Ależ to była czytelnicza uczta! 📚🍽️
Uwielbiam książki z konkretnie ulokowaną fabułą. Ta przypomina mi klimatem serie z Kotliny Kłodzkiej Iny Nacht, którą uwielbiam. Tu jednak jesteśmy na Mazurach, bez ludzi, bez zasięgu i z nieproszonym gościem.
Fabuła rozkręca się powoli, nie jest to książka od której nie można się oderwać już od pierwszej strony. Nie mniej jednak, wraz z tym jak autor odkrywa kolejne karty, a pewne wątki łączą się ze sobą coraz trudniej jest odłożyć książkę na bok.
Końcówka - dla mnie absolutne zaskoczenie (i zarazem zadowolenie, bo lubię zaskoczenia). Jednak nie wszystkie wątki zostały rozwikłanie i uważam, że można byłoby je pociągnąć dalej, po cichu licząc na kontynuacje 🤫
Jednym słowem - polecam! 👍