Obyczajowy komiks portugalski duetu Brito / Fazenda. Bohaterem tej wzruszającej historii niespełnionej miłości, poszukiwań twórczych i pogoni za przeznaczeniem jest pozostający w niesamowicie toksycznym związku z żoną, scenarzysta komiksowy. Akcja komiksu toczy się wokół jego rozterek związanych z niemocą twórczą i poszukiwaniem natchnienia. Dodatkowego smaczku opowieści nadaje wątek związany ze zderzeniem dwóch światów (popkultury i tzw. "sztuki wyższej").
"Ty jesteś kobietą mojego życia, ona kobietą moich snów" to zdecydowanie komiks dla dorosłych czytelników. Oprócz świetnego, przyciągającego wzrok tytułu posiada on intrygującą, nieco mroczną kreskę, która wyróżnia go spośród innych komiksów dostępnych na polskim rynku wydawniczym.
Portugalski autor Pedro Brito zabiera nas w świat związków i erotycznych doznań. Bohaterowie irytują swoim dziecinnym zachowaniem, brakiem konsekwencji i niechęcią do prostej, szczerej rozmowy. Mam wrażenie, że ten magiczny element, który pojawił się w fabule, miał odciągnąć czytelnika od tego, co go w tej historii najbardziej denerwowało. Sama nie wiem, czy w moim przypadku mu się to udało.
Nie polubiłam ani Tomasa, ani Elsy. Oboje mieli swoje za uszami, choć w ogóle tego nie zauważali. Moim zdaniem ich związek w ogóle nie był dojrzały a żadne z nich nie było jeszcze gotowe na poważną relację i przez to burzyli sobie nawzajem życie prywatne i zawodowe. Ani w siebie nawzajem nie wierzyli, ani w samych siebie.
Na końcu książki znajduje się wywiad z autorem oraz rysownikiem, co urozmaica samo wydanie komiksu.
Czy mogę go polecić? Nie wiem. Mam jakieś sprzeczne emocje na jego temat. Zmęczyła mnie treść, miejscami denerwował mnie dobór kolorów i taka nieco przerażająca, gwałtowna kreska. Wydaje mi się, że ta akcja nie zostanie na długo w mojej pamięci i wyleci z niej po kilku tygodniach.
Fantastyczne grafiki w estetyce szkiców z dodatkiem czerwieni i sporą dawką abstrakcji nie tuszują niestety braków fabularnych. Autorzy w dosyć krótkiej pracy chcą zawrzeć kilka ważnych tematów naraz. Od wartościowania sztuki, przez kryzys w związku, po moc wyobraźni czy romantycznych wizji autora. W efekcie powstaje silne wrażenie, że wszystkiego dotknięto "po łebkach", a końcowy twist zdecydowanie to potwierdza. Do oglądania
Özgün çizimleriyle ve renklendirmesiyle tartışılmaz olan ve bana hitap etmeyen bir çizgi roman. Özgün olduğu kadar bana absürt gelen, sadece siyah ve kırmızı renkler kullanılarak yapılan garip çizimlerle beraber vasat bir hikaye de sunan sıradan bir çizgi roman olmuş. Üzerinde biraz düşünülse güzel bir çalışma çıkabilirmiş ama ıskalamış Pedro Brito ve Joao Fazenda. Kafasında güzel fikirler ve hoş diyaloglar varmış aslında, anlatırken de farklı çizimlerle o bulanıklığı ve kafa karışıklığını yer yer başarılı aktarmış. Sanatçı karakterini ve eser yaratma sürecini de çok iyi yansıtmış . Çizgi romandaki erkek karakterlerin kadınlara bakış açıları ve fikirleri de iyiydi yine ama genel olarak yetmemiş ve romanı kurtaramamış. Genel olarak beğenmemekle yayınevi olsaydım kesinlikle basacağım bir grafik roman olurdu. Dolayısıyla okunsa iyi olur..
