Tomasz Piątek nie ustaje w swojej pracy śledczej. W najnowszej książce znajduje odpowiedzi na wiele pytań dotyczących człowieka, który od siedmiu lat rządzi Polską. Skąd Kaczyński bierze pomysły?
Kim był Anatolij Wasin,?
Co zrobił Kaczyński, gdy przyjechał do Kijowa?
Kogo Kaczyński wziął do spółki Srebrna? Kto dawał pieniądze ludziom Kaczyńskiego w torbach po cukrze?
Co Bogusław Bagsik ma wspólnego z Kaczyńskim?
Co w tym wszystkim robi Glapiński?
Kim dla Kaczyńskiego był kapitan Marian Śpitalniak? Co łączyło opiekunów Kaczyńskiego z głośnymi zbrodniami politycznymi?
Ukończył lingwistykę na Universita' degli Studi di Milano. W latach 1995–1999 pracował jako dziennikarz w "Polityce", RMF FM, "La Stampa", Inforadiu, Radiostacji, oraz jako ekspert–psycholingwista. Publikował felietony w miesięczniku "Film" i w "Życiu Warszawy".
Książka doskonała. Każdy kto nie wie skąd się wziął PiS powinien przeczytać. Tomasz Piątek wykonał ponownie niesamowitą śledczą pracę, przeszukując archiwa IPN i rozmawiając ze świadkami. Dla niedowiarków to wygrał już 10 procesów sądowych z PiS i podobnymi. Polecam!
Kaczyński i Morawiecki już wtedy wiedzieli, że Putin szykuje najazd na Ukrainę. Zostali ostrzeżeni przez Amerykanów, że dojdzie do zbrojnej inwazji ze strony Rosji. Mimo to publicznie się bratali z politycznymi agentami Kremla działającymi w Europie. W tym – z panią Le Pen, z którą nie zerwali po skandalicznej wypowiedzi. Przeciwnie. Również po tym wybryku Marine Le Pen premier Morawiecki robił wszystko, żeby zwiększyć jej szanse we francuskich wyborach prezydenckich. Próbował w nie ingerować, atakując publicznie prezydenta Francji Emmanuela Macrona.
Wszystko to stanowi działanie sprzeczne z ukraińską racją stanu. Przede wszystkim jednak stoi w sprzeczności z polską racją stanu. Nic tak nie osłabia zakusów Kremla na Polskę, jak istnienie wolnej, niepodległej Ukrainy, która z własnej woli wiąże się z Zachodem. Kto szkodzi wolnej i niepodległej Ukrainie, szkodzi Polsce i pomaga Moskwie. Dopóki Kreml istnieje i zagraża Rzeczpospolitej, antyukraińska polityka jest zarazem polityką antypolską.
Antyukraińskie prowokacje ludzi Kaczyńskiego trwają również w następnych miesiącach. W polskich szkołach, do których trafiają dzieci uchodźców z Ukrainy, odbywa się konkurs „Wołyń – pamięć pokoleń”. Rzecz jasna, poświęcony rzezi wołyńskiej...[11] Kto patronuje tej inicjatywie, która grozi konfliktem między ukraińskimi i polskimi dziećmi oraz ich rodzicami? Niezawodny minister Czarnek.
Kaczyński prawdopodobnie cieszy się z tego, że przeciwnicy go zwalczają jako „nieudolnego starszego pana bez konta w banku”. Nie chce, by znano jego prawdziwą postać: szarą eminencję szemranych firm, które obracają wielomilionowymi kwotami. Zapewne cieszył się też, gdy nazywano go „oszalałym rusofobem”. Odwracało to uwagę od jego powiązań z Rosją.
Aby wiedzieć, kim jest Jarosław Kaczyński i co nim kieruje, musimy zapomnieć o maskach i zasłonach dymnych. „Nieśmiały dyktator”. „Typowo polski zazdrośnik i intrygant”. „Nieudaczny wódz nieudaczników”. „Zżerany podejrzliwością paranoik”. „Mściciel oszalały z bólu po śmierci ukochanego brata”, „Wieczny żałobnik smoleński”. To fałszywe portrety Kaczyńskiego, które media wciąż powielają. Te portrety są ze sobą sprzeczne. Jednak pełnią podobną funkcję: na różne sposoby pomagają Jarosławowi Kaczyńskiemu. Dezorientują nas bowiem i odciągają uwagę od tego, co naprawdę robi Kaczyński. A to jest gorsze od najgorszej karykatury.
