Od czasu do czasu sięgam po poradniki i ten był warty mojego czasu. Szczególnie teraz, gdy sama mam córeczkę i chcę wspierać jej rozwój, każda informacja o tym jak zadbać o dobrą wspólną relację jest dla mnie ważna.
Książka z której się bardzo dużo można dowiedzieć jak kształtuje i rozwija się mózg dziecka. Jak znajomość tego procesu może nam pomóc w wychowaniu. Poza nastawieniem autora totalnie przeciwko używaniu przez dziecko telefonu komórkowego itd. Co ma wady i zalety generalnie książka bardzo mi się podobała:
Cytaty:
Wyniki innego rodzaju badań nad rozwojem mózgu świadczą, że wczesne pobudzanie nie ma żadnego wpływu na inteligencję zdrowego dziecka. Jedyne, co w tym kontekście można istotnie wykazać, to większa zdolność dziecka w pierwszych latach życia do wykształcenia w sobie czegoś, co nazywamy słuchem absolutnym, oraz nauki muzyki bądź języka obcego – tak, jakby to był język ojczysty.
Niemniej jednak rozwój umysłowy nie jest procesem, który można przyspieszać, nie gubiąc jakiejś części jego właściwości. Podobnie jak transgeniczny pomidor, który dojrzewa w ciągu kilku dni i osiąga „idealne” rozmiary oraz barwę, traci istotę swego smaku, tak samo mózg, który rozwija się pod presją, w biegu, w którym każe mu się przeskakiwać kolejne etapy, może zgubić gdzieś po drodze część swojej istoty.
Z dziećmi czas mija bezpowrotnie. To, czego teraz nie zrobisz, już nigdy nie wróci. Utracisz to na zawsze. W tym momencie coś jakby kliknęło mi w głowie. Obudziłem się.
„Inwestowanie w wiedzę zawsze przynosi największe zyski”. BENJAMIN FRANKLIN
Lewa półkula kontroluje ruch prawej ręki i u większości ludzi jest półkulą dominującą. Wśród funkcji, za które odpowiada, jest między innymi umiejętność mówienia, czytania i pisania, zapamiętywanie imion, sprawowanie samokontroli, wykazywanie aktywności i optymizmu wobec życia. Można by powiedzieć, że ta półkula odpowiada za naszą naturę racjonalną, logiczną, za pozytywne nastawienie i procesy kontrolne.
Prawa półkula zarządza natomiast ręką lewą i – tak jak to najczęściej bywa – jej aktywność intelektualna zwykle jest mniej oczywista. Jednakże funkcje prawej półkuli są – jak się przekonamy – nie mniej ważne. To właśnie ona odpowiada za nasz własny język pozawerbalny i pozwala interpretować pozawerbalne sygnały płynące od innych. To dzięki niej wyrabiamy sobie pierwsze wrażenie, łączymy szczegóły w całość, potrafimy wykrywać drobne pomyłki i na bieżąco je poprawiać. Możemy powiedzieć, że prawa półkula odpowiada za naszą naturę intuicyjną, artystyczną i emocjonalną.
Jako neuropsycholog mogę zapewnić, że kiedy mózg otrzymuje nadmiar informacji albo kiedy są one wzajemnie sprzeczne, reaguje niepokojem. W rezultacie człowiek chwyta się tylko pewnej części otrzymanej wiedzy i zapomina o innych danych, równie ważnych i dopełniających obraz. Wszystkim
„Nigdy nie zniechęcaj kogoś, kto dokonuje postępu, choćby szło mu to bardzo wolno”. PLATON
Tak więc pierwsza lekcja promowania właściwych zachowań polega na podsuwaniu dobrych modeli, które dziecko mogłoby naśladować. Nie na wiele zdadzą się nasze dobre chęci – choćby najszczersze – żeby dziecko wykształciło w sobie pozytywny styl myślenia, jeśli będzie ustawicznie słyszało od ojca czy matki negatywne komentarze.
Jest prawie niemożliwe wszczepić dziecku szacunek dla innych, jeśli rodzice ciągle wszystkich krytykują – także siebie wzajemnie. Z trudem przekażemy dziecku siłę, by broniło się przed wykorzystywaniem, jeśli widzi ono, jak od czasu do czasu pozwalamy sobą pomiatać szefowi, siostrze albo współmałżonkowi.
