• Bywasz często smutny, choć nie masz ku temu powodów? • Boisz się, że nigdy nie uporasz się z traumami okresu dojrzewania? • Masz żal do rodziców o to, jak wygląda twoja dorosłość? • Poświęcasz się dla innych, choć w głębi serca tego nienawidzisz?
Może za szybko dorosłeś. Może stałeś się rodzicem dla własnych rodziców lub rodzeństwa. Może w twoim domu zabrakło radości i bezpieczeństwa. Da się z tym coś zrobić.
Doktor Monika Wasilewska, psycholożka i psychoterapeutka, wraz z Moniką Szubrycht, neurologopedką i dziennikarką, biorą na warsztat... nasze domy, dzieciństwo, traumy z przeszłości, toksyczne relacje z bliskimi. Pomagają zrozumieć powielane latami zachowania i schematy oraz skutecznie uwolnić się od ich ciężaru. Dzięki tej książce dowiesz się, w jaki sposób pożegnać się z listą niezałatwionych spraw z przeszłości i zacząć patrzeć z nadzieją w przyszłość. Poradzisz sobie z niskim poczuciem własnej wartości, nieufnością czy skłonnością do wycofywania się, by w końcu zaakceptować i pokochać siebie.
Możesz osiągnąć szczęście, nawet jeśli nikt ci nie pokazał, jak ono wygląda.
Seksistowskie kocopoly obwiniajace o wszystko matki, a tłumaczace ojców, doprawione solidna dawka bzdetow o tym, że wszyscy ludzie powinni mieć dzieci, a jak nie chcą, to są niedojrzali i nie spełniają swojego biologicznego przeznaczenia - z naciskiem na kobiety, oczywiscie. Do tego zero informacji o tym jak radzić sobie z deficytami z dzieciństwa, oprócz niesamowicie powtarzalnego rozdzialu o "odpepowieniu". Tytuł nijak ma się do treści, książka jest strumieniem świadomości, nie ma żadnego konkretnego przekazu i celu - chyba, że jest nim dowalenie solidnej dawki stereotypów do dialogu o obowiązkach rodziców (a raczej samych matek, bo ojcowie wg autorki są spoko nawet gdy są nieobecni - wtedy nie mają jak dziecka straumatyzowac, bo ich nie ma, logiczne). Autorka pałuje się własną niesamowitością i odnosi się nieustannie do swoich własnych wyborów wychowawczych, które ocenia wspaniale - aż chciałoby się skonfrontować ten samozachwyt z opinią jej dzieci. Podsumowując - wkurzyła mnie ta książka niesamowicie i uważam, że jest szkodliwa. Autorka jest wg mnie nieświadomą swojej zinternalizowanej mizoginii pick me girl i zamiast udzielać "rad" innym powinna oddać się choćby chwili autorefleksji skąd w niej ta kiepsko skrywana niechęć do innych kobiet.
spodziewałam się czegoś innego mimo wszystko-zdam z rozwojówki. zdam z rozwojówki. zdam z rozwojówki (książka mojej wykładowczyni z rozwojówki, niech ma mnie pani w opiece)
Była to definitywnie ciekawa pozycja, na pewno dużo się dowiedziałam, ale też tytuł nie do końca przedstawia jej zawartość i kierunek narracji jest troszeczkę inny. Pojawiały się też pewnie zgrzyty, kontrowersyjne przekonania w niektórych miejscach, brak konkretów na temat źródeł, badań i dużo stwierdzeń o mocnym brzmieniu - w stylu ,,x musi oznacza, że y" a przecież każdy przypadek jest inny i nic nie jest całkowicie pewne. Badania też nie potwierdzają nic, jeżeli ignoruje się ich cele i okoliczności, a już szczególnie hipotezy
To są ważne treści z punktu widzenia psychoterapii systemowej i strukturalnego, generacyjnego rozumienia rodziny. Jednak autorka stosuje wiele uproszczeń, wychodzi z pozycji ekspertki, która wie najlepiej i sama robi najlepiej ;) eh
Do pewnego momentu uważałam, że z niej cos dla siebie wyciągam, ale im dalej tym bardziej zauważałam pewne uproszczenia, trochę kontrowersyjne zdania wypowiadane z ogromną pewnoscią. Wolałabym bardziej rzetelne źródła. Chyba że ktoś, chce poznać zdanie tej Pani, tak po prostu.
Mnóstwo treści niepopartych żadnymi badaniami, a domniemaniami autorki, których wydźwięk jest szkodliwy i stawia psychologów w świetle wróżek czarujących z kuli. Książka przedstawia perspektywę autorki, jako osoby prywatnej do szerokiej gamy problemów, niż wykwalifikowanego psychologa posługującego się rzeczową wiedzą. Format miał być przystępny dla czytelnika niezaznajomionego w temacie, a powstał z tego dziwny twór, który stawia w nie najlepszym świetle pomoc psychologiczną
Jak dla mnie nietrafiony tytuł - sugeruje, że to kolejny poradnik z magiczną receptą. Do tego, sama przyznam, trochę wstydliwy i odrzucający - w końcu nikt nie chce narzekać na nieszczęśliwe dzieciństwo, skoro "nie było tak źle, inni mieli gorzej" 😉
Wywiad rzecza, poruszający tematy dzieciństwa, dorosłości, rodzicielstwa w sposób dający do myślenia, inaczej niż typowy poradnik. Bardzo polecam.
