The Emigrants, a one-act play by Sławomir Mrożek is a story that takes place on New Year’s Eve in the lives of two immigrants – an intellectual (a political, ideological migrant) and a manual worker (an economic migrant). In the course of their dialogue, two radically different worldviews are confronted, and the denouement leaves the two strangers left to their own devices and bereft of a happy ending illusion. The Emigrants is undeniably based on the author’s personal experience. He left Poland in 1963 and went first to Italy and subsequently to France. It is therefore not unusual that the straightforward political interpretation of the play which saw it primarily as a story of dissidents fleeing to the other side of the Iron Curtain (and thus a critique of the lack of freedom in the Soviet Union), gave the first semi-legal performances of The Emigrants a cult status in theatrical circles in Moscow. However, the play encourages also a completely different reading, as demonstrated by many productions in smaller European, and especially American, theatres. No doubt this is also related to the fact that the playscript is very witty and brilliantly written, and above all to the fact that it suggests a rather modest production setting, featuring only two actors in the everyday, clearly defined space of the play. The characters act as parasites in each other’s lives, although their constant conflict creates a symbiosis. They have opposing views of their situations, but from our perspective they belong to the same community. They are both excluded from society, which gives them the same symbolic value. They embody the role of social parasite, renegade, immigrant. It is precisely in the lowest strata of the social ladder that the comic genre does very well. Comedy, making use of the banalities of concrete bodies in precisely defined actions, is conducive to enabling reading on two levels, the concrete and the abstract, whereby the concrete action does not remain merely metaphorical, but can hold a massive political and emancipatory potential. ----Nina Ramšak Marković
Sławomir Mrożek (born June 29, 1930, died August 15, 2013) was a Polish dramatist and writer.
Mrożek joined the Polish United Workers' Party during the reign of Stalinism in the People's Republic of Poland, and made a living as a political journalist.
In the late 1950s Mrożek begun writing plays. His first play, "Policja" (The Police), was published in 1958. Mrożek emigrated to France in 1963 and then further to Mexico. He traveled in France, England, Italy, Yugoslavia and other European countries. In 1996 he returned to Poland and settled in Kraków.
His first full-length play "Tango" (1964) – a family saga – is still along with "The Emigrants" (a bitter and ironic portrait of two Polish emigrants in Paris) his best-known work, and continue to be performed throughout the world. Director Andrzej Wajda made a theatre production of "The Emigrants" in 1975 at the Teatr Stary in Kraków. In 2006 Mrożek released his autobiography called "Baltazar".
Mrożek's works belong to the genre of Theatre of the Absurd, intended to shock the audience with non-realistic elements, political and historic references, distortion and parody.
---------------------------------------
Controversy
An illustration by Daniel Mróz for Mrożek's book „Słoń” ('The Elephant'), 1957
In 1953, during the reign of Stalinism in Poland, Mrożek was one of several signatories of an open letter to Polish authorities participating in defamation of Catholic priests from Kraków, three of whom were condemned to death (but never executed) by the communist government after being groundlessly accused of treason.
'The Emigrants', next to 'The Tango', is the most famous drama written by Sławomir Mrożek. The play is not only a wry sociological portrait of Poles abroad but an universal study of alienation as well.
The action takes place in a dingy basement out West somewhere. The main characters are a political refugee AA - an ironist and a profound critic of Polish reality (an example of an intellectual who is in love with his own monologues), and an economic migrant XX - a greed-driven ignorant.
The first spins fantasies of a philosophical masterpiece, which one day he will write, while the second is dreaming about financial autonomy in his native village. Their dialogue is like a duel in which AA and XX unmask each other. They strive tirelessly for freedom and paradoxically both become slaves of this idea.
Tak jak po obejrzeniu sztuki nie rozumiałam absolutnie nic, tak po lekturze wszystko w końcu nabiera sensu. Na pewno nie jest to coś, co czytałam z przyjemnością, ale pozostawia jakąś refleksje. Myślę, że do innych dzieł Mrożka podejdę z lepszym nastawieniem i coś przypadnie mi do gustu.
Fajna książka przed snem, nie będę ukrywać całkiem dobrze usypia.
To była moja druga książka Mrożka. Zaraz po skończeniu Tanga zamówiłam kolejne jego książki. Nie zawidołam się! Pozycja Emigranci bardzo mi się spodobała. Mrożek jest niesamowity, nie wiem jak tak sprawnie można łączyć humor(który jest naprawdę wyborny, trafia w moje gusta i nie pamietam, kiedy ostatnio tak bardzo śmiałam się podczas czytania) z intelektualnym, ponadczasowym tekstem. Mimo śmiechu, książka zostawiła we mnie smutek(jeżeli przeczytałeś, to wiesz czemu).
Dużo mówi o Polakach i o naturze wyjeżdżania na zachód za gotówką. Genialna i dalej świeża lektura!
