Z początku przypomina sagę rodzinną. Dlatego od razu skojarzyła mi się ta książka z nominowanym do Nike w tym roku "Stramerem" Łozińskiego. Ale są to dwie zupełnie inne książki. "Memorbuch", który z początku przypomina sagę rodzinną szybko zamienia się w opowieść o skomplikowanych losach pewnej żydowskiej rodziny z Lublina, a przede wszystkim głównego bohatera i narratora Adama Bromberga. Inaczej niż w "Stramerze", gdzie wielka historia grzmi tylko na horyzoncie i właściwie do końca jest nie bardzo namacalną, w "Memorbuchu" to ona właśnie porywa swoich bohaterów, szarpie i determinuje całe niemal życie. "Memorbuch" bardziej niż "Stramer" stoi na gruncie faktów. Wiemy że książka Łozińskiego czerpie z prawdziwych historii, ale "Memorbuch" napisany bym przez Grynberga na podstawie relacji Adama Bromberga, członków jego rodziny i dokumentów. Nie jest to oczywiście twarde non-fiction, reportaż, czy książka historyczna, ale "Memorbuchowi" bliżej jest jednak do tego typu książek niż do powieści. Choć jeśli chodzi o styl, czyta się ją jak powieść.
Wiec jeśli czujecie niedosyt po "Stramerze" to sięgnijcie po książkę Henryka Grynberga. Po raz pierwszy była wydana 20 lat temu. Była też nominowana do Nike.