Akcja dramatu rozgrywa się w Kozłowicach, fikcyjnym majątku, umieszczonym przez Witkacego w powiecie sandomierskim. Dyapanazy Nibek, ojciec dwóch nastoletnich córek, Zosi i Amelki, pochował swoją żonę. Do opieki nad córkami sprowadza młodą kuzynkę i nauczycielkę muzyki, Anetę Wasiewiczównę. W dworku przebywa także inny kuzyn Nibków, niespełniony poeta, Jęzory Pasiukowski. Zosia i Amelka postanawiają urządzić seans spirytystyczny. Pojawia się widmo matki, Anastazji Nibek.
Stanisław Ignacy Witkiewicz (24 February 1885 – 18 September 1939), commonly known as Witkacy, was a Polish writer, painter, philosopher, playwright, novelist, and photographer active in the interwar period. Born in Warsaw, Stanisław Ignacy Witkiewicz was a son of the painter, architect and an art critic Stanisław Witkiewicz. His mother was Maria Pietrzkiewicz Witkiewiczowa. Both of his parents were born in the Samogitian region of Lithuania. His godmother was the internationally famous actress Helena Modrzejewska. Stanisław Ignacy Witkiewicz – a writer, playwright, poet, painter, photographer, philosopher and an art theoretician. Witkacy was a visionary ahead of his times, and yet a concretely pungent prankster, whose cutting-egde judgement and catastrophic prophesies allow new generations to rediscover his work time and again. One of the few Polish artists whose significance for world art history endures the test of time. He died by commiting suicide upon learning of the Red Army’s attack on Poland, on the 18th of September, 1939 in the village of Jeziory, Polesie region (present-day Ukraine).
jestem zachwycona! uwielbiam tę groteskę i absurdalne, subtelne, ironiczne poczucie humoru, chyba zostanę fanką witkiewicza (hehe)
mmmmm na początku nie podobało mi się, że to jest takie krótkie i nie przypomina normalnego dramatu ze wstępem, rozwinięciem i zakończeniem, climaxem i wszystkimi tymi elementami, ale teraz uwielbiam, totalnie mozemy to wystawiać.
a najlepsze jest to, że cały dramat TOTALNIE przypomina muminki!!!! taki absurd, bezsens i nie poddawanie w wątpliwość wszystkiego mimo bezsensu, spokojna pewność mimo tych wszystkich załamań nerwowych i trupów i wprost emanująca chaotic energy - bardzo.
Chyba dałabym 3/3.5, gdybym to czytała tak normalnie, ale że teraz dopowiadałam sobie kto gra jaką rolę, to było lepsze, znaacznie lepsze. No i słuchowisko było śmieszne, kocham widmowy humor.
Wyznam wam coś. Mam niesamowitą słabość do Witkacego. Uwielbiam jego manieryzmy, jego język, jego szaleństwa, odchyły i perwersje. Co prawda najbardziej przepadam za jego wariackimi powieściami, czytałam 622 upadki Bunga i Pożegnanie jesieni, ale dramaty też są niczego sobie. Imiona i nazwiska bohaterów, dialogi, rozterki, niespełnieni poeci, demoniczne kobiety, rozbestwione dziewczynki. Dwudziestolecie międzywojenne w najlepszym wydaniu.
W małym dworku nie zawiera w sobie szumnych przemyśleń filozoficznych czy politycznych jak chociażby Szewcy. To bezwstydna, lekka, zabawna parodia pełna czarnego humoru. W okresie młodopolskim bardzo popularna była ponoć pewna sztuka o tym samym tytule realistyczna pióra Tadeusza Rittnera z 1904 roku. Opowiadała o dramacie rozbestwionych mieszczan - zborsuczonych na amen, jak by może powiedział jeden z bohaterów sztuki Witkacego - mąż poniża żonę, żona zdradza męża, mąż zabija żonę, mąż zostaje uniewinniony, ale prześladują do wyrzuty sumienia, co kończy się tragicznie. Tak w skrócie.
Witkacy postanowił to sparodiować i opisał swój własny, mały mieszczański dworek, sprowadzając go do absurdu.
Kozłowice, skromny majątek w powiecie sandomierskim. Rodzina Nibków powinna być pogrążona w żałobie, żalu i chaosie, jeśli sprawy mają się tak, jak pan domu Dyapanazy Nibek twierdzi. A utrzymuje on, że zastrzelił swoją żonę, przyłapawszy ją na romansie z poetą Jęzornym. Jęzorny snuje się po majątku, próbując pisać marne wiersze i poderwać wszystko, co się rusza - również dwie dziewczynki, zaledwie podlotki, Zosię i Amelkę, córki Dyapanazego. Gdy do majątku przybywa kuzynka Aneta, która ma zastąpić matkę i nauczycielkę sierotom, w salonie zjawia się nagle widmo, duch Anastazji Nibek. Nikt nie wydaje się ani trochę wstrząśnięty oprócz prawdziwego kochanka, oficjalisty Kozdronia, tymczasem zmarła tłumaczy, że tak naprawdę zabił ją "rak w wątrobie. To dziedziczne, po Dzięciewickich. Bardzo dobra rodzina, ale zaraczona".