Czy Kaczyński oszalał? Czy dąży do własnej klęski? Doświadczenie uczy, że w szaleństwach Jarosława Kaczyńskiego zwykle jest metoda. Władzę pomógł mu zdobyć Kreml. Czy przyjaciele Kremla pomogą Kaczyńskiemu ją utrzymać? Od ponad roku liczne źródła donoszą, że PiS intensywnie zabiega o bilionową pożyczkę w Pekinie. Z doniesień mediów wynika, że Chiny zaczęły finansować reżim Kaczyńskiego za pomocą kredytów, których udzielają polskim spółkom Skarbu Państwa. Chiny zaś są głównym wrogiem USA i najważniejszym sojusznikiem Rosji. - Rosjanie chcą, żeby car był potężny, bogaty i silny. Chcą, żeby zabijał potwory niczym legendarny Ilja Muromiec ze średniowiecznych poematów ludowych. Putin na swój sposób spełnia te oczekiwania. Polacy chcą, żeby król był odważny i skromny zarazem, a także zatroskany. Chcą, żeby obalał pysznych magnatów siłą nie pięści, nie oręża, tylko królewskiego słowa. Na ile może, Kaczyński zaspokaja to zapotrzebowanie.
Zatem rola, którą Jarosław Kaczyński zazwyczaj odgrywa, ma dla niego same zalety. Po pierwsze, odpowiada na potrzeby emocjonalne milionów Polaków. Po drugie, Kaczyńskiemu łatwo ją odgrywać, gdyż nie musi zbyt dużo udawać. Po trzecie, ta rola bardzo skutecznie przykrywa ambicję, przemyślność i agresywność Jarosława Kaczyńskiego. Wygląd niezamożnego emerytowanego urzędnika pomaga mu grać skromnego i bezinteresownego sługę narodu. Kaczyński nie przemawia do zwolenników z marmurowego balkonu ani z prezydium wyściełanego aksamitem. Woli wynajęte sale, przywodzące na myśl akademią szkolną. Przez lata używał tandetnej blaszanej drabinki, na którą się wdrapywał podczas tzw. miesięcznic smoleńskich. Przedstawiał się wtedy tłumowi jako męczennik i sierota po śmierci brata przypisywanej mgławicowym spiskom.
Publikacje „Gazety Wyborczej” otworzyły oczy niektórym przeciwnikom Jarosława Kaczyńskiego, którzy dotąd wyśmiewali go za domniemaną nieudolność życiową i rzekomą nieznajomość biznesu. Niektórzy z nich zrozumieli, że Jarosław Kaczyński, którego znają, to tylko rola. Rola w znacznej mierze fałszywa, choć świetnie grana.
W 2019 r. filozof prawa Dawid Bunikowski opublikował artykuł Rewolucjonista Jarosław Kaczyński, w którym pisze: „Myśl Ehrlicha można odnaleźć u Kaczyńskiego, choćby w wizji interpretacji prawa. Interpretując prawo, należy brać przede wszystkim pod uwagę nie jego literę, ale stosunki społeczne, ekonomiczne i polityczne, które stanowią otoczenie pisanego prawa i literalnej wykładni prawa. Nie można być zbytnim formalistą, gdyż to cel prawa i polityki jest ważniejszy. Dla Ehrlicha polityka jest ponad prawem. Decyduje «ośrodek dyspozycji politycznej», to najważniejszy organ w państwie. Prawo to tylko narzędzie polityki. Jest to bardzo marksistowska, wręcz leninowska, wizja prawa. Prawo nie jest żadną ramą, ma być tylko środkiem, narzędziem, czymś elastycznym dla rządzących, którzy muszą realizować swoją politykę i cel, by zmieniać stosunki społeczne.
Stanisław Ehrlich był radykalnym krytykiem dogmatyzmu prawniczego, czyli językowej interpretacji przepisów w oderwaniu od tego, jak funkcjonują one w praktyce. Upraszczając, wola polityczna wyrażona przez naród jest nadrzędna wobec prawa.
