Książkę przeczytałam pierwszy raz mając 14 lat. Teraz wróciłam do tej lektury ciekawa przede wszystkim jak odbiorę tę książkę. Wtedy byłam nią oczarowana. Czytałam z wypiekami na twarzy i chciałam rzeczywiście przyłożyć się do nauki geografii.
Przeczytałam wcześniej kilka recenzji tej książki i cóż, trochę boli mnie, że osoby dorosłe tak negatywnie podchodzą do ponownej lektury. Przecież to jest książka napisana dla dzieci i młodzieży. Dla rówieśników Tomka. Dlatego stwierdziłam, że warto rozdzielić recenzję na kilka aspektów.
Dlaczego dorośli czytają książki dla dzieci i młodzieży? By sprawdzić czy dana książka niesie za sobą dobre wzorce. Pod tym względem książka nie zawiera złych wzorców. Książka przedstawia polowania na zwierzęta, które nie mają na celu ich zabijania dla zabawy, a mają na celu pozyskanie żywych okazów do ogrodów zoologicznych. Owszem, zwierzęta są zabijane, ale z przyczyn niezależnych - atak na człowieka, atak na hodowane zwierzęta gospodarskie.
„Wyidealizowany obraz Tomka”. Nie mogę się z tym zgodzić. Tomek jest dumny, pyszny, wszechwiedzący i irytujący. Jest zbyt pewny siebie, niecierpliwy i lekkomyślny. Przez to wpada w tarapaty. Autor wskazuje - zobacz dokąd to prowadzi. Tomek z tych tarapatów wyciągnął taką i taką lekcję. Zmienił się, przemyślał swoje zachowanie. Na łamach książki dorasta i pokornieje.
W książce jest bardzo dużo opisów zoologicznych, które są przytłaczające. Rozumiem, że autor był pasjonatem, jednak skoro mnie te opisy odpychały to podejrzewam, że dla dzieci to też byłoby zbyt wiele. Jako krótkie ciekawostki - super. Jednak długie monologi bohaterów o rzędach i gromadach to troszkę za dużo.
Bardzo polecam tę książkę dla młodych czytelników, którzy są ciekawi świata!