Jestem w całkowitym szoku, jak taka słaba książka ma takie wysokie oceny?!
Największy mój zarzut jest taki, że przeważająca jej część jest oparta głównie na plotkach, gdybaniu co by było gdyby, co Wanda sobie mogła myśleć, co czuć, co robić itp. Bajkopisarstwo.
Kolejna sprawa to nadmierna ekspozycja na jej relacje, domniemane romanse, kwestie intymne, prywatne, dywagacje na temat ułomności z powodu braku posiadania rodziny czy dzieci... "Gdyby miała dzieci to by nie umarła". Ludzie z dziećmi nie umierają?! To są wszystko osobiste wynurzenia autorki lub osób, z którymi rozmawia, plotki, domniemania.
Zastanawiają mnie wybory, bo historia Wandy jest określona jako "historia autodestrukcji", ale w odniesieniu do innych himalaistów mężczyzn to już "historia o wielkiej pasji". Dlaczego?
Niechlujnie napisana, nierzetelna, chaotyczna, wybiórcza, plotkarska, banalna, bardzo dużo powtórzeń... Nie warto zupełnie. Artykuły na Pudelku bywają bardziej rzetelne.
Zasnęła w śnieżnej jamie na szczycie góry Kanczendzonga… W opowieści Anny Kamińskiej Wanda Rutkiewicz ożywa. Wyjątkowa. Inspirująca. Zawsze zdeterminowana, by piąć się na szczyt.
W czasach, kiedy kobiety w górach traktowane były wciąż jako zbędny balast, z kobiecą odsłoną mięśni nienawykłych do niesprzyjających człowiekowi warunków, Wanda Rutkiewicz jak burza zdobywała kolejne szczyty. Była pierwszą kobietą, która pokonała najtrudniejszy szczyt świata, czyli K2. Pierwszą Europejką, która spojrzała z Dachu Świata, czyli Mount Everestu. Organizowała kobiece wyprawy, w tym pierwszą kobiecą wyprawę na K2, podczas której pierwszą część trasy do bazy Karakorum pokonała o kulach! Dokonała rzeczy niemożliwych, na własnych warunkach i nawet jej śmierć owiana została legendą.
Wanda Rutkiewicz to najbardziej intrygująca postać w historii polskiego himalaizmu. Ogromna kariera, tragiczny życiorys, skomplikowany charakter. Ciężko o takich ludziach pisać, ale czytać — wspaniale.
Ile prawdziwych twarzy miała Rutkiewicz? Wanda odtrącona przez ojca i cierpiąca z tego powodu przez całe późniejsze życie, Wanda u progu dorosłości — kochana i adorowana, ale nie potrafiąca się zaangażować, Wanda dorosła, z nieprzepracowanymi traumami, samotna i nieszczęśliwa, nawet pomimo ogromnych sportowych sukcesów, aż wreszcie Wanda, która nie potrafiła powiedzieć "stop" w odpowiednim momencie i pozostała w górach na zawsze. Anna Kamińska doskonale portretuje skomplikowaną osobowość himalaistki; jej delikatność i kruchość ukrytą pod maską wytrwałości, siły i sukcesu. Nie wiem, czy Wandę do śmierci doprowadziły zaślepienie i upór, czy jednak jej pełne sprzeczności wnętrze — pragnienie wolności i głęboko skrywane marzenie o bliskości z dodatkiem autodestrukcyjnych skłonności, kształtowanych przez całe życie.
Wiele osób zarzuca tej książce brak rzetelności, bazowanie na domysłach i plotkach. Owszem, domysłów w tej książce jest dużo, ale co można pewnego powiedzieć o kobiecie, która jeszcze za życia była tajemnicą, nawet dla tych, którzy byli z nią blisko? Można przedstawić możliwie jak najwięcej odmiennych punktów widzenia i to właśnie z nich utkać portret człowieka, o którym się opowiada. Tak robi Anna Kamińska, a Wanda w jej opowieści jest prawdziwa, żywa i rzeczywista.
