Konrad jest nieśmiertelną istotą nocy - wampirem. Męczony przez resztki sumienia wyprowadza się w Bieszczady, by egzystować jak najdalej od pokus żywienia się ludzką krwią. Nieznośne pragnienie i nawracające koszmary nie ułatwiają mu tego zadania, podobnie jak sąsiedzi. Odludny azyl krwiopijcy zostaje naruszony, gdy na progu jego samotni staje barman i prosi o udzielenie pomocy ofiarom wypadku drogowego. Od tego momentu, wbrew sobie, Konrad zostaje wciągnięty w wir dziwnych i mrocznych wydarzeń. Nagle okazuje się, że demony z przeszłości to jego najmniejszy problem...
Czyta z pasji, pisze z ciekawości. Szuka i odkrywa swoich bohaterów przeżywając z nimi dziwne, bolesne a czasami pokręcone historie. Prywatnie oprócz pisania pasjonuje się motocyklami, sztukami walki, fantastyką w każdym wydaniu, grami komputerowymi. Jest zapalonym graczem RPG, w które namiętnie gra od ponad ćwierć wieku.
Zawodowo zajmuje się projektowaniem doświadczeń użytkownika (user experience) oraz pisaniem felietonów i recenzji do magazynu motocyklowego Motovoyager.net. Jest również współautorem powieści sensacyjnej pt. Prawo drogi, publikowanej w odcinkach na łamach ww magazynu motocyklowego. Prowadzi fanpage na Facebooku pt. Jarek Dobrowolski - wynurzenia, na którym recenzuje filmy, książki oraz gry.
Konrad Harkov jest wampirem. Chcąc uciec od pokus rzuca wszystko i wyjeżdża w Bieszczady.
Jakie to było fajne! Na pierwszy rzut oka lekka przygodówka ze słowiańskimi wierzeniami w tle, a na drugi rzut oka to już sensacyjna historia z zaskakującym zakończeniem. Tak, naprawdę dałam się zaskoczyć i to podwójnie, bo raz - zdziwiłam się, że się nie domyśliłam o co kaman, dwa - zdziwiłam się, że w tego typu literaturze w ogóle ktoś pokusi się o wiedzenie czytelnika za nos i wyprowadzanie go w pole. Brawo dla autora 👏🏻
Dla mnie ta książka miała vibe Supernaturala, co mnie jeszcze bardziej przekonuje do historii Harkova.
Cieszę się, że autor nie podał wszystkich odpowiedzi w „Delirium”, bo drugi tom już czeka na półce i będzie wkrótce czytany.
Ps. Książkę kupiłam z ciekawości, kiedy to zauważyłam na koncie Marka Zychli post o tym, że Jarosław Dobrowolski miał atak fejk kont na LC obniżających ocenę książki jeszcze przed jej wydaniem. Brawo Wy, zrobiliście autorowi dobrą reklamę 😁
Z twórczością pana Jarosława Dobrowolskiego nie zetknęłam się nigdy wcześniej, nawet nie słyszałam o tym nazwisku. Poznałam tę zacną osobistość wirtualnie na Facebooku podczas pewnej "akcji" zainicjowanej przez innego, znanego autora - Artura Urbanowicza, u którego na facebookowym profilu zabrałam głos w sprawie wysypu "fajkowych" kont, złośliwie zaniżających oceny książek jeszcze przed ich właściwą premierą. Nie chcę tutaj wchodzić w szczegóły tej akcji, o której zrobiło się nawet i całkiem głośno ale kibicuję obiema rękami i nawet nogami, żeby ta akcja przyniosła jakiś pozytywny odzew. I być może tak się właśnie stało, każdy kij w końcu ma dwa końce - przy tej okazji wypłynęło kilka kompletnie mi nieznanych (ale też poszkodowanych autorów w wyniku zaniżania ocen swoich książek) nazwisk autorów z którymi postanowiłam się zapoznać. I tak na pierwszy ogień poszedł cykl "Krwiopijca"...
Zacznę od tego, że wybór tej książki sam mnie trochę zaskoczył z racji, iż motyw wampirów ani trochę nie mieści się w moich preferencjach czytelniczych. Nigdy nie czytałam i nawet nie lubiłam o nich czytać mimo to, skusiłam się na "Delirium". Dlaczego? (wzruszenie ramion) - zagadka XXI wieku. Ot, co. Nie będę się zbytnio na temat tej książki rozpisywać. Dodać mogę jedynie to, że cieszę się (i to bardzo) na premierę II tomu JUŻ pod koniec maja, bo tyle czasu to jeszcze jestem w stanie przeżyć. Dłuższym oczekiwaniem byłabym bardzo zawiedziona. Już samo to, że czytam o czymś, czego nie lubię wiele mówi o głównym bohaterze, który wymyka się tutaj wszelakim "wampirzym" schematom. Harkov mimo, że to krwiopijca jest wbrew pozorom całkiem pozytywną i fajną postacią, którą naprawdę da się lubić, co w moim przypadku jest iście soczystym paradoksem bo przecież ja nie czytam o wampirach... Nawet ich nie lubię. (ponoć 😎)
No i żeby nie było... To nie jest tylko czysta fantastyka, tylko fantastyka z sensacją a nawet z kryminałem takim bardzo współczesnym, na dodatek z akcją umiejscowioną w Bieszczadach - moich ulubionych, górskich klimatach. I za to też ogromny plus.
