Na nazwisko Zbierzchowskiego natknęłam się przy okazji reklamy wznowienia Requiem. Ciekawa okładka, entuzjastyczna zapowiedź zarysowały mi w oczekiwaniach historię a la Łowca androidów. Czyli coś dla mnie! Otóż to zupełnie nie to. Zupełnie. Ale jest dużo lepiej niż oczekiwałam! Nie jest to kolejna odtwórcza historia, osadzona w nowych realiach i opowiedziana znów z innej perspektywy, ale zupełnie nowa jakość. Przede wszystkim to opowiadania, spięte wspólną lokacją. Jedne bardziej zwarte i będące bardziej samodzielnymi, zamkniętymi bytami, inne mniej. Jeszcze inne zmierzające w stronę filozofii, z płynnymi liniami brzegowymi i rozmytym zakończeniem. Nie potrafię wybrać najlepszego, wszystkie są mocne i dobre!