Jan, head of sweets factory, gets the news that he suffers from pneumonia and goes for a treatmet to near-mountain town. Accidental meeting with the Detective, person from his traumatic post-war memoirs who wants to know the mystery of old times homicide, transfers him to the past - to partially left, mangled by war town, where empty houses of murdered haunt and the power is in hands of brutal Commissioner. Jan comes back to Staś, Zosia, Mateusz i Klara – four little friends, each bearing their own trauma, to father Antoni, who tries to brings souls of town citizens to life, to his sister Anna, who has a gift of freeing people from despair, and to twelve-year-old Janek, who he was at that time.
To było szybkie i... dziwne. Absurdalne, ale... spójne. Niestety nie lubię rozwiązań typu: "dobra, to teraz dowiemy się jak było naprawdę", oczywiście na samym końcu książki. Motywy okołoreligijne najpierw mnie odpychały i nudziły, ale potem o dziwo jw.: spójnie współgrały z całością, a tak po prawdzie to były główną nitką i mi to nie przeszkadzało. Opis okładkowy (co ciekawe w polskiej wersji jest inny niż ten angielski z GR) sugeruje coś zupełnie innego niż dostajemy w środku. A jeszcze ciekawsze (tu prywata): nie mam pojęcia skąd mam tą książkę u siebie w domu :D