Çok az olan diyalogların bazıları güzeldi gerçekten..
'' Bahane üretiyorsun. Senin sorunun ilerlemekten korkuyor olman. Korkaksın! Bu işine de ilişkimize de yansıyor. Ve aramızda yeni olan hiçbir şey yok. ''
'' Bana hissettiğin şey sevgi değil bence Elsa, sadece bir alışkanlık! Bizim için savaşmayı bırakan sensin! Sadece kendine ait olan bir dünya yarattın, ben artık onun bir parçası değilim! ''
Beğenmedim. Böyle olabileceğini hissediyordum nedense. Zaten @flaneurbooks #gibrat lar ile beraber toplu bir alım opsiyonu sunmasa zannediyorum tercih etmezdim. Bağımsız avrupa sinemasının vasat örneği gibi bir şey en fazla. Biraz sanat, sanatçı teması biraz absürt cinsellik, zayıf-tuhaf bir hikaye. Belki çizim ve renklendirmelerini ilgi çekici bulan okurlar (kendisi üretici olan çizerler) olabilir. Onun dışında okumasam, haberim olmasa hiç eksiklik hissetmezdim doğrusu. Tavsiye etmiyorum.
Trouxe este livro para casa depois de o encontrar na biblioteca e de ter adorado o título forte com que me deparei. Nada conhecia a respeito da obra mas rapidamente tornou-se num daqueles acasos felizes com que nos vamos deparando de quando em vez.
A obra já tem 24 anos mas mantém-se bastante actual. O argumento é focado no dia-a-dia das relações humanas. Estamos perante bons diálogos entre personagens que nunca passarão de moda. O desenho, do qual gostei bastante, é carregado de originalidade. Num mundo muito próprio, João Fazenda explora uma tela branca onde traços rápidos de cor preta e borrões vermelhos unificam-se um ambiente que resulta em algo nunca antes visto (por mim, pelo menos).
Apesar de ter lido a versão de 2000, sei que em 2021 foi feita uma reedição deste trabalho, reedição essa que inclui páginas de extras onde se podem encontrar esboços e entrevistas. Vale a pena.
Esta obra veio parar-me às mãos por mero acaso. Posso afirmar que foi um acaso feliz já que se trata de uma pequena maravilha. Que marca um tempo actualíssimo (publicado em 2000) e um género artístico muito em voga. Gostei da criação gráfica (desenhos e cores), de João Fazenda, que considero muito original. Gostei do argumento, de Pedro Brito, que se baseia nas relações humanas; na incapacidade de aceitar as diferenças do outro, na busca ambiciosa do sucesso profissional, na insegurança. A história centra-se na vida de um casal que atravessa uma fase crítica em que os interesses de cada um tendem a afastar-se cada vez mais. Ambos criativos (ele, Tomás, escritor; ela, Elsa, pintora) manifestam alguma insatisfação profissional. Ele, sem inspiração para a escrita procura uma musa; ela, bajuladora, procura mecenas para a sua obra. A história é simples, mas os diálogos extraordinários, o traço fino e o colorido (manchas vermelhas) das ilustrações tornam-na original e marcante. É uma banda desenhada que recomendo. Quem folhear o livro, não ficará convencido porque as ilustrações, aparentemente, não são atractivas. Mas à medida que vamos lendo o argumento e observando as opções do traço e da cor, ficamos cada vez mais encantados.
Se a capa de um livro é importante a fim de captar a nossa atenção, o título também terá um papel a desempenhar nesse sentido. São, afinal de contas, estes os primeiros contactos que temos com um livro e que nos poderão fazer pegar nele e folheá-lo. Claro que se não devemos julgar um livro pela capa, também não o devemos fazer pelo título. Isto para dizer que Pedro Brito (argumento) e João Fazenda (desenho) escolheram um título certeiro para esta BD. Há qualquer coisa de imensamente atractivo quando lemos as palavras "Tu és a mulher da minha vida, ela a mulher dos meus sonhos", onde rapidamente a nossa curiosidade é despertada, pelo menos foi o que aconteceu comigo.
