Motywacją do napisania tej książki jest chęć przyjścia z pomocą mężczyznom. Od lat przyglądam się losom mężczyzn z perspektywy gabinetu psychoterapeutycznego, ale jestem pewien, że dzięki temu dostrzegam lepiej to, co dzieje się dziś z mężczyznami w ogóle. W wyniku gwałtownych zmian w naszej kulturze, mężczyżni są nie mniej zagubieni i przeciążeni, niż kobiety. W książce mówię o przyczynach tego zagubienia, z których najważniejszą jest załamanie procesu przekazu pozytywnego wzorca męskości pomiedzy ojcem, a synem.
Podsumowaniem tej książki niech będzie to: "Zaryzykowałbym jednak stwierdzenie, że coraz powszechniejszy męski homoseksualizm jest wielkim wołaniem o prawdziwego ojca." "Jako ojcowie robimy wielki błąd, odmawiając synom kontaktu fizycznego. Często postępujemy tak ze strachu przed własnym podejrzeniem o nasz nieświadomy homoseksualizm.".
Zero źródeł, opracowań, badań, pierdu pierdu inicjacja. Autor chyba ma spory problem z samym sobą.
Pierwsza część książki, w której autor opowiada o wzorcach zachowań matek wobec synów i o tym, jak mogą one wpływać na późniejsze relacje dorosłego mężczyzny, w ogóle do mnie nie trafiła. Te przykłady wydawały mi się mocno przerysowane. Z drugiej strony — nie pochodzę z rodziny, w której ojciec opuścił dom, więc mogę mieć na te kwestie po prostu inne spojrzenie.
Za to druga część książki, w której autor tłumaczy, jak przyszli ojcowie mogą wprowadzać synów w proces męskiej inicjacji, była zdecydowanie ciekawsza. Autor podkreśla, że inicjacja chłopca powinna składać się z trzech etapów:
1. Pierwsza inicjacja — okres niemowlęcy Ojciec powinien często pojawiać się przy kołysce i dawać dziecku sygnał swojej obecności — że jest, czeka, że też stanowi dla dziecka ważną figurę. Chodzi o to, aby niemowlę od początku było zaznajomione z ojcem, a nie tylko z matką.
2. Druga inicjacja — około 5/6 roku życia To moment, w którym ojciec „wprowadza syna w świat mężczyzn”. Autor podaje tu przykłady takie jak: nauka jazdy na rowerze, gra w piłkę, wspólne aktywności na świeżym powietrzu, a nawet wykonywanie czynności odrobinę niebezpiecznych — takich, na które matka często by się nie zdecydowała. Nie chodzi o to, żeby ojciec popisywał się przed synem, jaki to jest wspaniały, ale o budowanie u chłopca poczucia własnej wartości i pokazanie mu świata mniej bezpiecznego niż matczyny „kokon”.
3. Trzecia inicjacja — okres nastoletni (15–16 lat) Jeśli ojciec przegapił poprzednie dwa etapy, to w tym wieku będzie już bardzo trudno mieć realny wpływ na charakter syna. A nawet jeśli wcześniejsze fazy były obecne, nastolatek i tak zaczyna oceniać nas po swojemu i tworzyć własny świat. Na tym etapie ojciec powinien powstrzymać się od udzielania zbyt wielu rad. To dobry moment, aby przyznać synowi, że my również nie mamy odpowiedzi na wszystko, że wciąż sami szukamy, czym jest szczęście i jak w nim żyć. Syn też będzie musiał przejść tę drogę — bo nikt z nas nie wie wszystkiego.
This entire review has been hidden because of spoilers.
Książka ma cztery części. Pierwsza to stylizowany bajkowo opis Chłopca, który zostaje opuszczony przez ojca. Druga to opisy rodzajów opuszczenia lub zdrady, sposobów w jakie syn radzi sobie z tą zdradą, patologii przez to wywołanych w życiu dorosłym. Mam wrażenie że opisy te bazują w tradycji Freudowskiej, tym co dzisiaj nazywa się podejściem psychodynamicznym, wiążącym wszystko z podświadomością. "Syn zachowuje się tak to a tak, bo kompensuje, i podświadomie to ma w głowie coś jeszcze zupełnie innego." Trzecia część jest o odchodzeniu od matki i stawaniu się mężczyzną. Czwarta część, tylko jeden rozdział, o tym jak pomóc swojemu własnemu synowi.
Osobiście nie jestem jakimś wielkim fanem podejścia psychodynamicznego (podświadomość, podświadomość, podświadomość!), głównie dlatego że jest zbyt elastyczny, że można go dowolnie wygiąć i dopasować, niezależnie od tego czy to ma sens czy nie. Teorie na temat homoseksualizmu są raczej kulą w płot. Ale jeżeli podejść do książki z odrobiną dystansu, to lektura jest ciekawa. Podobało mi się przechodzenie przez różne części tej książki i odczuwanie, które ze mną rezonują a które nie. Z dystansem.
Książka ciekawie przedstawia model który obserwowałem przez swoje życie u siebie i u innych. Sama książka dobrze, że jest tak krótka bo dużo tematów czułem że zupełnie nie dotyczy mnie ale nie chciałem ich pomijać. Ostatecznie jestem zadowolony z jej przeczytania bo to kolejna osoba która utwierdziła mnie w pewnych przemyśleniach i odpowiednio je nazwała
Myślę, że ma fragmenty aktualne i mocno zdezaktualizowane. Dziwne że nie ma jakiejs edycji i korekty bo w dzisiejszych czasach traktowanie homoseksualizmu jako coś do czego miewa sę “tendencję” nie przejdzie… pozatym Ok ale nic odkrywczego …
Do przekartkowania przez jeden poranek. Niby tematyka ciężka i wymagająca drobiazgowej analizy, ale jednak całość potraktowana po macoszemu. Choć kilka wątków ciekawych, mimo że kontrowersyjnych.
Jedna z najlepszych książek, które kiedykolwiek czytałem. Napisana bardzo prostym językiem i mogą ją czytać osoby beż doświadczenia psychoterapeutycznego.
Pułapki na które ojcowie powinni uważać, jeśli chcą dobrze wychować swoich synów. Mam jednak wrażenie, że książka zawiera dużo generalizacji, obawiałbym się czy przez to ktoś nie zacznie się błędnie sam diagnozować. "o, tak, to pasuje do mnie, a więc jestem taki i owaki, bo mój ojciec mnie nie przytulał". Coś jak horoskop który zawsze się sprawdza, bo zawiera w sobie ogóły spotykane w życiu każdej osoby.
Z tego co rozumiem autor opiera się jedynie na swoim doświadczeniu jako terapeuta i we fragmentach gdzie wspomina o potrzebie męskiej inicjacji odrobinę na powieści Żelazny Jan. Nie znajdziemy tutaj badań naukowych, dlatego na przykład dość odważne teorie o homoseksualiźmie brałbym na dystans. Niektóre fragmenty pachną odrobinę teoriami Freuda.