Julia i Roman żyją z gier. Wymyślają rozrywki dla innych. Bawią, manipulują i straszą. Na mazurskim uroczysku znajdują prawie idealne miejsce do pracy. Bez hałasu, bez telefonów, bez ludzi. Tylko co będzie, gdy nagle pojawi się nieproszony gość? Można stracić głowę...
Czy ktoś inny bawi się losem Julii i Romana, manipuluje nimi i ich straszy? Co naprawdę robi na uroczysku "Alex przez iks" z plotkarskiego portalu? Co ukrywają sąsiedzi z mazurskiej wioski? Jakie duchy przeszłości krążą nad zapomnianym niemieckim grobowcem nad jeziorem?
Goście nad uroczyskiem jeszcze nie wiedzą, że wyobraźnia to wspaniała rzecz - dopóki w ciemnościach nie zgaśnie ci latarka…
Niestety, książka nijaka, momentami przekombinowana, dialogi sztywne. Ostatnie 1/3 książki dzieje się coś konkretnego, ale nie czułam żadnych emocji czytając, tylko ulgę, że książka się zaraz skończy.
Ależ to była czytelnicza uczta! 📚🍽️ Uwielbiam książki z konkretnie ulokowaną fabułą. Ta przypomina mi klimatem serie z Kotliny Kłodzkiej Iny Nacht, którą uwielbiam. Tu jednak jesteśmy na Mazurach, bez ludzi, bez zasięgu i z nieproszonym gościem.
Fabuła rozkręca się powoli, nie jest to książka od której nie można się oderwać już od pierwszej strony. Nie mniej jednak, wraz z tym jak autor odkrywa kolejne karty, a pewne wątki łączą się ze sobą coraz trudniej jest odłożyć książkę na bok.
Końcówka - dla mnie absolutne zaskoczenie (i zarazem zadowolenie, bo lubię zaskoczenia). Jednak nie wszystkie wątki zostały rozwikłanie i uważam, że można byłoby je pociągnąć dalej, po cichu licząc na kontynuacje 🤫