ksiazka strasznie powtarzalna, nie sugerujaca wlasciwie rozwiazan sytuacji innych niz dluga terapia co jest oczywiscie bardzo valid ale tytul sugeruje, ze jednak jakies odpowiedzi/rady juz w samej ksiazce dostaniemy. podobalo mi sie zwrocrnie uwagi na male aspekty ktore i tak potrafia dziecko straumatyzowac, ale nie czuje satysfakcji z lektury
Ja nie wiem, ta ksiazka nie jest o tym o czym jest tytul, ale nie wiem o czym jest. Bardziej może o tym jak rodzice sprawiaja, ze dzieci potem maja problemy w doroslosci, ale do tego dochodza jakies porąbane stwierdzenia, ktore nie maja sensu. Chora książka nie polecam ☠️
Spodziewałam się czegoś innego, ale musiałabym skłamać mówiąc, że ta książka nie rozjaśniła mi niektórych rzeczy i nie wniosła nic do mojego życia. Muszę przetrawić te informacje. Polecam ogólnie :)
Tytuł książki wprowadza w błąd, bo nie znajdziecie tu gotowych rozwiązań. Nie jest to poradnik co zrobić, aby z punktu A dojść do punktu B. Jest to wywiad-rzeka z doświadczoną psycholożką, zawierający wiele wskazówek i podpowiedzi na co zwrócić uwagę, jeśli czujesz się w życiu nieszczęśliwx. Może okazać się pomocny w identyfikowaniu problemów i chyba właśnie to stanowi główną zaletę tej książki.
Zdecydowanie tytuł jest mylący. Jednak jest tutaj przynajmniej kilka zagadnień, na które, dzięki tej książce, zwróciłam uwagę. Delikatnie nie rozumiem niektórych komentarzy, dotyczącej tej książki, ja nie zauważyłam w niej niektórych błędów/problemów
Nie dostałam odpowiedzi na pytanie zadane w tytule, przestałam czytać przy fragmencie z rodzinami wielodzietnymi bo to bardzo pretensjonalny, traktujący z góry fragment. Nieprzyjemne.
Myślę, że jest to niezwykle wartościowa książka. Zrealizowana jest w formie wywiadu. Jeśli ktoś zapoznaje się z innymi działami kultury o tematyce psychologicznej i związanej z parentyfikacją i traumami to zauważy, że poruszono w tej książce większość najważniejszych treści, które nawiązują do pozostałych tekstów. Wydaje mi się, ze jest to książka nie tylko dla dorosłych, którzy doświadczyli traum w dzieciństwie, ale także dla dorosłych planujących mieć bliższy kontakt z dziećmi (np. rodzicielski lub jako ciotka/wujek , dziadkowie etc.). Książka uświadamia też jak wielkie znaczenie ma psychoterapia w dążeniu do bycia szczęśliwym człowiekiem. Polecałabym uzupełnić lekturę np. o książkę "Wsparcie dla dorosłych córek narcystycznych matek". Wg mnie pozycja ta jest wartościowa i niemal każdy skorzysta na jej przeczytaniu. Warto też zaznaczyć, że jest to książka przeznaczona dla "przeciętnego człowieka". Autorka unika sformułowań stricte naukowych. Jeśli ktoś jest zapoznany z tą tematyką na wyższym poziomie to treści mogą wydać mu się nie wystarczające. Niemniej pozostałym myślę, że wydadzą się przydatne.
Książka powinna raczej nosić tytuł "Jak dobrac partnera do rozrodu i nie zepsuć psychiki swojemu dziecku". Niewiele tu jest o byciu szczęśliwym dorosłym, na pewno nie dowiesz się jak to osiągnąć, ewentualnie znajdziesz odpowiedź na pytanie - "dlaczego nie jestem szczęśliwy?" Spojler, to oczywiście przez matkę;) Ewentualnie przez ojca alkoholika, bo wiadomo, że jedyną zła rzeczą, którą może zrobić mężczyzna, to pić lub bić. Da się tu znaleźć kilka rozsądnych wniosków, ale głównie mamy powielanie stereotypów i zbiór opinii.
Niektóre fragmenty książki pomogły mi, w zrozumieniu czy mojego czy innych osób zachowania jednak sama książka nie ma dobrego tytułu co do treści. Zbiór myśli i różnych historii, bez żadnej treści, która mogłaby pomóc w zmienieniu "czegoś". Książka ze swojej zawartości jest 3/5, a ze zgodnością co do tytułu to 1/5.
Nie jestem fanką tego typu książek. Ale tę słuchało mi się bardzo dobrze. Wciągnęło mnie od pierwszych stron. Napisana na temat. Autorka wyjaśnia nam dlaczego postępujemy w określony sposób. Było kilka elementów z którymi się nie zgadzałam. Ale książkę i tak bardzo polecam.
Książka zdecydowanie nie jest poradnikiem. Ponadto miałam wrażenie, że jest bardziej skierowana do rodziców niż do dzieci. Jednak mozna z niej całkiem sporo wyciągnąć i spojrzeć z perspektywy rodzica, co trochę bardziej pomaga ich zrozumieć.