What do you think?


Les entretiens oubliés d'Hitler 1923-1940
Hitler parle. Depuis son émergence politique, en 1923, jusqu'à la défaite de la France, en 1940, Hitler a utilisé la presse démocratique comme nul autre dictateur ne l'avait fait avant lui. Complétant et souvent corrigeant ses innombrables discours, il accorda des entretiens à des journalistes triés sur le volet afin d'endormir les opinions publiques occidentales sur la réalité de ses desseins et le caractère impitoyable de leur mise en œuvre. Malgré les centaines de milliers de pages consacrées au Führer depuis plus de soixante-dix ans, ces interviews, accordées aux plus grands correspondants américains, britanniques et français de l'époque, n'ont pourtant jamais fait l'objet de la moindre publication, si ce n'est par le biais d'une poignée de citations. Elles sont pourtant essentielles, à la fois par ce qu'elles disent et par ce qu'elles dissimulent.
Les voici publiées pour la première fois. Éric Branca a choisi les seize plus significatives, il les a fidèlement traduites, soigneusement présentées et annotées. Enfin, il a rédigé un important chapitre introductif intitulé " Hitler et la presse étrangère. Histoire d'une fascination " qui en dit long sur l'emprise exercée par le Führer sur les démocraties à partir de son avènement. Une édifiante " pré-histoire " de la Collaboration.
Les voici publiées pour la première fois. Éric Branca a choisi les seize plus significatives, il les a fidèlement traduites, soigneusement présentées et annotées. Enfin, il a rédigé un important chapitre introductif intitulé " Hitler et la presse étrangère. Histoire d'une fascination " qui en dit long sur l'emprise exercée par le Führer sur les démocraties à partir de son avènement. Une édifiante " pré-histoire " de la Collaboration.
- GenresHistory
301 pages, Paperback
First published January 1, 2019
Ratings & Reviews
Friends & Following
Create a free account to discover what your friends think of this book!
Community Reviews
Displaying 1 - 4 of 4 reviews
March 12, 2026
„Obrażają mnie, mówiąc, że chcę wojny” Érica Branki to książka niezwykle ciekawa i momentami wręcz niepokojąca, bo pokazuje Adolfa Hitlera w zupełnie innym świetle niż to, do którego przywykliśmy. Nie jako wodza z przemówień na stadionach, nie jako dyktatora z lat wojny, lecz jako polityka udzielającego wywiadów zagranicznym dziennikarzom, spokojnego, uprzejmego, przekonującego — i właśnie dlatego tak groźnego.
Autor zebrał szesnaście autentycznych rozmów z lat 1923–1940 i opatrzył je komentarzem historycznym, który pozwala zrozumieć, w jakim kontekście padały konkretne słowa. Najbardziej uderzające jest to, jak konsekwentnie Hitler budował swój wizerunek człowieka rozsądnego, skrzywdzonego przez traktat wersalski, rzekomo pragnącego pokoju i stabilizacji. W wielu wypowiedziach zapewnia, że Niemcy nie chcą wojny, że zależy mu na porozumieniu z Zachodem, że jego działania mają charakter defensywny. Czytelnik, znający dalszy bieg historii, widzi w tych deklaracjach cynizm, ale jednocześnie zaczyna rozumieć, dlaczego tak wielu ludzi wówczas mu wierzyło.
Książka bardzo dobrze pokazuje, jak wielką rolę odegrały media w budowaniu międzynarodowego wizerunku III Rzeszy. Branca przekonująco opisuje, że zachodni dziennikarze często nie byli w stanie dostrzec manipulacji albo nie chcieli jej dostrzegać. Niektórzy dali się oczarować, inni uznawali Hitlera za kolejnego polityka, który mówi ostro, ale w praktyce będzie działał pragmatycznie. Szczególnie interesujące są fragmenty dotyczące współpracy zagranicznych redakcji z niemiecką machiną propagandową i pokazanie, jak łatwo było narzucić narrację o „rozsądnych żądaniach” Niemiec.
