❗TW: przemoc psychiczna, ciągłe ignorowanie dziecka i ogólnie niezdrowe relacje rodzinne
Niestety książka nie przeszła próby czasu. Opowiadania mi się podobały, momentami były zabawne i powiedzmy, że w pewnym sensie komfortowe.
Ale życie poszło do przodu i z obecnej perspektywy książka przedstawia obraz psychicznie-przemocowej rodzinki: nieszczęśliwego małżeństwa, mąż nie robi nic poza mówieniem jak jest zmęczony i czytaniem gazety, żona siedzi w kuchni i narzeka, że gdyby nie dziecko to już dawno wróciła by do matki; i syna, dziecko jak dziecko, trochę niegrzeczne. Standardowy dzień wygląda tak, że Mikołaj wraca do domu, chce coś powiedzieć mamie, pochwalić się czymś, ona do niego, żeby był grzeczny, poszedł do pokoju odrabiać lekcje i jej nie przeszkadzał. Ojciec wraca z pracy, siada w fotelu i czyta gazetę, mówiąc jaki nie jest zmęczony pracą i żeby nikt mu nie przeszkadzał. Potem Mikołaj płacze, a na końcu wszyscy się godzą.
Na Mikołaja się krzyczy, mimo że nic złego nie zrobił, rodzice nie chcą z nim rozmawiać, sami też na siebie krzyczą. Jako że wychowywał się w takiej rodzinie, Mikołaj często powtarza, że ucieknie z domu albo się zabije, gdy jest ignorowany.
Dla dorosłego, który wie, jak wyglądały tamte czasy i że jest to fikcja książka może być rozrywką i ja się dobrze na niej bawiłam, mimo nieustannej irytacji na rodziców bohatera. Osobiście dzieciom bym tego nie dała.