Ze stosowaniem nagród materialnych wiąże się też jeszcze inne niebezpieczeństwo niż brak skuteczności. Za każdym razem, kiedy wzmacniasz jakieś zachowanie dziecka, przekazujesz mu pewne przesłanie dotyczące wartości. Kiedy dziecko jest posłuszne albo pomocne, a ty w nagrodę bawisz się z nim albo mu dziękujesz, pomagasz mu zrozumieć sens współpracy z innymi i uczysz je, że taka współpraca jest ważną wartością. Jeśli zaś w nagrodę za dobre zachowanie kupujesz mu zabawkę, sugerujesz mu, że czymś naprawdę cennym w życiu jest posiadanie rzeczy; kiedy dorośnie, będzie musiało otaczać się mnóstwem rzeczy, żeby poczuć się usatysfakcjonowane i odpowiednio nagrodzone.
Jeżeli nie masz całkowitej pewności, że twoje dziecko będzie w przyszłości milionerem i zdoła w każdej chwili zaspokoić swój dowolny kaprys, który pozwoli mu poczuć się osobą szczególną i ważną, nie da się wykluczyć, że za pomocą materialnych nagród programujesz je tak, aby w wieku dorosłym czuło się człowiekiem mało wartym i nieszczęśliwym. Nawet jeśli masz pewność, że twój potomek będzie kiedyś opływać we wszelkie dostatki, stosowanie materialnych nagród i tak pozostaje złą strategią, ponieważ dziecko wolniej – i mniej dogłębnie – będzie się uczyć, jaką wartość mają czułość i wzajemna pomoc. Z mojego punktu widzenia nie ulega żadnych wątpliwości, że im mniej materialnych nagród, tym lepiej.
Skuteczne nagrody Mało skuteczne nagrody Spędzanie czasu z dzieckiem na wybranej przez nie zabawie. Powierzenie dziecku odpowiedzialnej czynności (np. niesienia kluczy). Przywilej (np. wybór potraw na kolację). Pochwała. Gratulacje. Podziękowania. Zabawki i inne nagrody materialne. Jedzenie. Wskazanie, że dziecko postąpiło dobrze, ale mogłoby jeszcze lepiej.
Tak czy owak, warto zapamiętać, że nagroda nie ma być motorem napędzającym dziecko, ale miłą konsekwencją, która ma mu pomóc w powtarzaniu i spontanicznym podejmowaniu pożądanych zachowań.
Nie na wiele się zda, jeśli dziecko w zamian za posprzątanie talerzy ze stołu otrzyma możliwość wspólnej z mamą zabawy kolorowanką, bo nie zrozumie dzięki temu, jak ważne jest wypełnianie swoich obowiązków, a jedynie dowie się, że bywa to użyteczne. W tym kontekście ważne jest, żeby pamiętać o wzmacnianiu zachowań dziecka po tym, jak zrobi ono coś wartościowego („Tak ładnie posprzątałeś ze stołu, że dziś wieczorem przeczytamy dwie bajki”), a nie traktować wzmocnień jako monety na wymianę („Jeśli posprzątasz ze stołu, przeczytamy dwie bajki”).
Choć różnica może się wydawać subtelna, dla dziecięcego mózgu odgrywa ona ogromnie ważną rolę, bo te dwa rodzaje wzmocnień uczą dwóch odrębnych rzeczy. Co więcej, w pierwszym przypadku dziecko otrzymuje zaufanie i satysfakcję. W drugim zaś odczuje, że rodzice mu nie ufają i traktują mniej więcej jak osła, który potrzebuje marchewki, żeby się odpowiednio zachowywać.
Nie ma potrzeby nagradzać i premiować wszystkiego, co nasze dziecko robi, bo słowa uznania mogą utracić swą wartość, jeśli nazbyt często się je powtarza. Ideałem jest nagradzanie wówczas, gdy zaobserwujemy postęp albo nowe pożądane zachowanie – np. jakiś nowy wysiłek bądź próbę koncentracji – albo kiedy dziecko naprawia swój błąd lub chce się podzielić swoim zadowoleniem.
Wtedy, gdy dziecko robi postęp. Chyba najczęściej popełnianym przez rodziców błędem wychowawczym jest nieumiejętność nagradzania postępów dziecka.
