Trio najwybitniejszych baśniopisarzy japońskich – obok Kenjiego Miyazawy (Noc na kolei galaktycznej) i Nankichiego Niimiego (Lisek Gon) – zamyka Mimei Ogawa, zwany „ojcem japońskiej literatury dziecięcej”. Podobnie jak oni wierzył, że utwory czytane przez najmłodszych powinny być piękne i przesycone wrażliwością – co bynajmniej nie oznaczało, że mają być naiwne i wypełnione jedynie radosnymi treściami. Utraciwszy dwoje dzieci z powodu własnej trudnej sytuacji materialnej, jak nikt rozumiał dramat ludzi ubogich i spotykających się z powodu swojej sytuacji z ostracyzmem i nieczułością otoczenia. Wśród piętnastu utworów zawartych w tym zbiorze znalazły się najsłynniejsze baśnie pisarza, jak Czerwone świece i syrena, Polna róża czy Wioska bez zegarów, w których tak jak w życiu splatają się ludzkie radości i smutki. Tłumaczenie z języka japońskiego: Mateusz Gwóźdź
Na wstępie - to zbiór baśni japońskich 🥺 Zostały one napisane głównie dla dzieci, ale autor wychodził z założenia, że nie chcę zakłamywać rzeczywistości i oswaja młodych czytelników z okrucieństwem i niesprawiedliwością na świecie. Ten zbiór był naprawdę cudowny i różnorodny, baśnie są proste i mają konkretny przekaz. Mogą wzruszyć, rozpogodzić, wywołać refleksje czy nostalgię. Są pełne magicznych elementów, piękne i wrażliwe.
Czytało się je wspaniale, a gdybym miała określić tę książkę jednym słowem to powiedziałabym, że jest urokliwa. Ten przymiotnik najlepiej oddaję jej całokształt.
Mamy tutaj piętnaście utworów. Najbardziej podobała mi się Polna Róża, czyli krótka opowieść na temat bezsensowności wojny i tego jak oddziałuje na zwykłych ludzi. Natomiast najmocniej uderzyły we mnie opowieści o Rudziku i jego samodzielnym zamknięciu się w klatce (i tego konsekwencji) oraz o kobiecie, która bardzo chciała mieć dziecko, ale przez zaślepienie nie było jej to dane. Najmniej trafiła do mnie opowieść o Gołębiach, po prostu chyba nie wiem co miałam z niej wynieść. No, mówię wprost, nie wyłapałam morału 🙈 ale dobrze się ją czytało, jak wszystkie, szczerze, tylko jakoś tak się ucięła w trakcie 🤣
To pozycja idealna na bajkę na dobranoc dla dziecka, jak i na odprężenie po pracy. Ma około 200 stron i mały format, więc szybko się czyta. UWIELBIAM BAŚNIE i mocno polecam te 🇯🇵!
A i oczywiście jak zawsze dostajemy wspaniały wstęp o autorze od wydawnictwa 🥺 uwielbiam Was za to.
4,25 To zbiór baśni, mających w sobie wiele niewymuszonego uroku. Klimatyczne i wrażliwe. Jednak nie przedstawiają człowieka, jako najlepszą istotę na tej ziemi. Często były bezkompromisowe wobec ludzkiego okrucieństwa. Autor nie ukrywa przed najmłodszymi, że bieda i śmierć istnieją, ale nakreśla je w delikatny sposób.
Czerwone świece i syrena to zbiór japońskich baśni Mimei Ogawy wydanych przez Wydawnictwo Kirin w ramach serii Yume.
To moja pierwsza styczność z tą serią i muszę przyznać że naprawdę dobrze to się czytało, nawet jak nie mój wiek. Baśnie są przeznaczone dla dzieci (z wyjątkiem jednej), ale są napisane w taki sposób, że i dorosły może wiele z niej wynieść - może zmusić do refleksji, albo poszukiwać metafor w treści i odniesień do naszego życia.
Oczywiście tak jak to zbiory opowiadań - jedne są lepsze, drugie gorsze. Ale te, które nie podobały się mi, mogą spodobać się Tobie. Opowiadań jest 15 i są bardzo różnorodne i przyjemne. Gdybym miał wybrać ulubioną baśń to byłaby zdecydowanie "Wioska bez zegarów".