Największą siłą tej książki jest jej zwyczajność. To nie są płomienne przemówienia ani ideologiczne manifesty, lecz rozmowy przypominające setki innych wywiadów politycznych. Hitler potrafi w nich być uprzejmy, rzeczowy, momentami wręcz sympatyczny. I właśnie to robi największe wrażenie, bo pokazuje, że totalitaryzm nie zawsze rodzi się w atmosferze jawnej przemocy — często zaczyna się od słów, które brzmią rozsądnie, a nawet uspokajająco.
Komentarze autora pomagają zrozumieć mechanizm tej manipulacji, ale nie dominują nad tekstami źródłowymi. Dzięki temu czytelnik sam może zobaczyć, jak działała propaganda i jak stopniowo przesuwano granice tego, co wydawało się dopuszczalne. Książka skłania też do refleksji nad współczesnością, nad rolą mediów i nad tym, jak łatwo opinia publiczna może zostać uśpiona przez dobrze dobrane słowa.
To bardzo wartościowa publikacja, bo nie opowiada po raz kolejny historii III Rzeszy, lecz pokazuje moment, w którym nic jeszcze nie było przesądzone. I właśnie dlatego lektura robi tak duże wrażenie — wiemy, do czego doprowadziły te słowa, a mimo to widzimy, jak wielu ludzi nie potrafiło wtedy dostrzec zagrożenia.
Autor zebrał szesnaście autentycznych rozmów z lat 1923–1940 i opatrzył je komentarzem historycznym, który pozwala zrozumieć, w jakim kontekście padały konkretne słowa. Najbardziej uderzające jest to, jak konsekwentnie Hitler budował swój wizerunek człowieka rozsądnego, skrzywdzonego przez traktat wersalski, rzekomo pragnącego pokoju i stabilizacji. W wielu wypowiedziach zapewnia, że Niemcy nie chcą wojny, że zależy mu na porozumieniu z Zachodem, że jego działania mają charakter defensywny. Czytelnik, znający dalszy bieg historii, widzi w tych deklaracjach cynizm, ale jednocześnie zaczyna rozumieć, dlaczego tak wielu ludzi wówczas mu wierzyło.
Książka bardzo dobrze pokazuje, jak wielką rolę odegrały media w budowaniu międzynarodowego wizerunku III Rzeszy. Branca przekonująco opisuje, że zachodni dziennikarze często nie byli w stanie dostrzec manipulacji albo nie chcieli jej dostrzegać. Niektórzy dali się oczarować, inni uznawali Hitlera za kolejnego polityka, który mówi ostro, ale w praktyce będzie działał pragmatycznie. Szczególnie interesujące są fragmenty dotyczące współpracy zagranicznych redakcji z niemiecką machiną propagandową i pokazanie, jak łatwo było narzucić narrację o „rozsądnych żądaniach” Niemiec.
Największą siłą tej książki jest jej zwyczajność. To nie są płomienne przemówienia ani ideologiczne manifesty, lecz rozmowy przypominające setki innych wywiadów politycznych. Hitler potrafi w nich być uprzejmy, rzeczowy, momentami wręcz sympatyczny. I właśnie to robi największe wrażenie, bo pokazuje, że totalitaryzm nie zawsze rodzi się w atmosferze jawnej przemocy — często zaczyna się od słów, które brzmią rozsądnie, a nawet uspokajająco.
Komentarze autora pomagają zrozumieć mechanizm tej manipulacji, ale nie dominują nad tekstami źródłowymi. Dzięki temu czytelnik sam może zobaczyć, jak działała propaganda i jak stopniowo przesuwano granice tego, co wydawało się dopuszczalne. Książka skłania też do refleksji nad współczesnością, nad rolą mediów i nad tym, jak łatwo opinia publiczna może zostać uśpiona przez dobrze dobrane słowa.
