Dwudziestotrzyletnia Lena po traumatycznych wydarzeniach w Polsce ukrywa się w Kopenhadze, jednak szybko okazuje się, że i tam nie jest bezpieczna. Demony przeszłości powróciły, odnalazł ją bowiem mężczyzna, przed którym uciekała. Tym razem kobieta szuka schronienia w ukrytym przed resztą świata tajemniczym hotelu w hiszpańskiej Maladze. Jednak nie udaje się jej zaznać spokoju, bo zostaje OSKARŻONA. Ktoś próbuje przypisać jej swoją zbrodnię. Zaczyna się niebezpieczna gra, w której znów przyjdzie zapłacić najwyższą cenę.
Oskarżona to thriller psychologiczny w nurcie domestic noir, pełen napięć i niespodziewanych zwrotów akcji. To powieść, która gra na emocjach i angażuje zmysły. Jej akcja rozgrywa się w psychice zarówno bohaterów, jak i czytelnika.
POWTÓRKA Z ROZRYWKI (WĄTPLIWEJ) Ale to było wymęczone! Trzecia część cyklu, powielająca nieustannie wątki z poprzednich odcinków. Jeśli ktoś zaczął od części trzeciej, nie musi czytać poprzednich, bo dowiaduje się ze szczegółami wszystkiego, co się wcześniej wydarzyło. Kto czytał wcześniejsze książki, a nawet tylko pierwszą, tak jak ja, będzie bez przerwy się wkurzał, że przecież to wszystko już było.
Mamy kilku bohaterów, narratorów pierwszoosobowych, którzy od początku się mylą, bo prawie każdy z nich zabił człowieka, i autorka przypomina o tym czytelnikowi przy lada okazji. Chyba, żeby się utrwaliło, że to kryminał, bo można przecież przysnąć i zapomnieć.
Długo nie wiadomo, kto właściwie jest głównym bohaterem, a kiedy wreszcie się to wyjaśnia, Lena coraz bardziej zaczyna irytować. Autorce zabrakło pomysłu na jakąś przygodę dla tej postaci w tym odcinku, więc nadmuchuje wątek ucieczki do monstrualnych rozmiarów. Obsesja Leny, która w każdej napotkanej osobie, od najlepszej przyjaciółki, po taksówkarza czy dyrektora hotelu widzi wroga, nie wprowadza suspensu, tylko powoduje odruch ziewania. No mogłaby już przestać się wygłupiać – myśli sobie czytelnik i czeka na prawdziwe zagrożenie - ale się nie doczeka.
Suspensu również czytelnik nie doświadczy, bo te same wydarzenia opisywane są z punktu widzenia kilku osób (naprawdę, chyba tym autorom płacą od strony). Skoro my już wiemy, co się wydarzyło, a tylko kolejny bohater o tym nie wie, to mamy powtórkę z rozrywki, czyli nuda, nuda, nuda.
I jeszcze ta szerząca się coraz bardziej plaga narracji wielokrotnej, w pierwszej osobie, kiedy dochodzi do sytuacji, w której narrator musi opisać własną śmierć w stylu: i zrobiło mi się ciemno przed oczami. Ale, na szczęście, jeszcze zdążył wcześniej wszystko wam to opisać, drodzy czytelnicy. No zuch! Brawo! Kocham takie kwiatki.
Przed klapą ratuje tę książkę sensownie skonstruowana i dobrze zapętlona intryga, i naprawdę zaskakujące zakończenie jednego z wątków, chociaż pozostawienie motywu zbrodni bez wyjaśnienia, powoduje niedosyt. Przecież od początku wiedzieliśmy kto zabił i co knuje, ważniejszym więc powinno być wyjaśnienie - dlaczego. Ale tego się nie dowiedzieliśmy.
„Oskarżona” to książka wyłącznie dla tych, którzy hołdują zasadzie: znacie, to posłuchajcie, albo dla tych, którym trzeba powtarzać trzy razy, żeby zrozumieli.
Tak to bywa, kiedy autor ma pomysł na jedną książkę, a każą mu (albo wydaje mu się, że sam jest taki sprytny) zrobić z tego kilka. Stachulę też już odhaczam na coraz dłuższej liście porzuconych. I kogo ja teraz będę czytać? https://www.czytacz.pl/
O treści nie będę nawet wspominać, bo to już trzeci tom o Lenie i to jest jedna z tych serii, które trzeba czytać po kolei, żeby wiedzieć o co chodzi. Łatwo w takim przypadku o spoilery, a tego chcę uniknąć.
