Kontynuacja Czarnej, czarnej toni – Wilcy powracają, by znów stanąć do walki.
*
Po wydarzeniach minionej zimy Klan Nocy zaszył się w Avael. Czuwa nad Burzowym Gniewem, który balansuje na krawędzi obłędu. Tylko Sztorm spędza czas samotnie – nie może pogodzić się z tym, co go spotkało. A jednak jest Wilkiem i ciągnie go do swoich. Rozdarty między poczuciem lojalności a chęcią zemsty postanawia wyruszyć w drogę z Klanem Nocy, by zdobyć księgę, która może pomóc Buremu zerwać pakt z diabłem.
Śladem Wilków podąża łotr wysłany przez inkwizytora. Diabeł pojawia się w najmniej oczekiwanych momentach, by zmącić ledwo odzyskany spokój. A Wilcy nie cofną się przed niczym, by sięgnąć po swoje. Nawet jeśli oznacza to wypowiedzenie wojny łowczym.
*
– Wiem, że wierzysz, że ta księga da ci odpowiedzi na wiele pytań, ale wcale nie musi tak być. – Dlaczego? Sztorm rozłożył ręce. – Księgi piszą ludzie. Może trochę mądrzejsi od nas. Ale to wciąż tylko ludzie.
Moi drodzy, ależ to dobre jest! Fantasy najwyższej próby. Zachwyca mnie jak autorka operuje słowem. Jak oszczędnym opisem potrafi sprawić, że czujemy zapach, smak i fakturę tego dzikiego świata. Wśród nowości rzadko zdarza mi się trafić tak dobry poziom. Drugi tom jest spokojniejszy od pierwszego. Ale ale to nie znaczy że nie ma akcji! jest jej bardzo dużo, ale równocześnie jest nieco lżej. Wzruszałam się i śmiałam na zmianę. Bury przechodzi zdumiewającą metamorfozę. Nie spodziewałam się takiego rozwoju tej postaci! Nie sądziłam, że umie wyciągać wnioski, haha. A w niektórych momentach staje się wręcz rozczulający i moje serduszko mięknie dla tego dzikusa. Reszta Wilków także się rozwija, a jakże. Po prostu Bury to mój ulubieniec :) Podobają mi się postępy Mishy, a Szept jak zawsze rozwala system! Wątku romantycznego jest znacznie mniej niż w pierwszym tomie, ale jego delikatność, umiejętne oddanie ulotności spojrzeń i gestów porusza za serce. Jest po prostu uroczy, co stanowi bardzo ciekawy kontrast z bezpardonowa dzikością świata i Wilków. Ciekawym zabiegiem, powtórzonym z pierwszego tomu są wstawki w narracji drugoosobowej. jak zazwyczaj marudzę na mieszanie typów narracji, to Martyna robi to mistrzowsko, nic nie zgrzyta, nie przeszkadza, a za to podkreśla specyfikę danych momentów. Jestem oddaną fanką twórczości Martyny Szkołyk! No a ta okładka... Czy ja tu musze coś dodawać, drogie panie? :D No mrrru po prostu :D