Sześć dramatycznych historii, które w swoim czasie nie schodziły z pierwszych stron gazet we Francji, w Szwajcarii i we Włoszech. Wszystkie wydarzyły się w Alpach, każda odcisnęła swój ślad w świadomości społecznej. Łączy je jedno: tajemnica.
Co zachwiało legendą psów-ratowników z Wielkiej Przełęczy Świętego Bernarda? Czy wspinający się na szczyt Mont Blanc wiedzą, że stąpają po cmentarzysku, i czy Homi Bhabha – twórca indyjskiej atomistyki – musiał zginąć w katastrofie samolotowej pod szczytem tej góry? Czy można przetrwać noc na wysokości 3500 metrów nad poziomem morza w sari i w pantofelkach? Co skłoniło Henryka Mückenbrunna, jednego z "tatrzańskich diabłów", do wyprawy przez Alpy w śnieżną zawieruchę? Czy wola życia może wygrać z administracyjnym bezwładem, ludzką obojętnością i głęboko zakorzenioną tradycją?
By odpowiedzieć na te pytania, Elżbieta Sieradzińska, autorka biografii Wandy Rutkiewicz, odtwarza losy bohaterów historii, które rozegrały się w alpejskim krajobrazie. Ich scenariusz napisały życie i góry. Epilogu być może nie poznamy nigdy.
Nigdy nie ciągnęło mnie specjalnie do książek o górach. Ze względu na lęk wysokości góry zawsze też wolałam podziwiać z daleka niż się z nimi mierzyć. Dlatego gdy od wydawnictwa Marginesy dostałam propozycję przeczytania najnowszej książki Elżbiety Sieradzińskiej, trochę się wahałam, bo miałam wątpliwości, czy trafi w mój gust. Zupełnie niepotrzebnie.
„Wrócimy po was” to sześć alpejskich historii, których wspólnym mianownikiem jest pasja, miłość do gór, odwaga, żywioł i niestety smierć. O żadnej z nich wcześniej nie slyszałam, choć swego czasu nie schodziły z pierwszych stron gazet i wywoływały wiele emocji. Te same emocje mimo upływu czasu mogłam poczuć dzięki tej lekturze. Sposób, w jaki pisze autorka oraz jej świetne przygotowanie merytoryczne sprawia, że ma się wrażenie bycia naocznym obserwatorem opowiadanych wydarzeń. Niestety, jak to w życiu bywa, nie zawsze doczekamy się happy endu oraz odpowiedzi na nurtujące nas pytania. Wiele z nich zostało na zawsze pogrzebanych wśród alpejskich szczytów.
Polecam nie tylko pasjonatom gór, już dawno żadna książka mnie tak nie wciągnęła.
Dramatycznie przegadana jest ta książka. Tematy i sytuacje były interesujące, ale sposób ich napisania był tak nudny i rozwlekły, że musiałam się zmuszać do lektury. Naprawdę, możnaby większość tych niby dialogów usunąć i mówić o konkretach .
Uwielbiam czytać książki o górach, co prawda zwykle czytam o polskich himalaistach, jednak nie zmienia to faktu, że jest to moja tematyka. Tym razem sięgnęłam po coś innego i muszę przyznać, że nie żałuję.
„Wrócimy po was. Historie alpejskie” to reportaż, który przedstawia 6 katastrof, które wydarzyły się w Alpach. Kiedyś na ustach całego świata, teraz zapomniane przez czas.
Jestem pod wrażeniem, pracy, którą wykonała autorka. Naprawdę kawał dobrej roboty. Musiała wiele czasu poświęcić na zbieranie materiałów, do tego pozycja jest świetnie napisana, dzięki czemu czyta się ją naprawdę dobrze. Nie wiem, która z historii zrobiła na mnie największe wrażenie, wszystkie były interesujące.
Styl Elżbiety Sieradzkiej pozwala czytelnikowi być w centrum wydarzeń, które miały miejsce wiele lat temu. Jej język jest barwny, pełen opisów i szczegółów.
Bardzo polecam ten tytuł. Jest ciekawy, zawiera wiele informacji i pomaga wydobyć z zapomnienia wydarzenia, a także ludzi, którzy mieli to szczęście, że przeżyli oraz tych, którzy tego szczęścia nie mieli.
6 historii, które opowiadają o sześciu tragediach, które rozegrały się w Alpach. W swoim czasie były uważnie śledzone i komentowane przez cały kraj, a nawet poza jego granicami.