Od razu się przyznam, że uwielbiam pióro Magdy Stachuli i uważam, że jest królową nurtu domestic noir na naszym rodzimym podwórku. „Oskarżona” to dla mnie kolejny dowód na to, że korona jest na właściwiej głowie 😊
Ta powieść to ciemne miejsce w umyśle Leny, do którego autorka nas wpuszcza, ale nie bardzo chce potem wypuścić. Jest mrocznie, niepokojąco i bardzo emocjonalnie. Stachula potrafi budować klimat i właściwie dla mnie sama fabuła schodzi na drugi plan, bo na pierwszym jest cała gamą uczuć, które targają mną we wszystkie strony. Nie sposób nie wejść w buty głównej bohaterki i nie przeżywać tego, co ona. To jest to, w co autorka wybitnie potrafi i z każdą powieścią tylko szlifuje ten talent. Trudno mi spojrzeć na „Oskarżoną” jako na osobną powieść i jeszcze trudniej tak oceniać. Muszę widzieć całość, a ta jest wybitnie dobra. Lena się zmienia, zaczyna inaczej myśleć, zaczyna kalkulować - takie postaci uwielbiam, bo są autentyczne.
Przyznam, że ciężko mi pisać bez spoilerów. Mimo fabuły na drugim planie, jest ona na tyle ważna, że bez wspominania o niej mogę napisać tylko tyle - to było dobre! Było napięcie, lęk, niepewność o dalsze losy bohaterki, był ciekawy zwrot akcji. Łapcie, czytajcie i przez moment bądźcie Leną. Warto! Choć może zaboleć.
Kiedy zaczynasz czytać książkę i wiesz, że to ostatnia część serii (chyba🤔) to czujesz spokój. Ale kiedy jest to książka Pani Magdy Stachuli to ten spokój szybko się ulatnia. Wcześniej wydawało Ci się, że wiesz jak ta historia się skończy, ale jest taka Anna która miesza, jest mamusia która zrobi wszystko dla swojego synusia. I co i zastanawiasz się czy to zakończenie, które sobie wymyśliłeś ma szansę zaistnieć. A jeszcze jak główna bohaterka dostaje pracę w hotelu gdzie dzieją się dziwne rzeczy to już w ogóle pali Ci się grunt pod nogami. Książka trzyma poziom, choć wiadomo, że na końcu będzie wszystko wiadomo, chyba że...Ale po lekturze do końca życia będę czuć respekt przed gałką muszkatołową 😅
Nie jest to najgorsza książka jaką czytałam, ale jednak najsłabsza z serii o Lenie :( Zbyt dużo powtarzania o poprzednich wydarzeniach i kręcenia się w kółko
Lena, młoda kobieta po pewnych niezbyt miłych wydarzeniach musi uciekać, zmienić swoją tożsamość i nie pozwolić, by dopadła ją przeszłość. Znajduje schronienie w hotelu w Maladze, który wydaje się być idealnym miejscem, by zacząć wszystko od nowa. Ktoś jednak chce, by Lena nie zapomniała o przeszłości i zapłaciła za swoje czyny. Książka utrzymana jest w konwencji domestic noir, z wieloma wątkami, które na koniec świetnie się ze sobą łączą i dają odpowiedzi na wszystkie pytania, jakie pojawiają się podczas lektury. Dodatkowo, wydarzenia poznajemy z perspektywy czterech bohaterów, więc mamy do dyspozycji całe spektrum emocji, opisów i przemyśleń. Lubię styl pisania Autorki, czaruje opisami, niczym wirtuoz opisuje emocje, często te niełatwe, intryguje i naprawdę wzbudza ciekawość czytelnika, buduje napięcie, co sprawia, że książkę czyta się jednym tchem. Postaci, jakie wykreowała, są bardzo realne i dzięki zastosowaniu pierwszoosobowej narracji możemy lepiej poznać myśli, poruszenia i przede wszystkim motywacje bohaterów. Nie przesadzę, jeśli powiem, że pani Magda to królowa polskiego thrilleru domestic noir, świetnie poprowadzona akcja, niebanalna fabuła, nieprzerysowana od nadmiaru emocji i wydarzeń, napięcie i pewien niepokój, jakie towarzyszą czytelnikowi przez całą lekturę. Zakończenie, które spina, jakby klamrą, wszystkie poruszane wątki i powoduje, że czytelnik odnosi wrażenie, że wszystkie puzzle tej układanki są już na swoim miejscu. To wszystko sprawiło, że niezwykle przyjemnie spędziłam czas z tą książką i jedyne, co mi pozostało, to polecić Wam ją bardzo!
Niestety, ale ta część zniszczyła całkowicie serię. O ile pierwsza była naprawdę intrygująca, w drugiej już coś szło w złą stronę, to trzecia okazała się totalnym gniotem. Główna bohaterka spadła na drugie tory, autorce chyba skończyły się pomysły i trochę ją poniosło. Dramat.