Autorka śledzi losy osobiste i artystyczne najsłynniejszego polskiego rzeźbiarza, poczynając od narodzin w 1944 roku w niemieckim Oederan, dokąd jego matka została wywieziona na roboty przymusowe, przez dramatyczne dzieciństwo i lata młodzieńcze, w tym studia na krakowskiej Akademii Sztuk Pięknych pod kierunkiem Tadeusza Kantora, czas spędzony w Paryżu, który okazał się przełomowy i wiązał się nie tylko z ciężką pracą, ale i przyniósł pierwsze wystawy i sukcesy, aż po włoski okres w życiu Mitoraja – w najważniejszym dla niego miejscu z wyboru, miasteczku Pietrasanta w Toskanii. Malowany przez Stabro obraz dopełnia wzruszający opis śmierci rzeźbiarza w roku 2014 w Prowansji.
Agnieszka Stabro podążyła śladami Igora Mitoraja, by w miejscach, które były znaczące w jego życiu, szukać odpowiedzi na pytania o źródła rzeźbiarskiego geniuszu. Aby uzupełnić narrację, przeprowadziła rozmowy z osobami, które znały Igora nie tylko zawodowo, ale też prywatnie. Wyjątkowość tej biografii kryje się w podejściu autorki do jej bohatera – Stabro kreśli bardzo osobisty portret artysty: ważne dla niej jest nie tylko to, jak wielkim był twórcą, lecz i to, że za maską geniuszu krył się ciepły, dobry człowiek, którego łączyła bardzo bliska więź z matką i przyjaciółmi.
Książka jest efektownie wydana, zdjęcia cieszą oko i są jej prawdziwą ozdobą, ale styl, błędy rzeczowe i nieprofesjonalne opracowanie tematu kłują w oczy. Wszechobecne wielokropki (w pewnym, momencie odniosłam wrażenie, że przynajmniej jeden pojawia się na każdej stronie), wrażenia autorki, które nie pogłębiają treści, acz starają się ją romantyzować, są męczące. Przypisy cytują znane albumy i wywiady - nic w tym złego oczywiście, chociaż "Udręka i ekstaza" Irvinga Stone'a jako źródło faktów o Michale Buonarottim i wrażeń, które Mitoraj miał z nim dzielić, nie spełnia swojej roli. Tajemnicze nienazwane "ogólnodostępne publikacje" wspomniane na stronie 234 widocznie są bardziej błahe i znane gremium niż materiał video z Dzień Dobry TVN. Przypisy lub powoływanie się na autorytety jawią się w miejscach niewymagających tego - np. "Igor umarł 6 października 2014 roku [...], jak mówił Profesor Czesław Dźwigaj, za wcześnie". Za to informacje, które przed publikowaniem należałoby sprawdzić, sprawdzone nie zostały. Dla przykładu: - opis wykonywania odlewu na wosk tracony, sugerujący nieumyślnie, że rzeźba wykonana była z wosku; - znaczenie słowa "bozzetto", przełożonego na użytek polskich profanów jako "rzeźba", być może zaczerpnięte z polskiej Wikipedii, niestety! nie jest właściwe. Podczas gdy samo Museo dei Bozzetti na stronie głównej usłużnie wyjaśnia, że to przeskalowane w dół pierwsze próby artystyczne, poprzedzające stworzenie opus.
Na końcu wreszcie, przedarłszy się przez treść, znaleźć można kalendarium życia i najważniejszych wystaw bohatera biografii, oraz przedruk wywiadu Mitoraja z Tomaszem Ziółkowskim, gdzie wreszcie, ze słów samego artysty, dowiedzieć się można w telegraficznym skrócie, co sądził o swych ulubionych miejscach czy własnej twórczości.
Biografia jest beletryzowana, oznacza to, że fragmentami autorka pozwala swojej wyobraźni wypełnić puste strony życiorysu Mitoraja. Na samym wstępie książka opisana jest jako beletryzowana biografia i zapis podróży z miejsc ważnych w życiu artysty. Autorka ma tu na myśli szczególnie rodzinny Grojec i toskańską miejscowość Pietrasanta. Właśnie tym miejscom poświęcona jest duża część książki i to właśnie w tych fragmentach znajdziemy najwięcej beletrystyki. Autorka snuje opowieść o małym wrażliwym Jurku czy już dojrzałym przechadzającym się po plaży Igorze. Beletryzowane fragmenty wydają się wyrastać bezpośrednio z faktycznego życiorysu rzeźbiarza. Mają na celu raczej zbliżyć nas do Mitoraja, pokazać codzienność i uwypuklić jego cechy charakteru. Książka jest napisana w taki sposób, że czytelnik nie ma trudności w rozróżnieniu faktografii od beletrystki. To bardzo ważne!
Agnieszka Stabro w poszukiwaniu informacji o Mitoraju korzystała z paru źródeł. Przede wszystkim były to rozmowy z żyjącymi przyjaciółmi i nauczycielami rzeźbiarza. Ponadto autorka przeczesała archiwa bielskiego liceum i krakowskiej ASP. Pozostałymi źródłami jest oczywiście literatura czy film. Faktem wartym zaznaczenia jest, że rozmowy z autorką odmówili wszyscy członkowie rodziny Mitoraja.
