Jump to ratings and reviews
Rate this book

Śniadanie pachnie trupem. Ukraina na wojnie

Rate this book
Pierwszy reportaż z wojny w Ukrainie.

"Operacja specjalna" miała skończyć się po trzech dniach – rozpadem ukraińskiego państwa i marionetkowym rządem w Kijowie. Trwa jednak do dziś. Codziennie relacjonują ją gazety i portale internetowe. Ale czy mówią wszystko o dramacie, jaki przeżywają Ukraińcy?

Zbigniew Parafianowicz zna Ukrainę od podszewki. Na miejscu był od pierwszych minut rosyjskiej agresji. Widział nieludzkie zło i nadludzkie bohaterstwo. Odwiedzał schrony, szpitale polowe i kostnice w sąsiedztwie budek z cheeseburgerami. Rozmawiał też ze zwykłymi ludźmi i z politykami.

Dlaczego Zachód nie wierzył, że wojna wybuchnie?

Po co Putinowi szamani?

Kim są żołnierze budzącego kontrowersje pułku Azow?

Autorowi wywiadów udzielili: prezydencki minister Jacek Kumoch, polscy i ukraińscy dyplomaci, pisarz Serhij Żadan, wokalista Andrij Chływniuk (Bumboks), żołnierze pułku Azow, rosyjscy ochotnicy walczący po stronie Ukrainy, mieszkańcy Kijowa, Buczy i Charkowa.

Ta książka to zarazem przejmująca relacja ze zrujnowanej wojną Ukrainy i głęboka polityczna analiza wydarzeń na Wschodzie.

304 pages, Paperback

First published October 26, 2022

4 people are currently reading
122 people want to read

About the author

Zbigniew Parafianowicz

6 books16 followers

Ratings & Reviews

What do you think?
Rate this book

Friends & Following

Create a free account to discover what your friends think of this book!

Community Reviews

5 stars
29 (27%)
4 stars
55 (51%)
3 stars
19 (17%)
2 stars
1 (<1%)
1 star
2 (1%)
Displaying 1 - 6 of 6 reviews
Profile Image for Zbyszek Sokolowski.
299 reviews16 followers
December 31, 2023
Zdecydowanie warto przeczytać, cytaty:

„Mam wrażenie – mówił Żadan – że Rosja i imperium, które próbuje budować, nie jest państwem nowoczesnym. Pojęcia, które tworzy, są nieadekwatne i błędne. Źle opisują świat. I mówię to bez rusofobii. Bez resentymentu. Tak jakby Putin nie rozumiał tego, jak bardzo świat się zmienił. Rosja żyje pojęciami z XX stulecia. Z tego wynikają też okropieństwa, które robi. Ukrainę przed tą drogą uratował rok 2014. Majdan i później wojna.


„W tym stosunku do Ukrainy jest dużo ksenofobii. Masa wielkorosyjskiego szowinizmu. Postrzegania Ukrainy i Ukraińców jako ludzi gorszego sortu. W ZSRR zawsze było dużo anegdot o narodowościach, które tworzyły sojuz. Nawiązywały do cech narodowych. Często drwiły z tych narodowości. O sobie Rosjanie mówili jak o pijanych. Ale to w gruncie rzeczy było postrzegane pozytywnie. W sojuzie być pijanym to nie grzech. I przez te trzydzieści lat od upadku komunizmu Rosjanie pielęgnowali te powiedzenia. Żyli wewnętrznym rewanżyzmem. A narody obok się rozwijały. Państwa wykorzystywały czas. Komuś się udało bardziej, jak na przykład krajom bałtyckim. Komuś mniej, na przykład nam czy Gruzinom. Niemniej jednak kierunek był na zmianę. W Rosji z kolei panował kult cargo. Mówiono przecież o rosyjskiej armii, że jest drugą siłą zbrojną na świecie. Rosjanie żyją projekcją. Nie ma już żelaznej kurtyny, a oni żyją w izolacji. Poddają się machinie propagandowej.

Na stacji metra „Herojiw Pracy”, przy kinie Poznan, w tym samym czasie chroniło się nawet sześćset osób, które nie chciały opuścić Piwnicznej Sałtiwki. W systemie charkowskiego metra podziemni uchodźcy stworzyli miasteczko jak z Kingsajzu. W wagonach trzymali nawet kwiaty w słoikach, kartonowe obejścia miały pewną logikę i były budowane tak, żeby dać choć pozory stabilizacji. To wszystko miało wprowadzić jakiś ład.

Ostatecznie Abramowicz załapał się na pokład, niemniej system do końca mu nie ufał. Był bardziej komsomolcem niż czekistą. Nie siedział nawet w kryminale. „On ma paszport portugalski, z którym podróżował do Turcji. W przeszłości w paszporcie sowieckim miał wpisaną narodowość ukraińską. Nie można wykluczyć wariantu, że »wybierze wolność«. Pokazano mu więc, że nigdzie nie może czuć się bezpieczny” – relacjonowało źródło po stronie ukraińskiej.

