„If all I had to do was take a bullet to deserve you, empty the fucking clip in me.”
⚠️ Motywy i TW: aranżowane małżeństwo, różnica wieku (16 lat), zemsta, morderstwo, samobójstwo, samotny ojciec, uwięzienie, syndrom sztokholmski, degradacja, praise kink
𝐁𝐨𝐮𝐧𝐝 𝐭𝐨 𝐡𝐢𝐦 znajdowało się na mojej liście „do przeczytania” jak tylko książka zadebiutowała na
zagranicznym rynku. I po co ja tyle zwlekałam? Tego i najstarsi górale nie wiedzą.
Tęskniłam za piórem Belle Aurory, którą bardzo cenię, a jej Raw to pierwszy dark romans, któremu oddałam
duszę. A raczej zaprzedałam ją diabłu, który zwie się Twitch.
O czym jest 𝐁𝐨𝐮𝐧𝐝 𝐭𝐨 𝐡𝐢𝐦? Wyjaśnię, bo przeczytanie opisu nic kompletnie Wam nie da, bowiem składa się
on z trzech zdań. Sama nie do końca wiedziałam czego się spodziewać, ale wiedziałam jedno - jeśli to mafia,
to na pewno będzie dobra.
Vittoria, 21 letnia mafijna księżniczka, musi polubić mężczyznę, którym wraz z siostrą gardzi. Choć powiedzieć pogarda to za mało, aby w pełni przekazać głębię odrzucenia i niechęci, jakie wobec Ettore miała Vittoria. Jeśli jednak liczycie na ślub jak z bajki, uległą pannę młodą, która wszystko bierze tak, jak powinna, to grubo się mylicie.
Belle lepiej pisze mężczyzn - są to zawsze bardzo złożone postaci. Ettore jest człowiekiem, którego w jednej chwili wysłałbym na konsultację z psychiatrą, bo miał naprawdę nierówno pod kopułą. Raz gorący niczym lawa, po to, żeby chwilę poźniej zamienić się w lodowiec, na którym poległ Titanic. Jednak takich właśnie kochamy, prawda? Relacja między Vittorią a starszym od niej o szesnaście lat mafiosem zaczęła się dość… niekonwencjonalnie, mówiąc oględnie. I z czasem wcale nie robiło się łatwiej. Lata urazy i bólu jaki żywiła do Ettore nie mogły zostać wymazane w jedną noc. Natomiast podejście Ettore do swojej młodej żony było, cóż, testujące ich oboje.
Jednak to z Vittorią mam problem. O ile nie mogę jej odmówić zapału i chęci walki (choć czy aby na
pewno?), tak muszę przyznać, że jej widoczny brak własnej tożsamości i kręgosłupa, chwilami
doprowadzały mnie na skraj rozpaczy i miałam ochotę nią potrząsnąć. Ta dziewczyna doświadczyła
najszybszego syndromu sztokholmskiego w dziejach. I nie byłoby w tym nic złego, gdyby nie fakt, że
rozwinął się u niej tak prędko. Czy uważam to za wadę? Nie. Dzięki takiemu obrotowi spraw bardzo szybko
wciągnęłam się w utkaną przez Bellę historię i nie mogłam się od niej oderwać. Jednak Vi to nie tylko ofiara mafijnych szarad. Przez książkę rozkwitła i zaczęła (w końcu!) wybierać siebie ponad innych.
Co by nie mówić o bohaterach, ale to jest enemies to lovers, choć jak już wspomiałam, szybko się rozwija. I
jeśli to się Wam nie widzi to wiedzcie, że spicy sceny wynagrodzą Wam potencjalne cierpienie XD Bo co jak
co, ale Bella w sceny potrafi. Ettore lubi degradację, lubi chwalenie, a przede wszystkim używa swoich ust
do sprośności, co na pewno wielu przypadnie do gustu. Poza pieprzem w ich związek zakradło się także
trochę cukru i słodyczy i nie raz przyłapywały się na tym, że wydawałam z siebie dźwięk przypominający
„awww”.
A jak z mafią, zapytacie. Powiem wprost - jeżeli podobała się Wam seria mafijna od Cory Reilly, to tutaj też powinno być okej. Nie będę ściemniać, że dostaniecie jak na tacy całą machinerię półświatka, bo jednak związek i romans grają tutaj pierwsze skrzypce, jednak poziom jest zupełnie przyzwoity. Dołączcie do tego tajemnice rodzinne, które nigdy nie miały ujrzeć światła dziennego, ciągłe obracanie się za siebie, układy, układziki i przekręty, a wyjdzie całkiem przyjemna mieszanka, która pozwoli zniknąć Wam z powierzchniziemi na kilka chwil.
Nie jest to nic, czego bym wcześniej nie czytała, jednak sposób, w jaki Belle napisała 𝐁𝐨𝐮𝐧𝐝 𝐭𝐨 𝐡𝐢𝐦 sprawia, że długo o niej nie zapomnę. Książka idealna na leniwy wieczór z lampką wina. No dobra, z butelką 😆