W tym miejscu udzielę ci rady wartej wagi twojego dziecka w złocie: nie czekaj, aż zachowanie córki czy syna będzie właściwe. Nagradzaj dziecko, kiedy zachowuje się troszkę lepiej – albo choćby troszkę mniej źle – niż poprzedniego dnia.
Od piętnastu lat pracuję z pacjentami, którzy mają poważne lub bardzo poważne problemy z zachowaniem, i zapewniam, że we wszystkich przypadkach receptą na to, by dzieci zaczęły się zachowywać właściwie, jest docenianie drobnych postępów i skupianie się na nich. Oczywiście
Wzmocnienia, po których pozostaje brak satysfakcji. Kiedy wykorzystujemy pozytywną sytuację, żeby okazać niezadowolenie lub prosić dziecko o więcej, jego mózg – zamiast odczuć satysfakcję, która zadziałałaby jako wzmocnienie – doświadczy rozczarowania. Gdy na przykład mama Anety mówi: „Wszystko ładnie sprzątnęłaś, ale musiałam cię o to prosić aż trzy razy”, dziewczynka odbierze to jako zarzut pod jej adresem i nauczy się, że nie warto się wysilać.
Wzmocnienia, które wyrażają gorycz albo wywołują poczucie winy. Jeśli twoje dziecko zachowuje się właściwie w porze ubierania się, a ty skomentujesz ten fakt słowami: „Bardzo dobrze, Rysiu, dziś się ładnie ubrałeś, nie tak jak wczoraj i przedwczoraj”, mózg dziecka natychmiast poczuje gorycz pretensji i wzmocnienie straci wszelką użyteczność. Wzmocnienia, w których zawarte jest zobowiązanie. Kiedy mówimy dziecku: „Świetnie, Alicjo, mam nadzieję, że od dziś już zawsze będziesz tak robiła”, mózg natychmiast wykryje, że oprócz nagrody słowa te niosą ze sobą też pewne wymaganie. Zamiast satysfakcji dziecko poczuje zniechęcenie.
Bezpośredni efekt wzmocnienia-pułapki jest taki, że dziecko czuje się smutne lub zniechęcone. Krótkoterminowo wzmocnienie będzie pozbawione jakiejkolwiek skuteczności, bo mózg dziecka nie doświadczy żadnej satysfakcji i dlatego nauka właściwego zachowania potrwa dłużej. Długoterminowo zaś – o ile będziemy powtarzać takie wzmocnienia-pułapki – dziecko będzie się oddalać emocjonalnie od taty lub mamy: takie zatrute strzały zwiększają bowiem uczuciowy dystans między dzieckiem a rodzicami.
Wzmacniaj dziecko swoim uznaniem, poświęconym mu czasem i czułością; odłóż na bok nagrody materialne i smakołyki. Unikaj oferowania dziecku nagród czy premii jako ceny za określone zachowania. Przeciwnie: pomagaj mu odczuwać satysfakcję za każdym razem, kiedy robi to, o co je prosisz, albo zachowuje się właściwie. Zwracaj baczną uwagę na drobne zmiany, na to, że dziecko robi coś lepiej niż poprzednio, zawsze doceniaj jego postępy i intencje bardziej niż końcowy rezultat.
Nazbyt często sfrustrowani rodzice koncentrują całą swą uwagę na negatywnych zachowaniach dzieci. Dzieje się tak również w szkole. Niektórzy nauczyciele, rozczarowani brakiem współpracy ze strony dzieci, zaczynają zwracać uwagę na ich negatywne zachowania. Kiedy skupiamy się na rzeczach negatywnych, to tak, jakbyśmy wrzucali nasze polana do kotła wytwarzającego parę w lokomotywie skierowanej ku trudnościom.
Może ci się wydawać, że twoim obowiązkiem jest zwracać uwagę i koncentrować się na negatywnych zachowaniach dziecka, bo przecież chcesz je ich oduczyć. Jednakże w wielu przypadkach osiąga się w ten sposób jedynie wzmocnienie niewłaściwego postępowania.
