Zagadkowe morderstwo, zakazany romans, satyra na polską wieś, dowcip, trochę folkloru i odrobina pikanterii. Niezbyt atrakcyjna, uwielbiająca słodycze Natalia nie może ułożyć sobie życia. Mieszka kątem u siostry we Wrocławiu, zajmuje się jej dziećmi i musi liczyć się z każdym groszem. Pisze pracę doktorską i ma nadzieję, że gdy już zdobędzie stopień doktora, łatwo znajdzie pracę i wszystko się zmieni. Do tych typowych dla naszych czasów rozterek dochodzi problem sercowy. Natalia ma romans ze swoim promotorem. On jednak nie zamierza porzucać rodziny i wiązać się z nią. Pewnego dnia siostra przedstawia Natalii propozycję nie do odrzucenia - ma wyjechać na dłuższy czas na wieś i opiekować się ciotką. Na wsi podobno straszy. Wkrótce dochodzi tam do tajemniczych zabójstw ludzi i zwierząt.
Faktycznie, główna bohaterka to tytułowa "głupia baba"... Do pewnego momentu jej całkowite zaślepienie jest nawet zabawne, ale mniej więcej od połowy po prostu irytuje. I tak, wiem, że w życiu podobne zaślepienie i oszukiwanie samej siebie wcale takie rzadkie nie jest i dotyka mnóstwa kobiet, ale literatura rządzi się swoimi prawami. Gdyby to była powieść psychologiczna, nie czepiałabym się, w romansowym kryminale jednak taka głupota głównej, jakby nie było, postaci oznacza, że nie ma kto rozwiązać zagadki, która niejako rozwiązuje się sama, nie wiadomo jak i dlaczego, bo tropów po drodze też dostajemy za mało... Zaokrągliłam do 3 gwiazdek, bo mimo irytującej postaci Natalii słucha się tego całkiem całkiem, jest kilka ciekawych postaci i kilka humorystycznych fragmentów. Fabuła też prowadzona jest zgrabnie, z niezłym tempem, a całość napisana ładnym językiem. W sumie - ok, ale bez fajerwerków i z odrobiną irytacji w tle...
Miałam ochotę na lekką, zabawną książkę. Nie spodziewałam się, że będzie tak lekka. O ile do pewnego momentu bawiłam się dobrze tą sielską otoczką polskiej wsi, to im dalej w las, tym gorzej. Pomijam fakt, że końcówka była do rozpracowania, ale głupota tytułowej baby... Jeżu najsłodszy... Jaka osoba, której wykładowca ją uwiódł i wykorzystywał, a potem przyznał się, że specjalnie śmiertelnie potrącił poprzedniego ukochanego, na koniec mówi sobie: jestem głupią babą? Zakończenie tej powieści jest po prostu szkodliwe. Czytelniczko, która czyta może teraz moją opinię: to, że dałaś się kiedyś zmaniplulować nie oznacza, że jesteś głupia. Oznacza, że miałaś uczucia, wrażliwość i wiarę w (jakiegoś tam) człowieka. Za otwarte serce powinni dawać nagrody.
This entire review has been hidden because of spoilers.