Stary i ubogi Żyd Mendel od 27 lat mieszka w Warszawie. Zżył się z tym miastem, ma dobre kontakty z sąsiadami. Pewnego dnia słyszy od jednego z nich, że mają bić wszystkich Żydów tylko za to, że są Żydami. Mendel nie może zrozumieć czemu mieliby to robić. Postanawia nie uciekać i nie wypierać się swojego pochodzenia z nadzieją, że uda mu się przemówić do rozsądku ludziom... Nowela porusza jedną z głównych kwestii poruszanych w dobie pozytywizmu... mianowicie kwestię żydowską. Nowela ta powstała jako odzew Konopnickiej przeciw ówczesnej fali antysemityzmu w Polsce.
Poetka, publicystka, nowelistka, tłumaczka. Zajmowała się krytyką literacką. Pisała liryki stylizowane na ludowe i realistyczne obrazki (W piwnicznej izbie). Wydawała cykle nowel (Moi znajomi, Nowele, Na drodze). W otoczeniu ośmiorga swoich dzieci tworzyła bajki (Na jagody). Jako poetka, inspiracji szukała w naturze (Zimowy poranek). Swoje wiersze publikowała głównie w prasie. Wiersz patriotyczny Rota konkurował z Mazurkiem Dąbrowskiego o miano hymnu Polski. Wiele jej utworów powstało podczas podróży po Europie (Italia). Ostatnie lata życia poświęciła poematowi Pan Balcer w Brazylii.
od teraz zdecydowanie jedna z moich ulubionych krótkich form. mnóstwo cierpienia tam. i bardzo aktualny ten tekst. zamiast żyd wystarczyłoby wstawić lgbtq+ i mamy opisaną sytuację współczesną.
Na kilkunastu stronach autorka opowiada historię mieszkającego w Warszawie Żyda, parającego się introligatosrwtwem i wychowującego wnuka. Matka tegoż, Lija, zmarła “od boleści wielkiej”, co nas odrobinę niepokoi, bo autorka z dziwną obojętnością wyminęła temat “boleści” a skupiła się na dość nudnym i nadmiernie dydaktycznym wykładzie, który choć bliski tzw. “Mowie ezopowej” może nie trafić do czytelników i czytelniczek. Konopnicka opisuje bowiem prostą sytuację: otóż Jakub Gdański wraca ze szkoły poturbowany (i bez czapki!) i skarży się dziadkowi, tytułowemu Mendlowi Gdańskiemu, na przemoc szkolną. Mendel robi wykład, który ma przekonać naszego milusińskiego, że najważniejsze to bycie dumnym z tego kim się jest (motyw ‘I was born this way’) i trzeba stawiać czoła przeciwieństwom (#fromzerotohero). Mamy pewne zastrzeżenia do anonimowości sprawców przemocy oraz niedostatecznej reakcji dziadka, o czym będziemy mogli jeszcze za chwilę napisać. Pobicie Jakuba dało jednak Mendlowi do myślenia i niepokój go nie opuszczał, w tym samym czasie naszego bohatera odwiedzają młody dependent i zegarmistrz, obydwaj z nieciekawymi informacji o tym jakoby “żydów mają bić”. Mendel, zamiast przejąć się sytuacją, brać nogi za pas, robotę za pazuchę i uciekać gdzie pieprz rośnie (pieprz rośnie m.in. w Wietnamie), tłumaczy swoim gościom, że jest tutejszy i nie zamierza się poddać terrorowi. “Nie jestem paryski, ani nie jestem wiedeński, ani nie jestem berliński - jestem Gdański”.
Cokolwiek przydługawy i odrobinę zbytnio przypowieściowy fragment opowiadania wprowadza nas w ostatni jego akt - rano tłum napada żydowskie domy. Mendel i Jakub zamiast skryć się gdzieś w piwnicy a w oknach wystawić krzyż czy jakieś inne świątki, stają w oknie zwracając uwagę ciżby. “(...) do okna podszedł, oba jego skrzydła pchnięciem ręki otworzył i stanął w niem w rozpiętym kaftanie, w skórzanym fartuchu, z trzęsącą się brodą białą, z głową wysoko wzniesioną, tuląc do swgo boku małego gimnazistę w szkolnej bluzie, którego wielkie oczy otwierały się coraz szerzej, utkwione w wyjący motłoch”. Autorka mogła sobie darować tłumaczenie iż było to “nieme odwołanie się do uczuć ludzkich tłumu”. To inteligentny czytelnik z pewnością zrozumie bez wyjaśnień. Inteligentny czytelnik zapyta też - czy on zmysły postradał? W finale, gdy już tłum ma bić Mendla (Jakub oberwał kamieniem i zniknął ze sceny), pojawia się “chudy student z facyatki”, który “rozkrzyżował ręce, zacisnąwszy pięście i rozstawiwszy nogi, jak otwarty cyrkiel”, “warknął jak brytan”, a “był w tej chwili pięknym, jak Apollo” i przegonił tłum. Z całą sympatią dla wyobraźni pani Konopnickiej, ale czujemy w tym zbyt bezpośrednie odniesienia do “Narnii”, a cały opis poraża zbędnym patosem. Kończy się ta historia tak jakby dobrze - Jakub “z obwiązaną głową” cicho jęczy, Mendel w kącie smutkuje (“wielką boleść mam, i wielką gorzkość”), by na sam koniec rzec:
(...) u mnie umarło to, z czem ja się urodził, z czem ja sześćdziesiąt i siedem lat żył, z czem ja umierać myślał… Nu, u mnie umarło serce do tego miasta!”
