Roma wziela slub z fajnym facetem. Mogli zyc dlugo i szczesliwie gdyby nie to, ze pewnego dnia w drzwiach ICH mieszkania stanela JEGO córka...
Roma dobiega trzydziestki, kocha i jest kochana przez swojego meza - weterynarza Bruna. Sielanka zostaje brutalnie przerwana przez wtargniecie w ich spokojne zycie czternastoletniej Kasi, córki Bruna z pierwszego malzenstwa. Niezalezna, czasami lekkomyslna i zupelnie do tego nieprzygotowana Roma zostaje z dnia na dzien macocha krnabrnej i bezczelnej dziewczyny o niewyparzonym jezyku. Czy uda im sie do siebie zblizyc? Czy dwie tak silne osobowosci potrafia zyc pod jednym dachem? Jak zachowa sie w srodku tego huraganu Bruno?
To by mogło być całkiem zabawne gdyby Bridget Jones miała nastoletnią pasierbicę ... ale coś poszło nie tak i perypetie głównej bohaterki raczej nużyły niż rozbawiały. A może po prostu już wyrosłam z książek o Bridget Jones.
Roma wiedzie spokojne życie. Wyszła za mąż za rozwodnika, żyją sobie spokojnie i szczęśliwie, jednak pewnego dnia w progu drzwi staje Kasia. Katarzyna jest zbuntowaną nastolatką i co najważniejsze córką Bruna z pierwszego małżeństwa. Główna bohaterka ma około trzydziestu lat I nigdy nie przyszło jej do głowy, że będzie musiała wychowywać cudze dziecko. Roma zupełnie nie wie jak sobie z tym wszystkim poradzić, może byłoby łatwiej gdyby nie to, że Kasia jest pyskata i cwana.
Czy obie najważniejsze kobiety Bruna będą potrafiły się dogadać? Czy Kasia będzie utrapieniem Romy? Jakie perypetie czekają całą trójkę?
Muszę przyznać, że po tę książkę sięgnęłam tylko temu, iż na moim regale stoi kontynuacja tej historii. Zdecydowanym plusem tej książki jest to, że jest napisana w formie dziennika. Mamy opisany w niej każdy dzień, co sprawia, że moim zdaniem takie historie czyta się znacznie szybciej.
Co do głównej bohaterki nie będę ukrywać, że troszeczkę mnie drażniła. Wychodząc za mąż za mężczyznę, który ma dziecko z poprzedniego związku, chcąc nie chcąc wiedziała, że od czasu do czasu będzie miała kontakt z jego dzieckiem. No wiadomo, że pojawienie się Kasi z dnia na dzień w drzwiach mogło spowodować u niej zaskoczenie i po części rozdrażnienie. Jednak ja sobie nie umiem wyobrazić sytuacji, w której nie miałabym zupełnie kontaktu z dzieckiem mojego męża. A po drugie nie uważałabym tego dziecka za cudze, chcąc czy nie to jednak rodzina.
Bardzo podobało mi się zachowanie Kasi, może temu, iż nie przepadałam za główną bohaterką i sprawiało mi radość to jak nastolatka sprawia jej kłopoty. Choć nieraz ratowała też Romę z opresji, Więc nie była taka do końca zła.
Historia owszem była momentami zabawna, leczy nie na tyle na ile sobie to wyobrażałam. Pomysł na książkę rewelacyjny jednak czegoś mi tutaj troszeczkę brakowało, a może samo to, że postać Romy mnie drażniła, sprawiło że pozostał u mnie taki trochę niesmak. Jednak też nie uważam, aby ta książka była jakaś tragiczna, bo tak jak już wspominałam wcześniej forma tej książki sprawia, że naprawdę czyta się ją w błyskawicznym tempie. No a ja już niebawem zabieram się za kontynuację.
Książka jest monologiem trzydziestoletniej Romy, macochy czternastoletniej Kasi. W odróżnieniu od drugiego tomu cyklu nie ma tu uogólniających rozważań na temat relacji w patchworkowych rodzinach, obarczonych brzydką symboliką stosunków między złą macochą i biednym kopciuszkiem.
Roma po prostu opowiada o swoim przerażeniu, kiedy skłócona z matką nastolatka niespodziewanie pojawia się w domu jej i Brunona. Nie szczędzi złośliwości na temat wyglądu, zachowania i poglądów dziewczyny. Nie tylko po każdym kolejnym wybryku Kasi, nawet gdy innym zachowanie zbuntowanej nastolatki imponuje, Roma wmawia sobie jak mantrę, że czas najwyższy, aby pasierbica wyniosła się wreszcie na łono swej rodzicielki. Nie dzieli się jednak tymi odczuciami z kimkolwiek. Jej monolog można potraktować jako swoisty pamiętnik. Z mojego punktu widzenia ma taka forma wady i zalety.
Podobało mi się, że relacje Romy z przeżytych wspólnie kilku miesięcy nie tylko iskrzą humorem, ale pokazują cała gamę rozmaitych emocji oraz że widać w nich subtelną ewolucję, jednak bez jakiejkolwiek łopatologicznej autoanalizy. Owszem, pamiętnik Romy od autorefleksji bynajmniej wolny nie jest, ale nie dotyczą one jej stosunku do Kasi, Bo w gruncie rzeczy Roma nie mniej niż o pasierbicy opowiada o sobie samej, i to z bezwzględną wobec siebie szczerością. Analizuje swoje gafy, nieudane przedsięwzięcia, ubolewa nad pojawiającymi się oznakami starzenia i namolnie powraca do poszukiwania środków spowalniających ten proces. Właśnie ten wątek był dla mnie najmniej ciekawy, łagodnie rzecz ujmując. Może dlatego, źe Roma z drugiego tomu cyklu - wcześniej przeze mnie czytanego - to wzór mądrej dojrzałości, w porównaniu z tą lekko rozhisteryzowaną paniusią, której największą troską jest znalezienie kasy na zakup odmładzających kremów.