Yalnızca kırmızı ve siyah renklerin kullanıldığı soyuta kapı açan özgün çizimleri sevdim.
Öte yandan hikaye/konu görece zayıf. 100 sayfalık kitapta pek çok şeye değinilmeye çalışıldığı için çoğu konu yüzeysel kalmış, sonda da tam olarak bitmemiş bir hikaye var aslında. Belki devam kitapları gelir ve hikaye geriye dönük derinleşir/güzelleşir.
É tão difícil classificar este livro, embora tenha adorado lê-lo. Como é dito no epílogo (ou será na entrevista com os autores?), e incluído num dos diálogos da própria história, a BD é muito menosprezada como arte, ou pelo menos era há uma ou duas décadas atrás.
Só posso dizer que este livro é uma verdadeira obra de arte, a não menosprezar. Mereceu todos os prémios e merece toda a leitura!
A reedição da obra que em 2001 foi considerada o melhor album português na Amadora BD. Comprei agora a reedição de 2021, que tem como extras um entrevista com os autores e os esboços dos desenhos e argumento. Os parabéns ao Pedro Brito e ao João Fazenda que apresentam um livro muito agradável de ler e ver todos os detalhes. A história é engraçada, os diálogos também (nota-se a diferença de não existirem telemóveis) e o traço é fabuloso. O traço e a escolha das 2 cores para ilustrar a história é muito bem conseguido. Foi o que me chamou mais a atenção - a composição das páginas e as personagens em mancha e linha. As cenas de sexo estão muito bem apanhadas, aqueles traços que descrevem a confusão no calor do momento. Bem bom, para ler e reler.
Zacznę od pozytywów: kreska jest świetna. Granie jej grubością i natężeniem koloru czerwonego oraz odpływanie w szkicowość, gdy robi się bardziej dynamicznie czy onirycznie - wszystko na plus.
Słabością tej pozycji jest niestety scenariusz, który jest trochę autotematyczny, a trochę popadający w klisze. Pisanie o problemie z pisaniem? Ile razy przerabialiśmy to w każdym możliwym medium? Zbyt wiele. Rozumiem, że to pozycja sprzed 15 lat, ale już wtedy było to na granicy kliszy i adaptowanie schematu na grunt komiksu, w którym mógł nie być jeszcze tak wyeksploatowany (chociaż nie mam pewności czy tak faktycznie było) nic w tej materii nie zmienia.
Ogółem lektura pozostawiła mnie z dużym niedosytem i jeśli miałbym szukać dalej, to prędzej ruszę tropem rysownika niż scenarzysty.
Yeni bir grafik roman senaryosu siparişi alan genç bir yazarın, özel hayatındaki yabancılaşma ve ilişkileriyle birlikte, satın aldığı gizemli bir bitkinin yol açtığı hayallerle mücadelesini konu alır. Yazarın yaratım sancılarının ve sanat alanındaki farklı motivasyonlarla eser ortaya koyma pratiklerinin yanı sıra, ilişkilerdeki duygusal çatışma ve hüznü de ele alınıyor.
Honestly, I didn't bought this to myself. This was going to be an offer to someone but, destiny intervened, and I ended up keeping it for myself.
When it comes to comic books, for me, the most important thing is the writing. It's very rare that illustrations bother me, it happens, but it's rare. In this particular case I actually love the illustrations. Although, they are very weird illustrations and I'm guessing a lot of people won't like it. I really enjoyed them though. I love reading books with weird and unique illustrations.
Now, the best part is the writing and the story itself. Very simple. Very straightforward but so full of meaning. I saw parts of my life so clearly in the protagonist's life. This is the type of story that you can't make up. You need to live it, at least something identical, in order to tell it.
The best of all. The ending. But I won't say nothing about it.