Mały, odcięty od świata, górski pensjonat, a w nim jedenaścioro gości, którzy mają nadzieję w spokoju spędzić w tym miejscu ostatnie dni roku. Kiedy jednak świąteczną sielankę przerwie morderstwo, każdy z pensjonariuszy będzie musiał odpowiedzieć na pytanie: co faktycznie wie o swoich towarzyszach i na ile może im ufać.
Tymczasem wydarza się kolejna zbrodnia...
Pod Czerwonym Aniołem to kolejna powieść Alka Rogozińskiego, autora znanego z łączenia w swoich książkach klasycznej fabuły kryminalnej z dużą dawką czarnego humoru.
Z zawodu dziennikarz, z pasji kryminalista… to znaczy – twórca kryminałów. Przez lata związany z mediami. Karierę zaczynał w połowie lat 90. w kultowej już dzisiaj Rozgłośni Harcerskiej, potem zasiadał za mikrofonem m.in. w Radiu Plus i warszawskim Radiu Kolor. W latach 2007-2020 pracował w wydawnictwie Edipresse, gdzie piastował funkcję sekretarza redakcji magazynu „Party”.
Zadebiutował w marcu 2015 roku kryminałem „Ukochany z piekła rodem”, zdobywając 1-sze miejsce na liście bestsellerów kryminalnych EMPIK.com. Co prawda dotąd nie udało mu się powtórzyć tego wyczynu, ale za to aż 9 z napisanych przez niego powieści dotarło do TOP 10 tej największej polskiej księgarni. Były to kolejno: „Jak Cię zabić, kochanie?” (najwyższa lokata: 6), „Do trzech razy śmierć” (8), „Kto zabił Kopciuszka?” (10), „Zbrodnia w wielkim mieście” (5), „Miłość Ci nic nie wybaczy” (3), „Teściowe muszą zniknąć” (8), „Miasteczko morderców” (9), „Po trupach do celu” (8) i „Bardzo cichy rozwód” (7). Do TOP 3 w kategorii „Literatura obyczajowa” dotarła tez jego komedia spod znaku „płaszcza i szpady” – „Skradziony klejnot”.
Dwie jego powieści, „Jak Cie zabić, kochanie?” i „Do trzech razy śmierć”, zostały nominowane w plebiscycie „Książka roku” portalu Lubimy Czytać.
Za książkę „Lustereczko, powiedz przecie” nagrodzony 1-szą nagrodą w plebiscycie „Zbrodnia z przymrużeniem oka”. Ponownie zdobył tę nagrodę rok później za powieść „Zbrodnia w wielkim mieście”, a dwa lata póżniej za komedię kryminalną „Raz, dwa, trzy… giniesz ty!”.
Jesienią 2019 roku jego powieść „Raz, dwa, trzy… giniesz ty!” doczekała się inscenizacji na deskach Teatru Druga Strefa. Bilety na kilkanaście pierwszych spektakli wyprzedały się w ciągu kilku godzin. Niestety, pandemia Covid-19 spowodowała, że kolejne spektakle zostały odwołane.
W 2022 roku sprzedano prawa do ekranizacji jego powieści „Skradziony klejnot” (pierwszego tomu sagi „Gorset i szpada”).
Alek uwielbia literaturę kryminalną i historyczną (zwłaszcza dotyczącą epoki Cesarstwa Rzymskiego), jest uzależniony od dobrych seriali, gier karcianych i planszowych, włoskiej i francuskiej kuchni, „Ptasiego Mleczka” i herbaty earl-gray oraz ma dwa życiowe hobby: muzykę (kocha Madonnę, a za swoich idoli uważa Jima Morrisona i The Doors oraz Kate Bush) i podróże. Jego marzeniem jest objechać cały świat, a na stare lata zamieszkać na jednej z wysp Morza Śródziemnego. A tam już tylko pisać, i pisać, i pisać, i pisać…
Alek Rogoziński zabiera czytelników do pensjonatu „Pod Czerwonym Aniołem”, a tam… mordują!
