Jump to ratings and reviews
Rate this book

Mein Gott, jak pięknie

Rate this book
W maju 1787 roku do portu w Swinemünde przybija statek z sekretnym ładunkiem. Chwilę później szyper Winfried Koschke zaczyna zdradzać pierwsze oznaki obłędu. Krótko po powrocie ze swojej wielkiej podróży do Ameryki Południowej słynny Alexander von Humboldt staje na szczycie Rosengarten i mówi, że widok, jaki się stamtąd roztacza, jest jednym z trzech najpiękniejszych widoków na świecie. Jakże czarownym blagierem był pan Humboldt! Pół wieku później żona naczelnika poczty w Weissenhohe, pani Gertude Teske, patrzy, jak z jej sadu na wzgórzu znikają kolejne jabłonie. A potem i samo wzgórze.

Wszystkie te historie łączą Kraina i antropocen.

Napisana z rozmachem książka Filipa Springera to na poły dokumentalna, na poły fabularyzowana opowieść, której głównym bohaterem jest pejzaż. Przemierzając rowerem tereny wschodnich prowincji Prus, nazwanych później Ziemiami Odzyskanymi, autor podąża śladami ludzi, którzy – ogarnięci wizją postępu – włączyli się w rewolucję przemysłową, stopniowo przekształcając otaczający ich świat. Część tej opowieści rozgrywa się nad Odrą – pierwszą uregulowaną wielką rzeką w Europie; część w prakwickich lasach, w których zmagający się z własnymi demonami cesarz Wilhelm II wytępił populację jeleni. Springer przygląda się pejzażowi tak, jak patrzyli na niego dziewiętnastowieczni litografowie ze Schmiedebergu, budowniczy pruskiej kolei czy ojciec polskiej fotografii Jan Bułhak. W ten sposób próbuje zrozumieć, skąd w nim to trudne do zignorowania przeczucie, że kiedyś już tam był. I czym tak naprawdę jest Kraina.

272 pages, Paperback

First published March 20, 2023

25 people are currently reading
314 people want to read

About the author

Filip Springer

34 books389 followers
Filip Springer (ur. 1982) — reporter i fotograf współpracujący z największymi polskimi tytułami prasowymi. Stypendysta Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego (2010) oraz programu Młoda Polska Narodowego Centrum Kultury (2012). Swoje prace prezentował na wystawach w Poznaniu, Warszawie, Łodzi, Gdyni, Lublinie i Jeleniej Górze. Jego reporterski debiut – książka Miedzianka. Historia znikania – znalazł się w finale Nagrody im. R. Kapuścińskiego za reportaż literacki 2011 i był nominowany do Nagrody Literackiej Gdynia 2012. Jest także finalistą Nagrody Literackiej Nike 2012 i laureatem trzeciej edycji konkursu stypendialnego dla młodych dziennikarzy im. Ryszarda Kapuścińskiego. 13 pięter to jego czwarta książka. Wcześniej ukazały się: Źle urodzone. Reportaże o architekturze PRL-u, Wanna z kolumnadą. Reportaże o polskiej przestrzeni i Zaczyn. O Zofii i Oskarze Hansenach.

Ratings & Reviews

What do you think?
Rate this book

Friends & Following

Create a free account to discover what your friends think of this book!

Community Reviews

5 stars
38 (15%)
4 stars
94 (38%)
3 stars
78 (32%)
2 stars
30 (12%)
1 star
3 (1%)
Displaying 1 - 30 of 39 reviews
Profile Image for Mateusz Buczek.
194 reviews39 followers
May 2, 2023
Mein Gott, jak nudno! Filip Springer był kiedyś jednym z moich ulubionych reporterów poruszających naprawdę istotne społecznie tematy. Jednak ta książka jest pomieszaniem z poplątaniem. Znajdziemy tu reportaż, esej, prywatne wspomnienia, fikcję i wiele innych. Nie mam pojęcia dla kogo jest ta książka, ale zdecydowanie nie dla mnie. A szkoda, bo historia uprzemysłowienia Odry i jej okolic brzmi jak totalny samograj.
Profile Image for marynka.
125 reviews8 followers
Read
May 22, 2023
a więc to tak czują się moi znajomi, gdy w opowieści skaczę z tematu na temat
Profile Image for Ada Tymińska.
127 reviews10 followers
March 23, 2023
Podchodziłam do tego reportażu jak pies do jeża, nieufnie, a odrywam się od niej ukontentowana i zainspirowana. Co by nie mówić, Filip Springer jest szalenie umiejętny we włączaniu do mainstreamu tematów, z którymi dotychczas miałam kontakt raczej wyłącznie w akademickich okolicznościach.

