Jelenią Górą wstrząsają makabryczne wiadomości – w pobliskim lesie odnaleziono ciała dwojga dzieci.
Kiedy Olga Balicka, komisarz wydziału kryminalnego, przyjeżdża na miejsce zbrodni, nie może powstrzymać odruchu wymiotnego. Doświadczona policjantka nieraz widziała ofiary zbrodni, ale to, co zobaczyła teraz, przerosło jej wyobraźnię. Czy był to mord rytualny? Czy uda się zidentyfikować dziewczynki?
Droga z Warszawy do Jeleniej Góry nie była wcale krótka, a na dodatek, kiedy Kornel Murecki dojechał na miejsce, nie miał czasu na odpoczynek. Natychmiast został przydzielony do śledztwa prowadzonego przez Olgę. Oboje muszą zmierzyć się z własną przeszłością i ze sprawą, w której nic nie jest takie, jak się wydaje. Wszystko wskazuje na to, że rozpoczyna się długie i kontrowersyjne śledztwo, jakiego Jelenia Góra od lat nie doświadczyła.
Co łączy zaniedbane dzieci z najbiedniejszej dzielnicy Jeleniej Góry z miejscową elitą? Kto próbuje zmylić detektywów? Czy dziewczynki to jedyne ofiary? Dlaczego tajemniczy poszkodowany w wyniku wypadku samochodowego boi się swojego lekarza? Kim tak naprawdę jest Kornel Murecki i po co przyjechał z Warszawy?
Dawno nie miałam w ręku tak "nierównej" książki. Pomysł ciekawy, jednak prowadzenie akcji, w niektórych momentach tak siermiężne, że aż się męczyłam. Wprowadzaniu nowych elementów intryg często brakowało subtelności. To moje pierwsze spotkanie z tą autorką... więc dam szansę drugiej części
dałabym może nawet dwie gwiazdki, gdyby nie przerysowana i karykaturalna postać psycholożki, która od razu wszystkim czyta w myślach, bo PRZECIEŻ JEST PSYCHOLOGIEM TO OD RAZU ZNA SIĘ NA LUDZIACH I WSZYSTKO O NICH WIE
Tajemnice zbrodni, śledcza, która nie odpuszcza, a w tle klimatyczna Jelenia Góra i okolice.
Katarzyna Wolwowicz pisze z prostotą i z pomysłem. Nie bawi się w metaforyzowanie czy upiększanie kryminału. Nie przekracza też granic dobrego smaku – jej opisy miejsc zbrodni są wyraziste i jednoznaczne. Wystarczą dwa, trzy zdania, żeby wszystko stało się jasne. Stawia na bohaterów, na relacje między nimi i na dochodzenie. Celem jest śledztwo i dążenie do prawdy, a prawda często okazuje się bardziej złożona i pogmatwana niż mogłoby się zdawać na początku. Czas w tych powieściach nie stoi w miejscu – pędzi naprzód, a bohaterowie razem z nim. Pomiędzy tomami powstają przerwy, czasowe wyrwy, życie bohaterów posuwa się naprzód, nie zatrzymuje się na szczegółach. Każdy kolejny tom to nowa historia, nowe śledztwo, a życie toczy się dalej.
Seria z Olgą Balicką sprawia mnóstwo czytelniczej satysfakcji. Autorka nie eksperymentuje z formą, tworzy kryminał spójny i ciekawy, taki, który śledzimy z radością odkrywania tego, co wydarzy się dalej. Sama bohaterka to postać z krwi i kości, która mierzy się z rzeczywistymi problemami i wyzwaniami. Żadna z niej superbohaterka. Jest policjantką, jest kobietą, jest kochanką. Jest jedną z nas i to jest w niej najlepsze.
Za mną trzy tomy: „Niewinne ofiary”, „Fałszywe tropy” i „Toksyczne układy”, mam nadzieję, że Katarzyna Wolwowicz nie będzie zwlekać i wkrótce znów Olga zapuka do naszych drzwi.
Doszłam do połowy, I absolutnie nie rusza mnie ta historia.....ogromna tragedia, ale opisy obyczajowe są straszne..... nie wiem o co im wszystkim chodzi....
