Czarne Stopy to książka przygodowa, która przez dziesięciolecia uczyła młodych ludzi podstawowych wartości. Honor, odwaga, obowiazek, uczciwość, szlachetność i wiele innych to przymioty, które w dzisiejszym konsumpcyjnym świecie zaginęły.
Jej akcja toczy się w latach 50-tych w Górach Świętokrzyskich, na harcerskim obozie w miejscowości Mąchocice. Chłopcy z pięciu harcerskim zastępów: PIHM (skrót od Państwowy Instytut Hydrologiczno-Meteorologiczny), Żurawie, Białe Foki, Kontiki oraz zgrany zastęp Czarnych Stóp wyruszają na letni obóz harcerski w Góry Świętokrzyskie. Dla zastępowego Maćka Osy i jego gromadki najmłodszych harcerzy, dla Marka, Fobusza, Felka i małego No-Bo to pierwsze samodzielne wakacje. Pierwsze ognisko, pierwsze podchody, pierwsze nocne alarmy. Trzydzieści dni życia obozowego na zboczu Diabelskiego Kamienia wypełniają wspaniały przygody, zabawne pościgi, ćwiczenia spostrzegawczości, strachy i niespodzianki. Podczas tropienia harcerze trafiają na ślad tajemniczej postaci Leśnego Oka, która z gąszczy obserwuje poczynania chłopców. Bohater książki, Marek Osiński, chłopiec samotny i nieszczęśliwy, odnajduje w czasie tych pierwszych harcerskich wakacji przyjaźń, optymizm i wiarę w siebie.
Książka ta, napisana przez Sewerynę Szmaglewską trzydzieści lat temu, bawiła kilka pokoleń czytelników, doczekała się osiemnastu wydań i wersji filmowej (w 1987 r. miała premierę jej ekranizacja w reżyserii Waldemara Podgórskiego i jak powieść nosi tytuł Czarne Stopy), a w roku 1973 ukazał się dalszy ciąg przygód sympatycznych harcerzy w książce zatytułowanej Nowy ślad Czarnych Stóp.
booooze jak ja sie nad nia nameczylam... tragedia. przez ta ksiazke mam zastoj czytelniczy uhh. ja nawet nie rozumialam pierwszych stu stron, tylko audiobook byl moim ratunkiem. pozniej serio dalo sie ja czytac bez sluchania ale przez poczatek nie moglam strasznie dlugo przebrnac. ogolnie fabula spoko, tylko polowy nie rozumialam bo nie jem szyszek i nie spie w namiocie.
"Każdy potrzebuje mieć na świecie kogoś, kto by w nim zawsze dopatrzył się najlepszych intencji, zrozumiał go, wybaczył".
Mnie do harcerstwa zachęciły książki o Panu Samochodziku, jednak w mojej małej rodzinnej wsi żadnych harcerzy nie było. Wstąpiłam do ZHP po zmianie miejsca zamieszkania, już jako nastolatka. Nasza drużyna nie była zbyt duża, niewielu ludzi też miało większe pojęcie z czym to się je, więc nigdy właściwie nie byłam na takim prawdziwym harcerskim obozie (przygodę z moim jedynym "obozem wędrownym" ze spaniem na plaży w deszczu włącznie, może Wam oszczędzę) . Dopiero później trafiłam na poważnych ludzi z innym podejściem do tematu i pojechałam na letni obóz, ale już jako kadra (poza tym byłam już wtedy zucholem, więc też nie można powiedzieć, że był to taki prawdziwy obóz – z młodszymi dzieciakami trochę inaczej to działa, a przynajmniej takie były zasady w naszym hufcu).
Tyle o mnie i o mojej harcerskiej przygodzie. "Czarne stopy" to historia pewnego letniego harcerskiego obozu w Górach Świętokrzyskich. Lubiłam tę książkę, ale kiedyś chyba bardziej. Teraz trochę mi żal serduszko ściska, że to już nigdy nie wróci.
"- Kto tu w obozie jest najbardziej groźny? - O-booo-źny!"
Nie wiem czy tak jest wszędzie i zawsze, ale ja się nie raz spotkałam z tym, że oboźny był zawsze najmniej lubiany :) Znam nawet taką jedną przyśpiewkę o oboźnym, ale Wam jej nie zdradzę, bo jest bardzo brzydka :P Harcerze nie powinni znać takich rzeczy :P 7/10
Dość słaba książka nie zapamiętałam z niej jakoś dużo a czytałam tą książkę w lutym tego roku jako lekturę. Była ona nudna tylko niektóre momenty były ciekawe.
Ach, czytało się, pewnie jeszcze wypożyczone z jednoizbowej wiejskiej biblioteki w małej wsi na Podkarpaciu - i marzyło o harcerstwie. Niespełnione marzenie, ale wspomnienie o tej i innych książkach harcerskich wciąż złociste i pachnące, jak lipcowe siano.
Może ponieważ nie czytałam tej książki w dzieciństwie, nie napełniła mnie ona sentymentem. Opowiada ona o przygodach harcerzy i pewnej dozie nieposłuszeństwa głównego bohatera.