Książka podejmuje trudne tematy w życiorysie Igora Mitoraja, w tym właśnie słaby kontakt z rodziną (nie licząc mamy i siostry) czy kwestie relacji z Polską. Tutaj właśnie chciałbym się zatrzymać. Nasze społeczeństwo do dziś nie zdaje sobie sprawy jak wielkim artystą był Igor Mitoraj. Nie oszukujmy się, niewielu Polaków osiąga status światowej sławy artysty. Jego rzeźby spotkały się ze światowym uznaniem i zdobią liczne skwery europejskich miast. Dla miłośników antyku Igor Mitoraj powinien być tym bardziej drogi, polski artysta tchnął nowego ducha w idee klasycznego piękna. Jego rzeźby jak i ich nazwy nawiązują bezpośrednio do kultury antycznej. Sam w wywiadach opowiada o swoich inspiracjach mitologicznych i cytuje starożytną poezję. „Czytał nie tylko „Iliadę” i „Odyseję”, ale także pozostałe utwory kanonu greckiej literatury” jak pisze Agnieszka Stabro. W książce znajdziemy kilka fragmentów dotyczących stosunku Mitoraja do starożytności, z tego też względu zdecydowałem się tę książkę polecić.
Biografię czyta się bardzo dobrze, czytelnik jest ciekawy dalszych losów Igora, który przecież miał bardzo interesujące życie. Lektura książki wzbogacona jest także licznymi fotografiami, które dobrze uzupełniają treść. Mankamentem jaki utrudniał mi odbiór książki są ww. zapisy z podróży śladami artysty. Same w sobie ciekawe i potrzebne, ale w moim odczuciu zbyt obszerne w stosunku do reszty treści książki. Mam także wrażenie, że postać Mitoraja jest w tej biografii wyidealizowana, wady jego charakteru są ledwie wspomniane. Być może powodem takiego stanu rzeczy jest fakt, że źródłem opowieści o artyście byli jego bliscy przyjaciele. Wszyscy mamy tendencje do wspominania głównie tych dobrych chwil.
Był chyba najsłynniejszym polskim rzeźbiarzem. Jego monumentalne dzieła podziwiać można w Paryżu, Mediolanie, Rzymie, a nawet w Japonii i USA. Agnieszka Stabro opowiada o jego drodze na sam szczyt. O jego poszukiwaniach oraz o jego mistrzach. Książka napisana z dystansem, bez zagłębiania się w intymne fragmenty życiorysu. Nie jest to biografia sensu stricto, ale czytałam ją z przyjemnością. Bardzo ładnie wydana. Wzbogacona licznymi fotografiami. Gratka dla fanów artysty oraz miłośników sztuki.
„Tkactwo dało mu umiejętności planowania ruchów i przewidywania niezbędne w pracy rzeźbiarze i sprawiło, że potrafił doskonale się zorganizować w pracowni. Ta determinacja Igora od najmłodszych lat, jego świadomość, czego chce i co pragnie w życiu osiągnąć, czym się zajmować i czemu poświęcić jest imponująca. Jakby wiedział, że jego los jest przesądzony, że nie ma dla niego drogi innej niż droga twórcza, artystyczna”. Tamże, s.50.
„Igor chętnie sięga do warsztatu przeszłości, nie po to jednak, by ją powielać, ale po to, by przetworzyć ją po swojemu, pokazać ją nie w majestatycznym, monumentalnym pięknie, ale uwidocznić, że bohaterowie greckich mitów też byli ludźmi. Wygrywali, pokonywali przeszkody, lecz płacili za to najwyższą cenę. To także charakterystyczna cecha twórczości Igora: wykorzystanie antyku i pokazanie go we współczesnym rozumieniu. Sztuka Mitoraja jest zarazem przestrzenią w spotkania się tego, co teraz, z tym co było”. Tamże, s. 136.
Pięknie wydana i dużo zdjęć w środku. Jednak sam styl pisania autorki pozostawia wiele do życzenia. Bardzo dużo powtórzeń, jest to książka która całościowo ma troche ponad 200 stron, więc nie potrzebuje przypomnień co czytałam 20 stron wcześniej. Poza tym odnosiłam wrażenie że autorka sama nie wie co myśli, przeczy sama sobie. O ile początek dobrze mi się czytało to odnosiłam wrażenie że im dalej tym bardziej chaotycznie jest napisana. Nie jest to pozycja zła bo zawiera dużo faktów i ciekawostek o Igorze Mitoraju których pewnie nie znajdziemy w innych książkach o nim. Tutaj musze pochwalic panią Agnieszkę Starbo bo zrobiła naprawdę solidny research zarówno w książkach jak w wywiadach u wielu ludzi bliskich rzeźbiarzowi. Myślę że mimo tych wszystkich wad warto po nią sięgnąć chociażby dla pięknych zdjęć w środku jeśli kogoś naprawdę interesuje dogłębne poznanie historii życia rzeźbiarza
Świetnie zostało w niej opisane życie polskiego artysty uznawanego za jednego z najważniejszych rzeźbiarzy XX wieku. Co prawda, czasami pojawiały się zbyt obszerne opisy miejsc/osób/wydarzeń, które nie łączyły się bezpośrednio z Mitorajem, jednak za połową, sytuacja zmienia się na opowieść o samym artyście.
Na zakończenie pojawia się krótki wywiad przeprowadzony z Igorem, który idealnie podsumował wszystkie informacje zawartej w tej książce.
Na plus są także liczne zdjęcia. Czasami jednak brakowało mi zgrania tekst-obraz, bo przy dokładnym opisywaniu jednej z prac, pojawiało się zdjęcie zupełnie innej rzeźby.
Książka jest idealna dla każdego, kto chce poznać historię Igora Mitoraja oraz tego dlaczego nazywany jest „Polakiem o włoskim sercu”!
mitoraj wiadomo, że niesamowity ale jakoś ta beletrystyka mi nie siedzi do końca. Plus mega dużo kontekstów, można dać się odwieźć czasami od głównego tematu.