Dzisiaj chciałam przedstawić Wam moją dosyć krótką opinię na temat książki Katarzyny Wolwowicz, która jest wstępem do serii kryminalnej o komisarz Oldze Balickiej. Powieść wybrałam przypadkowo i słuchałam jej jako audiobooka podczas wykonywania różnych czynności w domu lub w pracy. Nie będę przytaczała tutaj opisu samej fabuły, ponieważ to możecie sprawdzić w internecie, a skupię się na tym, co ewidentnie poszło nie tak w tej historii. Mój główny zarzut to bardzo nijacy bohaterowie, których jest wielu i żadnej z nich nie zapada w pamięć na dłużej niż czas trwania danej sceny. Odniosłam wrażenie, że autorka chciała stworzyć kobiecą postać w policji na wzór zagranicznych pisarzy, ale jej to nie wyszło. Olga irytowała mnie swoim zachowaniem i zupełnym brakiem profesjonalizmu, a dodatkowo więcej mieliśmy do czynienia z jej problemami miłosnymi niż zbrodnią popełnioną na dzieciach. Pomysł na zagadkę kryminalną był naprawdę dobry, jednak odniosłam wrażenie, że autorka wpasowuje polskie realia pracy policji w amerykańskie schematy, co zupełnie jej się nie udało. Trochę się męczyłam podczas słuchania i niestety powieść nie trafiła w moje gusta czytelnicze. Szczególnie nijakie było zakończenie, w którym wydarzyło się bardzo dużo i zarazem niewiele. Liczyłam na odrobinę większy rys psychologiczny postaci i takich właśnie patologii, z których wywodziły się dwie ofiary. Jednak dostaliśmy więcej stereotypów i uprzedzeń niż porządnej literatury kryminalnej.
w skrócie: cliché na cliché, a jak nie ma cliché to jest scena seksu. bardzo polski kryminał core jakby się zastanowić. może nawet przeczytam drugą część. bo odmóżdżenie przednie, idealnie wakacyjne.
jakby zakończenie polegało na tym, że w jeleniej górze ląduje awaryjnie samolot prezydenta USA i prezydent sam pokazuje, kto zabił, to miałoby to tyle samo sensu co ten wielki plot twist love and light
3,75 Audiobook. Ciekawa fabula, słuchałam z zainteresowaniem. Końcówka mocno przyspieszona, mogłaby być lepiej poprowadzona. Na pewno można było pominąć opisy stosunków seksualnych, ale w sumie koniec trochę to tłumaczy.
Ostatnio dużo powieści, które czytam trafiają w mój czytelniczy gust. Zaczęłam bardziej polegać na opiniach znajomych, niż pochlebnych recenzentów, którzy zachwycają się gniotami. Do książki Katarzyny Wolwowicz również zostałam skuszona pozytywnymi recenzjami znajomych.
Jak wskazuje na to tytuł, okładka i opis wydawniczy, książka dotyczy śledztwa w sprawie zamordowanych dzieci, tematu, którego unikam. Jeśli już decyduję się na sięgnięcie po taką powieść, to przyznaję, nie podchodzę do niej z pozytywnym nastawieniem... Nie podchodzę nawet z czystą, czy otwartą głową. Jestem sceptycznie nastawiona i książka na wstępie traci u mnie kilka punktów. Choć zbrodnia dotyczyła tematu, którego staram się unikać, to w tej powieści nie była zbyt eksponowana. Brutalnych informacji i opisów było tylko tyle, ile musiało być, były skondensowane. Dodatkowo lekkie pióro autorki pomagało przebrnąć przez trudniejsze wydarzenia.
Śledztwo w sprawie morderstw dziewczynek prowadzi jeleniogórska komisarz Olga Balicka. Przybyły z Warszawy Kornel Murecki zostaje przydzielony na partnera policjantki. Ich relacje sprzed lat zaczynają się odradzać.
Moja sympatia do bohaterów zmieniała się kilkakrotnie. Nie wiadomo było, kto jest kim i po której stoi stronie. Również postaci nie mogły być pewne komu ufać, a kto manipulował dowodami. Wątki były mylone, ślady niejednoznaczne, a rozwiązanie zaskakujące.
„Niewinne ofiary” Katarzyny Wolwowicz to moje pierwsze spotkanie z autorką i nie ostatnie. Przedstawiona historia w serii z komisarz Olgą Balicką jest bardzo poruszająca, bo dotyczy śmie-rci dwójki małych dziewczynek. Pani komisarz będzie musiała rozwiązać trudną sprawę, związaną z jeleniogórską elitą. To książka dla ludzi o mocnych nerwach, gdyż to co tu się będzie dziać przejdzie nie jedno pojęcię. Rytuał czy działanie zwyrodnialca, wybrane czy zabite przez przypadek. „Niewinne ofiary” to książka która pochłania czytelnika od samego początku. Jak zawsze w takich historiach komisarz niezależnie od płci ma swoją przeszłość z którą musi się zmierzyć, a najgorzej kiedy tyczy się to spraw damsko męskich. Także tu się z tym spotkamy. Ona, Olga Balicka ma wyjaśnić makabryczną zbrodnię na swoim terenie , on, Konrad Murecki z Warszawy, odkryć nieprawidłowości w jeleniogórskiej policji. Będzie między nimi iskrzyć, co doda trochę smaczku całości. Akcja w książce jest tajemnicza, ale też dynamiczna, nie ma czasu na nudę, a dochodzenie do prawdy wcale nie będzie takie proste. Jest brutalnie, jest zaskakująco, czasem wejdziemy buciorami w życie prywatne bohaterów, ale i ono dostarczy nam pewnej dozy różnorakich emocji. „Niewinne ofiary” to jest dobra książka zachęcająca do poznania pozostałych tomów serii.
