WSZYSTKO JUŻ BYŁO - TERAZ KRÓLOWĄ NAUK JEST ARCHEOLOGIA.
Zuzanna Klajn w swe osiemnaste urodziny otrzymuje klucz do tajemnic zmarłego ojca-archeologa - i znajduje Miasto: odbicie wszystkich miast kiedykolwiek zbudowanych, przez ludzi i nie ludzi, w tym wszechświecie i poprzednich, skarbnicę wiedzy wszelkiej i pole zmagań między Potęgami.
Jakie sekrety Miasta odkrył ojciec Zuzanny? Czy możemy zamieszkać w domach bogów i pozostać ludźmi? Do którego świata należy sama Zuzanna, dziecko Miasta?
Czarnobrody grubas z małą dziewczynką na ramionach - wędrowali tymi alejami, pokazywał jej, nierozumiejącej, posągi nieludzkie i domy hermetyczne, zakazane pisma, niewidzialne malunki, straszne krajobrazy wszechświata.
Zapraszamy na spacer ulicami nieskończoności - do przedwiecznego miasta tajemnic.
Z oczyma szeroko rozwartymi i ustami niedomkniętymi, naprzeciw trzem słońcom, pięciu księżycom, równinom purpurowym, lodowym cmentarzom, dymom wulkanów, zorzom czarnym - i tym bezimiennym metropoliom starożytnym, ku którym Miasto bezustannie lgnie.
Jacek Dukaj is one of Poland’s most interesting contemporary prose writers, whose books are always eagerly anticipated events. Dukaj studied philosophy at the Jagiellonian University. He successfully debuted at the age of 16 with a short story Złota Galera (Golden Galley). He is known for the complexity of his books, and it is often said that a single short story of Dukaj contains more ideas than many other writers put into their books in their lifetime. Popular themes in his works include the technological singularity, nanotechnology and virtual reality, and because of this his books often can be classified as hard science fiction.
Chciałam sobie przypomnieć, jak się czyta Dukaja. Odpowiedź brzmi: najlepiej uważnie, z czym było mi trudno.
Jestem ciekawa, w której powieści Dukaj najlepiej rozwija fabułę. Tu na pewno nie - akcja jest w zasadzie pretekstem dla światotworzenia i eksploracji pewnych narzędzi literackich i stylistycznych oraz koncepcji fantastycznonaukowych. Fragmenty są świetne (opisy miasta, świat z tymi technologiami, sublime w obliczu obcego i niezrozumiałego), fragmenty podobały mi się tak sobie (Zuzanny życie osobiste, w szczególności dialogi).
Poraża mnie jak beznadziejnie jest napisana ta książka. Czyta się to jak licealne wypociny. Autor nie potrafi prowadzić historii, nieudolnie miesza style, robi żenujące opisy seksu i robi błędy stylistyczne. A najgorsze są dialogi, chyba jeszcze nigdy nie czytałem tak niedojrzałych i płytkich dialogów w wydanej na papierze książce. Świat skonstruowany przez autora jest niby monumentalny ale i tak ograniczony i chaotycznie opisany i na dodatek upstrzony tandetnymi niby-poetyckimi epitetami, których czytanie sprawiało mi poczucie wstydu, że w ogóle tracę na to czas.
Doceniam niektóre pomysły autora, ale na dłuższą metę giną one w marności całego dzieła. Ciężko mi widzieć tę książkę inaczej niż popłuczyny po Philipie K Dicku.
Słabe 4, ale nadal cztery, bo nie powiem, żebym bawił się źle. Jednak to nie takie proste:
+ pomysł stworzonego świata, przyszłości pełnej lśnienia + wyobraźni Dukajowi odmówić nie można, bardzo filmowa wydaje się ta książka + przebłyski humoru oraz "człowieczeństwa" bohaterów w dialogach czy myślach
> detal drobny: nie rozumiem takiego podziału książki na rozdziały, których nawet tytuły wskazują, że można byłoby podzielić je na mniejsze fragmenty tekstu i mniej męczyć czytelnika
- istnieje pewna granica użycia neologizmów, po przekroczeniu której nie traktuje się już tekstu poważnie - po raz kolejny u tego autora brakuje mi pogłębienia fabuły/świata/zasad
Moja potrzeba czytania Dukaja została na jakiś czas zaspokojona. Przyznam, że długo siedziała mi ta książka na sumieniu i kusiła przez niewielką objętość... Do autora wrócę kiedyś na pewno, nie wiem tylko za co się zabiorę, bo zapas jego powieści mam spory.
