Jego kaprys rzuca ich poza śmierć, czas i zaświaty. Wprost do prywatnej piwnicy Pana Boga, by odkryć krainę Pana Kałasznikowa. Ale i on jest tu tylko sługą. Afryka to prastary kontynent. Duchy, przodkowie, demony, orisza. Wszyscy tu są. I skądś muszą czerpać energię, by żyć.
To jeszcze szaleństwo, czy już opętanie?
Pierwsza z czterech opowieści cyklu Upiór Południa, zapisków znad krawędzi świata związanych wspólnymi motywami upału i demonów.
Maja Lidia Kossakowska was a Polish fantasy writer whose first publication was in 1997. She was nominated eight times for the Janusz A. Zajdel Award for her short stories and novels, and received it in 2007 for the short story Smok tańczy dla Chung Fonga. She has also received several other awards. She was best known for using angel themes in her work. She was the author of five books and many short stories.
Książka kompletnie mi się nie podobała, ani tematyka, ani sposób napisania ani w sumie nic. Przeczytalam tylko z sympatii dla twórczości Kossakowskiej, w innym przypadku rzucilabym czytanie po 10 stronach - w sumie żałuję, że NIE rzuciłam.
Od dawna chciałem przeczytać jakąś książkę Mai Lidii Kossakowskiej. Dawno, dawno temu czytałem jej pojedyncze opowiadania drukowane w "Feniksie". Już wtedy miałem poczucie, że obcuję z prawdziwą pisarką, a nie zwykłą autorką. To się czuje od razu w jej stosunku do słowa, kreacji bohaterów, w wyczuciu detalu, dbałości o rytm narracji, rytm zdań. Autorka zginęła tragicznie trzy lata temu w pożarze...
"Czerń" to krótka, licząca nieco ponad 200 stron powieść. Stanowi pierwszą część czterotomowego cyklu "Upiór południa". I tak, doświadczyłem mrocznej przyjemności lektury, krwawe, makabryczne jatki, Lagos w Nigerii, upał. Ponieważ mam do czynienia z fikcją literacką, nie pytam, czy to, o czym opowiada Kossakowska, to prawda, ale czy mnie to przekonuje? A najbardziej przekonało mnie, że prastary bóg wojny, nawiedzający głównego bohatera tej historii, opisany jest tak, że nieodparcie przywodzi mi na myśl mój największy prywatny koszmar: ksenomorfa.
"Patrzę na obłą głowę z ogromną kwadratową szczęką i rzędami lśniących bielą kłów. Usta są lekko rozchylone, pozbawione warg, jak u jaszczurki. Czoło i policzki obciągnięte metaliczną, błyszczącą skórą, maleńkie uszy ściśle przylegają do czaszki. Oczy to tylko wąskie szczeliny zaklejone żółtawymi łzami ropy. Mój ojciec, mój bóg, jest ślepy. Masywna klatka piersiowa pobrużdżona wręgami żeber unosi się i opada z widocznym trudem. Jest ciemna, brunatna, niczym stare drewno. Na skórze widać głębokie wżery, skazy i blizny, jakby ciało toczyły czerwie. Ramiona przypominają konary".
Cenię literaturę podejmującą temat bestii uśpionej w człowieku, a Kossakowska zdaje się głęboko rozumiała ten temat.
Poza tym czytałem wstrząsającą książkę non fiction o dzieciach partyzantach z Liberii: Ishmael Beah "Było, minęło. Wspomnienia dziecka żołnierza" - w jej kontekście okrucieństwa, które przedstawia Kossakowska, zupełnie nie wydawały mi się czymś przesadzonym.
Maja Lidia Kossakowska tak zręcznie opisała sytuację dziennikarza wojennego walczącego ze swoimi traumami, że na własnej skórze odczuwałem jego cierpienie, może to zasługa prowadzenia powieści z punktu widzenia głównego bohatera, może brutalność i trafne życiowe spostrzeżenia, nie wiem. Ale trafiło mnie mocno i zostawiło głęboki ślad.
Praktycznie przez całą książkę śledzimy losy i poznajemy przeszłość głównego bohatera, dopiero po jakimś czasie dochodzą elementy paranormalne. Są one o tyle ciekawe, że dotyczą czegoś, czego za dużo na naszym rynku nie znajdziemy, czyli mitologia afrykańska, szamani i bóstwa, które żywią się krwią i wojną. Całość oczywiście skąpana w czerwieni i opleciona wnętrznościami.
Wielu czytelników może odtrącić początkowy chaos, bo tak naprawdę do połowy książki ciężko ocenić, do jakiego punktu zmierza nasz bohater, a jego myśli są formułowane w taki sposób, że łatwo jest się pogubić - przeskakuje on z wątku na wątek, mieszając przeszłość z teraźniejszością. Ale jak już człowiek wpadnie w rytm, zacznie łączyć kropki, to lektura naprawdę da do myślenia i pozostawi człowieka z niedosytem.
Polecam, jak najbardziej, głównie czytelnikom o mocnych nerwach.
1/#52książki2018. It's not a bad book I just didn't like it. Also, it's not really a fantasy book - more a psychological war-related story with some fantastic elements which could be only existing in a main character's head.
Nie przebrnęłam przez pierwszą część. Koszmarna, odpychająca, jak taplanie się w krwi i smrodzie. Wygląda na to, że nawet ulubiona autorka może popełnić coś nie nadającego się do czytania.
Książka w miarę ok, choć tyłka nie urywa. Takie czytadełko, przynajmniej klimat i miejsce nieco inne. Osobiście nigdy w literaturze nie dotarłem do współczesnej Afryki, ani do afrykańskich (nieegipskich) mitów, więc to jest plus. Niby jest to początek serii, ale zastanawiam się, czy reszta jest powiązana ze sobą. Jeśli tak, to może ma to jakiś potencjał? Jednak lepiej poradził by sobie jeden duży tom, zbiór opowiadań.
Pisanie o korespondentach wojennych czy żołnierzach w Afryce, Afganistanie czy Iraku lepiej wychodzi Arturowi Baniewiczowi. Brakowało mi czegoś w tej książce. Bohater mógł mieć koszmary siedząc przy basenie willi na Riwierze Francuskiej, a nie pakować się z powrotem do Afryki.
Ponad 7 miesięcy temu przeczytałam to opowiadanie w ciągu jednego dnia i nadal myślę o nim co najmniej raz w tygodniu. Dopiero teraz zdałam sobie z tego sprawę.