Samolubna, wiecznie niezadowolona jedynaczka - dziewięcioletnia Danusia - spędza wakacje nad morzem, gdzie poznaje niewidomą dziewczynkę. Pod wpływam znajomości z nią zmienia swój stosunek do otoczenia. Elza natomiast zyskuje przyjaźń i nadzieję na odmianę życia, a może nawet... wyleczenie.
Polska pisarka, autorka wierszy, opowiadań i książek dla dzieci. Należy do klasyków gatunku. Wydała blisko 50 pozycji książkowych (w tym zbiory opowiadań, wiersze). Jest także autorką utworów scenicznych, scenariuszy i słuchowisk. Pisywała do wszystkich czasopism dziecięcych. Jej najbardziej znana książka to "Bułeczka" (I wyd. 1957, ekranizacja 1973) - opowieść o losach pyzatej wiejskiej dziewczynki Bronki przezwanej Bułeczką, która trafia do domu zamożnych wujostwa w mieście. Dziewczynka została niezbyt chętnie przyjęta przez krewnych z powodu swojej nieporadności w zderzeniu z miejską rzeczywistością i stała się obiektem docinków i złośliwości, szczególnie ze strony swojej ciotecznej siostry - Dziuni. Bułeczka wprowadziła wiele pozytywnego zamieszania, co miało zbawienny wpływ nie tylko na rozpieszczoną córkę wujostwa, ale także na jej rodziców. Bohaterka, o gołębim sercu, wszystkie swoje rozczarowania i dramaty starała się przezwyciężać wrodzoną pogodą ducha.
To było.. średnie Zapamiętałam to dużo lepiej, ale może od ostatniego razu minęło sporo czasu i jeszcze więcej dobrych książek XD Jest to faktycznie książka dla dzieci, nieco przestarzała i dziwna, ale całkiem znośna 2,75/5
Książkę "Spotkanie nad morzem" czytałam jeszcze w szkole podstawowej. Po latach postanowiłam ją sobie odświeżyć, a tym samym powrócić do beztroskich czasów dzieciństwa. Co prawda jest to książeczka dla dzieci i starszym czytelnikom niekoniecznie musi się podobać opisana w niej historia, to uważam, że czasem warto przenieść się te kilkanaście lat do tyłu. Z tego co pamiętam, dawniej wręcz tą lekturę uwielbiałam, po latach jest dla mnie po prostu dobra, co nie zmienia faktu, że czytało mi się ją bardzo przyjemnie, a samo przeczytanie zajęło mi raptem godzinkę.
Przeczytana po raz pierwszy 10 lat temu. Książka, dzięki której nie przestałam czytać. Była moją pierwszą lekturą i na szczęście nie zraziła mnie do dalszej wędrówki po kartach literatury.
Oprócz malowniczych bałtyckich pejzaży, obcowania z naturą i przemianą Danusi, najbardziej ujął mnie w niej aspekt niepełnosprawności Elzy, który miał dla mnie szczególne znaczenie. Odebrałam książkę bardzo osobiście, gdyż wśród moich bliskich jest osoba niewidoma. Dlatego cieszyłam się, że dziewczynka jest ukazana jako osoba niezależna, która radzi sobie z codziennymi zadaniami. Nie poddała się, pomimo tego, co ją spotkało. Pokazała, że choroba nie musi być wyrokiem, że można i tak cieszyć się życiem, czego jestem światkiem na co dzień.
Pozytywne zakończenie - operacja Elżuni dała mi dodatkowo cień nadziei. Choć życie niestety nie jest takie jak w książkach. Dziesięcioletnia Marta bardzo potrzebowała wtedy takiej lektury.
Czytało mi się ją bardzo dobrze! Jest to lekka historia z ogromnym dziecięcym urokiem. Ma trochę lat, dlatego język, a w zasadzie zwroty, których autorka używała, nie zawsze mi odpowiadały. Czuć klimat starych opowieści, które przywodzą na myśl dzieciństwo. Czuć ten nadmorski klimat.
Była to wspaniała przygoda, bo wraz z bohaterkami mogłam poznawać zakątki wsi oraz jej mieszkańców, bawić się w wymyślne zabawy, jak i odkrywać tajemnice, które na kartach historii ukryła autorka.
