II wydanie opowieści o smokach, ale i bestiach o wiele od nich groźniejszych, bo w ludziach drzemiących Sir Roger z Mons jest rycerzem mężnym i walecznym — przynajmniej tak o sobie mówi i takie krążą o nim legendy. Tylko on przywrócić zdoła spokój krainie, gdzie krwawe żniwo zbierają smoki, po lasach kryją się strzygi a w jeziorach utopce. Chętnych do zabicia smoka znalazłoby się wielu, zwłaszcza wśród szewczyków, którzy jak wiadomo walkę ze smokami zapisaną mają w genach... Cóż, skoro pierwszeństwo należy się rycerzowi bardziej doświadczonemu, sławniejszemu i ponad wszystko nagrody złaknionemu? Tomasz Pacyński udowadnia, że w każdej bajce mogą wystąpić „nieprzewidziane okoliczności”. Smokobójca to zbiór opowiadań prezentujący twórczość Pacyńskiego we wszystkich jej odsłonach. Od tonu cyniczno — prześmiewczego po nostalgiczny. Znajdziesz tu opowiadania pełne błyskotliwego humoru, zaskakujących aluzji do postaci historycznych, współczesnych i literackich, ale również historie mroczne, do cna atmosferą ponurą przesiąknięte.
Po opublikowaniu w 2001 roku powieści Sherwood porzucił zawód informatyka i skoncentrował się na pracy twórczej. W 2002 roku opublikował Wrzesień — powieść political fiction, którą sam określa szczególną i szczególnie sobie bliską, a która spotkała się z szerokim oddźwiękiem w środowiskach czytelniczych i wśród krytyków. Kolejne lata poza kontynuacją Sherwood zaowocowały licznymi opowiadaniami, m.in. o Dziadku Mrozie i Matyldzie (część z nich została zebrana w tomie Linia ognia).
Tomasz Pacyński dał się również poznać jako publicysta. Jego felietony, podobnie jak opowiadania, ukazywały się na łamach „SFery”, „Fantasy” oraz „Science Fiction”. Razem z Eugeniuszem Dębskim i Andrzejem Ziemiańskim przyczynił się do powstania największego polskiego e-zinu poświęconego literaturze fantastycznej – „Fahrenheit”, którego do chwili śmierci był redaktorem naczelnym.
Pierwsze opowiadanie (czyli pół książki) było super. Niestety przez następne nie przebrnęłam. A szkoda, bo wydaje mi się, że w pierwszej części był spory potencjał, który nie został w pełni wykorzystany. Mimo wszystko polecam, chociażby dla tej nowej odsłony legendy "szewczyka dratewki".
Zbiór bardzo nierównych opowiadań. Te początkowe o smokobójcy powiedzmy na trzy z plusem, puenta bywa prawdziwie zabawna. Kolejne miało potencjał, który rozmył się w mroczno-onirycznym słowotoku (i nie mogę się pozbyć wrażenia, że niedopowiedzenia miały tam pokrywać brak pomysłu na rozwiązanie wątków niektórych). Najlepsze jest kocie "Wspomnienie", prawdziwa przyjemność czytania. Kończące "Dziedzictwo"... w sumie ok, nic prawdziwie zaskakujacego, ale nie czytało się źle.
Zbiór opowiadań Smokobójca kojarzę jako przyjemną, lekką i zabawną przygodę w świecie smoków różnorakich. To chyba tutaj zupełnie nie zrozumiałem najdłuższego z opowiadań, co zdarzyło mi się pierwszy raz, odkąd czytam cokolwiek. Dzisiaj wiem, że na pewno jeszcze do tej pozycji powrócę.