Książka wpisuje się, w silny kilka lat temu, trend, w którym obcokrajowcy najczęściej Amerykanie lub Anglicy, przyjeżdżali na urlop lub osiedlali się na stałe, w miejscu, o którym wcześniej w ogóle nie mieli pojęcia, że istnieje, ale które tak ich zauroczyło, krajobrazem, widokiem ze wzgórza itp, że jak już się zasiedzieli, względnie skończył się ich urlop - postanowili opisać swoje wrażenia, a potem je wydać w formie najczęściej, książki. Te urokliwie opowiastki pochodziły najczęściej z Włoch lub wiejskich regionów Francji. W tym wypadku mamy opowieść z Grecji.
Bohaterowie pod wpływem widoku na zatokę, postanowili wybudować dom na wzgórzu..., a kiedy już stanął opisać swoje wrażenia.
Na początku było miło, potem zrobiło się przewidywalnie, a na końcu wiało nudą. Tak można streścić fabułę. Na każdej stronie podkreślano, że Grecy to biurokraci i bałaganiarze, w każdej dziedzinie życia. Ok, ale ile można o tym czytać. Udowadnianie tych prawd stało się sensem tej książki. Kiedy Autorzy się zmęczyli, albo doszli do wniosku, że przesadzili, wrzucali do treści jakiś opis zapierającego dech w piersiach widoku, krajobrazu, tudzież wąwozu, po czym odprężeni, wracali do meritum. To tak jakby w książce o Polakach na każdej stronie czytać jacy to leniwi alkoholicy, ale za to w górach widoki piękne, a nad morzem zachody słońca niezapomniane i dlatego warto osiedlić się w Polsce. Jak dla mnie trochę słaba motywacja.
Poza tym, moim zdaniem, wiele kłopotów głównych bohaterów wynikało z ich błędnego myślenia, że wszędzie na świecie wszystko działa tak jak w Wielkiej Brytanii. Co, jak powszechnie wiadomo jest założeniem nieprawdziwym. Druga sprawa uważam, że przeciętny turysta czy początkujący mieszkaniec Peloponezu, z niektórymi opisanymi w książce sytuacjami nigdy się nie spotka, gdyż nie po każdym greckim sadzie chodzą pijane pawie i nie każdy były właściciel gruntu przez kilka lat obmyśla zemstę na swoim byłym sąsiedzie i nagle w akcie desperacji postanawia na nie swoim już gruncie, postawić betonową zaporę w poprzek drogi dla utrudnienia życia nielubianemu, podkreślam ponownie, byłemu sąsiadowi. Moim zdaniem kilka sytuacji zostało celowo podkoloryzowanych na potrzeby fabuły, co trąci fałszem i brakiem wiarygodności.
Podsumowując książka bardzo przeciętna, która nie oddaliła, ani nie przyspieszyła mojej decyzji o wyjeździe do Grecji.