Charakterystyczny styl Dukaja wjeżdża z buta. Krótka książka wyładowana neologizmami po brzegi, pomysłami nie z tej ziemi (dosłownie!) i filozolo na różnych płaszczyznach. Przemierzając ten niesamowity świat miałam wrażenie poruszania się po samym mózgu autora, tak bardzo w tym tekście widać jego. I nie chodzi tu w żadnym wypadku o poglądy, a o niesamowite koncepcje dla niego charakterystyczne. Fabuła rozwija się raczej powoli, pod koniec znacznie przyspieszając i sugerując czytelnikowi różne rozwiązania, jednak nic nie mówiąc wprost. Świat jest gęsty, skomplikowany, trudny do wyobrażenia, ale w jakiś sposób przyciągający, magnetyczny. Mimo krótkiego formatu nie jest to prosta lektura i zdecydowanie nie polecam na początek przygody z tekstami Dukaja, bo to raczej mocna esencja dukajowości w niewielu stronach, przez co sam tekst nie jest łatwy do przyswojenia, zrozumienia ani wyobrażenia. Moje główne zarzuty to nierówne tempo i niejasny cel, płascy bohaterowie. Fanom Dukaja polecam, mimo że moją ulubioną książką tego autora nie zostanie. 3.75/5 🦜
W wydaniu które posiadam akcja rozgrywa się na 130 stronach, jest to zdecydowanie za mało dla tej eksplozji pomysłów jaka się tutaj wydarzyła. Wizjami Miasta Nieskończoności, Dukaj nadał tej historii wręcz abstrakcyjnej dekoracyjności. Oniryczny cyberpunk, a nasza podróż rozpoczyna się na ulicach Krakowa. Jest tutaj też cała masa nawiązań kulturowych, Dick w szczególności instytucja moratoriów z Ubika, Herbert, Lem, Strugaccy... Jednak chciałbym bym dowiedzieć się więcej o fizykach Nieskończonej Metropolii, jak dokładniej działała komunikacja z przedurodzonymi i z pośmiertnymi. Po lekturze pozostaje niedosyt.
nie skończyłam, ponieważ nie będę się katowac czymś takim, ale uważam, że droga, która przebyłam, by zrozumieć zawartość tej lektury uprawnia mnie do umieszczenia tego na półce „read”
Niezwykle chaotyczna, trudna w odbiorze. Wymagałaby osobnego słowniczka, który pozwalałby na lepsze zrozumienie zagmatwanej fabuły. Nie wiem, czy ów rozgardiasz jest zaplanowany — i czy nieścisłości można wytłumaczyć „planowanym chaosem” czy po prostu brakiem umiejętności ciągnięcia fabuły?
"[...] będziesz miała przy sobie anioła stróża, który ani na moment nie zapomni o docelowym obrazie Ciebie, jaki mu na początku przedstawiłaś, i będzie Cię prowadził, dzień po dniu, delikatnymi nagrodami i karami, wbrew Twoim chwilowym słabościom i żądzom, namiętnościom i pokusom, ku temu, czego naprawdę pragniesz. Za każdym razem, gdy postąpisz krok bliżej, będziesz czuła, że czynisz dobrze; wkrótce Twój mózg nauczy się tej ścieżki szczęścia." Jak na Dukaja czytało się bardzo zrozumiałe.
nie wierze w to co pisze - podobalo mi sie i to bardzo! Swiat sci-fi jest mega dobrze zrobiony i opisany w 100 stronach lepiej niz nie jedna powiesc wielotomowa. Minus jest dla mnie taki ze momentami nie wiedzialem co sie dzieje ( niektore sceny czytalem po 3 razy i nadal ich nie rozumiem)
Wciągnęło mnie zdecydowanie mniej, niż książka z tym premise'em powinna. Za dużo samokształtowania z pomocą narkotyków i eksploracji dziwnych fizyk, za mało niesamowitych Miast.