Krytyczne krajoznawstwo, antropologia i archeologia krajobrazu wychylają w ten sposób noski z wydziałów kulturoznawstwa i ukazują swój potencjał w tworzeniu fascynujących narracji o przenikaniu się ludzkiego z pozaludzkim. Oraz o tym, że podział na nieskażoną naturę i arcyludzką kulturę niekoniecznie daje się, zwłaszcza w antropocenie utrzymać.

Oczywiście, zdarzają się tu passusy, które trochę podrażniły moją niechęć do przeestetyzowanej, smutnej nostalgii. Czasami trąca to lekkim snobizmem samotnego odkrywcy "prawdziwego spojrzenia", a perspektywa patrzenia jest zdominowana przez męskość (choć trzeba przyznać, że niekiedy ujmowaną lekko krytycznie).

Nie zmienia to jednak faktu, że przynajmniej mnie tę książkę czytało się świetnie, jako napisaną z dużą elegancją i lekkością. Doceniam też reportaże, które nie grzęzną w pułapce poszukiwania obiektywnej prawdy historycznej - będącej niekiedy fetyszem - bo to przecież zadanie historyków. Praca fantazji, fikcji jest w tej książce świadomym storytellingowym mechanizmem, któremu ja osobiście ufam bardziej niż dziwnym próbom wynoszenia się na absolutny obiektywizm.

Niech się niesie "moda na krajobraz" - poza akademię i akademickie wystawy sztuki współczesnej, ja się cieszę.
Profile Image for Gosza.
85 reviews9 followers
August 23, 2024
nie dość, że momentami strasznie przynudzał (Ostbahn moment) to jeszcze niesamowicie irytował mnie brak jakiegokolwiek indeksu nazw albo chociaż mapy, dzięki której mogłabym lepiej się zorientować w czytanym tekście. Co prawda, nazwy sobie później sprawdzałam, ale było to momentami nieznośne, bo musiałam odrywać się od lektury (nawet jako osoba zajarana tematem Ziem Odzyskanych nie mam w głowie wszystkich niemieckich nazw i profesjonalnej wiedzy o kartografii przedwojennej). Natomiast rozdziały o Janie Bułhaku są świetne, dla nich warto było brnąć przez tę książkę.
Profile Image for ktulacz.
52 reviews2 followers
May 2, 2023
Zupełnie inne spojrzenie na budowanie krajobrazu, łączenie natury z zabudową. Urzekła mnie ta książka, mimo wielu wątków historycznych, czy też niemieckich nazw, naprawdę płynnie mi szło czytanie. Bardzo chętnie i z zaciekawieniem poszukiwałam wspominanych miast czy wsi, tłumaczyłam niemieckie nazwy i próbowałam sobie wyobrazić także opisywany szczegół. Dla mnie mistrzostwo, już wiem, że w najbliższym czasie sięgnę po kolejne pozycje od Filipa Springera.
Profile Image for Kasia.
15 reviews2 followers
August 26, 2023
Ta książka jest zajebista i niepodobna do niczego, co myślałam, że może robić literatura. Przeczytajcie ją!!! Będziecie płakać po wyciętym sadzie.
12 reviews3 followers
May 7, 2023
Warto przeczytać, choć czuję pewien niedosyt kartograficzny. Mapa uczyniłaby publikację pełniejszą. Gdzie są zdjęcia? Te kilka na wstępie zaostrza apetyt na więcej. Chciałbym przeczytać więcej przemyśleń własnych autora, więcej jego historii z drogi. W końcu miał super rower i kosmiczny aparat. Może suplement w wersji online?
Profile Image for jakbogakocham.
59 reviews5 followers
May 21, 2024
przeczytałam po raz drugi. ale tego nie da się czytać
Profile Image for Magdalena Marciniak.
25 reviews2 followers
October 13, 2023
Na początku nie miałam pojęcia o czym ta książka ma być. A potem nagle mnie wciągnęła bez reszty, może dlatego, że czytałam fragment o budowie Ostbahn w Prusach w XIX w. jadąc z pociągiem z Poznania do Berlina i przez okno widziałam to, o czym Springer pisał. Bardzo ważna pozycja w kontekście dyskusji o wpływie człowieka na środowisko (choć wnioski trzeba wyciągnąć samemu). A po lekturze aż chce się jechać na Mazury, w Rudawy Janowickie lub po prostu zniknąć w lesie.
Profile Image for Wojciech Szot.
Author 16 books1,422 followers
March 24, 2023
Zanim pogadamy (krótko) o książce Filipa Springera, sięgnijmy do lektur. Obiecuję, że nie będzie nudno.