Pisanie o ludziach gór przez ludzi chodzących tylko po dolinach mija się chyba z celem. Czasami miałem wrażenie, że autorka spisała werbatim filmy, albo artykuły prasowe. W jednym z wywiadów napisała, że pojechała na Litwę. Może lepiej byłoby, gdyby wybrała się w Himalaje, choć po nieudanej próbie* Hugo Badera nie sądzę by i to pomogło.
* Hugo Bader, "Długi film o miłości. Powrót na Broad Peak".
Po tę książkę sięgnęłam w ramach wspólnego czytania w Klubie Polek na Obczyźnie. Nie trafiłby zapewne w moje ręce, gdyby nie ta akcja. Lubię wprawdzie biografie, a i postać Wandy Rutkiewicz nie jest mi obca, ale w nawale ciekawych lektur, książka ta nie trafiła na szczyt mojego stosu. Lektury oczywiście nie żałuję, bo warto było poznać słynną himalaistkę bliżej.
Kamińska szkicuje bardzo szeroki obraz Rutkiewicz, opierając się na licznych wywiadach, rozmowach, dokumentach i korespondencji, jak na biografkę, zresztą, przystało. Nie mogę tej książce nic zarzucić, ale nie należy ona do biografii, które porywają od pierwszej strony, zaskakują spojrzeniem i ujęciem tematu. To po prostu porządnie opracowana i umiejętnie spisana historia. Najwięcej pazura dodaje jej sama bohaterka, postać niepokorna, trudna do skategoryzowania, indywidualistka o dwóch obliczach.
Nie zdawałam sobie wcześniej sprawy jak trudne były osobiste losy Wandy - otoczona widmem śmierci od najmłodszych lat, miała do niej bardzo specyficzny stosunek. Można powiedzieć luźny, akceptujący - i to właśnie ta nonszalancja w parze z determinacją, pozwalały jej osiągać najwyższe szczyty. Śmierć przewija się przez całą biografię, nie tylko jako faktyczny zgon bliskich i przyjaciół (tych ostatnich było mnóstwo), ale jako stan, towarzyszący Rutkiewicz. Jej ciągłe igranie ze śmiercią, gotowość na jej przyjęcie, pozwalają sięgać po największe sukcesy.
Wanda Rutkiewicz jako pierwsza Europejka stanęła na dachu świata, jako pierwsza kobieta zdobyła osławiony złą sławą K2. W środowisku himalaistów była legendą. Jej grobem najprawdopodobniej stała się Kanczendzonga. Najprawdopodobniej, ponieważ jej ciała nigdy nie odnaleziono. Zginęła robiąc to, co kochała.
Wanda Rutkiewicz była kobietą z charakterem, to nie ulega wątpliwości. Z charakterem i pasją, której poświęciła życie. Podziwiam ludzi, którzy to potrafią. Z wielką przyjemnością wysłuchałam tej opowieści o niesamowitej kobiecie, która musiała zmagać się z przeciwnościami losu od dzieciństwa po sam koniec. Trzymałam za nią kciuki, chociaż dobrze wiedziałam, jakie będzie zakończenie. Chociaż kto wie, czy Wanda wolałaby odchodzić powoli, w domowym zaciszu, zmagając się ze starością. Tego nie dowiemy się już nigdy. 7/10
Wracam do książek górskich oraz związanych z najbardziej znanymi wspinaczami. Tym razem trafiło na Wandę Rutkiewicz, której najważniejszą miłością były góry i właśnie z nimi została.
Opowiadając o himalaizmie, nie można zapomnieć o Wandzie Rutkiewicz. W dawnym przeświadczeniu, że na najwyższe szczyty świata mogą wejść tylko mężczyźni, bo dla kobiet jest to nieosiągalne i wymagające zbyt wielkiego wysiłku to Wanda parła do góry, z nieustającym uporem. Jednak zanim przejdziemy do jej wypraw, musimy bliżej poznać tę postać. Tym samym początek książki to przede wszystkim historia jej rodziny, jej rodziców oraz dziadków, repatriacja, dzieciństwo, edukacja, pierwsze wspinaczki, relacje z innymi osobami czy to ze szkół czy już z wypraw.