Do tej pory zwlekałem z czytaniem Dukaja, obawiając się zderzenia z przeintelektualizowaną i przekombinowaną formą. Jednak mimo iż Córka na pewno nie jest lekkim czytadłem, z pewnością zapewnia świetne czytelnicze przeżycia. Dukaj stworzył tutaj bardzo ciekawy świat, niebanalne rozwiązania i teorie oraz naprawdę wciągającą historię. Szkoda tylko że niektóre z elementów konstrukcji rzeczywistości pozostawił bez wyjaśnienia.
Bardzo ładne, trochę pachniało Paradyzją, trochę jakimś C.S.Lewisem. Wydaje mi się że trochę się głównej bohaterce zmieniła motywacja na koniec a czytelnikowi nie zostało to nijak opowiedziane - przez co zakończenie jest trochę gilotynowe. Niemniej jednak wizje ładne, historia niczego sobie (nawet jeśli na odgrzewanych motywach), bardzo dobra rzecz.
Świetna książka, szkoda tylko, że taka krótka. Odnoszę wrażenie, że w tak wymyślonym świecie dałoby się pociągnąć historię rozmachem niewiele ustępującą "Lodowi". :)
Finished inbetween rounds of packing for moving, so no detailed review for now, but I actually really enjoyed this book and would like to talk about it later :)
[…] czyż nie jest to czyściec materii nieożywionej, przestrzeń pośmiertna architektury?
Moja pierwsza styczność z twórczością Dukaja. Chciałam sprawdzić jak podejdzie mi jego sposób pisania i niestety nie zostałam zbytnio zachęcona. O ile pierwsza połowa czyli jakieś 150 stron zapowiada się całkiem obiecująco; zostaje wykreowane w wyobraźni czytelnika dość szczegółowo początkowe miejsce akcji (futurystyczna wizja Krakowa) i zaczynamy w ten świat powolutku „wsiąkać”. Potem, gdy tytułowa „córka łupieżcy” wyrusza, a właściwie zostaje w podróż z tym określaniem literackim czasu i miejsca robi się troszkę ciężej. Nie udało mi się zaprzyjaźnić z główną bohaterką, która mimo ukończenia dopiero 18 lat zdaje się być już znudzoną życiem mało sprawczą osobą. Poza często przydziewanym przez nią, zawsze niskazitelnie czystym elfim garniturem nie ma innych charakterystycznych cech pozwalających nam na oswojenie się z jej postacią. Po liczącym około 100 stron wprowadzeniu w czas i miejsce akcji, mamy wrażenie że znamy cel ku któremu zmierza powieść; osiągnięcie pełnoletności przez bohaterkę-tajemniczy prezent od zmarłego(?) rodzica-odkrywanie tajemnicy jegi spadku. Oczekujemy, że w takim tempie rozwijać się będzie reszta opowieści. Jednak o ile fabuła się rozwija, tak co rusz wprowadzane nowe terminy określające m.in miejsca czy futurystyczne zabiegi rozszerzające rzeczywistość znacznie tracą na sile i szczegółowości. W trakcie czytania przyjmowałam te nowe dane z coraz większą ciekawością i nadzieją na sensowne rozwinięcie i wykorzystanie tych wątków. Gdy zostało mi około 10 stron do końca historii już wiedziałam, że nie doczekam się rozwinięcia wszystkich wspaniale opisanych technologii. O ile te wprowadzane na samego początku udało mi się przyswoić, tak im bliżej końca, zdajemy sobie sprawę że historia Zuzanny to pretekst, ćwiczenie literackie, wyrywek z ciekawie kreowanego uniwersum, którym to postanowił się z nami podzielić autor „Córki Łupieżcy”. Niestety tej hojności nie jest za wiele :(
Dukaj daje nam do spróbowania autorskie danie, które zaczyna nam smakować. Pochłaniamy je zaintrygowani, mając lekkie wrażenie znajomości tego smaku. Jednak gdy zaczynamy nabierać ochotę na więcej ze zgrozą stwierdzamy że zostały już tylko okruszki, a co gorsza, nawet po ich zjedzeniu mamy obawy co do ostatecznej smaczności dania.