Dziecko uważające się za niegrzeczne, kapryśne, egoistyczne lub próżne nie ma innego wyjścia, jak postępować w życiu zgodnie z określoną wiedzą na swój własny temat. I dlatego niewiele rzeczy jest w stanie wyrządzić samowiedzy i możliwościom dziecka taką krzywdę, jak wszystkie wyryte w pamięci negatywne przekazy na jego temat Jest jeszcze inna zaleta udzielania dziecku pomocy w unikaniu błędów: taka postawa sprzyja temu, co nazywa się „nauką bez pomyłek”. Technika ta, stworzona z myślą o pomocy w nauce osobom mającym problemy z pamięcią, opiera się na następującym założeniu: każdy człowiek uczy się szybciej, jeśli od początku dobrze mu idzie. Jeśli więc pomagasz dziecku rozwiązywać prawidłowo problemy w sytuacjach, w których bez ciebie byłoby zapewne skazane na porażki, wspierasz je w szybszej nauce.
Jeśli natomiast zastosujemy metodę zmiany perspektywy, skupiamy się na drugiej stronie medalu: robimy właściwie to samo, ale punkt ciężkości przypada na coś znacznie bardziej pozytywnego. Ta nowa norma może mieć na przykład taki kształt: „Dzieci, które zachowują się właściwie w czasie podwieczorku, mogą oglądać kreskówki”. W ten sposób uwaga ogniskuje się na odpowiednim zachowaniu, a przestrzeganie normy zostaje związane z poczuciem satysfakcji. To prosty, ale bardzo skuteczny pomysł, choć czasami nawet doświadczeni rodzice mają skłonność do zapominania o nim.
Postaraj się zachować tę metodę w pamięci, kiedy przychodzi ci ustanawiać rodzinne zasady: formułuj je zawsze w sposób pozytywny.
A kiedy widzisz, że w jakiejkolwiek sprawie trzeba często odwoływać się do kar, przypomnij sobie o odwrotnej stronie medalu i zmień normę tak, żeby dziecko skupiało uwagę na działaniach pozytywnych (i – w konsekwencji – żeby na tym skupiał się obszar mózgu kontrolujący wolę).
Kara jest najbardziej nieprzyjemną i najmniej wychowawczą spośród różnych możliwych konsekwencji uczynków dziecka.
Co więcej, ta właśnie część mózgu, o której mówię, czyli obszar przedczołowy, odgrywa zdecydowanie najważniejszą rolę w osiąganiu szczęścia. Kiedy spotykam się z pacjentem, który ma uszkodzony ten region mózgu, wiem, że siedzę naprzeciwko osoby, która nie jest w stanie zapanować nad swoim gniewem, nie respektuje granic między sobą a innymi ludźmi i nie potrafi przestrzegać norm społecznych w procesie osiągania własnych celów.
Wystarczy porozmawiać z gronem pedagogów i nauczycieli, aby usłyszeć, że dzisiejsze dzieci bardziej niż miłości i czułości potrzebują jasno określonych granic. Nawet zaburzenie o tak ogólnym charakterze jak problemy z koncentracją może być w dużej mierze wynikiem braku ograniczeń.
Wyznaczając granice, nie tylko ograniczamy niepożądane zachowania – co pozwala wzmocnić u dziecka samokontrolę – ale także ułatwiamy mu poszukiwanie działań alternatywnych, dzięki którym będzie ono wykazywać większą elastyczność i łatwiej się adaptować.
Kiedy krzyczymy na dziecko albo kiedy stajemy się nerwowi, w mózgu aktywuje się pewien obszar praktycznie wyłączający działanie tej części kory mózgowej, która odpowiada za radzenie sobie z ograniczeniami. W takich przypadkach dziecko nie jest w stanie usłyszeć, zrozumieć ani nauczyć się tego, co próbujesz mu przekazać.
Istnieje pewien powód, dla którego empatia stanowi narzędzie niezwykle skuteczne. Kiedy człowiek spotyka się z empatyczną reakcją na swoje przeżycia, w jego mózgu wywołuje to wspaniały efekt: umysł racjonalny i emocjonalny synchronizują się, co wywiera kojące działanie na ten ostatni. Dzieje się tak dlatego, że reakcje empatyczne aktywują pewien obszar stanowiący pomost między tymi dwoma światami.
W takich sytuacjach pojawiają się napady złości, ataki oślego uporu, całkowity brak posłuszeństwa albo komentarze trudne do przełknięcia dla rodziców. Dziecko – dosłownie – wychodzi z siebie, przestaje się zachowywać racjonalnie. Najlepsza strategia, żeby pomóc mu się uspokoić i pójść po rozum do głowy, to połączenie uścisku z empatyczną refleksją, która dezaktywuje intensywność emocji. Chodzi o komentarz, który otwiera pomost między dwoma światami i pozwala racjonalnemu mózgowi dziecka zapanować nad emocjami, a przynajmniej wysłuchać uwag rodziców.