"Ale nawet żadnej książki też nie napiszesz, chociaż taki piśmienny. Może i to lepiej, bo o czymże ty byś miał pisać sieroto."
Nie ukrywam, że mi się bardzo podobało. Nie ukrywam też, że na pewno nie wszystkie wywody AA rozumiałam. Troche chwilami dłużące się, niezróżnicowane. Ale humor fajny.
Ostatnia scena pozostawia mnie w osłupieniu i czuje silną potrzebę zobaczenia tej sztuki na żywo. Jak mistrzowskie pióro trzeba mieć, żeby z jednego pokoju z trzema meblami i dwóch osób bez imion zrobić coś takiego?
2024: ⭐⭐⭐⭐⭐ Fenomenalne to było 😳 Prawdopodobnie będzie to mój ulubiony dramat dwudziestowieczny! Świetnie poruszony temat wolności. 2025:⭐⭐⭐⭐⭐ To nie mój ulubiony dramat dwudziestowieczny, to mój ulubiony dramat jaki przeczytałem. Kreacja bohaterów, dynamika między nimi, humor, głębia filozoficzna i psychologiczna 😭 Utwór dopracowany na ostatni guzik.
Mimo znajomości talentu Mrożka zaskoczył mnie ten dramat. Był absolutnie świetny! Każdy humorystyczny moment był jednocześnie trafieniem z sedno jednego z ważnych problemów, które Mrożek podjął w dziele.
Temat, który od razu rzuca się w oczy to różnice społeczne, ponieważ bohaterami jest dwóch mężczyzn z zupełnie różnych światów. Pierwszy, nazwany w dramacie AA, należy do inteligencji i przebywa na emigracji z powodów politycznych. Drugi, nazywany XX, to człowiek pochodzący ze wsi, który wyemigrował w celach zarobkowych. Różni ich w zasadzie wszystko, poza wspólnym miejscem pobytu.
W dramacie pojawiają się zatem przede wszystkim tematy społeczne - elementy tła historycznego, sytuacji społecznej, pracowników fabryk, tego jak wygląda miasto, rozgrywki w nim. Wiąże się z tym także duża obecność sugestii politycznych. Moim zdaniem, najciekawsze są filozoficzne tematy inicjowane w rozmowie przez AA - skupiające się głównie na byciu wolnym lub zniewolonym.
Wspaniałą stroną tego tekstu jest też fakt, że tematy nie są zamknięte, a bardziej zainicjowane i otwierają pole do refleksji czy dyskusji. Chyba nawet nie muszę mówić jak bardzo jest wart przeczytania
Questo piccolo libro, 71 pagine, fa parte della collezione di teatro di Einaudi, collana i cui libri erano spesso presenti alla bancarella di libri usati di Firenze, quando abitavo lì. E anche questo libro viene da lì, ma in tutti questi anni non lo avevo ancora letto.
Il testo del polacco Mrożek parla, come si può intuire dal titolo, di due emigranti: due uomini costretti a condividere una camera in uno scantinato di una città sconosciuta, verosimilmente occidentale, così come è sconosciuto il Paese da cui i due provengono, verosimilmente esteuropeo. Allo stesso modo sono sconosciuti i nomi dei due protagonisti e unici personaggi, che vengono chiamati semplicemente AA e XX. Il primo è un intellettuale, scrittore, rifugiato politico, che non ha bisogno di lavorare e anzi presta spesso dei soldi al secondo: lavoratore, proletario, con moglie e figli nel Paese d'origine, emigrato in cerca di lavoro, perennemente senza soldi.
Il sogno di AA è scrivere un libro, cosa impossibile in patria a causa della paura (i due vengono dallo stesso Paese, in cui vige una dittatura), e altrettanto impossibile nel nuovo Paese perché la paura è scomparsa e con essa la necessità di scrivere. XX, pur non parlando una parola della lingua del Paese che lo ospita, si trova lì per lavorare e per poi poter tornare in patria e dare un futuro migliore alla sua famiglia.
I due hanno un rapporto ambiguo, potremmo dire fatto di amore-odio, sennonché l'amore non è mai amore, ma solo sopportazione reciproca. Eppure non possono fare a meno l'uno dell'altro: XX perché ha bisogno di soldi per sopravvivere, AA perché ha bisogno di uno "schiavo" che possa essere il protagonista del suo ipotetico romanzo. Ma solo per questo?
