Andrea Henderson – poraniona i zagubiona dziewczyna. Cierpienie jest jej bliższe niż otaczający ją ludzie. Jednak dzięki niemu ma w sobie temperament, którego nikt nie jest w stanie stłumić. Spotyka na swojej drodze wysokiego bruneta, który nie raz namiesza jej w głowie.
Luke Brynner – idealnie niedoskonały, z pozoru buntownik i niegrzeczny chłopiec. Jednak wewnątrz złamany przez życie, problemy z ojcem są szczytem góry lodowej, którą za sobą ciągnie. Na jego drodze staje brązowooka brunetka, z którą łączy go więcej, niż mógłby się spodziewać.
Czy Luke uratuje dziewczynę, tym samym ratując samego siebie? Czy tej dwójce jest pisany szczęśliwy koniec? Czy huragan i chaos będą w stanie połączyć się, zamieniając destrukcyjne uczucia w coś dobrego?
to jest zdecydowanie jedna z tych ksiazek o ktorych absolutnie nie wiem co napisać. co wiem na pewno to ze jest na nią za duży szał. nie wiem czy to ze mną jest cos nie tak ale absolutnie nie wczulam sie w tą historie. meczylam sie z nią 2 tygodnie a przypominam ze ma tylko 200 stron. styl pisania byl naprawde wyjątkowy ale bardzo szybko zaczal mnie irytowac i koncowo po prostu niezbyt mi się podobal. liczylam na cos przez co będę mogla sobie poplakac a nie poczulam absolutnie nic. przez wlasnie ten styl pisania polowe rozdzialow nie ogarnialam co sie dzieje i czy to juz jest ten moment ktory ma tak bardzo zabolec. wynudzilam sie tylko i raczej szybko o niej zapomne. odnioslam wrazenie ze bohaterowie byli stworzeni na zasadzie ze mają w zyciu najgorzej. caly czas bylo u nich źle i bylo tego az za duzo. rozumiem ze taki byl zamysl ale i tak osobiscie mi to nie przypadło. cos co jeszcze bardzo mnie bolalo to błędy jakie sie tu pojawiają. nie wiem czy to wina druku czy czegoś innego ale momentami byly serio rażące. dla przykładu: "nie daje rady już rady", albo Luke mówiący o sobie "mogłam".
Twitter mnie namówił, i naprawdę się nastawiłam. Za spoilerowałam sobie wcześniej zakończenie, takiego się spodziewałam więc nawet nie byłam ździwiona.
Styl pisania kompletnie nie mój. A dialogi totalnie nierealistyczne 👺👺
3,5 uważam, że książka porusza ważne tematy, ale nie było to coś, co jest w mojej opinii niesamowicie wybitne. Obaj bohaterowie nie mieli łatwo i bylo mi ich żal. Miałam co do tej książki duże oczekiwania ze względu na to, co mówili ludzie. "Ta książka cie zniszczy." itp. Właśnie nie zrobiła tego. Była okej, ale bez przesady. Mimo wszytsko, jej zaletą jest klimat, który mi się podobał. Na końcu było mi po prostu trochę smutno, co nie zmienia faktu, że niezbyt odczuwałam cokolwiek czytając całość. Trochę się rozczarowałam
Trudno pisze mi się o tej książce tak samo jak trudno mi się ja czytało, nie jestem w stanie zebrać myśli i to ci chciałabym wam dokładnie przekazać wiec zacznijmy od początku. Książka według mnie jest bardzo ciężka jak chodzi o problematykę, dotyczy ona nastolatków co jeszcze bardziej pokazuje skale tego jak trudne jest nasze życie w obecnych czasach. Końcówki nie spodziewałam się, może i jest to głupie ale liczyłam ze ich drogi wreszcie jakoś się połączą, chciałbym moc przytulić głównych bohaterów i porozmawiać z nimi. Bohaterowie byli niesamowicie dobrze wykreowani, dzięku czemu ich charakter i sposób myślenia mocno chwytał za serce. Książka według mnie była pisana dość trudnym językiem z wieloma metaforami j cytatami co w połączeniu z trudna tematyka zaczęło mnie przytłaczać. Możliwe ze książka nie była odpowiednia do czasu czytania, gdyż musiałam robić przerwy między czytaniem bo wybierali na mnie to duży wpływ. Uważam że warto przeczytać ta historie przynajmniej dlatego aby poznać odczucia i myślenie osoby tak skrzywdzonej jak była Andy czy Luke. Warto zapoznać się z TW książki, bo w moim odczucia przy złym czasie jej czytani może wywołać krzywdę, ale jeżeli jesteście gotowi to polecam!