To bardzo wartościowa publikacja, bo nie opowiada po raz kolejny historii III Rzeszy, lecz pokazuje moment, w którym nic jeszcze nie było przesądzone. I właśnie dlatego lektura robi tak duże wrażenie — wiemy, do czego doprowadziły te słowa, a mimo to widzimy, jak wielu ludzi nie potrafiło wtedy dostrzec zagrożenia.
Read
June 13, 2026Politycy, dziennikarze oraz wyborcy nadal są tacy sami jak w latach 30. Wszystko poszło do przodu – poza nienawiścią. Ta cały czas tkwi w tym samym miejscu, cofając w rozwoju ludzi na tyle słabych, by jej ulec, co jest po prostu przykre. Wiele z wypowiedzi Hitlera można byłoby przypisać współczesnym politykom i nikogo by to nie zdziwiło. W końcu każdy kraj ma swoich „Żydów”, po których można jechać. Ba! Jeden z największych dyktatorów wykazywał się w niektórych wywiadach większą klasą niż nasi przedstawiciele w Sejmie. Aż łezka się w oku kręci – i to bynajmniej nie ze wzruszenia.
Przy ostatnich rozdziałach byłam już kompletnie zniesmaczona, a zarazem cały czas miałam wrażenie, że gdzieś to już słyszałam. Nie, nie w klasie na historii, tylko w mediach społecznościowych. Zarówno od edgy dwunastolatków, jak i w pełni dorosłych ludzi, którzy najwidoczniej pozostali na etapie edgy dwunastolatka. Co do wypowiedzi dziennikarzy – już na początku uśmiech pociągnął za kącik moich ust, gdy jeden z owych wybitnych pisarzy wychwalał oczy Hitlera. Czy coś wam to przypomina? Nie? Naprawdę? A Stanowski i Nawrocki? Nie porównuję oczywiście naszego aktualnego (2026 rok) prezydenta do Hitlera, to byłoby niestosowne, niesympatyczne, iście ubliżające... Inteligencji Adolfa. Tym pięknym akcentem zakończę tę recenzję.
Przy ostatnich rozdziałach byłam już kompletnie zniesmaczona, a zarazem cały czas miałam wrażenie, że gdzieś to już słyszałam. Nie, nie w klasie na historii, tylko w mediach społecznościowych. Zarówno od edgy dwunastolatków, jak i w pełni dorosłych ludzi, którzy najwidoczniej pozostali na etapie edgy dwunastolatka. Co do wypowiedzi dziennikarzy – już na początku uśmiech pociągnął za kącik moich ust, gdy jeden z owych wybitnych pisarzy wychwalał oczy Hitlera. Czy coś wam to przypomina? Nie? Naprawdę? A Stanowski i Nawrocki? Nie porównuję oczywiście naszego aktualnego (2026 rok) prezydenta do Hitlera, to byłoby niestosowne, niesympatyczne, iście ubliżające... Inteligencji Adolfa. Tym pięknym akcentem zakończę tę recenzję.
May 30, 2026
Obawiałam się na początku, że opracowanie każdego wywiadu przez autora sprawi, iż stracą one na autentyczności słów dyktatora. Na szczęście wszystko zostało zachowane w oryginalnej formie.
Ciekawie było pogłębić wiedzę na temat manipulacji Hitlera, które dziś wydają się czymś oczywistym. Nasuwa się jednak pytanie, czy dziennikarze z sąsiadujących krajów rzeczywiście uwierzyli w jego puste słowa, czy też lęk nie pozwolił im drążyć tematu dalej.
Ciekawie było pogłębić wiedzę na temat manipulacji Hitlera, które dziś wydają się czymś oczywistym. Nasuwa się jednak pytanie, czy dziennikarze z sąsiadujących krajów rzeczywiście uwierzyli w jego puste słowa, czy też lęk nie pozwolił im drążyć tematu dalej.
May 26, 2026
Mało odkrywcze opracowania a nie wywiady
Displaying 1 - 4 of 4 reviews