Sztuka jest jak ballada Mickiewicza wymieszana z dramatem pozytywistycznym, która wymknęła się spod kontroli. Niby wszystko sensowne, realistyczne, a wszystko stoi na głowie, umarli piją kawę z żywymi i zezwalają czytać własne dzienniki, by cała prawda wyszła na jaw. Nie tylko pojawia się wykrzywiona fantastyka, ale również wygięta jest psychika bohaterów, którzy nie reagują na życiowe dramaty w taki sposób, ani w ogóle nie zachowują się w sposób logiczny i sensowny, jak oczekujemy, co doprowadza do uroczych bzdur i cudownych absurdów. Jednocześnie nastój jest niesamowity, oniryczny, jak w spirytystycznych wybrykach Reymonta.
Oryginalny dramat został wynaturzony, zdeformowany, poprowadzony w stronę idealnej Czystej Formy i, co tu dużo mówić, zwitkiewiczony, by pokazać, że realistyczny teatr jest przeżytkiem, a rzeczywistość do bani. Lepiej wybrać się a całą rodziną na wakacje z duchami. Dosłownie.
znam jaskinie, w których się ryje - ani wzdłuż, ani wszerz, ani wprost, ani w poprzek, tylko w samą Prawdę - malutki otworek, przez który Bóg usiłuje podać rękę człowiekowi
Nie spodziewałam się tego po Witkacym, ale to było genialne i nie spodziewałam się takich zwrotów akacji. Kocham chaos, który pojawił się w tej powieści 😆🩵
Nibek cały czas podejrzewający Kozdronia o romans ze zmarłą żoną – złoto, przypomina mi obsesję Solejuka w „Ranczu”. Anastazja zapisująca w dzienniku, kiedy była z mężem, a kiedy z kochankiem – tak idealnie absurdalne. Kuzyn-poeta, który wmawia, że był kochankiem Anastazji, ponieważ jest artystą i musiała woleć jego od Kozdronia. Jakie to jest cudowne.
Moja prze-ulubiona postać to kuzyn Jęzory. Jest taki rel czasami. W Małym dworku to wczesny dramat Witkacego i zdaje mi się że język tutaj nie jest jeszcze aż tak skomplikowany (przyjemniejsze to to niż szewcy), więc całkiem lekkostrawna pozycja i dobra do zaczynania relacji z twórczością Witkacego. Satyra i absurd były fantastyczne i megaaaa potrzebuje zobaczyć to na scenie. Ciekawe też były subtelne zapowiedzi dalszej akcji które się pojawiały na przestrzeni całej historii (nie wyłapałam czegoś takiego w innych dramatach Witkacego ale mogę być ślepa.)
Na koniec jeden z moich ulubionych fragmencików:
KUZYN
Nie ma żadnych okropnych rzeczy. Znam wojnę, rewolucję, śmierć ukochanych osób i tortury. To wszystko jest głupstwo. Okropną rzeczą jest tylko nuda i to, jeśli żaden wiersz do głowy nie przychodzi i jeśli przy tym chce się coś pisać, coś, o czym się jeszcze nie ma pojęcia — tak jak mnie teraz. A! To jest prawdziwa męka.
WIDMO
Najgorszą rzeczą jest ból fizyczny, a szczególnie rak w wątrobie. Ale nie jestem poetką. Nie znam tych waszych męczarni.
O wiele ciekawszy dramat niż „Szewcy”. Podobał mi się, było w nim coś intrygującego. Piekielnie interesujący obraz śmierci oraz rodziny. Dramat jest niepozbawiony humoru, jak i porusza dogłębnie - BARDZO niespodziewany obrót wydarzeń, ale to, że będzie to lektura niecodzienna zapowiada się już od początku, w momencie, w którym Amelka i Zosia urządzają seans spirytystyczny, aby przywołać ducha zmarłej matki. Witkacy, to ci się udało. Jak na tak mało stron, mam bardzo dużo przemyśleń.
Dwie siostry postanawiają odprawić seans spirytystyczny, żeby przywołać ducha swojej zmarłej matki. Wracają wydarzenia z przeszłości. Witkiewicz pokazuje śmierć jako farsę z makabrycznym poczuciem humoru, który dostrzegamy w wydarzeniach oraz wierszach Kuzyna.
widma są super tutaj koleżanka widmo nawet piła wódkę i prowadziła rozmowy ze swoimi kochankami i mężem jednocześnie a córkom kazala wypic truciznę matka roku widmowa rodzina
This entire review has been hidden because of spoilers.