Ta książka podobała mi się bardzo, mówię to szczerze. Dla mnie zdecydowanie łatwiejsza do zrozumienia, dzięki czemu dużo lepsza od „Imperium chmur”, bo chociaż potrafię streścić fabułę haha Pomysł na Miasto spodobał mi się już w samym opisie i uważam, że został naprawdę dobrze poprowadzony. Gdy już weszło się głębiej w ten świat, zaczynało rozumieć jak to wszystko działa, na czym polega nowa archeologia itd to było naprawdę genialnie. Język też był dobry, barwnie opisywał architekturę i wydarzenia. No natomiast nie podobały mi się erotyczne wstawki. W sensie same sceny nie były złe, bo krótkie i niezbyt opisowe, natomiast dirty talk po angielsku, mówiony przez bohaterów Polaków, tak mnie zniesmaczył, że aż musiałam przerywać. Chyba po prostu jestem na to nieczuła, ups. Ogólnie naprawdę polecam, jeśli ktoś chce się zmierzyć z Dukajem.
Ta książka podobała mi się bardzo, mówię to szczerze. Dla mnie zdecydowanie łatwiejsza do zrozumienia, dzięki czemu dużo lepsza od „Imperium chmur”, bo chociaż potrafię streścić fabułę haha Pomysł na Miasto spodobał mi się już w samym opisie i uważam, że został naprawdę dobrze poprowadzony. Gdy już weszło się głębiej w ten świat, zaczynało rozumieć jak to wszystko działa, na czym polega nowa archeologia itd to było naprawdę genialnie. Język też był dobry, barwnie opisywał architekturę i wydarzenia. No natomiast nie podobały mi się erotyczne wstawki. W sensie same sceny nie były złe, bo krótkie i niezbyt opisowe, natomiast dirty talk po angielsku, mówiony przez bohaterów Polaków, tak mnie zniesmaczył, że aż musiałam przerywać. Chyba po prostu jestem na to nieczuła, ups. Ogólnie naprawdę polecam, jeśli ktoś chce się zmierzyć z Dukajem.
Dukaj w pigułce - przy dobrych wiatrach w sam raz na raz, jednak z możliwością wystąpienia niestrawności.
Książka ma wszystko to, co czyni książki Dukaja właśnie książkami Dukaja: zafiksowanie na jednym elemencie będącym jądrem fabuły i świata przedstawionego, bohaterkę w odcieniach szarości, ogrom nowego słownictwa ukształtowanego na potrzeby tego jednego tytułu, mniej lub bardziej wiarygodne nawiązania do nauk wszelakich. Niestety tym razem jest tego wręcz za dużo i za szybko, a ze względu na pomysły autora bywa to nazbyt chaotyczne. Niemniej przeczytać się da.
Hmmm sama nie wiem co napisać Chyba jeszcze nie dorosłam do tej ksiązki Niby cieniuteńka a jakże trudna w przekazie Futurystyczne słowa których nie znam opisujce technologię i świat przyszłości W tym świecie akcja toczy się w Krakowie ale to miasto drugiej połowy XXI w zupełnie niepodobne do tego które znamy Są nowe budynki na konstrukcji „elfickiej”, wiązania kronowe, nowe środki transportu, żywności, mieszkania i odpoczynku. Jest też główna bohaterka Zuzanna tytułowa Córka łupieżcy, która na osiemnaste urodziny otrzymuje od zmarłego ojca naszyjnik-amulet Wtedy też pojawia się Miasto. Wielkie, pierwotne, nadnaturalne, toporne. Gdy choć raz je ujrzysz, choć raz do niego wstąpisz, nie będzie odwrotu ......
Moje drugie zetknięcie z Jackiem Dukajem i cóż... niestety jeszcze gorsze niż w przypadku Wrońca. Możliwe, że dłuższe formy wychodzą mu lepiej? Te krótsze dzieła niestety niezbyt mi się podobały: jest to chaotyczne, humor taki hej-hop do przodu a'la polskie komedie romantyczne, no i niestety niezbyt zainteresował mnie świat przedstawiony. Poza tym początek to męka, naprawdę nie wiem co tam poszło nie tak, ale pierwsze 15 stron czytałem przez tydzień xd
Wiele bardzo ciekawych pomysłów, ale mam wrażenie jakby Dukaj w pewnym momencie postawił sobie za punkt honoru dodawanie kolejnych, byle tylko sprawić wrażenie głębi intelektualnej. Myślę, że fabuła sprawdziłaby się znacznie lepiej jako dłuższe opowiadanie.
Chyba w całej szkolnej karierze nie zasnąłem na lekcjach tak często jak czytając tę króciutką książkę. To chyba jakaś jej magia, bo wcale nie uważam żeby była nudna. Ale na pewno była pokręcona a ja to akceptuje bo loki są w porządku