Finał historii o rodzinnej klątwie, aptece „Pod Złotym Moździerzem” i kobietach, które w trudnych czasach potrafiły odczarować los.
Jest rok 1938. Nad Europą zawisły czarne chmury. Matylda nadal próbuje odnaleźć zaginioną przyjaciółkę. Wszystkie tropy prowadzą do ogarniętego nazistowskim szaleństwem Berlina.
W tym samym czasie młoda kobieta odkrywa, kto naprawdę jest miłością jej życia. Ukoronowaniem tego uczucia staje się córeczka Weronika.
Niestety, rodzinna klątwa znów daje o sobie znać. Kilka miesięcy po narodzinach dziecka wybucha wojna, Matylda musi się rozstać się ze świeżo poślubionym mężem i całą swoją miłość i energię poświęcić córeczce. Jak się wkrótce okaże, mała Weronika nie będzie jedynym dzieckiem, które znajdzie miłość i opiekę w domu przy Grodzkiej. Czy bohaterkom powieści uda się ostatecznie przezwyciężyć rodzinną klątwę? Odpowiedzi trzeba szukać w powojennym Paryżu.
Lucyna Olejniczak urodziła się i mieszka w Krakowie. Z zawodu laborantka medyczna, były pracownik Katedry Farmakologii UJ, jako pisarka zadebiutowała już na emeryturze. Dużo podróżuje, lubi poznawać nowych ludzi, łatwo się zaprzyjaźnia. Wielbicielka kotów i wnuczki. Autorka między innymi bestsellerowej sagi Kobiety z ulicy Grodzkiej.
Czwarta część serii o kobietach z ulicy Grodzkiej ulokowana jest w czasach okupacji przez co jest chyba moją ulubioną. Bardzo dobrze się czyta, jednak mogłaby być bardziej dopracowana, a lata wojenne bardziej rozwinięte. Mimo wszystko po następną książkę z serii również sięgnę.
Naprawdę wciągająca część tej serii, książka niesamowicie dobrze oddaje klimat tamtych czasów równocześnie nie wprowadzając żałobnego nastroju a raczej nadzieję
This entire review has been hidden because of spoilers.
🕰️RECENZJA "WERONIKI"🕰️ Ponownie wracamy do serii "Kobiet z ulicy Grodzkiej". Nadal pozostajemy w latach 30-tych, ale już zahaczamy o lata 40-te, a nawet 50-te. Dość spory przeskok, ale od początku. Ten tom o wiele bardziej mi się podobał w porównaniu do "Matyldy", tutaj poznajemy krajobraz lat 30-tych w Krakowie, ale tym razem zero teatrów, zero sztuczności w kobietach, samo życie. 👍 Wiecie, że nie jestem fanką historii, ale ta książka fantastycznie opisała czasy wojenne. Wydaje mi się, że się zbliżyłam troszkę bardziej do tego co wtedy się działo. Dopiero teraz wstrząsnęło mną jak potworne czasy to były i ile wyrzeczeń ludzie musieli sobie postawić. Wspaniałe opisane, jakby Pani Lucyna rzeczywiście tam była i widziała to wszystko na własne oczy. 👍 Oczywiście na drugim zdjęciu zamieściłam mój ulubiony cytat z książki, jak zawsze. Gdy go przeczytałam od razu pomyślałam i dzisiejszych czasach, bo takie same myśli nam teraz przychodzą na myśl od roku. Nigdy już nie będzie tak jak kiedyś i trochę mnie to przeraża. Może nie umieramy z głodu, ludzie nie są rozstrzeliwani na ulicy, ale jednak są postawione nam jakieś granice i nie możemy już robić tego co 2 lata temu było tak oczywiste i na wyciągnięcie ręki. 👍 Wątek romantyczny lekko mną wstrząsnął, bo pojawia się osoba trzecia w związku Matyldy, dość spicy i dodał pikanterii co bardzo mi się spodobało. 👍 Jak już powiedziałam, przedstawiony krajobraz jest tak klimatyczny, ale także realistyczny, że bardzo łatwo można się w nim zatopić. Tego mi właśnie brakowało w poprzednim tomie. Więcej biedniejszego i prawdziwego życia. 👍 Zaskoczyło mnie, że wtedy było wydawane czasopismo "Moja przyjaciółka". Od razu skojarzyło mi się z naszą "Przyjaciółką", którą czytała moja babcia i mama jak byłam mała. Niestety ku mojemu rozczarowaniu są to dwa różne pisma. Chyba wylicytuję gdzieś jeden numer 😏 👍 Najbardziej jednak spodobał mi się fragment w powojennym Paryżu. Obrazy jakie mi się malowały w głowie, czytając ten Epilog, były wprost cudowne i kolorowe. Ta łazienka Ivonne będzie mi się śniła po nocach ✨ 👍 Jest też zawarty w tej części element dreszczowca! Szukamy przyjaciółki Matyldy, więc podróżujemy do Berlina, ale wspomina się również o Buenos Aires! Przybliżony zostaje temat handlu żywym towarem, obiecując im wielką karierę filmową.
Może zabrzmi to dziwnie, ale nie jestem w stanie znaleźć tym razem ani jednego minusa. Co rzadko się zdarza. Wydaje mi się, że ten tom jest jednym z lepszych, ale Wiktorii nie przebił. 5/5🌟