Jednym z kluczowych bohaterów "Nie-Boskiej Komedii", dzieła napisanego przez Krasińskiego w latach 30. XIX wieku, jest Pankracy. To przywódca rewolucjonistów, pogardliwy wobec tłuszczy grzesznik. W finałowej scenie dramatu Pankracy wchodzi na basztę ze swoim podwładnym Leonardem i mówi:

"Patrz na te obszary — na te ogromy, które stoją w poprzek między mną a myślą moją — trza zaludnić te puszcze — przedrążyć te skały — połączyć te jeziora — wydzielić grunt każdemu, by we dwójnasób tyle życia się urodziło na tych równinach, ile śmierci teraz na nich leży. — Inaczej dzieło zniszczenia odkupionym nie jest".

Splata się w tym akapicie kilka kwestii, Kazimierz Wyka pisał, że Pankracy kreśli w tej wizji “wielki plan prac nad przebudową przyrody przez człowieka i nad przebudową ustroju”, jednak komentatorzy zwracali raczej uwagę na kwestię przebudowy ustroju, niż na kwestię przebudowy przyrody. A to przecież jest tu sednem - Pankracy mówi, co zwolennicy przemysłowej utopii chcą zrobić ze światem - "zaludnić puszcze", "przedrążyć skały", "połączyć jeziora", po to by ludność była płodna i mogła mnożyć dobra. Tak powstał współczesny kapitalizm. I tak - już kilkadziesiąt lat przed Krasińskim - rozpoczęła się rewolucja przemysłowa, której jednym z wielkich zadań było ujarzmianie rzek. I o tym jest książka Springera. Między innymi.

Pankracy u Krasińskiego jest - zdaniem komentatorów, na przykład Macieja Szargota - “rzecznikiem optymistycznie ujętej utopijnej przyszłości”. To, co wtedy napawało optymizmem, dzisiaj wydaje się być początkiem apokalipsy.

Przekonanie o tym, że nad światem czuwa Opatrzność, która interweniuje w najtrudniejszych momentach (czyli prowidencjalizm) było bardzo silnie obecne w polskim romantyzmie, przez co nie doczekaliśmy się tak fascynujących dzieł jak “Walden” Thoreaux… Ale pozostawmy na boku różnice między transcendentalizmem, a prowidencjalizmem, a zajmijmy się - nie, jeszcze nie Springerem - Henrim de Saint-Simonem.

Ten urodzony w 1760 roku francuski filozof był m.in. pomysłodawcą przekopania kanału łączącego Ocean Atlantycki z Oceanem Spokojnym, czyli człowiekiem, którego pomysły dzisiaj z pewnością spodobałyby się posłom populistycznych partii. Zdaniem Saint-Simona rewolucja w stosunkach społecznych (socjalizm!) mogła nastąpić w efekcie eksploatacji ziemi. Francuski filozof był zwolennikiem “industrializmu”, a więc poglądu w którym społeczeństwo nakierowane jest na produkcję środków.

Przyjrzyjmy się najpierw słowu "l'industrie". W dosłownym przekładzie z francuskiego oznacza ono "kunszt" lub "przemysł”. Dla Saint-Simona "industrializm” był czymś na poły relloiginym - “oznaczał wszelką twórczoć duchowa i materialną”, jak pisał Jan Eugeniusz Grabowski. Pamiętacie jeszcze o naszym Pankracym dla którego ujarzmianie przyrody było dziełem? W utopijnym dziele, "Essai sur l'Organisation sociale" Saint-Simon pisze, że idealnym społeczeństwem powinien zarządzać "Parlament Doskonały", z czym trudno się nie zgodzić. Jego członkami mieliby być fizycy, matematycy, astronomowie, chemicy, ale też literaci, artyści i przemysłowcy. Do tego 5 artystów i 10 przemysłowców. Na czele takiego Parlament miałby stać matematyk. Co ciekawe - płace artystów miałyby być dwa razy większe, niż płace uczonych, zaś przemysłowców - zwanych "industrialistami” - czterokrotnie większe. Z utopijnych wizji Saint-Simona warto zapamiętać jedno - oto ci, którzy tworzą przemysł, są najważniejszymi członkami społeczeństwa, jego intelektualna, ale i finansową elitą.