Moim problemem okazało się nastawienie na przeczytanie, co sprawiło wchłonienie książki w dwa dni. A ona jest skonstruowana tak by delektować się każdym opowiadaniem oddzielnie, bo wśród tłumu niektóre gdzieś się zapominają tuż po przeczytaniu. Ja na pewno wrócę do opowiadań przy różnych okazjach, a mój bratanek już ma zaklepane czytanie jak skończy z 6 lat.
Nudzić nie pozwala się także niesamowicie utalentowana ilustratorka - Joanna Zakrzewska, która sporządziła piękny klimatyczny rysunek do każdego opowiadania wprowadzający nas w atmosferę baśni. Dla mnie to na pewno nie będzie ostatnia książką z serii Yume, a i Tobie zachęcam sprawdzić bo naprawdę WARTO. A jeśli masz dzieci to jest wręcz obowiązkowa pozycja!
Mimei Ogawa, zwany też ojcem japońskiej literatury dziecięcej, wierzył, że utwory czytane przez najmłodszych powinny być piękne i przesycone wrażliwości. Nie oznaczało to jednak, że mają być naiwne i wypełnione jedynie radosnymi treściami. Utraciwszy dwoje dzieci z powodu własnej trudnej sytuacji materialnej, jak nikt rozumiał dramat ludzi ubogich i spotykających się z powodu swojej sytuacji z ostracyzmem i nieczułością otoczenia. I właśnie to starał się przekazać i właśnie to można odkryć w 15 utworach zawartych w jednym zbiorze, gdzie tęsknota za straconym dzieckiem, łączy się z pięknem przyrody i radością z małych rzeczy.
Ogawa należy do tz. trio najwybitniejszych baśniopisarzy japońskich obok Kenjiego Miyazawy (Noc na kolei galaktycznej) i Nankichiego Niimiego (Lisek Gon). Niestety tego ostatniego nie miałam jeszcze okazji przeczytać, ale jak na razie historie Ogawy najbardziej mną poruszyły. Wszystkie baśnie są na tym samym, dość wysokim poziomie i tak jak to z takimi zbiorami bywa, jedne spodobają się bardziej, inne mniej. Ja w tym zbiorze nie znalazłam żadnego, który nazwałabym nudnym lub niepotrzebnym, bo na dobrą sprawę wszystkie się dopełniają, tworząc słodko-gorzką historię życia. Jeśli miałabym wybrać najlepsze to moim zdaniem byłyby to tytułowe „Czerwone świece i syrena”, „Żywy manekin” oraz „Dziecię gwiazd”. Muszę tez podkreślić ważność wstępu, bo dzięki niemu łatwiej zrozumieć autora, historie, a przede wszystkim cel baśni.
„Czerwone świece i syrena” to kolejny tom serii Yume, który pokazuje jak piękna jest literatura Japonii. Jest to zbiór, w który splatają się ludzkie radości i smutki, magia i szara rzeczywistość, bogactwo i bieda. Jeśli szukacie krótkiej, ale ciekawej książki to myślę, że warto zainteresować się tym tytułem.
Mimei Ogawie przypisuje się stworzenie na początku XX w. tzw. dōwa, nowego gatunku japońskiej literatury dziecięcej. W swoim życiu stworzył on ok. 800 baśni. "Czerwone świece i syrena" jest zbiorem zawierającym 15 z nich. Mi go gustu najbardziej przypadło pietwsze od tytułu którego zaczerpnął nazwę cały zbiór.
Wszystkie baśnie są napisane wysmakowanym, pięknym językiem, jak również są spójne pod względem stylu. Niosą przy tym konkretne przesłania życiowe (choć nie zawsze są one nazwane dosłownie). Autor nie zawahał się sięgnąć po trudne tematy, jak np. śmierć, ubóstwo, nierówności społeczne, itp. Z uwagi na to nie przeczytałabym ich swojej sześcioletniej córce (w sumie to niezły paradoks, baśnie dla dzieci, których nie chciałabym czytać dzieciom 😉).
Cały zbiór czyta się szybko, zwłaszcza że nie jest zbyt obszerny. Wszystkie opowieści w nim zawarte są krótkie, niektóre nawet bardzo. Moim zdaniem zyskałyby na tym, gdyby zostały rozbudowane. Warto jednak po nie sięgnąć choćby z uwagi na ich piękny język.
Una storia di sirene diversa da quella del solito immaginario occidentale e, già per questo, una gradevole sorpresa, come anche il tocco giapponese del racconto e delle illustrazioni. Entrambi hanno, però, un risvolto molto cupo, malvagio e drammatico, che in parte si riscatta nel finale. Una storia più per adulti che per bambini.