Książka składa się głównie ze wspomnień innych osób, które miały z Wandą Rutkiewicz styczność. Warto tu zaznaczyć, że to są właśnie te wspomnienia, bo niejedna osoba może zarzucić tej książce, że padają w niej stwierdzenia "może", "wydaje mi się", "gdyby..", co sprawia, że książka traci na wiarygodności. To jest pozorne. Każdy z nas, po nabraniu odpowiedniego dystansu do sprawy, postrzega zachowania oraz decyzje drugiej osoby zupełnie inaczej. Ci, którzy podzielili się wspomnieniami o Wandzie, również zdążyli nabrać tego dystansu, nie kierują się wyłącznie emocjami i próbują się wczuć, wejść w głowę swojej nieżyjącej już koleżanki, ale równocześnie czas robi już swoje, a szczegóły zaczynają się rozmazywać. Poza tym my, jako ludzie, mamy swoją tendencję do gdybania, więc kiedy pojawiały się takie fragmenty to nie byłam tym w żaden sposób zaskoczona. Mimo wszystko uważam, że tego gdybania jest trochę za dużo i można było na poziomie pisania książki lub późniejszej ingerencji wydawnictwa trochę tego obciąć. Co więcej pojawiały się wspomnienia, których nie musiało już być, bo powielały niektóre informacje lub potwierdzały to co jest dla nas oczywiste.
Ode mnie 3,5 gwiazdki. Mimo wszystko cieszę się, że mogłam zapoznać się bliżej z historią tej interesującej kobiety.
Zanim siegnelam po te ksiazke o pani Wandzie nie wiedzialam nic, poza tym, ze weszla na kilka 8-tysiecznikow, i ze byla znajoma Kukuczki. Jej osiagniecia moglabym sobie wyszukac w internecie, z pewnoscia bym dowiedziala sie wszystkiego, co dla wspinaczy jest najwazniejsze. Ale biografie czyta sie nie dla poznania osiagniec, ale dla poznania osobowosci. Tutaj nie udalo sie, moim zdaniem, ukazac osobowosci pani Wandy. Niby ciepla, serdeczna, nigdy o nikim zle nie mowila, ale wspomnienia o niej bywaja tez gorzkie. Gwiazdorzyla, skupiona na sobie, narazala innych. Ale czy aby na pewno? Kazdy z nas ma rozne twarze i rozne oblicza prezentuje roznym ludziom. Pani Wanda wyjatkiem nie byla. Dlatego trudno jest oczekiwac portretu jednoznacznego. Wyglada na to, ze nikt jej tak naprawde nie znal a swa prawdziwa twarz zostawila w gorach. Ksiazki dobrze sie slucha w wersji audio. Glos Danuty Stenki relaksuje, ale akcenty czasami rozklada dziwacznie. W sumie polecam, zwlaszcza poczatek, ktory pokazuje migracje ludnosci ze wschodniej Polski (dzis to Ukraina) w glab kraju, a pozniej za Zachod, do Wroclawia. To ciekawy rys socjo-historyczny, ktory powinien doczekac sie porzadnego opracowania.
Ir labai įdomi, ir tuo pačiu labai sunki emociškai knyga. Kaip ir knygoje yra užsimenama, kad pažįstamų alpinistų gretos vis retėja. Deja, ne kiekvienas pasiryžęs užkopti į vieną iš aukščiausių pasaulio viršukalnių, iš ten sugrįžta. Nors ir esi visapusiškai pasiruošęs ir viską apgalvojęs, kartais gamta pasako ne. Kad ir kokia talentinga ir nepalaužiama alpinistė buvo ir Vanda, bet ir ji liko vienoje iš Himalajų viršūnių.