Istnieje jeszcze jeden powód, dla którego interesuje nas związek między Mikołajskim i Rapałą. Otóż Stefan Mikołajski w latach 80. zostanie opiekunem Antoniego Macierewicza. Z akt SB wynika, że mowa o opiece w znaczeniu dosłownym. W jednej z esbeckich notatek czytamy, że funkcjonariusze stołecznej SB, którzy mieli za zadanie śledzić i zwalczać Macierewicza, nie mogli tego robić. Uniemożliwiał im to Mikołajski, który chronił przed nimi Antoniego Macierewicza. Utrudniał im korzystanie z podsłuchu w mieszkaniu Macierewicza. Podstępnie przejął jednego z ich konfidentów, którzy szpiegowali Macierewicza i jego otoczenie. Przejął też podstawową dokumentację dotyczącą tego środowiska. „Spowodowało to praktyczne zawieszenie rozpracowania A. Macierewicza” – mówi notatka
Czy na pewno przyczynę tej łaskawości stanowił tytuł doktora? Kaczyński został zarejestrowany przez esbecki Wydział III Komendy Wojewódzkiej Milicji Obywatelskiej w Płocku jako „osoba zabezpieczona”. Zrobiono to w związku ze „Sprawą Operacyjnego Sprawdzenia” o kryptonimie „Pomoc”, prowadzoną w latach 1976–1979. Termin „osoba zabezpieczona” miał charakter dwuznaczny. Często odnosił się do: • konfidenta, którego nie rejestrowano jako konfidenta, aby lepiej zakonspirować jego konfidencką działalność; • kogoś, z kim rozmawiano w celu zrobienia z niego konfidenta, ale nie rejestrowano go jako kandydata na „tajnego współpracownika” (również w celu lepszej konspiracji). Esbecka jednostka zajmująca się taką osobą zgłaszała ją wówczas w centralnej esbeckiej kartotece jako „zabezpieczoną operacyjnie”. Chodziło o to, żeby inne jednostki SB nie śledziły lub nie nękały człowieka bez wiedzy jego oficera prowadzącego.
Jak Macierewicz likwiduje WSI? W sposób, który niszczy wiarygodność służb RP na długie lata. Publikuje słynny Raport o WSI, w którym ujawnia informacje niejawne. Zaraz potem niektórzy współpracownicy WSI w Rosji i krajach ościennych tajemniczo znikają (prawdopodobnie w wyniku porwania, uwięzienia, zabicia lub przewerbowania przez obce służby). Czy te zniknięcia mają związek z publikacją tajnych treści przez Macierewicza? Wszystko na to wskazuje. Zapewne przyczynia się do tego tryb publikacji. Otóż Antoni Macierewicz rozkazuje, by dokument jak najszybciej przetłumaczono w całości na rosyjski i zamieszczono w internecie. Dzięki temu służby Kremla mogą natychmiast zapoznać się z tekstem i podjąć błyskawiczne działania. Tak błyskawiczne, że niektórym agentom WSI prawdopodobnie zabraknie czasu na ucieczkę. Przetłumaczenie Raportu Macierewicz powierza Rosjance Irinie Obuchowej. To była pracownica sowieckiej agencji Inturist, współdziałającej ze służbami specjalnymi Kremla.
Pierwsze reakcje Jarosława po śmierci Lecha odbiegają od tego, co zaprezentuje w następnych latach. Najpierw wygłasza orędzie do... Rosjan, w którym opowiada o przyjaznych uczuciach Lecha Kaczyńskiego wobec narodu rosyjskiego. Najwyraźniej uznaje, że wszyscy tego oczekują, włącznie z Rosją. Jednak niedługo potem Jarosław Kaczyński spotyka się z Antonim Macierewiczem, który proponuje mu inną narrację.