Molte sono le considerazioni sull'immigrazione/emigrazione, e alcune fanno davvero riflettere. Ad esempio penso a quando AA definisce entrambi dei "parassiti", perché è esattamente così che vengono percepiti dalla società che li ospita, e di conseguenza a volte è così che si sentono loro stessi. Il passo è molto forte: «Noi viviamo qui come due batteri nella profondità di un organismo. Due corpi estranei. Due parassiti. O peggio. Due microbi patogeni, forse. Fattori di decomposizione in un corpo sano. Vibrioni, bacilli di Koch, virus, gonococchi? Io - un gonococco. Io che mi consideravo come una cellula preziosa di materia cerebrale altamente sviluppata. Laggiù, da noi, un tempo... Un neurone raro, una particella che si colloca già al punto estremo della materia. E ora invece - un gonococco! In qualche punto delle budella. Un gonococco in compagnia di un protozoo.»
L'emigrazione rende uguale i due, sebbene al loro Paese uno fosse un raffinato intellettuale e l'altro un povero proletario. L'emigrazione non guarda in faccia nessuno, soprattutto la società che accoglie non fa distinzione fra persone, le considera tutte alla stregua di pericolosi parassiti. Un passo che ci dovrebbe far riflettere - e pensare che è stato scritto nel 1974, più di quarant'anni fa.
Un altro passo interessante è questo: «Ti credo, il ritorno è la tua sola ragione d'essere. Se no, non saresti potuto restare qui un minuto di più. Saresti impazzito... o ti saresti ammazzato.» Lo stesso si può dire di molti immigrati moderni nelle nostre società "occidentali", che sono venuti qui in cerca di lavoro per garantire alla famiglia una vita dignitosa, e per questo non fanno che pensare al momento in cui potranno finalmente tornare a casa a riabbracciare i propri cari e vivere con loro quella vita dignitosa per cui hanno tanto faticato. E solo per quel ritorno vivono, sebbene in alcuni casi sappiano loro stessi, nel profondo del cuore, che quel ritorno non potrà mai avvenire, per le ragioni più svariate.
Il finale è emotivamente molto forte, quasi straziante. Entrambi i protagonisti si rivelano prigionieri in una società che non li vuole e che loro non vogliono, vittime di contingenze politiche o economiche che li hanno costretti a scappare dal loro Paese: un Paese che li ha rifiutati, scacciati. Due persone fragili, sebbene per tutto il testo possa essere sembrato il contrario.
Un testo attualissimo, che dovremmo leggere e rileggere, soprattutto oggi, alla luce di quello che accade nel nostro e in altri Paesi. Non so se sia ancora reperibile, essendo molto vecchio, ma se lo è ve lo consiglio.
Było to coś absolutnie genialnego i- jak na moje gusta- nowego. Zostałam od pierwszych stron wciągnięta przez historię AA i XX. Tytułowi emigranci to tak różne, ale tak dopełniające się osoby, że w pewnym momencie historii byłam już pewna, że oni istnieć bez siebie nie mogą. Urzekła mnie kreacja bohaterów- "zawziętość" AA i swoiste "zagubienie" XX. A motyw psa Pluto za każdym razem powodował u mnie uśmiech na twarzy. "Emigranci" niejednokrotnie wywoływali u mnie uśmiech na twarzy, a zakończenie... Cóż, rozbiło z lekka moje serce. Szczerze polecam- naprawdę majstersztyk!
Ty jestes taki ksiadz od wolnosci. Juz przedtem taki mi sie cos zdawalo, jakzes mnie za klapy trzymal. Ksiadz katecheta. Przychodzi taki i mówi: widzicie te wladze? To diabel jest. Wy diablu nie sluzcie. Wy sluzcie Chrystusowi. A co to jest, ten wasz Chrystus, gdzie on jest? Ty mi go pokaz. Wolnosc? Jaka jest ta wasza wolnosc, co ona znaczy? Ja znam tylko jedna wolnosc: jak nie musze isc do roboty. Jak w niedziele jestem wolny. Ty mi zrób siedem niedziel w tygodniu, a w rece cie pocaluje, jak samego Chrystusa. Siedem niedziel, ale platnych!
ameralny dramat na dwóch aktorów, jedną przestrzeń i jeden akt. Nie powiem, że podobał mi się bardziej od „Tanga”, bo zdecydowanie tak nie było, ale uważam tę lekturę za ciekawą, wartą przeczytania i zgłębienia. Bohaterami są dwaj emigranci i to jest chyba jedyna ich wspólna cecha – to, że wyjechali z kraju. Powody, dla których to zrobili, są już zupełnie różne. Jeden pochodzi z klasy robotniczej i wyjechał z kraju w celach zarobkowych, podczas gdy drugi jest intelektualistą i musiał opuścić kraj, ponieważ nie mógł w nim swobodnie tworzyć. Mamy więc dwa spojrzenie na tę samą sytuację, czyli sytuację emigracji. Resztę chyba warto odkryć samemu. Jak to u Mrożka, jest satyra, jest przymrużenie oka, ale pod tym wszystkim jest też bardzo serio i można choć w części poznać tamtą rzeczywistość (sam dramat wydano w 1974 roku i do tych czasów się też odnosi).