Niesamowita historia dwóch przyjaciółek mierzących się z życiem zarówno tym zwyczajnym, jak i tym pozagrobowym.
Wyobraź sobie, że nagle jednego dnia, Twoje życie wywraca się do góry nogami. W rezultacie dziwnego zrządzenie losu tracisz najbliższą Ci osobę i obawiasz się, że zostaniesz na świecie sama jak palec. Sytuacja wydaje się beznadziejna, aż do momentu, gdy duch bliskiej Ci osoby powraca, by odkryć prawdziwą przyczynę swojej śmierci.
Oliwia ma 25 lat, ale z jednej strony utknęła w miejscu, po to by z drugiej strony utrata bratniej duszy usunęła jej grunt spod nóg. Nigdy by nie pomyślała, że wypadek który spotkał jej przyjaciółkę, w rzeczywistości nim nie był. Jednocześnie dziewczyna dowiaduje się, że nic nie jest takim jak się wydaje. A gdyby tego było mało, dodatkowo za sprawą dobrych chęci, zostaje wplątana w niezłą kabałę, a wokół niej jak grzyby po deszczu zaczynają wyrastać intrygujący mężczyźni. Nudne życie dziewczyny jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki, zmienia się w szaloną jazdę emocjonalnym rollercoasterem.
Czy Oliwii uda się pomóc przyjaciółce, rozwikłać tajemnice jej śmierci? Jakie przygody czekają na obie kobiety w drodze do ujawnienia prawdy? Kto im zagraża, a kto zdecyduje się podać im pomocną dłoń?
Dowiedz się czytając Nieostatnie pożegnanie, nietuzinkowa i pełną zwrotów akcji oraz ostrych dialogów powieść komediowa o przyjaźni silniejszej niż śmierć i życiu po stracie.
Szoda, że nie będzie kolejnych audiobooków. Nie byłabym w stanie tego raczej przeczytać, ale słuchanie sprawiło mi wiele frajdy. Czasami taki tatusiowy humor też jest potrzebny.
czytałam tę książkę ponad 3 miesiące - nie umiałam się wkręcić. i szczerze? jestem bardzo zawiedziona. wiem, że jest to debiut autorki, ale bardzo dużo elementów tej historii mnie zwyczajnie nie pociągnęło.
po pierwsze, podział na rozdziały i perspektywy powodował, że bardzo się w tej książce gubiłam. rozdziałów jest 4 (na ponad 250 stron), a perspektyw jest 3 (Oliwii, Marleny i perspektywa trzecioosobowa). ten podział jest dla mnie tak odpychający, że nie mogę. nie umiałam się zorientować w tym, czyja aktualnie jest perspektywa. czasami pojawiały się błędy (była perspektywa pierwszoosobowa, ale nie było napisane, czyja). myślę, że autorka wzięła tutaj na siebie za dużo.
po drugie, milenialski ton jest widoczny przez całą książkę. żarty sprzed 10 lat, stare memy i inne przekomarzanki były dla mnie zwyczajnie cringowe...
po trzecie, zakończenie przyszło losowo i niespodziewanie. początek książki strasznie się dłużył, a koniec był krótki, co po prostu wydawało mi się leniwe. fakt, zakończenie ma w sobie trochę tajemnicy, aby zachęcić do przeczytania następnego tomu i główne wątki są zamknięte, ale dalej było ono krótkie.
ogólnie, nie czuję się zachęcona do przeczytania następnych części. mówię to z bólem serca, ponieważ nowsze książki Melki są bardzo wybitne.
Książkę czyta się bardzo szybko, dosłownie leci się przez strony i z zapartym tchem poznaje historię. ALE Jest to debiut i widać co wpływało na autorkę po tym jak wygląda jej pisanie: - Książka zawiera OGROMNĄ ilość opisów, które nie wnoszą za wiele do historii, a tylko wybijają z rytmu i sprawiają że po prostu w pewnym momencie pomijałam akapity o ubieraniu się bo ileż można - Ilość narratorów mnie zbiła z tropu i chociaż nie jestem najgorsza w łączenie kropek zdarzało mi się zatrzymywać i zastanawiać co się właśnie tutaj odjaniepawla i kto do mnie mówi. - Przekleństwa zazwyczaj mnie nie kłują, ale niestety był tutaj problem z dopasowaniem języka do postaci, strasznie to gryzło w oczy i sposób wypowiadania się niektórych nie pasował do bohaterów. Czytałam inną książkę autorki i widać włożoną pracę w pisanie, tworzenie bohaterów i światów. Jestem ciekawa kolejnych części tej serii, jak i innych książek autorki. To co, na Wałbrzych?
Ksiazka jest inna niz te ktore do tej pory czytalam. Historia rozwija sie w nieoczywisty sposob. Podobaly mi sie srodki stylistyczne. Tak naprawde dalabym 4.5 bo czulam ze grupa docelowa tej ksiazki jest mlodsza ode mnie (to nie wina autorki) i troche brakowalo mi glebszego znaczenia albo maralu ale ostatecznie dam piateczke bo fajnie sie czytalo, lubie osobowosc autorki i zaraz zaczne czytac druga czesc ;)
Przygnał mnie tu autorski roast (i autorski audiobook). Ta książka pewnie nie zasłużyła na tak wysoką ocenę, ale urzekło mnie podejście autorki i to, jak ze śmiechem sama siebie krytykowała. Samo to sprawiło, że bawiłam się świetnie przy słuchaniu, a do tego jest to zdecydowanie mój humor (czyli przesadzony) więc na pewno przeczytam kolejne tomy.
Troszeczkę widać, że to debiut autorki ;) Czy książka jest fenomenalna? Nie, ale mimo tego dobrze się przy niej bawiłam. Do tego stopnia, że najpierw przeczytałam, a później jeszcze przesłuchałam audiobooka.
Jestem tu, bo Melka wypuściła audiobook i bawiłam się świetnie. Optymalna do sprzątania i jazdy w autobusie! Miło było zapoznać się z twórczością nieopierzonej autorki.
Mam poczucie, że tej książki nie można tak do końca sprawiedliwie ocenić bez przeczytania kolejnych dwóch tomów. Ale gdybym musiała ją ocenić jako oddzielny byt - trójeczka. Dużo wątków, których ciągle przybywa, a które nie są rozwijane, bo nie ma na to miejsca w tak krótkiej powieści. Miałam trochę wątpliwości, głównie technicznych. Ale czymże jest to wszystko w obliczu TAKIEJ historii? Na to pytanie odpowiem sobie po zakończeniu trylogii - a na razie bez oceny.
Dzięki autorce za audiobooka dostępnego na YouTube, błagam o kolejne części 🤞🏻
Świetna książka na jeden wieczór (lub wybitnie długą jazdę opóźnionym pociągiem). Melka totalnie wpisuje się w mój typ humoru, bawiłam się rewelacyjnie.
Fakt widać że jest to debiut, ale totalnie zostałam zmotywowana do poznania nowszych książek autorki.