"Industria jest jedyną gwarancją jego [społeczeństwa] istnienia, jedynym źródłem wszystkich bogactw i wszelkiej pomyślności”, pisał Saint-Simon w 1817 roku. Francuski filozof żył w epoce, która dopiero testowała kapitalizm. Wciąż jeszcze uważał, że człowiek powinien pracować "w miarę swych potrzeb i swych pragnień", ale jednak by się bogacić, musi wspierać wymianę handlową. Finalnie, jak pisze, “człowiek industrii poddany [jest] jednemu prawu - prawu swojego interesu”. Jak w takim razie uniknąć wyniszczającego egoizmu? Saint-Simon uważa, że ludzie genialni pragną “chwały i miłość ludzkości”, dla których będą umieli zrezygnować z myślenia tylko w kategoriach prywatnych.

Saint-Simon uważał - naiwniaczek - że miliarderzy jak już będą miliarderami, to się z nami podzielą, bo są tacy genialni. I dlatego trzeba im pomóc w dojściu do tych milionów.

U Krasińskiego w finale zwycięża Chrystus, choć wcześniej ginie Pankracy. W rzeczywistości nie objawił nam się żaden Chrystus (mesjanizm znowu nas zwiódł), a zwyciężyła wizja bliska Saint-Simonowi, czyli ujarzmiania świata bez myślenia o konsekwencjach.

Tego wszystkiego nie znajdziecie w "Mein Gott, jak pięknie" Filipa Springera, bo to nie esej o lekturach szkolnych i pewnym filozofie, ale wielowątkowa opowieść o tym, jak człowiek wszedł na ścieżkę katastrofy. Ale też książka o Krainie, miejscu "wyczerpującym semantykę wyrazu", w którym - jak pisze Springer - zawiera się "łagodność rozfalowanych wzgórz porośniętych gęstym lasem albo upstrzonych przekładańcem pól”, "czuły styk ludzkiego z nieludzkim". Jak powstała Kraina, która wygląda "jakby ktoś dłonią pogładził pejzaż"? O tym też przeczytacie u Springera. Dla mnie to fragmenty najbardziej intymne, bo przecież mówiące o mojej Krainie, przestrzeni wyczuwalnej w jakiś tajemniczy sposób nawet we śnie. Gdy jadę pociągiem na Dolny Śląsk zawsze budzę się w tym samym momencie i zawsze uderza mnie jego zieleń, lub biały puch w nim leżący. I tego miejsca nikomu nie zdradzę, bo choć codziennie patrzą na nie tysiące oczu - jest moje. I o takiej Krainie też Springer pisze.

To książka na przecięciu wielu innych książek. Dziennik podróży przechodzący w reportaż historyczny, który okazuje się powieścią i esejem. To historia o fotografiach i sposobach widzenia krajobrazu, ale też o tym, jak można odpowiedzialnie kształtować przestrzeń wokół siebie. To też opowieść o rzece, o tym jak niedoceniane jest jej znaczenie. Podróż przez kilka czasów i wiele miejsc.

“To nie jest reportaż”, pisze wydawca na czwartej stronie okładki, uprzedzając czytelników. Określeniem, które najbardziej mi pasuje do “Mein Gott…” jest kłącze, o którym w „Tysiącu plateau” pisali Deleuze i Guattari, że jest systemem, “który cechuje się maksymalną liczbą połączeń między punktami”. Oczywiście Springer wciąż jest wierny narracji skutkowo-przyczynowej, ale finalnie to czytelnik sam musi sobie odpowiedzieć na pytanie - co było dla niego najważniejsze i czy na pewno jest to tylko “opowieść o pejzażu”.

Cenię Springera za to, że próbuje teorie i idee, którym się poświęca przekuć w literaturę. Jak to zawsze bywa z ideami testowanymi na żywym organizmie, nie zawsze to się w pełni udaje. Bywa bowiem Springer w “Mein Gott…” nierówny, chwilami przynudzający i zapominający o czytelniku, co ma swoje wady i zalety. Jednak najważniejsze pytanie, jakie rodzi się po lekturze tej książki brzmi: - czy skoro reporterskie pisanie się wyczerpuje, to dlaczego wciąż korzysta autor z reporterskiego oprzyrządowania?