Opowieść znana od czasów Christie, ale... Alek Rogoziński wziął ten tak rozpoznawalny i lubiany przez czytelników schemat i stworzył swoją własną, pogmatwaną, smakowitą zagadkę. Zbudował intrygę tak, by do samiusieńkiego końca pozostały wątpliwości, a to to wcale nie jest taka prosta sprawa! Nie sposób nie wspomnieć też całej galerii intrygujących postaci, zaczynając od pani Stefanii, która jest niczym nasza rodzima panna Marple, przez Elizę o morderczych instynktach, po detektywa Darskiego, który był w okolicy całkiem przypadkiem. Wisienką na torcie okazuje się tytułowy pensjonat, który sam w sobie jest częścią swojej własnej krwawej legendy.
„Pod Czerwonym Aniołem” to literatura rozrywkowa, która sprawi Wam moc czytelniczej radości! Opowieść nastrojowa, stworzona na ten właśnie mikołajkowo-świąteczny-noworoczny czas. Perfekcyjnie skrojona pod spragnionego zimowego klimatu i morderczej zagadki czytelnika. Idealna byłaby śnieżna zawieja za oknem, ale jeśli śniegu nie ma i wciąż jesteśmy częścią cywilizacji, to dzięki Alkowi Rogozińskiemu możemy sobie wyobrazić, że jednak niekoniecznie. Przed nami kilka zaczytanych godzin i przednia kryminalna zabawa – lepiej być nie może!
Komedia kryminalna to wbrew pozorom dość wymagający gatunek, bo powinno być zabawnie no i zagadka kryminalna musi zaciekawić. Niestety, chociaż trup ściele się gęsto jak chyba nigdy jeszcze u Alka Rogozińskiego to całościowo intryga nie brzmi przekonująco (może to kwestia zakończenia, które następuje nagle?). Dodatkowo śmiesznie też nie jest (usilne nawiązywania do aktualnej sytuacji politycznej w książkach raczej mnie męczą niż bawią)
Trup ściele się nieco zbyt gęsto jak na mój gust. Ciężko połapać się w imionach i kto jest kim a rozwiązanie nie do końca ma sens ani nie jest do końca jasno wytłumaczone.
3,5/5⭐ Jak sama okładka wskazuje - książka idealna na tę porę roku ❄ Autor absolutnie ciekawie ograł bardzo oklepany motyw "zniknięć kolejnych osób, które są ze sobą zamknięte w jakimś miejscu na odludziu". Bardzo przyjemna, ale nieraz wymagająca większego skupienia, zwłaszcza w zapamiętaniu bohaterów, ich historii i motywów. Oczywiście trzeba brać tę powieść z przymrużeniem oka, ponieważ nikt przy zdrowych zmysłach niezachowywałby się tak jak jej bohaterowie w momentach tych licznych morderstw 😉
3,5⭐ Całkiem przyjemny kryminał (o ile kryminał może taki być) z humorem. Autor w całkiem dobry sposób pokazał, że mimo wieloletniego małżeństwa, miłości, przyjaźni i obietnic ludzie ostatecznie zawsze wybiorą siebie samych, byleby przetrwać.
Czy przedstawimy wam dzisiaj kolejnego kandydata na naszej liście ulubionych autorów komedii kryminalnych, w których się lubujemy ? Odpowiedź brzmi : tak ! A mowa o autorze Aleksandrze Rogozińskim, który niedawno wydał swoją nową powieść " Pod czerwonym aniołem " od Wydawnictwa Skarpa Warszawska.