Świetnie poprowadzona narracja i bardzo wnikliwe przedstawienie poszczególnych historii. Można poczuć, że bohaterów zna się bardzo dobrze, a nawet że towarzyszy im się w niezwykle trudnych górskich zmaganiach.
Większość opisywanych wydarzeń miała miejsce w latach 50. i 60. ubiegłego wieku. Jednocześnie postacie i sytuacje z jednych rozdziałów, zaznaczają się również w kolejnych.
"Wrócimy po was. Historie alpejskie" Elżbiety Sieradzińskiej to reportaż, ale czytając go, nie sposób nie wciągnąć się w opowiadane historie zupełnie jakby była to powieść fabularna. Nie sposób też chyba nie uronić łzy, chociażby przy dramatycznej historii Jeana Vincedona i Françoisa Henry'ego.
Niesamowita książka i niebywałe historie. Duży ukłon dla aktorki za fantastyczny research, bez którego nie dałoby się zgłębić tych rozdziałów historii. Niestety niekiedy rzetelność autorki w napisaniu absolutnie wszystkich szczegółów zadziałała na minus. Obszerność detali sprawia, że łatwo zgubić wątek i pogubić się w bohaterach, co czyni te historie nieco zbyt zawiłymi i odbiera płynność w czytaniu.
„Wrócimy po was”, nieodkładalna książka o górskich tragediach w Alpach.
„Postrzępione kartki dziennika pokładowego, nadpalone listy, notatki, zdjęcia, dokumenty bankowe… Wszystko powoli znika pod białą kołdrą. Wiatr nie przestaje szarpać poszyciem, podrywa kawałki metalu, rzuca nimi i spycha je w przepaść. Mieciony wiatrem śnieg zasypuje ślady krwi, okaleczone ciała, zaciera szeroką bruzdę wyżłobioną brzuchem samolotu. Pustka. Żadnego śladu, żadnego ruchu ani dźwięku innego niż to opętańcze, przeszywające do głębi wycie wiatru.”
Wspaniała lektura. Poświęcona zdarzeniom tragicznym, więc siłą rzeczy emocje aż z niej kipią, ale jestem też pod ogromnym wrażeniem dociekliwości autorki, szczegółowości, z jaką na niemal 500 stronach opisuje zdarzenia sprzed lat. W swojej książce przybliżyła czytelnikom sześć historii, jedną ciekawszą od drugiej. Mamy tu więc zerwanie kolejki linowej, katastrofy lotnicze, w których samoloty wbijały się w górskie ściany, mamy dramatyczne akcje ratunkowe, mamy nagle załamania pogody i zabójczy mróz, nie brakuje też opowieści o bernardynach, legendarnych psach ratowniczych, które okazują się bardziej niebezpieczne niż sobie wyobrażamy. Czyta się to wyśmienicie, nie można się od tej książki oderwać. I myślę, że nie oderwą się od niej nie tylko miłośnicy literatury górskiej, z równą mocą przyciągnie też tych, których ekscytują tajemnice. A tajemnic w opisanych historiach nie brakuje, oj, nie brakuje! Okoliczności niektórych wydarzeń były wręcz sensacyjne. Ale nie chcę zdradzać tu szczegółów i odbierać wam przyjemności z lektury, pozwólcie więc, że w tym miejscu postawię kropkę. Po prostu czytajcie.
Ogólnie to spoko, bo historie same w sobie są ciekawe, ale zdecydowanie za długie! Czasem autorka się cofała tak daleko wstecz, że można było zapomnieć, o czym właściwie jest dana opowieść, o jakim wypadku. Pojawiała się przez to nudna. Ale z drugiej strony - dzięki temu książka nie ma oparów taniej sensacji, na pewno jest to dobra, rzetelna dziennikarska robota.
omówione wypadki: - przecięcie przez samolot liny kolejki linowej Vallée Blanche - katastrofa lotu Air India 245, który rozbił się w masywie Mont Blanc - wypadek, w którym zginał pionier ratownictwa górskiego samolotowego Herman Geiger - tragedia górska w masywie Mont Blanc z 1956 rok, w której zginęło dwóch chłopców Jean Vincendon i François Henry; sprawa doprowadziła do zmian w kontekście ratownictwa górskiego w kraju - tragedia górska w Vallée Blanche, w której zginał Henryk Mückenbrunn i Paul Demarchi - tragedia w klasztorze/schronisku Świętego Bernarda w 1937 rok, gdzie psy, które szkolono do pomocy ludziom w górach zagryzły dziewczynkę - Marianne Bremond