3,5⭐/5
Z początku nie wiedziałam, co mam sądzić o tej książce. Gdy tylko zaczęłam ją czytać zupełnie nie odczułam, że jest ona żywcem wzięta z Wattpada (choć o tym wiedziałam przed lekturą), jednak gdzieś w trakcie dało się wyczuć braki w niektórych aspektach powieści. Mimo wszystko, książkę czytało mi się niezwykle szybko, wciągnęła mnie do tego stopnia, że nie raz przerzucałam się z wersji audio do ebooka i odwrotnie, byle tylko poznać dalszą treść.
Fabuła jest niezwykle prosta, zwykła jak na powieść YA przystało, jednak to, co wyróżnia ją na tle innych to kreacja bohaterów. Nie od początku polubiłam główną postać, Jossie, ponieważ ta zdawała się być typową, głupią bohaterką tego typu książek. Dopiero po bliższym poznaniu się z nią można dopiero zdobyć się na jej osąd. To dziewczyna pełna wad, które czynią ją realną, a nie papierową postacią. Owszem, momentami niezwykle mnie drażniła, a jej przemyślenia czasem wręcz zahaczały o absurd, by gładko przejść do opisania cięższych tematów, co sprawiło, że czasem Jossie jawiła się jako postać starsza, niż w fikcyjnej rzeczywistości była. Z kolei Luke to bohater niezwykle skąpo rozbudowany. Tak naprawdę do tej pory nic o nim nie wiem, bo jeden rozdział z jego perspektywy nie pozwolił mi do końca poczuć, o co mu chodzi, do czego zmierza i jaki tak naprawdę jest. Jeszcze gorzej opisany został wątek „przyjaciół” i rodzeństwa Jossie. Przyjaciele Jossie pojawiają się w scenach, w których ta faktycznie potrzebuje ich pomocy, ale aby „tak o” wpadać do niej z wizytą, to nie, i to jakoś mnie do siebie nie przekonało. Na plus na pewno kreacja Holly – dziewczyny, której to crushem był Luke. Toksyczność relacji dziewczyn została bardzo dobrze przedstawiona, niejednokrotnie pokazując, jak obie się nawzajem ranią, tak bez żadnego głębszego powodu.
Jeśli chodzi o styl to wydaje mi się on dosyć przyjemny. Z początku zdawał się być lekko za bardzo artystyczny, co wnet nużyło, jednak dając szansę całej historii, zupełnie nie dało się odczuć, że coś tu jest nie tak i momentami brak tu zdecydowanej korekty. Wkręciłam się w całą historię, mimo że nie była ona jakoś wysokich lotów, i czasem wręcz przynudzała mnogością niepotrzebnych zdarzeń i przemyśleń. Być może potrzebowałam właśnie takiej opowieści, która zupełnie mnie nie powali, ale w jakiś sposób stanie się dla mnie zwykłą rozrywką. Plusy przyznaję również za podjęcie się trudnych do opisania tematów: toksycznej przyjaźni, trudniejszych relacji z rodzicami, czy też ciekawego konceptu technicznego polegającego na nazewnictwie tytułów rozdziałów w podobnej konwencji (lubię taką konsekwentność). No i zakończenie, które zwyczajnie było w punkt, a dodatek po-epilogowy niezwykle trafny i przekazał dość ciekawą koncepcję i poruszył za serce.
Co do wad jeszcze to książka posiada okropną okładkę, taką bezosobową, zupełnie nie zachęcającą do sięgnięcia do tej historii. No i też czasem są momenty wyciągnięte żywcem z pamiętnika, zwroty do czytelnika, co nie każdemu może się podobać. Nie przekonał mnie również klimat powieści, bo akcja została osadzona w USA, tytuł również zagraniczny, a w działaniach bohaterów zupełnie tego nie widać i równie dobrze akcja mogłaby dziać się w Polsce i nic by to nie zmieniło (ogółem nie rozumiem uwielbienia większości polskich autorek do Stanów, choć wydarzenia nie mają uzasadnienia do konkretnego miejsca akcji w USA).
Podsumowując – niezwykle ciekawa pozycja, choć nie pozbawiona wielu wad. Stanowi jednak świetną rozrywkę i pozwala na rozluźnienie. Zaskoczenie, ze względu na to, że nie czytam wattpadowych historyjek (a jak już za jakąś sięgnę to automatycznie leci do tych najsłabiej ocenianych), a ta była całkiem znośna.