Warto wtedy sięgnąć po “Walden” Thoreau, książkę niedawno wydaną z nadrukowanym na okładce hasłem (!) - "Biblia ekologów i ekoentuzjastów" i przypomnieć sobie, że przypomina ona właśnie dziennik połączony z reportażem. Dlatego czytając Springera myślałem nie tylko o Krasińskim (toż to perwersja - czytać Springera, a myśleć o Krasińskim!), ale o Thoreau, który pisał o sobe, że przez długi czas pracował “jako reporter dziennika o niezbyt dużym nakładzie, którego wydawca dotychczas jeszcze nie uznał moich artykułów za nadające się do druku”.

Pisze amerykański filozof: “Życie pulsujące w nas przypomina rzekę. W tym roku może wezbrać tak jak nigdy przedtem i zalać wypalone słońcem wyżyny. Nawet taki rok może być pamiętny, w którym potopią się wszystkie nasze piżmoszczury. Tu, gdzie mieszkamy, nie zawsze rozciągała się sucha kraina. Daleko w głębi lądu odkryłem brzegi dawnego strumienia z czasów, kiedy to nauka jeszcze nie zaczęła rejestrować potoków”. A, co gdy rzekę uregulujemy i zaczniemy kontrolować? Jakie wtedy życie będzie w nas pulsowało? I jaką Krainę dla siebie rozpoznają ci, którzy przyjdą po nas?

Springer opowiadając różne historie ujarzmiania przyrody, pokazując jak budował się antropocen, zdaje się odpowiadać na postulat Thoreau, który pisał:

“Człowiek, który nie wierzy, że w każdym dniu istnieje wcześniejsza, bardziej święta godzina jaśniejszej zorzy aniżeli jemu znajoma pora, nie ma nadziei na życie, drepce w dół mroczną drogą”.

To książka o wcześniejszych, “świętych godzinach”, w których przypadkowo rozpoczął się proces, który prowadzi do apokalipsy. Gdy szkuty Winfrieda Koschkego szły w górę rzeki Oder starym szlakiem rozpoczęło się coś, co stworzyło Krainę. I jednocześnie ją zniszczyło. O tym wszystkim i o wielu innych sprawach jest książka Filipa Springera. Książka świadcząca o tym, że mamy wciąż do czynienia z ludźmi, dla których literatura jest zapisem doświadczenia, pracą myśli, eksperymentem. Czy udanym? Wszystko zależy od tego, czego się Państwo spodziewają. Polecam niczego się nie spodziewać. Poza tym, że to nie jest reportaż.

***

Thoreau w przekładzie Haliny Cieplińskiej; Saint-Simona tłumaczył Jan Eugeniusz Grabowski.
Profile Image for Bartłomiej Falkowski.
264 reviews29 followers
July 22, 2023
Wydaje mi się, że gdybym przeczytał tę książkę nie znając wcześniej autora to i tak byłbym w stanie go rozpoznać. I to biorąc nad pod uwagę, że jest to dopiero druga pozycja Filipa Springera, z którą dane mi było się zapoznać (pierwszą była niesamowita "Miedzianka").

Nie wiem czy jestem w stanie użyć właściwych słów, ale proza Springera ma w sobie coś magicznego. Jest to chyba po prostu szeroko rozumiany styl. Co się na niego składa?
- Głęboki research
- Specjalizowanie się w "trudnych" i jednocześnie podwójnie interesujących tematach - przenikanie różnych światów i krain na przestrzeni lat (Polska w miejscach gdzie ciągle mamy pozostałości i historę innych narodów)
- Duża doza kreatywności i wyobraźni w "malowaniu" nieznanych faktów. Nie jest to typowo dokumentalny styl - część historii jest po prostu dokończona tak jak autor tego by sobie życzył.
- Akcja tocząca się z perspektywy jednostki - historycznej lub fikcyjnej.

Generalnie rzecz biorąc, jestem fanem.

