Czas Unii Europejskiej w schumanowskim kształcie się skończył. Rozpoczęło się budowanie federacyjnego tworu, w którym Polska otrzymawszy łatkę nacjonalistycznego, łamiącego prawo oszołoma została wyoutowana z grupy państw zasługujących na suwerenność.
Strach przed obniżeniem słupków sondażowych „zmusza” kolejnych rządzących do ślepego podporządkowywania się europejskiej władzy, nawet jeśli logika i trzeźwa analiza historycznej i bieżącej rzeczywistości wskazuje, gdzie powinniśmy ulokować swoje ambicje… … w budowie Wielkiej Polski!
„Myśleć o Polsce wielkiej, dumnej, ważnej, rozgrywającej w regionie i liczącej się w świecie, to jakiś kompletny odlot i dowód zupełnej utraty poczucia rzeczywistości. Wielu tak myśli. Mylą się.” Rafał A. Ziemkiewicz
Lubię sobie czasem poczytać Ziemkiewicza. Nie, nie dla beki. Tak koniec końców, to pewnie z ok. 75% tego co pisze się mniej lub bardziej zgadzam. Nie chodzi też o jego styl - chociaż trzeba mu przyznać, że urodzony z niego felietonista i gawędziarz. Lubię się po prostu zarówno z nim zgodzić jak i (wirtualnie, w głowie) posprzeczać - jego tezy są wg mnie na tyle ciekawe, że warto je do takiej sprzeczki rozważyć. To wcale nie mało - większość dzisiejszych felietonistów w Polsce do przygłupy, ideologiczni "pożyteczni idioci" albo koniunkturaliści, którzy tworzą wyłącznie "pod kliki". Ziemkiewicz jest wyrazisty, ale (może jestem tu naiwny), jest w tej wyrazistości pewna konsekwencja, która każe mi myśleć, że jak pisze ostro, to nie robi tego pod przysłowiową publiczkę.
Niestety, literatura Ziemkiewicza robi się coraz bardziej przewidywalna. Nie, nie chodzi tu o to, że wiadomo jakie ma poglądy, więc z grubsza jasne jest jak przywali i komu. To akurat spoko. Momentami po prostu trudno oprzeć się wrażeniu, że nie ma nic nowego do powiedzenia i nietrudno to udowodnić - czytając Wielką Polskę RAZ non-stop odwołuje się do swoich wcześniejszych pozycji, lekko krecąc się w kółko ... Trochę tak jakby sobie założył: jedna książka rocznie musi być, choćby nie wiem co ... Powtórzeń w książce jest z resztą wiele, miałem takie momenty, gdy myślałem, że jeśli jeszcze raz usłyszę o TSUE, to zejdę ...
No dobra, ale wróćmy do samej książki. Krytyka wokeness - w punkt, podsumowanie polityki zagranicznej sąsiadów - well done, wypunktowanie sposobu działania obecnego rządu - no lepiej bym tego nie napisał. Ale wracają stare ziemkiewiczowskie grzechy - i nie, nie chodzi mi o słynny research RAZa. Mam na myśli to, że on nigdy niczym nie zarządzał, nigdy nie był odpowiedzialny za hierarchię i organizację. Dlatego właśnie przypisuje wiele złych intencji i doszukuje się makiawelicznych planów w miejscach, gdzie często mamy do czynienia wyłącznie z niekompetencją, brakiem wyobraźni, hohsztaplerką, itp. Ten problem jest bardziej widoczny właśnie w WP, bo aby szanse nakreślone przez RAZa miały szansę się ziścić potrzebowalibyśmy naprawdę wybitnych jednostek (nie jednej, wielu), aby tego typu przedsięwzięcie pociągnąć.
Moim zdaniem widoków na to nie ma, to czysta utopia. Nawet gdyby się ktoś objawił, byłoby to trudne (wręcz bezprecedensowe), dlatego nasza strategiczna postawa powinna być zdecydowanie inna - powinniśmy pozycjonować się na państwo tzw. średnie - nie mocarstwowe, nie wiodące prymat, ale prowadzące możliwie niezależną politykę, "hedge'ujące" swoje opcje i faktycznie inwestujące wiele w swoje relacje z sąsiadami mającymi podobne interesy/wyzwania (np. Czechy, Słowacja, państwa bałtyckie, Ukraina, Dania, Szwecja, Węgry, itp.). Nie mamy polityka wielkiego formatu, który to pociągnie (i nie widać kogoś na horyzoncie), ale "w kupie siła" i jeśli uda się sąsiadom zarysować odpowiedni układ (wystarczająco korzystny, aby się go trzymać), może być z tego pozytywny efekt.
Podsumowując: czytało się całkiem przyjemnie, ale powtórzenia momentami mocno rażą. Cenię nie tylko momenty gdy się zgadzam, ale te, gdzie jestem prowokowany do wyrażenia przeciwstawnej opinii (to taki fajny intelektualny stretching), natomiast nie mam wrażenia abym tego "food for thought" dostał jakoś spektakularnie dużo tym razem.
Oceniam jeszcze tym razem na 4. Ale raczej jako 3.7 zaokrąglane w górę, niż "the other way around". Jeśli RAZ będzie trend kontynuować, to następna książka już raczej 3 nie przekroczy.
Ziemkiewicz jest takim moim cyklicznym guilty pleasure. Z jednej strony jest to spotkanie z podchmielonym, wszystkowiedzącym wujkiem na weselu, który truje wam dupę opowieściami o iluminatach i pookrągłostołowym układzie trzymającym władzę (akurat spiskowe teorie nie są specjalnością autora, natomiast jego stereotypowo szurskie i kompletnie mylne podejście chociażby do Yuvala Harariego, czy Billa Gatesa doprowadza mnie do szału).
Z drugiej strony podchodzicie do tego męczącego krewnego z ogromną sympatią, bo snuje swoje, wywiedzione metodą "na chłopski rozum" teorie, z taką swadą i zaangażowaniem, że gdzieś w głębi chcielibyście nawet, żeby to była prawda. Po pierwsze świat byłby dużo prostszy, po drugie rozwiązanie podstawowych jego bolączek byłoby na wyciągnięcie ręki.
Najważniejsze jednak (i mówię to z pełną odpowiedzialnością), że w potoku tych wszystkich trywializmów, ma Rafał Ziemkiewicz talent do spostrzeżeń trafnych i fragmentów - rozdziałów, akapitów, zdań, czasem zaledwie kilku słów - wielkich. Urzekająca lekkość pióra. A że 2022 rok upłynął dla mnie pod dyktando erudytów - Marka Budzisza, czy też Tomasza Stawiszyńskiego - nie mogło zabraknąć na tej liście także wyklętego pisarza polskiej prawicy.
Nie mam siły rozbrajać pojedynczo nieścisłości i niedociągnięć "Wielkiej Polski". Największą wadą tej pozycji jest chyba to, że dość niewiele o tejże wielkiej Polsce mówi, koncentrując się na sprzecznościach i kuriozach otaczającej nas społeczno-politycznej rzeczywistości. A szkoda, bo tytuł i sam pomysł rozbudziły mój apetyt.
Jeśli ktoś jeszcze cierpi na opisaną tu, nieco masochistyczną przypadłość dotyczącą autora - mimo wszystko polecam. Dla wspomnianych wyżej fragmentów.
Dziwny felieton w formie książki pełen nowomowy i niczym nie popartych wizji autora. Brak źródeł (autor wysyła do ich samodzielnego szukania w sieci) Szkoda czasu.