Na koniec rozmowy Kumoch przekonywał, że największym błędem Putina było to, że nie docenił prezydenta Ukrainy. „Traktował go niepoważnie. Nie wiem, na ile miało także znaczenie żydowskie pochodzenie Zełenskiego, bo KGB w czasach służby Putina było antysemickie, a na ile fakt, że Zełenski jest aktorem komikiem.

Rosjanie zabijali bez wyraźnego klucza. Zamordowali nawet urodzonego w położonym w obwodzie donieckim Kramatorsku prokremlowskiego kandydata na prezydenta Ukrainy w 2004 roku, Ołeksandra Rżawskiego. Polityk zasłynął z udziału w zagraniach wyborczych stosowanych przeciw prozachodniemu Wiktorowi Juszczence

Rżawski cieszył się niewielkim poparciem, ale przekonywał, że jeśli zostanie głową państwa, zaprowadzi na Ukrainie takie same porządki, jakie w Rosji Władimir Putin. 27 marca 2022 roku zginął zastrzelony przez żołnierzy 64 Samodzielnej Brygady Strzelców Zmotoryzowanych we własnym mieszkaniu. Putin – którym Rżawski fascynował się za życia – odznaczył strzelców z Buczy orderami „Za bohaterstwo i męstwo”.

Jak dodawał, twórcy kremlowskich narracji zapominają, że na zapleczu rosyjskich sił zbrojnych działa cała liga prywatnych armii, w których dowódcami są neonaziści łączący w umiejętny sposób fascynację Trzecią Rzeszą i tak zwaną wielką wojną ojczyźnianą. Skrajnym przykładem wykorzystania takich ludzi jest Dmitrij Utkin vel Wagner, dowódca prywatnej firmy wojskowej Grupa Wagnera. Utkin to były pułkownik Specnazu, sił specjalnych wywiadu wojskowego GRU.

Gdy Kałyna jako viral podbijała internet, w Polsce wybuchła debata, na ile jest ona hymnem OUN/UPA, czyli Ukraińskiej Armii Powstańczej odpowiedzialnej za zbrodnie na Wołyniu. Organizacja pozarządowa Stowarzyszenie Upamiętniania Polaków Pomordowanych na Wołyniu, działająca od lat ze wsparciem państwa polskiego, wniosła zawiadomienie do prokuratury w Hrubieszowie o możliwości popełnienia przestępstwa przez Zamojski Dom Kultury za publiczne wykonanie utworu przez młodzież polską i ukraińską. Stowarzyszenie przekonywało, że w ten sposób promowany jest „totalitarny ustrój państwa”. W rzeczywistości Czerwona kałyna hymnem OUN/UPA nie była nigdy, choć członkowie organizacji rzeczywiście ją śpiewali. Oficjalnym hymnem organizacji jest Marsz ukraińskich nacjonalistów (nazywany również Zrodyłyś my wełykoji hodyny – „Urodziliśmy się w wielkiej godzinie”), autorstwa działacza narodowego i literaturoznawcy Ołesia Babija. Utwór był popularny po ataku Rosji w 2014 roku i wykonywany między innymi przez Zorjanę Konowałeć, znaną z antypolskich i nacjonalistycznych poglądów wolontariuszkę pułku Azow, czy przez orkiestrę wojskową Pułku Prezydenckiego pod batutą Mychajła Riabokonia jako Marsz Nowej Armii.

Dugin w młodości zaczytywał się w pismach o pogaństwie. W latach osiemdziesiątych dołączył do nieformalnego klubu literackiego – zafascynowanej okultyzmem Grupy Jużyńskiej (od nazwy ulicy w centrum Moskwy), której liderem do czasu emigracji z Rosji był Jurij Mamlejew, przedstawiciel realizmu metafizycznego, znawca obrazów zła i śmierci w twórczości Fiodora Dostojewskiego. W owym czasie zainteresowany satanizmem Dugin prowadził pogłębione analizy na temat dążenia do duchowej samowystarczalności.

Według Dugina w ujęciu geografii sakralnej Polska nigdy nie stanie się częścią projektu euroazjatyckiego ze względu na katolicyzm. Nie będzie jednak również częścią Zachodu, bo blokuje ją natura słowiańska i jej tradycje pogańskie i magiczne. Dugin w wywiadach nigdy nie krył, że Rosja jest zainteresowana wchłanianiem sąsiadów. Wprost mówił o tym w odniesieniu do Polski i Ukrainy.

Andrzej Duda spotykał się z Zełenskim i na początku 2022 roku miał stałe łącze z Amerykanami. Premier Mateusz Morawiecki w listopadzie 2021 roku rozpoczął serię wizyt w stolicach europejskich i przekonywał do wsparcia dla Ukrainy. Jednocześnie w Warszawie spotkał się z jawnie prorosyjską, finansowaną kredytami z Kremla Marine Le Pen i prowadził rozmowy o współpracy z Matteo Salvinim, który był daleki od kwestionowania aneksji Krymu.

Ukraińcy nie skorzystali jednak z informacji od CIA i nie umocnili lotniska w Hostomlu – na początku bronili go poborowi.

