą przeczytałam. Pomaga spojrzeć na swoje własne życie z innej perspektywy. Może niektóre rady każdy z nas już kiedyś przeczytał - ale każda historia, którą Regina opisuje przy kolejnej poradzie jest wyjątkowa.
Miałam wrażenie, że może była trochę wtórna i momentami oczywista, ale faktycznie dawała dużo ciepła i nadziei. Trafiłam na nią w okresie życia, kiedy potrzebowałam właśnie ciepła, nadziei i wiary, że będzie dobrze, a ona mi to dała. Ma charakterystyczną dla książek tej autorki formę. Czyta się ją wyjątkowo szybko i łatwo, a przy tym jest dobrze napisana, ciekawa.
Boże jakie to było piękne i wartościowe 🥹🥹 uwielbiam Reginę. Od czasu gdy dwa lata temu pierwszy raz przeczytałam jedną z Jej książek, stała się moim autorytetem. Jest mi niesamowicie miło, że pisze tak piękne słowa o Polsce 🥹
Tak naprawde to 2,5. Ksiazka nie urzekła mnie tak jak pierwsza czesc, faktycznie było troche fajnych tematów ale czesto były tez powtórzenia. Takie troche odgrzewanie obiadu XD