"- A mój jakoś nijak nie chce umrzeć. - Stefa ! - przyjaciółka popatrzyła na nią z oburzeniem. - No co się czepiasz ?! - zdziwiła się Szustek. - Od dobrych dziesięciu lat, gdy mi składa życzenia sylwestrowe, mówi,że ma nadzieję, że sobie ułożę życie po jego śmierci. Wiesz, ile ja już przez ten czas zdążyłam sobie zrobić planów ?! A ten stary grzyb dalej żyje i sprawia wrażenie całkiem zdrowego."
Wyobraźcie sobie mały pensjonat, z daleka od ludzi, który podczas zamieci śnieżnej jest odcięty od świata. Czy to nie brzmi jak prawdziwe miejsce zbrodni. 11 osób udaje się tam, w celu spędzenia spokojnie świąt. Ale te święta nie będą spokojne, gdy na horyzoncie czai się morderca.
Kochani ta książka wymiata. Szczególnie główna bohaterka Stefania jest naszą ulubienicą, jej teksty są takie szczere i śmieszne, że musicie je poznać. W cytacie podałyśmy wam zalążek tego co mówiła. Przyznamy się,że było to nasze pierwsze spotkanie z autorem i na stówkę nie ostatnie, a nawet obiecujemy same sobie,że gdy tylko znajdziemy chwilę powrócimy do jego innych książek.
Opowiadanie te to cudowna nowość dla wszystkich fanów komedii kryminalnych, a nawet według nas to prawdziwa gratka dla większości osób, które lubują się w samych kryminałach. Bo osobiście sądzimy,że to bardziej był kryminał z domieszką komedii niż sama komedia kryminalna. Sądzimy tak dlatego,że jakoś mało było tej komedii a więcej kryminału. Jednak to nie zmienia faktu,że książka przypadła nam do gustu. Wręcz przeciwnie uwielbiamy ją.
Opowieść jest tak poplątana jak motek włóczki i rozplątując go nitka po nitce odkrywamy zagmatwaną zagadkę, której odpowiedź jest bardzo zaskakująca.
Jest to historia z przytupem i to takim konkretnym, którego byśmy się kompletnie nie spodziewały. Opowieść sama w sobie ma bardzo powolną akcję gdyż poznajemy tych kilkunastu bohaterów, jednak ich historię są ważne i straszne. Fabuła za to jest wdeptująca w ziemię, a właściwie to w zaspy śnieżne. Tu każda strona jest przemyślana i nie dająca dowieść kto właściwie zabił. Uwielbiamy takie historie z tyloma niewiadomymi w tle, zawsze próbujemy zgadywać.
Klimat powieści to zimno, czerwień krwi i święta, cóż tu więcej mówić, dzieje się i czuć to na każdym kroku. Trup tu trup tam, tak nazwałybyśmy tę opowieść.
Bohaterowie to kompletny czad, jak się połapiecie kto z kim i o czym to dajcie znać. Nie chcemy wam wiele zdradzać, ale możemy powiedzieć,że znajomości gonią znajomości, autor musiał się nad tym serio napracować. Plusik za to. No i Stefania, jak już wspominałyśmy kochamy jej teksty !
Co nam się jeszcze podobało. Język był prosty, czytało się szybko i lekko. Opisy nie były za długie i takie w komediach kryminalnych uwielbiamy, bo w nich musi się dziać. No i rada od autora na końcu wspaniała !
Nie dajcie się więcej namawiać i bierzcie się do lektury. Polecamy :)
Wielokrotnie wam wspominałam, że pomimo tego, że nasz rynek wydawniczy obfituje w tytuły z gatunku komedii kryminalnej, to jednak ciężko jest znaleźć dobrą książkę, która zaskoczyła by nas intrygującą zagadką kryminalną wraz z dużą dawką czarnego humoru. Przeważnie dostajemy jedno albo drugie, gdyż przy dokonanej zbrodni ciężko o cięte riposty jak i dobry czarny humor.
Dlatego jeśli szukacie mrocznej, a zarazem zawiłej zagadki kryminalnej, umiejscowionej w świątecznej scenerii to nie mogliście trafić lepiej.