Najlepszym sposobem na to, żeby dziecko się otworzyło i zaczęło się uspokajać, jest powiedzieć, że musi mu być „bardzo, bardzo smutno” i że trudno w takiej sytuacji o pociechę. Tę deklarację należy wzmocnić mocnym uściskiem, który ukoi stan niepocieszenia. Wszystkie emocje są same w sobie pozytywne i jako takie trzeba je rozpoznawać i wprowadzać do świata dziecka. Nie powinniśmy żadnego uczucia stygmatyzować, bo wszystkie odgrywają ważną rolę. Wściekłość może w określonych okolicznościach pomóc nam w walce o życie, frustracja skłania nas do dokładania większych starań przy kolejnych próbach, a smutek pomaga nam dostrzec piękno otaczającego nas świata i wartościować nasze potrzeby, a także rozumieć uczucia innych.
Czytacie czasami poradniki z zakresu psychologii lub rozwoju dziecka? Ja od paru lat, od czasu do czasu sięgam po ten typ literatury. Nie tylko dlatego, ze mam dzieci i szukam pewnych rozwiązań czy wytłumaczenia zachowań młodego człowieka z zakresu psychologii lub rozwoju, ale również z czystej ciekawości jak ludzki mózg rozwija się i jakie mają na niego wpływ różne czynniki. Avaro Bilbao to nie tylko autor poradnika i psycholog, ale przede wszystkim ojciec trójki dzieci. Dlatego też ten poradnik to nie tylko suche opisywanie zachowań dziecka i próba ich wytłumaczenia, ale autor zna je własnego podwórka i dlatego książka bardzo do mnie przemawia. Lektura podzielona jest na cztery części. Każda z nich omawia inny temat. Dowiemy się z tego poradnika jak zbudowany jest ludzki mózg i jak rozwija się u dziecka. Czy warto stosować kary czy nie lepiej spróbować czegoś innego, jak wytyczyć młodemu człowiekowi granice, jak wesprzeć dzieci w nauce zapamiętywania i samodzielności. Autor zwraca uwagę na kreatywność, zaufanie i jak bawić się z dzieckiem. Przypomina, że nuda jest najlepszą nauką kreatywności. Nie da się nie zgodzić z tym stwierdzeniem. Dla mnie zawsze były to cenne wskazówki, nawet jeśli nie wszystkie rady sprawdzały się. Część tematów opisanych w tej książce była mi już znana i nie była dla mnie zbyt odkrywcza, ale cześć była dla mnie nowością i czytałam ją z dużym zainteresowaniem. Język jakim posługuje się autor nie jest językiem naukowym, lecz zwykłym, prostym i przystępnym, zrozumiałym dla każdego rodzica. Książkę czyta się bardzo czyta. Jej format jest niewielki i można ją włożyć do torebki i czytać właściwie wszędzie. Dodatkowym atutem tego poradnika są liczne ilustracje, które przybliżają nam tekst czytany.
Przede wszystkim to pozycja nie tylko dla rodziców, ale też dla wszystkich, którzy chcą się dowiedzieć nieco więcej o sobie oraz jak faktycznie działa nasz mózg. Gdy czytałem, to miałem w głowie sporo retrospekcji z własnego dzieciństwa i tutaj zdecydowanie widziałem dużą wartość. Oczywiście całość w bliskościowym nurcie, związanym z traktowaniem dzieci poważnie. Sporo o karach, nagrodach, stresie, bezpieczeństwie psychologicznym, wyzwaniach i dorastaniu. Oczekiwałem jeszcze więcej przypisów, poparcia badaniami, co Autor robi, ale wiadomo - jak dla mnie im więcej tym lepiej. Co więcej Autor jest doktorem psychologii i neuropsychologiem, więc samo to daje wystarczającą wiarygodność. Przypominało mi mocno pozycje np. Jacka Santorskiego. Polecam.
This entire review has been hidden because of spoilers.
Ciekawa pozycja dla rodziców,którzy chcą wesprzeć rozwój swoich pociech. Zabawne jak kilka trików i strategii może sprawić, że los będzie faworyzował twoje dziecko w pogoni za szczęściem.