Może zacznę od tego, że miałam naprawdę wysokie oczekiwania i pewnie dlatego się zawiodłam. Nie wywołała we mnie emocji ponieważ w ogóle nie związałam się z bohaterami. Nie miałam jak. Chatyczne przeskoki w czasie, a myśli każdej osoby są identyczne. Dialogi tak nierealistyczne i wyrwane z kontekstu, że szkoda gadać.
ja serio miałam wielkie oczekiwania co do tej ksiazki ale JEST TAK NUDNA ISTG, jeszcze te wszystkie "poetyckie" opisy są tak bardzo na siłę.... serio nie da się tego czytać. + mylenie "bynajmniej" z "przynajmniej" XDDD ja rozumiem raz ale to się zdarzyło kilka razy. dnf po 80 stronach
Niestety strasznie się zawiodłam na tej książce. Dotyk dawnych dni opowiada o dwóch zranionych przez życie nastolatków. Czytając, miałam wrażenie, że tych problemów było aż za dużo. Styl pisania autorki totalnie mi nie przypasował. Książka nie wywarła ze mnie żadnych emocji, czego się totalnie nie spodziewałam. Sądząc po wielu zachwalających opiniach, myślałam, że będę ciągle płakać i rozmyślać nad tą powieścią. Niestety tak sie nie stało. Historia duży ma potencjał, jednakże nie został dobrze wykorzystany.
od pierwszych rozdziałów styl autorki mi nie podpasowal. jednak chcialam zobaczyć skąd się biorą te wszystkie pozytywne opinie. przeczytałam i dalej nie wiem. według mnie autorka wzięła na siebie za dużo. ksiazka ma tylko 200 stron a wątków jest bardzo wiele. byłoby to w porządku, ale żaden nie został dobrze rozbudowany. miałam spore oczekiwaniabo książka miała mnie zniszczyć. nie zrobiła totalnie nic. nie umiałam się wczuc w bohaterów ani w żadną sytuacje (JESZCZE TO PRZESKAKIWANIE W CZASIE GOD). nie polecam.
Piękne historie często mają tragiczne zakończenia.
"Dotyk dawnych dni" jest debiutancką książką Agatki i niesamowicie się cieszę, że mogła ona spełnić swoje marzenie i podzielić się z nami tą historią.
Andrea Henderson i Luke Brynner opowiedzieli nam historie pięknego bólu, i mogło się wydawać, że są oni bardzo różni, lecz jedna rzecz łączyła ich bardziej, niż by tego chcieli – byli zniszczeni i zranieni. W swoim otoczeniu dusili się nawzajem, ale to była rzecz, która napędzała ich do ciągłego funkcjonowania.
Życie Luke’a z perspektywy innych mogło wydawać się proste. Buntowniczy chłopak, który niczym się nie przejmuje i nie ma problemów – nic bardziej mylnego. Chłopak codziennie musi stawiać czoła nie tylko oceniającemu go społeczeństwu, ale i swojemu ojcu, którego wymagania wobec chłopaka są brutalne i sprzeczne z jego moralnością. Jego przeszłość pełna jest cierpienia i niezrozumienia, a jedyną osobą, w której potrafi znaleźć wsparcie, jest brunetka o brązowych oczach. Andrea jest zniszczoną samotniczką, którą do życia napędza jej własne cierpienie. Zawsze jest gotowa poświęcić siebie, żeby pomóc innym, gdy tylko mają problem. Mimo że brzmi to jak totalna sprzeczność, tak właśnie wygląda życie dziewczyny, która do perfekcji opanowała ukrywanie swoich uczuć pod maskami.
Niesamowicie ważnym aspektem, który trzeba poruszyć, jest to, że książka nie jest dla każdego. Znajdziecie w niej wiele cierpienia i bólu, i dla niektóry może być to ciężka pozycja.
Pióro agaty jest super przyjemne i bardzo szybko czyta się książkę. Myśli bohaterów, często skłaniają nas do autorefleksji, a ich zachowania doprowadzają do stanu zawieszenia, gdzie osobiście nie wiedziałam, czy potrzebuje się wypłakać, czy rzucić książka na drugi koniec pokoju. Książkę musicie przeczytać od deski do deski, żeby w pełni zrozumieć przekaz autorki.
Porusza ważne tematy i w sumie to tyle, co mogę o niej powiedzieć. Momentami wczułam się w skórę bohaterów ze względu na podobne przeżycia, stąd też trzy gwiazdki. Moja humanistyczna dusza polubiła też odniesienia do Szekspira, więc to też na plus🤪
This entire review has been hidden because of spoilers.
Książka ważna poruszająca obszerny lecz trudny temat. W wielu momentach ciężko połapać się w fabule ponieważ ilość wątków pobocznych jest duża, lecz uważam ze jest to lektura warta przeczytania.
1.5 No cóż... Nie podobało mi się :/ Strasznie toksyczna, nudna książka. Nie byłam zaintrygowana fabułą w ogóle, bohaterowie strasznie mnie irytowali, a szczególnie Luke i Andy. No ja zdecydowanie nie polecam. Myślę, że trafi do najgorszych książek roku 😐
Tematy poruszone w tej książki są mega relatable, ale mimo to mam z nią jakiś problem. Z początku to wygląda trochę jakby autorka chciała mocno wprowadzić określony vibe tej książce. W sensie że oni mają być tacy złamani, ale jednocześnie tacy aesthetic i czytać takie typowe dark academia książki, grać w szachy i myśleć o malarzach💀 To jest serio git, ale to powinno wyjść samo z siebie, a nie tak na siłę, tak jak tam się to wydawało. Jakoś ciężko mi było się na niej skupić i czułam się zagubiona. Może po prostu to moje rozproszenie, ale autentycznie często nie ogarniałam, że po prostu nie wiem co się dzieję