Esu daug filmų mačiusi, daug knygų skaičiusi ir žiūrėjusi dokumentikų, ir vis tik išryškėja keletas aspektų, kurie traukia žmones ten, kur pagal prigimtį žmogus negali išgyventi. Žinoma, vienas iš tokių aspektų - noras būti pirmam ir įsirašyti į istoriją. Pirmas, užkopęs į Everestą; pirmas, užkopęs į visus “aštuntukus”, pirmas, užkopęs žiemą; pirmas, užkopęs šiaurine/pietine siena; pirmas, užkopęs be deguonies ir t.t ir pan. Kitas aspektas - bandymas pabėgti nuo kasdienybės apačioje. Kaip daug kas sako, kad ten girdi tik vėją ir sniego lavinas. Daugiau jokio pašalinio triukšmo, jokių minčių trukdymo. Esi čia ir dabar. Dar vienas aspektas - savo galimybių ribos. Ar aš galiu, ar man pavyks, ar mano organizmas išgyvens ir atsilaikys iki pat viršūnės?
Panašu, kad Vandai buvo svarbūs visi dalykai - ji visada norėjo būti pirma (ypatingai kaip moteris), padariusi tai, ko niekam nepavyko. O ir sunki vaikystė, paauglystė ją skatino kažkur ieškoti pabėgimo nuo realaus gyvenimo. O dar kai mama nuolat skaito daugybę knygų apie Himalajus. Ir Vanda tikrai bandė savo galimybių ribas - kartais neprotingai, kartais per skausmus, per santykių nutraukimą su kitais žmonėmis. Ji pasiekė neįtikėtinai daug, deja, nežinojo kada reikia sustoti.
Vienas iš jos draugų alpinistų yra sakęs: “Jei Vanda būtų turėjusi šeimą, kur ir dėl ko grįžti, gal irgi būtų pakilusi ant tos Kančendžungos.” Daug yra istorijų, kai jau be jėgų sustojęs alpinistas, pagalvojęs apie savo šeimą, prisiverčia atsistoti ir nulipti nuo kalno iki bazinės stovyklos. Vandos apačioje nelabai kas laukė. Žinoma, buvo draugai, buvo mama ir sesė su broliu, bet savos šeimos ir namų ji niekada nesukūrė.
Beje, skaitant supranti, koks alpinistų pasaulis mažas. Čia ne vieną kartą paminėtas Reinhold Messner (knygos “Vienas į Everestą” autorius), pirmas pasaulyje įkopęs į visas 14 aukščiausių pasaulio viršūnių (virš 8000 m) be papildomo deguonies. Taip pat aprašytas tragiškai pasibaigęs 8 moterų rusių kopimas į Lenino viršukalnę. Apie tai galima paklausyti ir “Proto pemzos” #69 epizode Spotify.
Na, o pabaigai - vis dar sklando legendos, kad Vanda nemirė, o tiesiog nusileido kitų kalno šlaitu iki vieno iš budistų vienuolynų ir ten apsigyveno. Kažkas netgi teigė matęs moterį, panašią į Vandą, viename iš jų. Ar tai tiesa, ar ne - niekas negali atsakyti, nes jos kūnas taip niekada ir nebuvo rastas.