Książka ta jest podobno lekturą dla szkół podstawowych. Mnie osobiście bardzo dobrze się ją czytało. To pierwsza książka, w której spotkałam się z osobą niewidzącą. Pokazuje, że w życiu nie ma żadnych barier nie do pokonania. Elza zachowuje się, jakby wcale nie była niewidoma; potrafi sama zajść w różne miejsca, zbiera owoce w lesie, zna większość roślin, rozpoznaje zwierzęta po odgłosach wydawanych przez nie. Co najważniejsze: zyskała najcenniejszy skarb: prawdziwą przyjaźń. Gratuluję.
4,5 ⭐ Absolutnie wspaniała, ciepła i mądra książka. Żałuję, że nie natrafiłam na nią w dzieciństwie, bo wtedy miałabym dwie (obok "Bułeczki") książki Korczakowskiej do kochania. Czytelnik nie jest na siłę "upupiany", a bohaterowie są jakby wyciągnięci z polskiej rzeczywistości, wierzę, że mogłabym spotkać taką ciocię Adę, Danusię czy Piotrka. Naprawdę wspaniała literatura dziecięca ❤️
Piękna, chwytająca za serduszko historia o samolubnej, trochę nieprzyjemnej dziewczynce, która zmienia swoje spojrzenie na świat, gdy zaprzyjaźnia się z wesołą, samodzielną, niewidomą Elzą.
Wyobraźnia Elzy dorównuje fantazji Ani Shirley! Całe ,,Spotkanie nad morzem'' miało klimat ,,Ani z Zielonego Wzgórza''. Zabawy dziewczynek, ich wypadki, akcje ratunkowe... Czytanie o tym było niezwykle przyjemne!
Moje serce skradł Artur! Bardzo podobała mi się jego przyjaźń z Danusią i żałuję, że było go w książce tak mało. No i zakończenie... Aż mi się łezka w oku zakręciła! Piękne!
Język w książce jest dość... archaiczny. Sposób, w jaki wypowiadają się bohaterowie oraz to, jak autorka konstruuje zdania, jest dalekie od tego, jak pisze się współcześnie. Nie przeszkadzało mi to, jednak potrzebowałam dwóch-trzech rozdziałów, aby przyzwyczaić się do stylu autorki. W powieści przeważają dialogi nad opisami, ale wydaje mi się, że w książce skierowanej do młodszej młodzieży, nie powinno traktować się tego jak wadę.
,,Spotkanie nad morzem'' to powieść ze świetnie wykreowanimi bohaterami, wakacyjnym klimatem i pięknym przesłaniem. Polecam tę książkę każdemu!
Znalazłam na półce i stwierdziłam że sobie przeczytam, bo nie dotykałam tego od podstawówki. Bardzo sympatyczna książeczka, aczkolwiek pisarsko jest dość .... uboga. Brakuje opisów lokalizacji albo paru zdań o krajobrazie żeby lepiej się wczuć. Opieranie całości historii na dialogach jest bardziej bliskie scenariuszom, które pani Jadwiga również pisała, stąd pewnie takie naleciałości. Przez to, że nie ma żadnego zatrzymania się na chwilę i popatrzenia na morze, historia strasznie pędzi do przodu a nie powinna, bo jest o tym żeby nauczyć się patrzeć inaczej na wszystko dookoła. Szanuję za to folklor zaprezentowany w książce, kaszubska gwara, historie wojenne które ciągną się z jednego pokolenia na drugie. Obie bohaterki również całkiem sympatyczne, ale mogły by być bardziej rozwinięte. Ale cóż, jest jak jest.
mega długo ja czytałam ale to po prostu z braku czasu najsłodsza na świecie, jak to lektura z podstawówki, ale też pokazuje świat z ciekawej perspektywy dziecka.. daje like bo to jedna z moich ukochanych
Wzruszająca opowieść, mimo że przeznaczona dla mlodszych, mnie nadal niesamowicie się podobała. Polecam wszystkim, lekcja, której uczy, jest niesamowicie ważna w ówczesnych czasach.
Bardzo piękna książka pokazująca jak piękna może być przyjaźń. Bardzo przyjemnie czytało się tą książkę. Jest bardzo pouczająca i można wynieść z niej dużo lekcji .