Narzekając na strukturę opowiadania musimy poprzeć autorkę w jej bezkompromisowym sprzeciwie wobec antysemityzmu, głupoty i ludzkiej krótkowzroczności. “Mendel Gdański” to manifest, który choć w formie zaskakujący, w przesłaniu jest niezwykle aktualny niezależnie od epoki. Dzielenie ludzi to “swoich” i “obcych” w sytuacji, gdy mieszkamy obok siebie, w tych samych miastach, dzielnicach, przy tej samej ulicy jest absurdalne i autorka właściwie to punktuje, choć jak już pisaliśmy - można było bez tych przypowiastek.
Opowiadanie “Mendel Gdański” jest zajmujące i przy popołudniowej kawie zostało przez nas przeczytane z umiarkowanym zainteresowaniem. Należy przyznać, że autorka coś tam wie, coś tam przeczytała, z Żydami chyba rozmawiała, w konstrukcję opowiadania potrafi. Martwi nas jednak lanie wody i nadmiernie łopatologiczny dydaktyzm rodem z końcówki XIX wieku. Utwór można opublikować w jakiejś gazecie niskonakładowej, by na nielicznym targecie sprawdzić jego oddziaływanie. Potencjał wydawniczy i sprzedażowy marny, chociaż możemy sobie wyobrazić “Mendla Gdańskiego” wystawionego na tzw. wyspie w dużych sieciach księgarskich. Możemy sobie to wyobrazić tylko dlatego, że - jak mawiał Świetlicki - mamy wyobraźnię.
Patrząc na zamiłowanie autorki do przydługich matefor, podpowiadamy - literatura dziecięca karmi się metaforą i tutaj można się bardziej popisać. Może zatem poemacik dla milusińskich? Poetka Konopnicka odetchnie od trudnych, społecznych tematów, a i my odetchniemy może na chwilę od jej nadmiernej ostatnio aktywności publicystycznej. Dzisiaj jest Prima Aprilis i postanowiliśmy zrecenzować sobie z przymrużeniem oka coś z przeszłych epok. “Mendel Gdański” - oprócz pewnej anachroniczności formalnej i językowej - jest niesamowicie ostrą diagnozą społeczną i gdy pomyślimy, że to dzieło powstało prawie 140 lat temu to tym bardziej wielkiej ukłony pomnikom Konopnickiej się należą.
Pióro Konopnickiej jest takie!!! wyczulone na krzywdę ludzką. Smutna to historia, zwiastująca coś bardzo złego, co dopiero miało nadejść, ale jak dobrze napisana.
jest mi tak niezmiernie przykro, ale jestem tez wdzięczna za to, ze pozytywizm zwrócił uwagę na takie problemy, choć do tej pory nie zostały do końca wyeliminowane..
Bardzo krótki i bolesny tekst. Niezwykle smutna historia Mendla żyjącego w Warszawie pełnej antysemitów, którego miłość do miasta, w którym żył umiera. To niezwykle smutne, jak bardzo nienawidzono osób pochodzenia żydowskiego. Jednocześnie bardzo doceniam szerokie ukazanie żydowskich tradycji. Ogólnie przyjemny do czytania tekst, polecam, mimo tego, że jest bardzo smutny
Ujmująca historia starego człowieka, który cechował się odwagą i mądrością. Mendel Gdański był człowiekiem dumnym, nie wstydził się swojego pochodzenia, wiedział, że wszyscy ludzie są sobie równi. Jest to historia smutna, ale ważna. Mimo tego, że krótka, bardzo mną poruszyła
Siedzę i płacze. Na samym początku nie potrafiłam się totalnie wczuć w sytuację, ale teraz nie mogę się uspokoić. Sama ta sytuacja, to co się tam dzieje, postawa studenta który chce go uratować jest dla mnie bardzo mocna jak i bohaterska. Na pewno jeszcze raz przeczytam ostatnie sceny ze względu na mniejsze skupienie, ale sama rozmowa z zegarmistrzem i nie docenieniem przez niego, jego pracy, zaangażowania, że dzięki jego pracy korzystają teraz z tego inne osoby oraz czuje się Polakiem mocno mnie rozzłościła.
This entire review has been hidden because of spoilers.
tbh bardzo przyjemna książka ma taki nostalgiczny charakter trochę przez fakt, że akcja dzieje się w miejscu, które sama znam i nie jest mi obce. mimo tego, że jest to lektura, myślę, że metaforycznie ma bardzo aktualny klimat i można w niej odnaleźć swoiste nawiązanie do teraźniejszości. sam mendel i jego altruistyczna postawa dodaje książce ciekawości i zaciętości. całość ma dodatkowo bardzo bolesny i emocjonujący wydźwięk
Okropny jest fakt, że ludzie w ogóle nie uczą się na błędach i przez lata ich zachowanie w ogóle się nie zmienia. Nie ważne, czy mówimy o dziejach starożytnych, czy o współczesności, ten sam schemat zawsze się powtarza.