Mianowicie absurdalną opowieść spiskową o rzekomym zamachu, który miał doprowadzić do katastrofy. Tę samą narrację zaczynają wówczas szerzyć działacze, wcześniej uprawiający propagandę o zupełnie innym brzmieniu: prokremlowską, antyeuropejską i antyzachodnią. Taką woltę wykona np. Eugeniusz Sendecki, skrajny nacjonalista występujący w internetowym serwisie YouTube. Smoleńskie teorie spisku, pozornie antyrosyjskie, okazują się korzystne dla Rosji. Po pierwsze, osłabiają Polskę, rozbijając ją na dwa wrogie plemiona (co przez następne lata skutecznie utrudni Polakom sprzeciwianie się Kremlowi). Po drugie, rozpowszechniają na Zachodzie wizerunek Polski jako kraju oszalałych „rusofobów”, szkalujących „niewinną Rosję”. Udział Kremla w szerzeniu tych teorii zostanie później udokumentowany w książce Katastrofa posmoleńska Grzegorza Rzeczkowskiego
Mianowicie absurdalną opowieść spiskową o rzekomym zamachu, który miał doprowadzić do katastrofy. Tę samą narrację zaczynają wówczas szerzyć działacze, wcześniej uprawiający propagandę o zupełnie innym brzmieniu: prokremlowską, antyeuropejską i antyzachodnią. Taką woltę wykona np. Eugeniusz Sendecki, skrajny nacjonalista występujący w internetowym serwisie YouTube. Smoleńskie teorie spisku, pozornie antyrosyjskie, okazują się korzystne dla Rosji. Po pierwsze, osłabiają Polskę, rozbijając ją na dwa wrogie plemiona (co przez następne lata skutecznie utrudni Polakom sprzeciwianie się Kremlowi). Po drugie, rozpowszechniają na Zachodzie wizerunek Polski jako kraju oszalałych „rusofobów”, szkalujących „niewinną Rosję”. Udział Kremla w szerzeniu tych teorii zostanie później udokumentowany w książce Katastrofa posmoleńska Grzegorza Rzeczkowskiego. W 2015 r. Kaczyński powierza Macierewiczowi Ministerstwo Obrony Narodowej. Tak zaczyna się pasmo nieszczęść i szkód, które doprowadzą do totalnej dezorganizacji polskiej armii. Antoni Macierewicz każe swoim współpracownikom włamać się do siedziby Centrum Eksperckiego Kontrwywiadu NATO. Robi to bezprawnie. Nie ma prawa samodzielnie zlecić takiej ingerencji jako minister RP, gdyż obiekt jest wspólnie zarządzany przez Polskę i Słowację. Dlaczego Macierewicz pcha swoich ludzi do takiej akcji? Ze strachu, że w budynku znajdują się dowody jego związków z Rosją. Następnie Macierewicz torpeduje zakup nowych okrętów podwodnych dla floty i śmigłowców dla sił specjalnych. Usuwa doświadczonych generałów i wyższych rangą oficerów, którzy przez lata współpracowali z zachodnimi sojusznikami. Dodatkowo osłabia obronność kraju, gdy zasoby przeznaczone na armię przerzuca do amatorskich Wojsk Obrony Terytorialnej (WOT). Inwestuje w WOT środki nieproporcjonalnie wielkie w stosunku do potencjału tej formacji. Tworzenie WOT powierza m.in. pułkownikowi Krzysztofowi Gajowi, słynnemu z tego, że publicznie chwali Putina za walkę z ukraińskimi „faszystami”. Płk Gaj jest jednym z ekspertów, których Antoni Macierewicz bierze z fundacji Narodowe Centrum Studiów Strategicznych. To prywatna organizacja założona przez znanego już nam Jacka Kotasa[101]. W 2022 r. Antoni Macierewicz wciąż jest wiceprezesem Prawa i Sprawiedliwości, partii Jarosława Kaczyńskiego.
Tak się składa, że w tym samym Departamencie III A/Departamencie V służył znany nam dobrze Stefan Mikołajski, wielokrotnie wspominany w poprzednich częściach tej książki. Esbek bardzo niebezpieczny i wpływowy, który opiekował się Antonim Macierewiczem. A potem współtworzył Biuro Studiów SB, lansujące fałszywych, pseudoopozycyjnych liderów we współpracy ze służbami Kremla.