Bardzo nierówna powieść. Za dużo powrzucanych wątków prywatnych bohaterów, w dodatku zostało ro zrobione w dość chaotyczny sposób. Trochę zmęczyła mnie ta książka.
Bardzo dużo akcji. Zaczynamy od zaginionych dzieci, a kończymy na grubej akcji, w którą zamieszane są osoby na wysokim szczeblu. Były jednak elementy, które mi nie podeszły. Po pierwsze, zakończenie... trochę za duży fart. Na zasadzie nagłego zjawienia się kogoś, kto o wszystkim od początku wiedział i stwierdzenia ,,akurat tobie pomogę, masz tu info". Ogromnym minusem książki są rozterki miłosne bohaterki. Opisy seksualnych przeżyć Olgi nie były dobrze napisane ani potrzebne do czegokolwiek. Podobnie jak dzika walka dwóch zakochanych w niej facetów. Wywaliłabym to kompletnie z książki. Sam wątek nagłego zauroczenia po pierwszym spojrzeniu - nie, nie i jeszcze raz nie. Poza tym romanse dostają za dużo uwagi kosztem śledztwa.
Wszechwiedzący narrator opisuje uczucia i przemyślenia wszystkich bohaterów. Do żadnego się nie przekonałem, każdy miał opis przeszłości bez wyrazu. Info dump.
Każda nowa informacja poprzedzona jest dramatyczną pauzą, a obecne postacie ponaglają bohatera do mówienia. Zawsze.
Olga Balicka, bohaterka serii kryminalnej Katarzyny Wolwowicz, jest policjantką w Jeleniej Górze. Początkiem śledztwa w pierwszym tomie jest znalezienie zmasakrowanych zwłok dwóch pięcioletnich dziewczynek, przed śmiercią odurzonych narkotykami i zgwałconych. W dochodzeniu uczestniczy przybyły z Warszawy Kornel Murecki. Tropy są pokrętne i najwyraźniej mają wprowadzać policjantów w błąd. Ale stopniowo udaje się śledczym poszerzyć obszar zainteresowań w kierunku, który zbiega się z prawdziwą misją Mureckiego.
Autorce udało się w sposób ciekawy, i wcale nie tak częsty w powieściach kryminalnych, przedstawić zbiorową pracę ekipy śledczej, w której uczestniczą specjaliści z różnych dziedzin. Jednocześnie rozbudowała wątek z życia osobistego Olgi i Kornela. Finały obu tematycznych nurtów przynoszą sporo niespodzianek.
Zawsze przy doborze kolejnych książek kieruję się przede wszystkim nazwiskiem autora. Zdawałam sobie sprawę, że trudno będzie znaleźć pisarza tej samej rangi co Tess Gerritsen - której trzynastotomowy cykl właśnie skończyłam - zdecydowałam więc tym razem, że najważniejszym kryterium w wyborze audiobooka będzie lektor. I tak trafiłam na „Niewinne ofiary” Katarzyny Wolwowicz czytane przez Filipa Kosiora. Nie wiem, jak to będzie wyglądało w następnych tomach serii z Olgą Balicką, ale wrażenia po jej pierwszej części są pozytywne. A Filip Kosior to, jak zawsze, dodatkowy bonus.
Bardzo liczyłam na to, że komisarz Olga Balicka okaże się moją nową ulubioną bohaterką kryminałów szczególnie, że trafiłam na entuzjastyczne recenzje tej serii. Początek książki był nawet obiecujący, powiało mrocznym skandynawskim kryminałem, a takiego otwarcia naprawdę się nie spodziewałam, szybko niestety rasowy kryminał przerodził się w niezbyt porywający obyczaj skupiony bardziej na prywatnym miłosnym życiu Olgi niż na istocie gatunku czyli śledztwie. Zresztą rozwiązania fabularne ani nie wciągały ani nie były zbytnio odkrywcze. Schematyczne postaci, płaściutkie dialogi, polskie piekiełko, które ani nie jest zbytnio interesujące ani wystarczająco mroczne żeby poczuć chęć do dalszego zagłębiania tej serii.
WTF ALE JUMPSVARE NA SAMYM KOŃCU LOL a i wgl ja nie rozumiem tej książki w sensie niezbyt wiem kto to jest Rogalski lol mega pogubiłam się w postaciach i to jest śmieszne ze nie spodziewałam się wgl romansow a tu takie trch nawet ostre było xdd ogólnie i was Enyoing this book więc polecam i myślę że kiedyś to przeczytam znów i na spokojnie a nie w audiobooku bo muszę się wczuc w fabułę
This entire review has been hidden because of spoilers.