Dziewczyna o przezwisku Kometa wpada w szpony sekty. Problemy w relacjach z rodziną i rówieśnikami, samotność, upiory z przeszłości związane z narkotykami oraz podejrzenia wobec ojca z wczesnego dzieciństwa popychają ją w stronę ludzi, którzy rzekomo chcą jej podać pomocną dłoń. Kometa z czasem przekonuje się, że tak zwana "Rodzina" nie ma czystych intencji. Okazuje się jednak, że wyjście z sekty nie jest ani proste, ani bezpieczne. Komecie będzie w tym pomagał zakochany w niej Jacek.
Kończę całą te historie z lekkim zaskoczeniem, nie dowierzeniem. A na dodatek z myślą ,,kto tu był szalony?"... Nie wiem. I chyba nie chce szukać odpowiedzi. Było okej. Sekta, uzależnienia, gwałt. Mocne wątki przedstawione w dosyć mocny sposób.
Po przeczytaniu „Hera moja miłość” rzutem na taśmę zabrałam się za kolejny tom z cyklu o Komecie i Jacku. Byłam ciekawa, jak potoczą się dalsze losy bohaterów, a i chciałam sprawdzić, czy z zagadnieniem sekty autorka poradzi sobie lepiej niż z ukazaniem uzależnień (co jej nie wyszło, nie ma żadnej wiedzy odnośnie tego, jak ludzie reagują na różnego rodzaju używki). I tak oto poszłam latać z Kometą (wiem, nie wyszedł mi ten tekst).
Kometa i Jacek są po odwyku. Nie utrzymują ze sobą kontaktu. Każde z nich próbuje krok po kroku odbudowywać swoje życie. Ona mieszka z rodzicami, jej siostra wyjechała do Hiszpanii na studia. Wsparciem dla niej w czasie wychodzenia z nałogu okazała się Rodzina, tajemnicze ugrupowanie religijne. Jacek w tym czasie zamieszkał z ojcem i psem w niewielkim mieszkaniu. Kamil przestał pić i stara się odbudowywać pozycję w firmie, sam Jacek zaczął studia. Traf sprawia, że chłopak ponownie trafia na Kometę – czy też Alę, jak teraz chcę by ją nazywano – i na nowo zaczynają się spotykać. Na drodze do ich szczęścia staje jednak Rodzina, której Kometa jest „dzielnym żołnierzykiem”. Jacek zrobi wszystko, by wyrwać swoją ukochaną z ich szponów.
Tyle jeżeli chodzi o fabułę. Akcja trzyma w napięciu mniej niż w pierwszym tomie, a i do większej liczby rzeczy przyczepić się można. Widać wyraźnie, że o sektach też za wiele autorka nie wie. Wydaje się, jakby wiedzę czerpała z artykułów z „Pani Domu” i nie weryfikowała swojej wiedzy w naukowych źródłach. Jest sekta, a zatem wyciągają kasę od ludzi. Wciskają swoje książki zagubionym, które mają przeciągnąć ich na „ciemną stronę mocy”. I nie dadzą się wykiwać! A. No i oczywiście jak sekta, to i seks. Naprawdę uważam, że można było fenomenalnie poprowadzić ten wątek i szkoda, że Onichimowska nie przyłożyła się bardziej.
Rodzice tak Jacka, jak i Komety to jakiś dramat. Nic nie widzą, a jeśli już, to z niczym sobie nie radzą. Ich dzieci nie mają w nich żadnego wsparcia. Matka Komety ciągle tylko płacze i lata do kościoła klepać zdrowaśki. Rodzice Jacka – podobnie jak w tomie pierwszym – są oderwani od rzeczywistości. Już na początku książki dowiadujemy się, że jego matka również należy do sekty i pogrąża się w niej jeszcze bardziej aniżeli nastoletnia Kometa. Jacek – choć świeżo po odwyku od ciężkich narkotyków – wydaje się być najdojrzalszy z całej rodziny.
Słaba książka. Już widzę, o co autorce w serii o Komecie chodziło. To miała być taka przestroga. Na przełomie XX i XXI wieku sporo mówiło się o sektach i o tym, że te „piorą mózgi” młodym ludziom. Domyślam się zatem, że „Lot Komety” miał uświadamiać dzieciakom, że jak dają Ci do ręki religijną książkę, która nie jest Biblią to znak, że trzeba uciekać. Przeczytam trzeci tom już chyba z czystej frajdy, żeby pośmiać się trochę nad tym, przed czym znowu autorka będzie próbowała nieudolnie przestrzegać.
przeczytałam ja kilka dni temu ale chciałam dać sobie czas na przemyślenie. uważam że nie jest to wybitna książka mimo to jest dobra. uważam że warto ją przeczytać. plusem jest to że bardzo szybko się ją czyta. porusza ona temat sekt i uważam że dla młodzieży jest to dobre ukazanie tego zagrożenia. bede polecać, nie warto sie zniechęcać do tej książki bo ma bardzo dużo zlych opinii. nie wiem co wiecej mogę powiedzieć.
2/5 Ten tom podobał mi się jeszcze mniej niż pierwszy. Tematyka sekty zupełnie nie została dopracowana. Książka jest nudniejsza niż "Hera moja miłość" i czyta się ją gorzej. Bohaterowie irytujący.