Miałam problem z oceną tej książki. Z jednej strony podziwiam Wandę Rutkiewicz za jej determinację, niesamowite umiejętności i hart ducha, z drugiej – nie sposób nie zauważyć, że była to osoba, której osobiste ambicje często kładły cień na relacjach z innymi. Wanda Rutkiewicz nie bała się łamać stereotypów dotyczących kobiet w sporcie, za co bardzo ją szanuję. Jej osiągnięcia były niezwykłe, a trudności, które pokonywała, nie miały dla niej granic. ukazane jest, jak samotność, ryzyko i nieustanne wyzwania przyczyniały się do jej ogromnej pasji i poświęcenia. Jednak książka nie jest tylko opowieścią o triumfach. Zawiera także portret Wandy jako osoby skomplikowanej, czasem egoistycznej i toksycznej. To, co ją napędzało, to nie tylko miłość do gór, ale także potrzeba nieustannego dowodzenia swojej wartości i przekraczania granic. Jej relacje z innymi – zarówno wspinaczami, jak i bliskimi – były obciążone pewnym egoizmem i brakiem empatii, co w kontekście jej wielkich dokonań stanowi niełatwą mieszankę. Autorka nie unika pokazania tej ciemnej strony Wandy, co sprawia, że książka staje się bardziej złożona i trudna do jednoznacznej oceny. Trudno ocenić postać Wandy, ponieważ granica między bohaterką, a postacią, która potrafiła być egoistyczna, nie jest wyraźnie zaznaczona. Dodatkowo mam duży problem z samą książką. Brakuje mi informacji o tym, co zainspirowało autorkę do zajęcia się taką postacią jak Wanda Rutkiewicz, a zaczynanie książki od wątku zamordowania jej ojca wydaje mi się nietrafione. Nie wiem ile własnej pracy autorka włożyła w zdobycie materiałów do książki, a ile to cytowania z innych publikacji, czy korzystanie z materiałów zdobytych na aukcji internetowej, w których miała dużo wskazanych porównań między literaturą o Wandzie. Brak jest chronologii w książce, wątki przedstawione są chaotycznie. Niektóre są wspominane kilkakrotnie, a niektóre bardziej istotne tylko napomknięte. Liczyłam, że książka będzie kompendium wiedzy o Wandzie, a jest zbiorem domysłów autorki i cytowań z innych książek.
This entire review has been hidden because of spoilers.
Wanda Rutkiewicz była legendą w środowisku himalaistów. Ta książka tego nie oddaje.
Pisanie o ludziach gór przez osoby, które nigdy w nich nie były, mija się z celem. Duża część historii jest oparta na gdybaniu, zasłyszanych plotkach i niepotrzebnych domniemaniach na temat romansów, kochanków i życia prywatnego. Była tutaj jakaś oś czasu, ale chaotyczna, o wiele więcej można dowiedzieć się z materiałów na YouTube, które przynajmniej skupiają się na osiągnięciach Wandy Rutkiewicz a nie na tym, kogo niby mogła kochać a kogo nie
kompleksowo przybliża postać tej jednej z najsłynniejszych himalaistek, dużo poświeca osobom jej nabliższym- rodzicom, przyjaciołom, pokazuje relacje i ich wpływ na jej postępowanie oraz przybliza to co po niej zostało jak dla mnie zbyt duży nacisk jest na jej życie prywatne- związki, problemy rodzinne- natomiast zbyt mało o samych wyprawach na szczyty, również rozdziało o jej rodzinie, o tym skad pochodziła był dla mnie zbyt obszerny i nudny
3.5/5 Zdecydowanie nie jest to lekka lektura o wyprawach w góry. Być może Wanda była zbyt zawiłą osobowością, a jej życiorys zbyt tragiczny na coś takiego. Uważam jednak, że wina leży po stronie autorki. Nadużywała cudzych wypowiedzi, a jej własne tezy i zabiegi były zbyt banalne. Książka miejscami po prostu nudzi. Mimo to szanuję kompletność dzieła. Dla próbujących dokonać niemożliwego - zrozumieć himalaizm - polecam.