"Mein Gott" jest bardzo dobrą książką, wszystkie powyższe punkty mają tu zastosowanie. Całość dzieli się na kilka większych wątków osadzonych w różnej czasoprzestrzeni - regulowanie Odry, budowanie kolei Berlin-Królewiec czy fotografowanie "Ziem Odzyskanych" w pierwszych latach powojennych. Czyta się to świetnie :)

Spory minus za chaotyczność. Sam koncept "Krainy" jest, choć piękny i romantyczny to jednocześnie niejasny i chaotyczny. Wpłynęło to ostatecznie na formę.
Profile Image for Kasia.
7 reviews
May 16, 2023
Historia z książką Dzieci Jeronimów była niesamowita! Chciałabym na ten temat oddzielny mini reportaż. Bardzo ciekawa książka z celnymi obserwacjami, pełna poukrywanych smaczków.
453 reviews2 followers
October 11, 2023
Oczywiście, że ta książka mogłaby być lepsza, ale sądzę, że ilość zalet znacznie przeważa w niej nad niedomaganiami, i stąd taka wysoka ocena. Po pierwsze, odnosi się do Krainy - czegoś trudno uchwytnego, ale bez wątpienia istniejącego, ba, wypełniającego przecież całą północ i zachód obecnej Polski - efektu połączenia pruskiej inżynierii krajobrazu i niemieckiego romantyzmu. Dobrze, że ktoś spróbował to wreszcie objąć, zwłaszcza w dobie, kiedy w absurdalny sposób, tak samo jak w kilku dziesięcioleciach realnego socjalizmu, pomimo swojej niewątpliwej wpływowości wszelka niemieckość uważana jest za coś raczej wstydliwego, obciążonego brzemieniem wojennych zbrodni i strat itd. Na tym tle ujawnia się jednak główne nieporozumienie książki - włączenie do niej Bułhaka, wyrastającego z zupełnie przeciwnego porządku, Kresów-natury, o czym świadczy zresztą cytowane obszernie jego credo z 1919 roku. Ale to chyba jedyny feler, bo te kilka esejów (kilkanaście wymagałoby już obszerniejszych, głębszych studiów, nie mówiąc już o syntezie) dotyczy spraw dla krajobrazu dużej części naszego kraju kluczowych, a jednak dotąd słabo dotykanych, często przez pryzmat albo uprzedzeń albo - przeciwnie - przesadnej germanofilii. No i książka inspiruje, a to zawsze jest wartościowe.
Profile Image for Magdalena.
50 reviews2 followers
September 17, 2024
3,5 Troszkę prawdy, dużo fikcji ale czyta się dość dobrze. Poza fragmentami, zdaje się dzienników autora, który nie wiem czemu wplata swoje rozterki na temat telefonów do byłej dziewczyny, kiedy miał zadzwonić do żony, jest to nawet dobra książka. Mimo to, dużo gorsza od np. Miedzianki. Kolejny minusik to brak szacunku do czytelnika który niestety nie został wyposażony w historyczne XIX wieczne mapy Polski zachodniej i północno-wschodniej więc jak nieliczne fakty i miejscowości chce gdzieś sobie nanieść na przestrzeń musi korzystać z Internetu. Szkoda, bo taka mała rzecz mogła by bardzo wzbogacić tą pozycję. Zwłaszcza, że autor sam przyznaje, że z wielu historycznych map korzystał.

Książka zyskała na znaczeniu w obliczu obecnej sytuacji powodziowej na Śląsku. Nieco to zabawne, bo cała konstrukcja książki również opiera się na zaskakujących zbiegach okoliczności.
13 reviews1 follower
August 20, 2023
Lubię reportaże Filipa Springera. Ten odbiega od pozostałych, jest trochę nierówny, są fragmenty bardzo interesujące i są mniej ciekawe. Wydaje mi się, że pisanie o krajobrazie, budowie kolei czy rzece w sposób wciągający nie należy do najłatwiejszych zadań, ale Springerowi w wielu miejscach się to udaje. Na minus tej książki wpisuję z pewnością używanie jedynie niemieckich nazw opisywanych miejsc, bez przypisów z obecnymi nawami miejsc. Lubię wiedzieć o czym czytam, więc musiałam siedzieć z mapami google i sprawdzać wielokrotnie, obecne nazwy, co było nużące. Generalnie polecam. W życiu nie sięgnęłabym do książki o takiej tematyce a okazało się dzięki Filipowi Springerowi, że może to być ciekawa opowieść.
Profile Image for Szymon Minojć.
132 reviews
October 30, 2025
Fabularyzowany dokument z podróży po Ziemiach Odzyskanych, choć jak zauważa autor niezbyt szczęśliwa to nazwa. Nieco chaotycznie wędrujemy między teraźniejszością a historią.

