Nastoletni bohaterowie opublikowanej w 1975 roku powieści dla młodzieży wyrastają na longplayach Santany, wakacjach nad Balatonem i spodniach z "teksasu". Muszą zmierzyć się z legendą o wojennej młodości swoich rodziców. Rodziców, którzy po wyjściu z partyzantki nie zawsze umieli odnaleźć się w rzeczywistości wymagającej uległości i konformizmu.
3,5⭐️ Bardzo mi się podobało, to, że było tu dużo, mądrych i głębokich zdań. Niestety, bardzo wolno mi się czytało, aczkolwiek ostatnie 40 stron, przeczytałam już na raz i bardzo mi się podobało.
Niby zwykła PRL-owska powieść dla młodzieży a ma w sobie coś niezwykłego, a momentami potrafiła być całkiem głęboka. Czyta się bardzo szybko, podobało mi się jak napisana była główna postać. Tak jak napisano na tyle okładki, ja odnalazłam w Krzystofie przyjaciela. Nawet jeśli jest to przyjaciel na dzień czy dwa, jestem zadwolona, że go poznałam. Miło też poznawać smaczki z czasów, kiedy nie było mnie jeszcze na świecie.
Bildungsroman przaśnego dorastania w latach 70tych i zderzenie z mitem walki podziemnej rodziców. Zmagania między pokoleniami i uczenie się szacunku do dorosłych połączone z pierwszymi poważnymi wyborami życiowymi, szkołą, pierwszą miłością. Wszystko podlane sosem propagandy komunistycznej o małomiasteczkowym Judymie, który się nie kłania przedwojennym notablom. Sama potrawa by uszła ale sos jest ciężko strawny.