~ Alek Rogoziński kolejny raz wraz z nową powieścią " Pod czerwonym aniołem" udowodnia nam, że potrafi zaskakiwać! Tym razem między sielankowy, klimat świąt, którego akcja skupia się głównie w małym górskim pensjonacie, w samym sercu Tatr, wplata krwawe opisy niewyjaśnionego morderstwa. ~To właśnie tam w pensjonacie Pod Czerwonym Aniołem, pierwszego dnia świąt, trafia jedenaścioro nieznajomych, którzy marzą o chwili relaksu w tych ostatnich dniach roku. Cisza, spokój, bajeczne widoki, mnóstwo śniegu plus urokliwy mały pensjonat to idealny moment na odcięcie się od szarej rzeczywistości...do momentu kiedy to w tajemniczych okolicznościach zaczynają ginąć współtowarzysze wyjazdu, zupełnie obcy ludzie, którzy jednak mają ze sobą wiele wspólnego...
Kto tak naprawdę jest mordercą? Komu można ufać, a komu nie? Co łączy gości pensjonatu?
~"POD CZERWONYM ANIOŁEM" Alka Rogozińskiego to wyśmienicie utkana komedia kryminalna, która wprowadza nas w zimowy nastrój, okraszony dreszczykiem emocji i dobrego humoru, gwarantując nam tym samym prawdziwą jazdę bez trzymanki. ~Autor od samego początku swej historii w współudziale świątecznej scenerii, narracji wieloosobowej oraz zupełnie różnym, urokliwych bohaterów ( gadatliwej Pani Stefanii jej przyjaciółki Grażynki, emerytowanego generała, gwiazdy estrady, "kochającego się" małżeństwa ) wrzuca nas w wir nieustających po sobie zdarzeń, co w pewnym stopniu uspokaja naszą czujność. Aż do momentu, kiedy to przez szalejącą zamieć śnieżną cały pensjonat zostaje odcięty od świata, co wraz z brakiem dostępu do mediów sieje lekki zamęt wśród mieszkańców. Na domiar złego, aby było jeszcze straszniej i mroczniej, w tajemniczych okolicznościach ginie właścicielka pensjonatu, a zaraz po niej kelnerka. Całą sytuację próbuje uratować syn właścicielki do chwili kiedy kucharz znajduje zwłoki dziewczyny... Od teraz na światło dzienne wychodzą skrzętnie skrywane sekrety pensjonariuszy z których okazuje się że każde z nich pojawiło się tam nie przypadkowo... ~Uwielbiam takie historie kiedy każdy jest podejrzany a sama fabuła jest na tyle poplątana i pogmatwana że do samego końca nie jesteśmy pewni dosłownie niczego. Jak dla mnie jest to kolejna pozycja napisana w wielkim stylu! Było świątecznie, śmiesznie, a momentami nawet krwawo, czyli tak jak lubię najbardziej. Książka idealna na teraz na długie melancholijne wieczory pozycja która poprawi humor, a jednocześnie rozbawi nas do łez!
Lubię komedie i lubię kryminały - dlaczego więc tyle czasu zajęło mi spróbowanie komedii kryminalnej?! Nie mam nic na swoje usprawiedliwienie, mogę jedynie świętować, że wreszcie dałam temu gatunkowi szanse!
Miałam ogromną ochotę na coś luźnego, coś co poprawi mi humor, a już od jakiegoś czasu miałam na oku twórczość autora i jego „Pod czerwonym aniołem”, więc postanowiłam przedłużyć sobie ten zimowy okres, kiedy za oknem śniegu brak!
Mamy tutaj trochę klimatu Agathy Christie, bo to historia kryminalna w stylu „locked room” - jedenaście osób spędza święta w pensjonacie w górach. Śnieżyca odcina ich od świata, więc są zdani tylko na siebie. Z pozoru są to obcy ludzie, jednak poznając ich historie odkrywamy coraz więcej połączeń między nimi… Czy są tam w takim razie przypadkowo?