P.S. Słowo do autora. Mogę tylko pogratulować udanej książki bo naprawdę bardzo mi się podobała. Czekam na tom drugi i mam nadzieję, że na nim się nie skończy.🙂
Jedna z lepszych polskich powieści fantastycznych, jeśli nie najlepsza. Choć z opisu fabuła brzmi dość prozaicznie, autor zaskakuje wplatając historię wielowiekowego wampira losy, często tragiczne, zwykłych polskich rodzin. Wielowątkowość jest tu ogromnym atutem, poprowadzona wyjątkowo barwnie i sprawnie łączona z głównymi wydarzeniami, bo w istocie, w tej opowieści nic nie dzieje się z przypadku. Genialna narracja, zgrabnie łącząca w sobie wyszukany, plastyczny język narratora oraz wypowiedzi prostych mieszkańców bieszczadzkich wsi, wartka akcja i przemyślana fabuła - autor nie pozostawia sobie nic do zarzucenia.
Co może łączyć wampiry i wilkołaki, poza faktem, że stanowią część folkloru? Pomijając ich antagonistyczne zwykle przedstawienie - jako odwieczną walkę pomiędzy wilkiem i krwawym kłem - oczywiście. W powieści Dobrowolskiego widać, że nic, ale i wszystko.
Konrad jest wampirem na krwawym odwyku. Chcąć odpokutować za swe winy, nie chcąc być ani katem ani pasożytem - powoli dogorywa w swoim mowym domu w dzikim zakątku Bieszczad, gdzieś przy ukraińskiej granicy. Żyłby sobie spokojnie - walcząc z łaknieniem każdego dnia, wysuszone ciało - powoli obracałoby się w popiół. Gdyby nie sąsiad Borys - chodząca zagadka o sercu na dłoni. I kobieta, której samochód rozbija się trochę za blisko domu wąpierza.
Jarek Dobrowolski umiejętnie łączy mitologie oraz znane i nieznane legendy o nieumarłych - przekształcając je, jeśli zajdzie potrzeba - nadając powieści specyficznej, odrobinę nieujarzmionej atmosfery. Trochę tu dzikości lasu, pazura niedźwiedzia i kła wilka. Natura w "Delirium" pełni ważną rolę, oddychając na kartach książki, siegając po nas - wszystko wydaje się pachnieć sosną - i krwią. Dawne wierzenia ożywają, lekki powiew słowiańskości omiata czytelnika, jakże świeży, jeszcze nie wykorzystany przez żadnego słowiańskiego autora. W obliczu sił wychodzących prosto z puszczy, wampir wydaje się prawie że zwyczajnym ucywilizowanym stworem - dopóki nie zwróci przeciw wrogom swej magii.
"Delirium" to książka, która otacza tajemnicą. Nie tylko tą z lasu, ale sposób, w jaki Jarek nas "kradnie", przypomina taniec na linie - wiesz, że jesteś tu i teraz, czytasz książkę. Ale pod stopami otwiera się przestwór i wiesz, że jeśli zmrużysz oczy - spadniesz. Prosto w głąb. Akcja toczy się powoli, niespiesznie, z dbałością o szczegóły i szczególiki. Powoli tka deseń, który obejmiemy wzrokiem dopiero gdy będzie w pełni gotowy.
Powieść dotyka także wielu problemów świata wspołczesnego. Kłusownictwo, ślepota ludzi na krzywdę innych, przemoc domowa - to wszystko razi i wywołuje gniew, pióro autora zręcznie opisuje problematykę w sposób wyjątkowo wisceralny, bolesny wręcz. Śmierć zwierzęcia zawsze boli, ale tutaj boli bardziej - dzięki prawie poetyckiej brutalności, jaką ofiarowuje nam Dobrowolski.
I tak, powoli, Konrad, główny bohater, staje się mimowolnie bohaterem drugoplanowym. Pierwsze skrzypce gra bowiem puszcza. Miasto pełne miłych ludzi, którzy także mają sporo gnijących trupów w szafach. Zraniony człowiek, który poprzysiągł zemstę. Zemsta.
I niedźwiedź kosztujący grzybów.
Wiadomo, po grzybkach, nawet miś potrafi stać się bardziej ludzki, niż niektórzy ludzie... A nawet bez nich. Prawdziwa bestia drzemie w rodzaju ludzkim, uśpiona, drapieżna. I głodna.
JEBAĆ LUDZI, I'M ALL FOR VAMPIRE RIGHTS (AND WRONGS!!!!)
co za wyśmienity kawał krwiopijczej literatury. całkowicie zachwycił mnie tu język, który był tak piękny i bogaty, że pozwolił wejść w tę historię jak w masełko. głównie postacie mistrzowskie, zarówno konrad jak i borys mają moje serce (👀(iykyk)), a i te poboczne są naprawdę wielowymiarowe; autorowi udało się wywołać u mnie empatię w stosunku do... człowieków!(?!) nie wiem jak się z tym czuję, ale to chyba wyznacznik dobrego szkicu, chcę wincyj!!!
Bardzo dobra książka, powinno być o niej znacznie głośniej bo to kawał dobrej fantastyki osadzonej w świecie realnym ... Ech Bieszczady ... :) Czekam na drugą część.