Wanda Rutkiewicz to legendarna himalaistka, o której w sumie niewiele wiedziałam. Dlatego z ciekawością sięgnęłam po kolejną biografię (po Simonie Kosssak) napisaną przez Annę Kamińską. I nie zawiodłam się. Książka na szczęście nie buduje pomnika pokrytego lukrem i różyczkami. To pomnik z chropawej stali z domieszkami nie zawsze szlachetnych metali, które oddają pełnię osobowości tej niewątpliwie wybitnej, ale skomplikowanej kobiety. Trzeba dodać - kobiety, która przez całe swoje życie udowadniała sobie i innym, że jest tą pierwszą - we wszystkim. Jak łatwo zgadnąć, taki model postępowania nie może nikomu dać szczęścia i spełnienia. Tak też było w przypadku Rutkiewicz. Jej heroiczne dokonania, tragiczne przeżycia wymodelowały trwały, piękny i oryginalny w swym kształcie pomnik, ale nie uchroniły go niestety przed rdzą zawiści (np. ze strony środowiska wspinaczy) i patyną typowej ludzkiej niepamięci. Polecam.
Ma się wrażenie, że książka w połowie składa się z cytatów w innych książek, publikacji. Za mało gór, za dużo szukania sensacji, za dużo grzebania kto z kim.
Wciągająca opowieść o ikonie polskiego himalaizmu; kobiecie wielkiej, niezłomnej, wytrwałej; o wolnym ptaku, który nie potrafił żyć na nizinach i do końca parł w górę po wolność i spełnienie.
Wanda Rutkiewicz już od dziecka przejawiała zamiłowanie do sportu. Brała udział w zawodach lekkoatletycznych, na studiach grała w drużynie siatkarskiej, jeździła jako kierowca rajdowy i zajmowała się wspinaczką. Czego się nie dotknęła, była najlepsza. Miała ogromne ambicje, była uparta i nawet jeśli coś było ponad jej siły nie poddawała się.
Miała trudne dzieciństwo - jej starszy brat zmarł tragicznie, po tym wydarzeniu jej rodzice się od siebie oddalili i zamknęli w sobie, a to odbiło się na całej rodzinie, w tym na Wandzie. Dwa razy wychodziła za mąż, ale na pierwszym miejscu stawiała zawsze góry i między innymi dlatego te związki się rozpadły.
Jako człowiek była oddana swoim ambicjom. Stawiała sobie cele i musiała je zrealizować, czasem nie patrząc na innych. Jednak nie była samolubna. Jak opisują ją jej znajomi były dwie Wandy: jedna w górach, druga na ziemi. To były dwie różne osobowości, na co dzień była miłą, trochę roztrzepaną kobietą, na którą zawsze można było liczyć. Jednak w górach potrafiła wejść za skórę swoim towarzyszom. Była trochę bezwzględna, musiała być pierwsza, musiała zrealizować swój plan i nie liczyła się z innymi, nie znosiła sprzeciwu.
W środowisku alpinistów głosy o niej były podzielone. Często przemawiała przez nich zazdrość, ponieważ Wanda umiała realizować marzenia i osiągnęła znacznie więcej niż inni. Była osobą, która miała niezwykły urok osobisty i czar. Wielu w sobie rozkochała i dzięki temu mogła załatwić dosłownie wszystko. Wystarczył sam uśmiech i już. Często to wykorzystywała, ale przeważnie bezwiednie, nie była świadoma swojego uroku i jak działała na innych.
13 maja 1992 roku zaginęła u szczytu Kanczendzonga w Himalajach. Nie wiadomo dokładnie co się stało, najprawdopodobniej zginęła, jej ciała nie odnaleziono. Matka Wandy przestrzegała ją przed tym szczytem, powtarzała że to góra bogów i nie należy na nią wchodzić..
Książka napisana jest nie jak biografia, a jak reportaż. Styl pisania jest świetny, bardzo bogaty pod względem językowym, jest tak interesująca, że nie można się oderwać. Wyglądało to tak, jakbym sama razem z naszą bohaterką się wspinała za pośrednictwem książki. Nie znam się na wspinaczce i terminy z tym związane są mi obce, ale nie przeszkadzało mi to w czytaniu, powiem więcej wiele się z niej nauczyłam. Autorka z pewnością poświęciła wiele czasu na zbieranie materiałów, czego efektem jest 14 stron przypisów. Dodatkowo książka jest ubarwiona licznymi zdjęciami i skanami dokumentów. Najważniejsze jednak są relacje znajomych i rodziny Wandy. To właśnie na podstawie ich wspomnień jest oparta ta książka. Nie są to suche fakty, ale właśnie przez opowieści osób z jej otoczenia możemy poznać bohaterkę naszej książki jako osobę, która żyła, a nie jako postać o której tylko czytaliśmy.