Niebawem dochodzi do pierwszego morderstwa - i ono nie będzie wcale ostatnim. Ktoś z nich zabija po kolei pozostałych gości i gościnie… Uwielbiam takie kryminały! Bohaterowie i bohaterki są po prostu świetn_ i praktycznie każd_ z nich ma coś na sumieniu! Ciężko tu wytypować tę jedną osobę, która jest winna, bo każdy ma jakiś motyw, ukryte grzechy i przewinienia.
Bohaterowie są fajni, zagadka zaskakująca, no to pora na humor - w książce znajdziecie trochę polityki, oczywiście nie wprost. Te fragmenty bardzo mi się podobały! W tej kwestii sytuacja wokół nas robi się coraz bardziej absurdalna i lubię takie żarty, w których odnajduje trochę własnej rzeczywistości - to samo dotyczy np. wzmianki o wakacjach spędzonych w Bułgarii - przysięgam wam, że sama wspominam wczasy w tym kraju dokładnie tak, jak jedna z bohaterek! Więc uśmiechałam się pod nosem i przytakiwałam, bo lubię przyjrzeć się czasem pewnym rzeczom w krzywym zwierciadle.
Wersja audio - bardzo fajna! Choć miałam momenty, kiedy gubiłam się trochę w imionach postaci, z czego właściwie sama się śmiałam, bo jedna z gościni wspomina, że była niezadowolona z czytanej przez siebie komedii kryminalnej m.in. dlatego, że było w niej więcej, niż 2 bohaterów i ciężko było się połapać!
Myślę, że w wersji papierowej byłoby trochę łatwiej, bo wszyscy są wymienieni/wymienione na początku książki i można szybko do tego wrócić, jeśli nie pamiętamy już kto jest kim. Chętnie poczytałabym jednak więcej, może z bardziej rozbudowanymi historiami postaci? Polubiłam ich! Choć idealni nie byli, oj nie!
Sam gatunek, humor, zagadka kryminalna - super! Wiem, że to z pewnością nie moje ostatnie spotkanie z twórczością autora. Przede wszystkim książka świetnie sprawdziła się na relaks, a tego właśnie potrzebowałam. Małej ucieczki od szarej rzeczywistości. Jeśli lubicie komedie (pewnie teraz wszyscy trzymacie ręce w górze - no bo kto nie lubi się pośmiać?), polecam spróbować ich także w formie książek!
1,75 gwiazdek. Już tłumacze dlaczego. Po pierwsze- zabrakło mi fundamentu jakim są wybuchy śmiechu gdy czyta się pozycje zwaną komedią (w tym przypadku kryminalną). A sama treść, no cóż… Po drugie- moim skromnym zdaniem Alek Rogoziński bardzo mocno wzorował się na dwóch autorkach i ich utworach: Primo- Agatha Christie i jej dzieło „I nie było już nikogo” (aluzje mocno widoczne w moim odczuciu: domek odizolowany od innych zamieszkałych obszarów, w którym zgromadzeni zostali przypadkowi ludzie, z pozoru przykładni obywatele- mówi wam to coś? Napewno) oraz na książce którą niedawno czytałam i mam jeszcze świeżo w pamięci… Secondo- Ruth Ware i pozycja „Jedno po drugim” (domek w górach, na uboczu z dala od innych zabudowań. W trakcie pobytu pada śnieg, który utrudnia dotarcie ekip ratunkowych do pensjonatu (choć u Ruth była i lawina, która odcięła pensjonariuszy od świata, a u Alka to śnieg sypie tak jakby ktoś rozciął poduszkę z pierzem). Jak łatwo się domyśleć od pewnego momentu w książce zaczynają ginąć ludzie, z jedenastu osób w pensjonacie z każdą chwilą zostaje coraz mniej… Ale żeby nie było, że tylko marudzę, to w tej pozycji pojawia się również komisarz Darski (odmiana dla komisarza, pojawia się na miejscu zabójstw, gdzie ani ofiarami ani mordercą nie jest nikt z rodzimego showbiznesu. Ciekawe czy się ucieszył z tego faktu?) Oczywiście przypadkiem na święta odwiedził swoją rodzinę mieszkającą w Zakopanem. A i jeszcze jedno- Kto czyta uważnie kolejne pozycja Alka Rogozińskiego ten pozna również już na początku lektury mamę Dominiki (przyjaciółkę Mario, z którym prowadzi firmę organizującą eventy).