Fundacja Lex Nostra słynie z afer finansowych. Jak podaje portal Onet.pl, fundacja w 2019 r. otrzymuje wielomilionowe dotacje z Funduszu Sprawiedliwości stworzonego przez ministra Zbigniewa Ziobrę, koalicjanta Jarosława Kaczyńskiego. Co fundacja Lex Nostra robi z tymi pieniędzmi? Między innymi przekazuje 1,5 mln zł jednej ze spółek Janiny Lisowskiej. Organizacja dostaje od ministra pieniądze na cel społeczny i przerzuca je do prywatnej firmy swojej założycielki
W 2016 r. Maciej Lisowski zostaje asystentem społecznym Kornela Morawieckiego, polityka jawnie prokremlowskiego. A zarazem niezwykle wpływowego jako ojciec i mentor Mateusza Morawieckiego, którego Kaczyński robi premierem RP
W 2018 r. Kornel Morawiecki występuje w zupełnie innych mediach, mianowicie kremlowskich. Wzywa w nich do zbliżenia Polski z putinowską Rosją. Poniekąd współbrzmi to z przeszłością Morawieckiego seniora. W latach 80. Kornel Morawiecki rozbija jedność antykomunistycznej opozycji. Robi to przy pomocy założonej przez siebie organizacji Solidarność Walcząca. Organizacja znajduje się pod opieką znanego już nam Biura Studiów SB, które ściśle współdziała z Sowietami. Komunistyczna propaganda przedstawia Morawieckiego seniora jako groźnego terrorystę. Jednak SB przez lata pozwala Kornelowi Morawieckiemu działać w podziemiu, choć zna jego kryjówki. Gdy wreszcie go zatrzymuje w 1987 r., to pakuje „groźnego terrorystę” do samolotu i posyła na Zachód. Rzekomo – w celu leczenia Cytuję: „Asystent społeczny niedawno zmarłego posła Kornela Morawieckiego, Maciej Lisowski, w ostatnich latach miał regularnie odwiedzać ambasadę Federacji Rosyjskiej. Jego rozmówcy podają, że Lisowski chwalił się swoją znajomością z sekretarzem rosyjskiej ambasady posiadającym bliskie stosunki z najwyższymi władzami Kremla. – Ten sekretarz miał być «smatritielem» rosyjskiego dyktatora Władimira Putina. «Smatritiel» to określenie kryminalne, trudno je przetłumaczyć. Chodziłoby o człowieka, którego Putin osobiście wyznaczył do monitorowania wszystkiego, co się dzieje w Polsce – mówi działaczka obywatelska, Ludmiła Piatigorska. Piatigorska uzyskała informację o wizytach Lisowskiego w ambasadzie Rosji z kilku niezależnych źródeł.
Według tego źródła Lisowski regularnie spożywał alkohol z domniemanym «smatritielem» na terenie ambasady. Ofiarował też pomoc Kornela Morawieckiego obywatelom Rosji i Białorusi, którzy starali się o prawo pobytu w Polsce. Przy udzielaniu tej pomocy Kornel Morawiecki miał wykorzystywać swoją pozycję posła i ojca Mateusza Morawieckiego, premiera RP”
Celowe nieprawidłowości w teczce Kaczyńskiego przywodzą na myśl działania Biura Studiów SB. Jak już wspominałem, Biuro Studiów potrafiło przedstawiać swoich konfidentów jako figurantów – czyli jako osoby śledzone i zwalczane. Czasem ta przewrotność wkraczała na wyższy, polityczny poziom. Wtedy Biuro Studiów lansowało kolaborantów jako buntowników, bohaterów opozycji. Niekiedy też stosowało manewr odwrotny, mianowicie przedstawiało buntowników jako kolaborantów i konfidentów. Taką czarną legendę stworzyło Lechowi Wałęsie, mieszając elementy prawdziwe lub prawdopodobne z niewątpliwą fikcją.
Po pierwsze, Kaszkur junior zajmuje się Macierewiczem, tak samo jak Mikołajski. Po drugie, Kaszkur junior pracuje w Departamencie III, gdzie Mikołajski ma licznych znajomych, bo służył tam do 1979 r. Po trzecie, Mikołajskiego i Kaszkura juniora łączy skłonność do łamania reguł i wykraczania poza przyjęte granice. Najważniejsze jednak jest czwarte powiązanie o charakterze służbowo-towarzyskim. Otóż dobrym znajomym Kaszkura seniora jest Adam Malik – wieloletni przyjaciel Mikołajskiego i jego przełożony w Biurze Studiów SB. W latach 70. Malik i Kaszkur senior służyli razem w Moskwie, w tej samej Grupie „Wisła”. A wcześniej, w latach 1950–1952, Malik służył pod kierownictwem Kaszkura seniora w Krakowie. Wobec tego wypada przypuścić, że nieprzypadkowo Stefan Mikołajski i Kaszkur junior zajmują się tym samym Antonim Macierewiczem.