Dla mnie kluczowe i poruszające jest nostalgicze spojrzenie – nie idealizacja dawnych czasów, lecz łagodna melancholia wobec przestrzeni, która „już nie jest tym, czym była”. Książka skłania do refleksji: co z historią tych ziem, co z fragmentami krajobrazu wyciętymi przez czas i ludzi, i jak my — jako obecni mieszkańcy‑obserwatorzy — odnosimy się do tej utraty. Niemal wszystko tu mówi o pięknie i przemijaniu.
Jeśli szukasz lektury, która pozwoli spojrzeć na zanikające lub zmienione miejsca z wrażliwością i dozą poetyki, ta książka będzie wyborem bardzo trafionym.
Profile Image for Beata Siczek.
51 reviews2 followers
April 16, 2023
Kolejny krok Springera w kierunku fikcji literackiej. Podoba mi się styl i przemyślana kompozycja tej książki. Świetnie się czytało anegdoty z podróży autora. Spodziewałam się jednak więcej krajobrazu, więcej Krainy i jej doświadczania, a dostałam raczej opowieść o ludziach, którzy go tworzyli lub odkrywali dla siebie.
Profile Image for Karolina Babczuk.
115 reviews
May 13, 2024
"Być może człowiek może być skądś, wcale stamtąd nie będąc. Może pochodzić z miejsca w którym nigdy wcześniej nie był? To się zdarza." I tak w skrócie to książka właśnie o tym. Są Karkonosze i Kresy w jednej książce, mi to chyba wystarczy. Miejscami wydawała mi się nieco zbyt rozproszona, ale ostatecznie nie był to duży problem. Gawędziarska, bardzo ciekawa i ciepła.
1 review
September 28, 2025
Podróż przez karty tego reportażu była nierówna. Od momentów zachwytu i niemożności oderwania się od książki po dłużyzny, przy których walczyłem o resztki skupienia.

Mimo wszystko tych pierwszych było znacząco więcej, a odkładając książkę na regał wciąż odtwarzałem namalowane słowem przez F. Springera widoki Krainy.
Profile Image for Zuzanna.
5 reviews
August 20, 2023
Bardzo ciekawe wątki, ale w mojej ocenie połączone trochę chaotycznie, dopiero ostatni rozdział tłumaczy zestawienie, które powinno tłumaczyć się samo. Najbardziej brakowało mi w tej publikacji mapy żeby śledzić palcem po mapie historie kolejnych bohaterów.
Profile Image for Dominika.
12 reviews
September 17, 2023
Cieszę się że przebrnęłam przez tyle grzęzawisk dla wątku "dzieci jerominów". W ogóle fragmenty realizmu magicznego bardzo na plus. Po wątkach historycznych i biograficznych spodziewałabym się więcej. Zabrakło lekkości.
This entire review has been hidden because of spoilers.
Profile Image for Joanna.
113 reviews1 follower
July 12, 2025
No wreszcie! To co najlepsze od Springera. Wspaniała jest ta książka, te nitki, które można sobie połapać, te podróże, które się trochę samemu robi w głowie, przez przestrzeń, czas, skojarzenia.

A zdanie o Bułhaku będę cytować już od teraz ;)
Profile Image for Jacek.
45 reviews1 follower
July 27, 2025
Bardzo ważna praca, w której Spinger opowiada na nowo historię tzw. Ziem odzyskanych. Miejscami nierówna, trochę fabularyzowana, ale i tak warta lektury, szczególnie dzisiaj.
https://youtu.be/bmucMXRHMdg
4 reviews
September 18, 2025
Ciekawa książka, ale niestety poplątana. Wszystkie historie, w które zagłębia się Springer są same w sobie interesujące i dobrze napisane, ale raczej się nie kleją w spójną całość. Przydatna byłaby mapka, żebyśmy mogli śledzić podróże autora i postaci!
Profile Image for Lukasz.
84 reviews3 followers
May 24, 2023
Tu są zebrane przepiękne rzeczy, ale podane w bardzo chaotyczny sposób.
I tak warto.
Profile Image for Anna.
84 reviews
July 15, 2023
Ciekawa metaopowieść, dla ludzi, którzy znają osobliwe uczucie rozpoznania Krainy, balsam na duszę.
Displaying 1 - 30 of 39 reviews

Can't find what you're looking for?

Get help and learn more about the design.