"Pod Czerwonym aniołem" to raczej dziwna książka. Nie wiem czy ja zrobiłam się bardziej wymagająca, czy po prostu ostatnio trafiam na książki, które jakoś nie potrafią mnie zachwycić. Podobnie ten "niby kryminał", do tego okraszony tak zwanym czarnym humorem... Ale ani fabuła ani sposób jej prowadzenia "nie powala", a wręcz pozostawia niestety sporo do życzenia. 🤷♀️ Nie da się nie zauważyć faktu, iż książka PRÓBUJE delikatnie nawiązać do kryminałów Agathy Christie, może nawet przedstawić podobną historie, ale "w krzywym zwierciadle". Jednak dla fanow twórczości pani Christie (takich jak ja 😜), trudno jest ten prześmiewczy ton zaakceptować.
Bardzo dużo bohaterów (za dużo!), słaby motyw przewodni (i motyw zbrodni również), denerwująca i mega przerysowana główna bohaterka uważająca się za drugą Pannę Marple (w zasadzie to większość bohaterów jest nudnych i przewidywalnych) oraz dość prosta i banalna fabuła, to tylko niektóre z wad powieści i nie pomagają w stworzeniu odpowiedniego klimatu. I jeszcze to zakończenie, z którego w zasadzie nic nie wynika i wszystkiego trzeba się samemu domyślać. 🤦♀️
Mimo iż gdzieś tam "z tyłu głowy" miałam fakt iż jest to pewnego rodzaju parodia, to jednak nie podobała mi się ta książka.😬 Tylko fakt, że została napisana jako "czarna komedia" ją trochę broni, ale i tak mnie akurat nie przekonuje tego typu literatura i drugi raz raczej bym po nią nie sięgnęła...😉
Odkąd motywy świąteczne przewijają się wszędzie od połowy września, kompletnie straciłam ochotę na czytanie czegokolwiek w zimowo-bożonarodzeniowych klimatach i postawiłam przed sobą postanowienie, że po takowe książki nie sięgam w tym roku. Mamy koniec października, a już to postanowienie złamałam XDD
Ale czego się nie robi dla Alka Rogozińskiego i jego książek!
Potrzebowałam czegoś lekkiego, po kilku mrocznych i zbyt intensywnych w swoim brutalizmie. A nic się nie nadaje do tego, tak jak komedie kryminalne.
Motyw „Pod czerwonym Aniołem” jest niezwykle oklepany – morderca pojawia się w hotelu, który ze względu na warunki atmosferyczne zostaje odcięty od świata.
Grażynka jest moją ulubienicą! Przy takiej ilości bohaterów łatwiej jest znaleźć tych, którym się kibicuje, ale ona to jest totalnie moja bajka, kupiłam jej ruchy, zachowania, wypowiedzi.
Ogólnie cała intryga pomieszana z poplątaniem – nie zgubić się w trakcie czytania było sporym wyzwaniem, a jeszcze przy okazji domyślić się, o co to się w ogóle mogło rozchodzić – brzmiało jak #missionimpossible.
Tego wszystkiego było mi trzeba – no, może goście hotelowi mogli odprawić jeszcze jakiś rytualny taniec podczas wspólnego wieczoru, to już w ogóle wyrzuciłoby skalę absurdu w kosmos, a i tak w wykonaniu Alka byłoby bardzo pasujące!
