Magdalena Środa w swojej najnowszej książce dokonuje przeglądu stereotypów, uprzedzeń, "prawd niezmiennych", na których ufundowane są społeczne, jak również polityczne opinie dotyczące kobiecości, męskości, rodziny, macierzyństwa, rodzicielstwa, prostytucji. Zajmują ją sprawy aktualne i gorące, uwikłane w polityczny dyskurs i publicystyczne spory, takie jak aborcja, pornografia czy homoseksualizm. Patrzy przez pryzmat historii idei i etyki rozumianej jako dziedzina filozofii, a nie jako religijna moralistyka. Kwestionuje dogmaty o niezmiennej polskości, "twardej" męskości i "kruchej" kobiecości, a zwłaszcza o tym, co zgodne z naturą, a co nie. Książka prowokuje i pobudza do rozmyślań. Jest bezkompromisowa wobec polityków, dziennikarzy, antyfeministów i antyfeministek. Autorka widzi konieczność rewizji utartych poglądów, zachęca do wyjścia poza sposób myślenia w jej przekonaniu nasączony strachem przed utratą patriarchatu, utożsamianego z "porządkiem naturalnym" lub "boskim". Jak większość liberalnych filozofów i filozofek jest entuzjastyczną zwolenniczką emancypacji, równości, racjonalizacji i postępu. Wierzy w ideały oświecenia. W rozum i wolność. Ceni tolerancję, różnorodność, autonomię i zmianę. Jest zdeklarowaną feministką.
Nieco pogłębiona teoretycznie publicystyka feministyczna, dobrze osadzona w polskim kontekście społeczno-politycznym. Styl i ujęcie tematu są często denerwujące, choć i tak książka jest znacznie lepsza niż felietoniki Środy. Jest to raczej praca wprowadzająca w pewne tematy. Kto się trochę orientuje w feminizmie, dużą część książki przewertuje.
Po przejęciu władzy przez PiS w wyborach parlamentarnych na jesieni 2015 r. ksiażka zyskuje nowe znaczenie. Prof. Środa dyskutuje nie tylko znaczenie najważniejszych pojęć zwiazanych z prawami kobiet, polityka, społeczeństwem patriarchalnym, ale rozważa także lingwistyczne niuanse języka mediów i polityki. Doskonała lektura, do której trzeba wrócić przynajmniej parokrotnie.
książka pełna odniesień do literatury ogólnoświatowej, erudycyjna i interdyscyplinarna a jednocześnie czyta się ją łatwo i przyjemnie. Nastraja do wielu przemyśleń i rewizji światopoglądu.
Oceniłabym tę książkę lepiej, gdybym przeczytała ją wtedy, kiedy dopiero zaczynałam się zapoznawać z feminizmem. Teraz przede wszystkim mi się dłużyła i bardzo niewiele się z niej dowiedziałam.