Nigdy nie interesowałam się wspinaczką, słyszałam głównie w telewizji, że ktoś gdzieś się wspiął, ale nie przywiązywałam do tego wagi. Przyznam, że nie słyszałam nawet wcześniej o Wandzie Rutkiewicz. Nie negowałam jak inni alpinistów, ani nie pochwalałam ich zamiłowania, było mi to zwyczajnie obojętne. Książka dała mi to, że zrozumiałam na czym polega fenomen gór, co widzą w nich alpiniści, którzy z narażeniem życia, w skrajnych warunkach i często ponad swoje siły zdobywają szczyty i cały czas ciągnie ich na kolejną wyprawę. Często zostają już w nich na zawsze.
Książkę Anny Kamińskiej "Wanda. Opowieść o sile życie i śmierci. Historia Wandy Rutkiewicz" serdecznie polecam. Nie tylko osobom, które interesują się wspinaczką, ale i tacy jak ja będą nią zachwyceni.
Wanda Rutkiewicz - wybitna himalaistka. Trzecia kobieta i pierwsza Europejka, która zdobyła Mount Everest, pierwsza kobieta na szczycie K2. Propagatorka kobiecych wypraw w góry wysokie.
Z biografii Anny Kamińskiej wyłania się obraz kobiety niezwykle silnej, ambitnej, kochające ponad wszystko góry wysokie.
W wyniku tragicznych wydarzeń w rodzinie szybko musi dorosnąć i pomagać w prowadzeniu domu. W miarę upływu lat i rosnącej miłości do górskich wypraw, sprawy codzienne odchodzą na dalszy plan. Tak naprawdę liczyło się to, żeby zdobyć pieniądze i odpowiedni sprzęt na wyprawę.
Autorka biografii z dostępnych materiałów archiwlanych oraz licznych wypowiedzi przyjaciół i osób z otoczenia Wandy przedstawia historię jej życia. Od narodzin, przez traumatyczne wydarzenia rodzinne, po karierę krok po kroku od pierwszej wyprawy w skałki na Dolnym Śląsku po zdobywanie najwyższych gór świata. Wanda jako himalaistka była bezkompromisowa, z ogromną ambicją i samozaparciem potrafiła pokonywać kolejne metry w górę. Jak nikt potrafiła zdobyć środki finansowe na realizację wypraw w góry wysokie. Przyjaciele mawiali, że gdzie diabeł nie może, tak Wandę pośle. A jaka była prywatnie? To wiedzą tylko najbliżsi. Jedni ją kochali inni nie lubili. Jest to bardzo dobrze napisana biografia, Autorka umiejętnie zestawiła fakty i wspomnienia bliskich Wandy, oddając czytelnikowi wciągającą historię, która pozwala poznać lepiej Wandę Rutkiewicz. Z czym się zmagała, czego się bała i co było dla niej najważniejsze.
Żyła tak jak chciała i została tam gdzie chciała. "To czy zostaniemy w pamięci potomnych, zależy w dużym stopniu od naszej pasji - mówiła, budując własną legendę jako ikona himalaizmu. - Nie możemy wybierać tego sami, czy nas zapiszą, czy nie, trzeba działać".
"Ludzi najbardziej drażni to, że ryzykujemy życie dla czegoś, co wydaje się kompletnie bezużyteczne, nikomu niepotrzebne. Ale może to jest potrzebne tym, którzy to robią! Może oni potrzebują tego, by żyć".