Intrygująca lektura, techniką narracji przypominająca Alberta Camusa. Ta zabarwiona autobiograficznie historia ma cechy egzystencjalistycznej szkoły uczuć, a jej tłem jest historia Polski z czasów żelaznej kurtyny, odmalowana z dystansem i bez uproszczeń.
He made his debut in 1990 with shortstories "Different war". In 1990 - 1993 he was journalist for conservative High time weekly. He published also in years 1993-1997 over 100 short crime stories in "New Detective". In 1994 he got a diploma of Screenplay writing Faculty of Public Film, Theatre and Television in Łódź and since than he is connected with movie. Co-writer of screenplays of popular TV crime series "Ekstradycja" and "Ekstradycja 2". Co-author of movies Last mission (2000, director Wojciech Wójcik) and Nie ma zmiłuj (2000, director Waldemar Krzystek).
From books he published political fiction novel Saint wolves (1992), psychological novel Seance (1997), psychological thriller Ptakon (1998) and short stories Afrika Korps (1999).
Nie mam pojęcia, jak to ocenić. Byłaby świetna, gdyby nie była taka paskudna. I nie wiem, czy bardziej zryła mi beret, czy mnie wzruszyła. Z taką samą pasją, z jaką nie mogłam się od niej odessać, teraz nie mogę na nią patrzeć. Nie czytajcie tego. Albo czytajcie. Ja nie wiem, róbcie co chcecie.
Love can be very dangerous and that some people have ability to influence your life and relations with others in very strong way. This book sucks you inside of itself.
"- Jesteś w nastroju milenijnym... Wtedy pierwszy raz powiedziała ten kalambur, który odtąd stał się w rozmowach z Aśką nam tylko wiadomym skrótem."
Często sięgacie po starsze tytuły? 🤍
Powiem wam z ręką na sercu, że ja czytam dużo książek, które wcale nie są nowościami. Jednak rzadko zdarza mi się czytać historie wydane przed rokiem dwutysięcznym.
Trafiłam na "Seans" - czyli książkę autora, który już jakiś czas temu urzekł mnie swoim piórem. Książkę, która pierwsze wydanie miała w roku 1997, czyli roku, w którym się urodziłam.
Napisałam do pana Witolda i kilka dni później miałam "Seans" w swoich rękach. No i zaczęłam czytać..
Przepadłam 🤍
PRL, lata siedemdziesiąte. Czasy, w których ja nie żyłam, ale o których lubiłam słuchać na rodzinnych spotkaniach.
Witek i Milena.
On, obsesyjnie wręcz zakochany..
I ona, modliszka, wykorzystująca to..
Początkowo myślałam, że to jeden z wielu romansów, który szybko przeczytam i odłożę na półkę, ewentualnie będę o niej myśleć po jakimś czasie z czułością.
Och, gdybym tylko wiedziała..
To więcej niż romans. To historia, którą trzeba się delektować, w którą trzeba wsiąknąć całym sobą. Taka, która wchodzi w naszą duszę i serce, która trochę boli, ale której nie sposób odłożyć..
Mamy Witka, który zrobiłby dla Mileny wszystko. Mamy też Milenę, która to wykorzystuje.
Zakochał się w niej już w liceum i trwało to przez lata. Nawet wtedy, gdy oboje byli w innych związkach.. Witek zrobiłby dla Mileny wszystko, nawet kosztem siebie..
To piękne, ale jeszcze bardziej jest to przerażające..
"- Wyobrażam sobie, że jestem tam na torowisku, kładę się na szynach i albo blokada ruchu, albo niech ten tramwaj mnie zmasakruje; raz, a dobrze, nie tak na odległość. Święta Milena od tramwajów, to nawet nieźle brzmi. Patronka motorniczych."
Nie lubię Mileny. Nie lubię tak wyrachowanych osób, jednak.. to właśnie ten jej charakterek sprawia, że książka jest ciekawa, że wzbudza emocje, że nie chce się jej odłożyć. Paradoksalnie właśnie postać, której nie lubię, napędzała mnie do tego, że nie chciałam odkładać książki.
Autor po raz kolejny mnie kupił, a nawet.. uważam, że to jego najlepsza książka ze wszystkich tych, które czytałam.
Uważam też, że to bardzo.. dojrzała pozycja. Jedna z tych, które gdybym przeczytała kilka lat wcześniej, nie wzbudziłaby we mnie tylu emocji.
Jestem zauroczona i wciąż nieco w emocjach, ale wiem jedno - jeszcze niejednokrotnie do niej wrócę 🤍
"- Co zrobisz, gdy skończysz powieść? - Nie wiem. Trudno mi będzie odnaleźć się poza seansem. Poza tym nie bardzo mam dokąd pójść."
Ostatnio, przekopując zakamarki mojej biblioteczki, natknęłam się na prawdziwy skarb – „Seans” Witolda Horwatha, wydany w 1997 roku. Ta zapomniana perełka, choć nie zdobyła rozgłosu na listach bestsellerów, okazała się lekturą, która wciąga, porusza i zostawia ślad w sercu.
Powieść, osadzona w szarych realiach Polski lat 70. za żelaznej kurtyny, opowiada historię Witka – nastolatka z warszawskiego Mokotowa, który zakochuje się w Milenie, dziewczynie innej niż wszystkie. Intrygująca, charyzmatyczna, a zarazem autodestrukcyjna – Milena staje się jego obsesją, seansem, który trwa przez całe życie. Horwath, czerpiąc z wątków autobiograficznych, maluje obraz miłości toksycznej, pełnej sprzeczności, gdzie fascynacja przeplata się z bólem, a tęsknota z destrukcją. Witek, mimo upływu lat, rodziny i stabilnego życia, nie potrafi uwolnić się od Mileny – mitomanki i alkoholiczki, która bawi się jego uczuciami, nie oferując nic w zamian.
Siłą tej książki są emocje – gęste, ciężkie, niemal namacalne. Autor, inspirując się egzystencjalizmem w stylu Alberta Camusa, prowadzi nas przez meandry ludzkiej psychiki, gdzie miłość graniczy z obsesją, a nadzieja z rozpaczą. Tło PRL-u – od szkolnych korytarzy po zadymione knajpy – jest tak plastyczne, że niemal czujemy zapach tamtych lat. Język, choć wymagający, ma w sobie poetycką głębię, a zmienna narracja dodaje historii autentyczności, choć momentami utrudnia lekturę.
Milena, choć budzi sprzeczne uczucia – od fascynacji po irytację – jest postacią, od której nie sposób oderwać wzroku. Przypomina mi bohaterki takie jak Holly Golightly ze „Śniadania u Tiffaniego” – nieobliczalna, wolna, ale i niszcząca wszystko na swojej drodze. Witek z kolei to everyman, w którym każdy z nas może odnaleźć cząstkę siebie – swoje nieodwzajemnione miłości, zranione ambicje i tęsknoty, które nie dają spokoju.
„Seans” to nie jest lekka lektura – to książka, która zmusza do refleksji, czasem boli, ale i oczyszcza. Czyta się ją powoli, smakując każde zdanie, które kryje w sobie drugie dno. Po jej lekturze czuję się, jakbym wróciła z sesji u terapeuty – poruszona, ale i wdzięczna za tę podróż w głąb ludzkich emocji. Polecam z całego serca tym, którzy szukają literatury głębokiej, prawdziwej i nieoczywistej. To historia o miłości, która niszczy, ale i nadaje życiu sens – seans, który warto przeżyć.