Rzecz jasna, zdumiewająca interwencja esbeka Wojciecha Kaszkura na korzyść Piotra Naimskiego odegrała tu kluczową rolę. Bez niej Naimski nie pojechałby do USA, a Macierewicz nie nawiązałby relacji z prawicowymi Amerykanami. Relacji, dzięki którym mógł później odgrywać rolę przyjaciela USA i kamuflować swoją antyzachodnią działalność.
To właśnie w tej teczce czytamy, że Antoni Macierewicz znajduje się pod specjalną opieką pułkownika Stefana Mikołajskiego z Biura Studiów SB. Skrajnie przewrotnego i niebezpiecznego esbeka, który współdziałał z sowieckimi służbami i na którego wielokrotnie natykaliśmy się w tej książce. Wśród akt zgromadzonych w teczce „Chemex” znajduje się notatka młodego funkcjonariusza wywiadu, porucznika Ireneusza Jasińskiego. W notatce Jasiński relacjonuje, co usłyszał w Wojewódzkim Urzędzie Spraw Wewnętrznych w Warszawie. Porucznik Jasiński poszedł tam, żeby spotkać kapitana Grzegorza Bolestę, esbeka oficjalnie odpowiedzialnego za „rozpracowywanie” Antoniego Macierewicza. Podczas rozmowy z Jasińskim Bolesta się skarży, że pułkownik Mikołajski uniemożliwia mu śledzenie i zwalczanie Macierewicza. Kapitanowi Boleście m.in. odebrano dokumentację dotyczącą Antoniego Macierewicza i jego środowiska. Mikołajski utrudnia też Boleście korzystanie z podsłuchu w mieszkaniu Macierewicza i uniemożliwia założenie podsłuchu w domu Naimskiego.
Jak widać, Bujak i TKK rozpaczliwie próbują znaleźć wyjście, a nawet kilka wyjść z sytuacji bez wyjścia. Sytuację ratuje... odmowa wyjścia. Albowiem wyjścia z celi odmawia Adam Michnik. Jego przykład przekonuje kolegów. Oferta komunistów zostaje odrzucona Tymczasowa Komisja Koordynacyjna NSZZ „Solidarność” zrywa współpracę z Jarosławem Kaczyńskim. Liderzy podziemia podejrzewają, że Kaczyński chciał skompromitować więźniów
Odnotujmy, że dwa i pół roku przed przyjazdem Kaczyńskiego do Wiednia działał w tym mieście Kazimierz Kujda. Agent komunistycznego kontrwywiadu PRL-u, który w latach 1979–1982 wykonywał zadania bardziej wywiadowcze niż kontrwywiadowcze. Przede wszystkim szpiegował austriacką firmę CEW. W wolnej Polsce został jednym z najbliższych współpracowników Jarosława Kaczyńskiego.
Kaczyński to polityk kontrowersyjny. Dla jednych największy bohater narodowy od czasów Piłsudskiego, dla innych niechluj i nierób "13 grudnia spałem do południa". Piątek pracowicie przegląda informacje o Kaczyńskim od narodzin po współczesność. Rzeczywistość, jak zwykle, okazuje się skomplikowana i fascynująca. Wbrew temu, co sugeruje niechętna Kaczyńskiemu opozycja, był on działaczem antykomunistycznym. Brzmi mało odkrywczo i nieciekawie? Spokojne to dopiero początek historii. Żądza zwycięstwa za wszelką cenę sprawia, że Kaczyński idzie na wiele kompromisów.
Dużo spekulacji, mało twardych dowodów (o ile w ogóle jakieś) na główną tezę, czyli to, że Jarosław K. jest sponsorowany przez Kreml. Niemniej czyta się jak dobrą powieść szpiegowską, a dla tych, które/-rzy w czasach transformacji robiły jeszcze w pieluchy dostarcza ciekawych informacji o osobach ciągle obecnych w przestrzeni publicznej.