Nieważne, ile ironicznych, autoświadomych uwag na temat własnej twórczości Rogoziński wrzuci do swoich książek, nie zmienia to faktu, że pisze kiepskie opowieści. Pomysł na górski pensjonat, w którym trup ścieli się gęsto, nie jest specjalnie oryginalny, ale też nikt nie wymaga od Rogozińskiego, by tworzył koło od nowa.
Co jednak by się przydało, to mierzenie sił na zamiary - Rogoziński zaplanował sobie historię w stylu "I nie było już nikogo", tyle że większą w rozmiarach. W "Pod Czerwonym Aniołem" jest kilkunastu bohaterów, których nie idzie rozróżnić, bo wszyscy mówią w ten sam sposób, są kiepsko zarysowani, a do tego mają zbyt podobne imiona. To, co działało u Christie, działało, bo królowa kryminału umiała w dwóch zdaniach zarysować cały charakter. Rogoziński nie potrafi tego dokonać z jednym bohaterem w przeciągu całej powieści, co dopiero mówić o kilkunastu pozostałych.
Słucha się tego bezboleśnie i dosyć szybko. Rogoziński pozostanie zatem pewnie moim wyborem przy porządkach, aczkolwiek nie ukrywam - fajnie byłoby, gdyby w jego prozie widać było jakikolwiek progres.
#podczerwonymaniołem to komedia kryminalna, w której nic nie jest oczywiste. Autor zabrał nas w zasypane śniegiem górskie rejony. Urokliwy pensjonat i kilku gości, który bardzo chętnie odpoczną w te ostatnie dni starego roku. Co może pójść nie tak, w takim małym społeczeństwie, odciętym od cywilizacji z powodu intensywnych opadów śniegu? Autor pokazał nam, że może wydarzyć się dosłownie wszystko. Najwięcej radości czytając tą książkę sprawiło mi domyślnie się, z kogo ręki zginął dany bohater. Trup ściele się w tej książce bardzo intensywnie. Im więcej śniegu tym coraz więcej morderstw. A im więcej morderstw tym coraz mniej podejrzanych. Morderca znajduje się wśród bohaterów, tylko kto może nim być? Dowiedzenie się tego jest fajną rozrywką na wieczorny odpoczynek. Pióro autora ma to do siebie, że czyta się książkę z ogromną przyjemnością i z prędkością, której pozazdrościł by nam nie jeden gepard. Dajcie się skusić i pozwólcie zabrać się do Pensjonatu Pod Czerwonym Aniołem.
Grupa nieznanych sobie ludzi postanawia spędzić święta w pensjonacie 'Pod Czerwonym Aniołem', lecz gdy się zjawiają odkrywają, że nie są do końca sobie obcy. Co więcej nie każdy przyjechał tu z własnej woli. A sprawy się komplikują, gdy trup ściele się gęsto.
To moje pierwsze spotkanie z autorem i chyba spodziewałam się czegoś lepszego. Dobrze, że nie była to długa książka. Na moje za dużo bohaterów, a sposób wykiwania policji dość słaby. Ludzie mówią, że to komedia kryminalna. Ja zatem mam spaczone poczucie humoru, bo kompletnie nic mnie tam nie bawiło. Ogólnie nie polubiłam się z bohaterami, ale sądzę, że dam szansę autorowi, bo wiem, że ma na koncie naprawdę dobre pozycje.
Trochę jak u Agathy Christie, 10 gości przyjeżdża spędzić święta w pensjonacie pod Tatrami. Niby porządni ludzie, ale każdy ukrywa mroczną tajemnicę. Z pozoru przypadkowa grupa, jednak w miarę rozwoju akcji poznajemy łączące ich relacje. Kto stoi za serią zabójstw? Jest komisarz Darski, spędza święta w okolicy i będzie prowadzić śledztwo. Tym razem więcej kryminału niż humoru. Nie uśmiałam się, za to zadumalam. Ciekawe typy wybrał autor, prawie nikt nie wzbudza mojej sympatii. Mimo to jestem bardzo zadowolona z czasu spędzonego z książką .
