"- Doświadczyłem wówczas duchowej grozy - podjął - od której, w co zaiste wierzę, nigdy nie wyzwoliłem się do końca. Ujrzałem, jak potworna może być żywa istota, a co za tym idzie, jak potworne jest samo życie".
Zaczynam się już powtarzać, ale kolejny chciałabym podziękować za powstanie biblioteki grozy, dzięki której miałam wielką przyjemność zapoznać się z opowiadaniami Edwarda Frederica Bensona. Gdyby ktoś kiedyś mnie zapytał, jakie powinny być historie z dreszczykiem - mogłabym z czystym sumieniem polecić ten zbiór. Trzynaście opowieści grozy, każda warta uwagi. Znajdziecie tu bardzo klasyczne atrybuty do straszenia - kota, karawan, nawiedzony dom, wampira czy porcelanową miseczkę (no dobra, miseczki do klasyki zaliczyć nie można, ale jakież to było dobre opowiadanie!). I muszę z pewną satysfakcją przyznać, że wcale aż tak delikatnie nie było, momentami krew lała się fontannami, cudownie!
8/10