Nieporadnie napisana istoryjka, z niewiarygodnym glownym bohaterem, 50-letnim mezczyzna zachowujacym sie, mowiacym i mu=yslacym jak naiwna i kochliwa nastolatka. Ogolnie ksiazka z gatuko "I am not going to get that time back", niestety.
Powiem tyle: masakra. Picie alkoholu co ok. 20-30 stron tak, jakby wszyscy w tej książce mieli z nim problem. Weźmy też pod uwagę to, że Stanisław (główny bohater) ma cukrzycę, gdzie raczej przy tej chorobie zaleca się uważać na napoje procentowe. Pod kryminał bym tego nie podpięła, bo jedynie na samym początku jest wspomniane o zabójstwie a kolejne rzeczy o tej sprawie zaczynają się na +/- 100 stronie. Główny bohater czasami zachowuje się jak, sama nie wiem, nastolatek. W dodatku, nie wiemy dokładnie, jak rozegrała się do końca ta sprawa. Kto i dlaczego zabił księdza.
"Głównym" wątkiem jest w jakimś stopniu religia chrześcijańska/katolicka, której – oczywiście według mnie – jest nadmiar. Nie mam nic do tej wiary, ale jak się mówi – wszystko z umiarem. Jako poboczny wątek lub dodatek do książki jeszcze bym jakoś zrozumiała. Przez ostatnie niecałe 200 stron męczyłam się strasznie z czytaniem.. mimo wszystko i tak udało mi się skończyć. Z trudem. Fabuła była by świetnie według mnie napisana, gdyby więcej tego kryminału było a nie seksu, religii i alkoholu.