Książka po raz kolejny zapewniła mi dużo komfortu i rozrywki. Co prawda (co zaskakujące dla mnie samej) przewidziałam tożsamość zabójcy, ale nie przeszkodziło mi to w dobrej zabawie. Żałuję jedynie, że jego motywacje nie zostały wyraźniej nakreślone, a samo zakończenie uważam za dość mocno pospieszone, przez co pozostaje wiele niewiadomych (a ja muszę wiedzieć wszystko!). Bardzo podobała mi się jednak intryga i powiązania między bohaterami. Mimo że było ich naprawdę dużo, każdy miał ciekawą przeszłość
"Pod Czerwonym Aniołem" to jedno z moich pierwszych zetknięć z komedią kryminalną i zdecydowanie nie ostatnie. Książkę wręcz pochłonęłam. Nie potrafiłam jej odłożyć. Postaci przedstawione zostały w sposób komiczny, wręcz przerysowany, a jednak cała opowieść ukazuje to co najgorsze w ludziach. Wystarczy jedno małe popchnięcie, żeby wyłonić w nas najgorsze cechy. Styl autora również mnie zachwycił. Do tego stopnia, że już zaraz po tej powieści sięgnęłam po następną.
Góry, śnieg, stary i odcięty od świata pensjonat, świąteczny obiad. Taki jest początek. A potem… trup się ściele gęsto. Nikomu nie można ufać. Dziesięcioro gości którzy nie mają możliwości się znać a jednak pajęczyna powiazań jest ciasna. Tylko czy odgadną na czas kto z kim i dlaczego? Czy morderca jest jeden? I co wie o innych mieszkańcach pensjonatu? Ja nie zgadłam aż do końca.
Świetny kryminał z dużą dawką czarnego humoru – jak to u Alka. Polecam gorąco!
Czytając widać mocną fascynację autora Agatą Christie. Jednak podejście do tematu jest nieco inne, książka jest pełna humoru, lekka z wartką akcją. Jak w klasycznym dziele akcja dzieje się w jednym miejscu: tytułowym pensjonacie pod Tatrami. Początek wypoczynkowy i sielski, powoli objawiają się powiązania między bohaterami powieści. Później trup ściele się gęsto. Kto zabija, a kto się uratuje? Fajna lekka książka z czarnym humorem.
Alka Rogozińskiego, zwanego przez niektórych Księciem Komedii Kryminalnej, większości czytelników przedstawiać już nie trzeba. Pokochali go oni bowiem m.in za jego duże poczucie humoru, którym przesiąknięte są jego dzieła, a także wpisy na jego facebookowym profilu. Ostatnio sięgnęłam po kolejną jego powieść - tym razem po "Pod Czerwonym Aniołem". I jak myślicie? Uznałam ją za wartą polecenia? 😏
Fajnie się słuchało bardzo polecam. Czytając można poznać preferencje polityczne autora o których lubi przypominać. Ale absolutnie to nie przeszkadzało (chyba że ktoś ma inne poglądy) 🙂 Na początku poznajemy dogłębnie wszystkich gości hotelu. Było zabawnie i ciekawie. Polecam
Zabawny kryminał o naprawdę wielu szczegółach, na które trzeba zwrócić uwagę, żeby nie zgubić się w fabule. Jedyny minus to zbyt powierzchownie opisane wątki, a przez to łatwo zgubić się w ich mnogości.
Akcja w stylu książek A. Christie. Zamkniecie w budynku, ludzie, którzy wydaje się, że się znają oraz zbrodnie. Nie ukrywam, że preferuję tego autora w bardziej szalonej wersji, ale taka wersja też mi podeszła.