Tak naprawdę Macron już od dawna wywierał presję na Kijów. Podobnie jak władze niemieckie. W zasadzie od 2014 roku zarówno Paryż, jak i Berlin postrzegały ukraińskie dążenia do utrzymania suwerenności nad Donbasem jako kłopot.

Posłanka do parlamentu ukraińskiego Wiktorija Wojcicka przekonywała w 2015 roku, że dyplomaci z tych krajów przywozili gotowe zapisy, które władze ukraińskie powinny wprowadzić do konstytucji, aby zaspokoić oczekiwania Putina. I Paryż, i Berlin nie postrzegali Rosji jako źródła problemów. Wspieranie separatystów nie było zagadnieniem. Ich zdaniem źródłem niestabilności była Ukraina. Od początku chodziło o legalizację separatystów, o nakarmienie Kremla.

Tymczasem tym, co łączyło prezydenta z aktorem Zełenskim, był jedynie spryt. Osiedlowa umiejętność kiwania innych cwaniaków. Pochodzący z Krzywego Rogu, z bloku z wielkiej płyty, polityk doskonale się w tym odnajdywał. Rosjanie narzekali na niego, że dużo obiecuje, ale z tych obietnic niewiele wynika. Skarżyli się na niego jego patroni z ukraińskiego oligarchiatu, przede wszystkim Ihor Kołomojski, który wpuścił go do swojej telewizji 1+1, wylansował w ramach „projektu prezydent”, a następnie stracił nad nim kontrolę. Okazało się, że sprytny aktorzyna kiwa najtwardszych graczy.

Zełenski proponował współudział. Wezwał do wspólnej akcji, jak w dobrze skrojonym viralu. Struktura, którą przedstawił, była pozioma. Poroszenko w swojej pretensjonalnej, otoczonej murem posiadłości pod Kozynem i z nowobogackim kryształowym fortepianem, który ustawił w salonie, jawił się jako ktoś nieprzysiadalny. Tymoszenko grała wypalonym populizmem, który śmierdział naftaliną. Zełenski był przy tym jak nowy produkt na atrakcyjnej promocji w supermarkecie. Jedynym postulatem, do którego się przywiązywał, była walka z korupcją. To od zawsze działało na Ukrainie.

Zełenski potrafi jednak zaskakiwać. Jak do tej pory zaskoczył co najmniej trzy razy. Pierwszy raz, gdy wygrał. Drugi – gdy zaczął ogrywać tych, których w ukraińskiej polityce nie miał prawa ograć. I po raz trzeci – 24 lutego, gdy został w Kijowie, stawiając wszystko na jedną kartę. Te trzy sytuacje pokazują, jak złudne jest przywiązanie do Loni. Niewykluczone, że największym błędem Putina było to, że potraktował Zełenskiego przez pryzmat sceny. Nie pozostawił sobie marginesu na polityka, który konsekwentnie się kreował. W tym sensie rosyjski prezydent przegrał.
Profile Image for Jarosław.
89 reviews
December 28, 2023
Im dalej będziemy od początków pełnoskalowej agresji Rosji na Ukrainę, tym ta książka będzie nabierała większej wartości jako dokumentacja tych "pierwszych dni". Żałować można jedynie, że epilog książki nie stał się jednocześnie epilogiem tego bezsensownego i krwawego konfliktu po nic, wymyślonego przez pajaca i zbrodniarza z dalekiego, moskiewskiego Kremla.

Niestety dający lekki optymizm wydźwięk książki po kolejnych miesiącach wojny się zdezaktualizował, ale kto wie co przed nami.
Profile Image for Aneciak K..
2 reviews
December 26, 2022
Reportaż napisany bardzo dobrze. Przystępny język, wciągający styl. Natomiast treść jest dość mało zaskakująca dla tych, którzy są choć trochę bardziej zorientowani w sytuacji w Ukrainie. Jeśli więc ktoś szuka dość podstawowego wyjaśnienia, jak doszło do eskalacji z 2022 roku, warto sięgnąć. Natomiast ci, którzy wiedzą, czym był Majdan, albo czytali/słuchali np. o konflikcie w Donbasie nie znajdą tu zbyt wiele nowych treści.
Profile Image for Zosiaa.
67 reviews
March 30, 2023
Książka przedstawia wiele ciekawych faktów na temat wojny w Ukrainie oraz czasów bezpośrednio przed inwazją. Jednocześnie chronologia w książce jest chaotyczna, przez co momentami ciężko było mi się w niej odnaleźć.
Profile Image for Beata Horała.
222 reviews
January 26, 2023
I możecie sobie pisać, że ktoś znowu zarabia na wojnie, że marginesy szerokie, a czcionka duża. Ale ja jednak cieszę się, że mogłam to przeczytać.
7 reviews
May 17, 2025
na prawdę dobre połączenie reportarzu i publicystyki, polecam.
Displaying 1 - 6 of 6 reviews

Can't find what you're looking for?

Get help and learn more about the design.